Zostań przyjacielem cerkiew.pl
2 minuty z Ojcami: Miłość
13 stycznia 2026
Klemens Aleksandryjski pisał:
Fragment pochodzi z książki: Klemens Aleksandryjski, Który człowiek bogaty może być zbawiony?, przek. ks. Jan Czuj, wst. i oprac. ks. Józef Naumowicz, Wydawnictwo M, Kraków 1995, s. 103-105.
Wybór tekstu: Jakub Oniszczuk
Wpatruj się w tajemnice miłości, a wtedy będziesz oglądał łono Ojca, o którym tylko Bóg Syn jednorodzony powiedział (por. J 1,18).
Bóg sam jest miłością (1 J 4,8.16) i przez miłość dał się nam poznać. To, co jest w Nim niewypowiedziane, jest Ojcem; to, co z nami współczuje, stało się matką. W Ojcu przez miłość poczęły się cechy niewieście; a wielkim dowodem na to jest Ów, którego Ojciec zrodził z siebie; owoc zaś, zrodzony z miłości, sam jest miłością. Dlatego też sam zstąpił na ziemię; dlatego stał się człowiekiem; dlatego z własnej woli wycierpiał los człowieczy, aby przyjąwszy na siebie miarę niemocy nas – ludzi, których umiłował, udzielić nam w zamian miary swojej mocy. A gdy miał już się ofiarować i siebie samego wydać na okup (por. 1 Tm 2,6), zostawił nam Nowe Przymierze: „Miłość moją daję wam” (por. J 14,27 i J 13,34-35).
A jakaż jest ta miłość i jak wielka? Za każdego z nas oddał życie, godny okup za wszechświat cały. Za to żąda od nas, byśmy wzajemnie oddawali życie jedni za drugich. A jeśli życie własne winniśmy braciom i taki to układ zawarliśmy ze Zbawicielem, czyż będziemy nadal skąpo szafować dobrami tego świata, które są nędzne, obce nam i przemijające? Czyż będziemy nawzajem przed sobą zamykać to, co wkrótce pochłonie ogień? W sposób boski i natchniony powiada Jan: Kto nie miłuje brata swego, mordercą jest (1 J 3,15), nasieniem Kaina, uczniem szatana. Odwróciło się odeń serce Boże; nie ma on nadziei na to, co lepsze; bezpłodny, bezpotomny, nie jest latoroślą owego niebieskiego szczepu winnego, który wiecznie żyje; całego pochłonie ogień.
Bóg sam jest miłością (1 J 4,8.16) i przez miłość dał się nam poznać. To, co jest w Nim niewypowiedziane, jest Ojcem; to, co z nami współczuje, stało się matką. W Ojcu przez miłość poczęły się cechy niewieście; a wielkim dowodem na to jest Ów, którego Ojciec zrodził z siebie; owoc zaś, zrodzony z miłości, sam jest miłością. Dlatego też sam zstąpił na ziemię; dlatego stał się człowiekiem; dlatego z własnej woli wycierpiał los człowieczy, aby przyjąwszy na siebie miarę niemocy nas – ludzi, których umiłował, udzielić nam w zamian miary swojej mocy. A gdy miał już się ofiarować i siebie samego wydać na okup (por. 1 Tm 2,6), zostawił nam Nowe Przymierze: „Miłość moją daję wam” (por. J 14,27 i J 13,34-35).
A jakaż jest ta miłość i jak wielka? Za każdego z nas oddał życie, godny okup za wszechświat cały. Za to żąda od nas, byśmy wzajemnie oddawali życie jedni za drugich. A jeśli życie własne winniśmy braciom i taki to układ zawarliśmy ze Zbawicielem, czyż będziemy nadal skąpo szafować dobrami tego świata, które są nędzne, obce nam i przemijające? Czyż będziemy nawzajem przed sobą zamykać to, co wkrótce pochłonie ogień? W sposób boski i natchniony powiada Jan: Kto nie miłuje brata swego, mordercą jest (1 J 3,15), nasieniem Kaina, uczniem szatana. Odwróciło się odeń serce Boże; nie ma on nadziei na to, co lepsze; bezpłodny, bezpotomny, nie jest latoroślą owego niebieskiego szczepu winnego, który wiecznie żyje; całego pochłonie ogień.
Fragment pochodzi z książki: Klemens Aleksandryjski, Który człowiek bogaty może być zbawiony?, przek. ks. Jan Czuj, wst. i oprac. ks. Józef Naumowicz, Wydawnictwo M, Kraków 1995, s. 103-105.
Wybór tekstu: Jakub Oniszczuk