publicystyka: Św. Antoni Egipski o trzeźwości serca
kuchnia muzyka sklep
polska świat
publicystyka pytania i odpowiedzi archiwum
ogłoszenia wydarzenia fotogalerie
redakcja wesprzyj nas kontakt

Św. Antoni Egipski o trzeźwości serca

17 czerwca 2024

W tym tygodniu chciałbym podzielić się krótkim fragmentem z życia naszego świętego ojca Antoniego Wielkiego z Egiptu.

Św. Antoni wywarł ogromny wpływ zwłaszcza na monastyczne, ale również i szersze tradycje patrystyczne Kościoła. Szczególnie przykład jego życia duchowego karmi prawosławnych chrześcijan, nawet w naszym pokoleniu. Życie św. Antoniego, napisane przez św. Atanazego Wielkiego, było jednym z najbardziej wpływowych tekstów o duchowości w historii. Życie św. Antoniego i jego słowa są przesiąknięte tradycją patrystyczną, zwłaszcza tradycjami pustyni, zebranymi powiedzeniami Ojców Pustyni i innymi tekstami.

Ci, którzy znają spuściznę i dziedzictwo św. Antoniego, są świadomi, że często to w jego czynach, nawet bardziej niż w jego słowach, można znaleźć jego prawdziwe przesłanie, w dziwnym i cudownym przeplataniu się życia jako praktycznego przykładu i przewodnika po sprawiedliwym życiu. W zeszłym tygodniu przyjrzeliśmy się dwóm krótkim sekcjom z Listu do Koryntian św. Klemensa z Rzymu i w tych sekcjach usłyszeliśmy, jak św. Klemens udziela praktycznych rad, jak można odwrócić się od namiętności i żyć życiem podobającym się Bogu. Fragment, który wybrałem w tym tygodniu ze zbiorów dotyczących św. Antoniego, opiera się na tym wcześniejszym temacie.

W pismach św. Klemensa widzieliśmy wskazówki, jak przejść od namiętnego życia do życia podobającego się Bogu i wydawało się, że w tym tygodniu możemy zastanowić się przez chwilę nad przykładem św. Antoniego, który daje nam ikonę, obraz tego, co może osiągnąć życie podobające się Bogu, co sama Trójca Święta może przynieść w oczyszczonym sercu tego, który żyje takim życiem. Przytoczę dość obszerny fragment z opowieści o św. Antonim:

Kiedyś dwaj bracia byli w drodze do Abba Antoniego, a kiedy skończyła się im woda, jeden umarł, a drugi był bliski śmierci. Nie mając siły iść dalej, położył się na ziemi i czekał na swoje odejście. Tymczasem św. Antoni, siedząc na górze, wezwał znajdujących się opodal mnichów i powiedział im: Weźcie bukłak wody i pobiegnijcie drogą w kierunku Egiptu. Tam znajdziecie dwóch mężczyzn, którzy tu śpieszą. Jeden z nich już nie żyje. Kolejny również umrze, chyba że się pospieszycie. To zobaczyłem, kiedy się modliłem.
Przychodząc na miejsce, mnisi rzeczywiście znaleźli jednego martwego człowieka i pochowali go, a drugiego napoili wodą i przyprowadzili go do starca. Dystans wynosił dzień drogi pieszo. Gdyby ktoś zapytał, dlaczego św. Antoni nie wysłał ich wcześniej, zanim umarł pierwszy, byłoby to pytanie źle sformułowane.
Pozwolenie pierwszemu bratu na śmierć było sprawą nie Antoniego, ale Boga, który wydał tę decyzję odnośnie pierwszego i wysłał Antoniemu objawienie o drugim. Do św. Antoniego należy tylko cudowny czyn, że, siedząc na górze, był wystarczająco trzeźwy w sercu, aby można go było uznać za godnego, aby Pan objawił mu to, co działo się w dużej odległości od niego. Widzimy, że przez trzeźwość serca św. Antoni otrzymał boską wizję i jasnowidzenie, ponieważ, zgodnie ze słowami Jana Klimaka, Bóg ukazuje się umysłowi w sercu, początkowo jako płomień oczyszczający, a następnie jako światło, które oświetla umysł i czyni go podobnym do Boga.


Ten fragment pism Filokalii dotyczy św. Antoniego z Egiptu. Gdyby istniał jakiś fragment, który mógłby nam pokazać wyżyny, ku którym prowadzi beznamiętność i trzeźwość serca, właśnie te kwestie o których mówił św. Klemens Rzymski w swoim liście, który czytaliśmy w zeszłym tygodniu, gdyby istniał jakiś przykład tego, dokąd to beznamiętność może nas doprowadzić, z pewnością byłaby to ta krótka historia dotycząca naszego ojca Antoniego. Tekst wyjaśnia, że przebywając na pustyni osiągnął taką czystość serca, że został uznany za godnego, aby Pan objawił mu rzeczy, które działy się w odległym miejscu.

Jest to przypomnienie, że ci, którzy żyją życiem eremickim, życiem pustelnika, pozornie daleko od innych ludzi, mimo wszystko żyją w komunii z całym stworzeniem, ponieważ budując trzeźwość serca, czystość umysłu, stają blisko Boga i tak blisko całego ludzkiego stworzenia. Sam św. Antoni na swojej górze na egipskiej pustyni jest w stanie widzieć i pomagać tym, którzy są daleko. I to właśnie trzeźwość serca jest w tym fragmencie przykładna i nawoływana.

Ci z nas, którzy zmagają się z własnym życiem duchowym, są świadomi tego, jak bezmocne może być serce wobec zaciekłości tej i następnej namiętności, tego i tamtego pragnienia, kiedy jednak serce, które jest normalnie rozpalone przez tak wiele namiętności, jest doprowadzone do trzeźwości, do ciszy, do spokoju, staje się centrum komunii z Bogiem ludzkiej osoby. Widzisz - mówi autor tekstu - że przez trzeźwość serca św. Antoni otrzymał boską wizję. Następnie autor łączy przykład św. Antoniego ze św. Janem Klimakiem, który zauważa, że Bóg pojawia się najpierw w sercu i że ta obecność w sercu jest najpierw jako płomień oczyszczający, a następnie jako światło, które oświetla umysł i czyni go podobnym do Boga.

W pewnym sensie jest to bardzo wzniosły przykład. Św. Antoni osiągnął wielkie wyżyny w zmaganiach z modlitwą, w zmaganiach z boskim wznoszeniem się. Naszym celem nie jest naśladowanie tych cudów, nie posiadanie wizji na szczycie góry jako takiej, ale osiągnięcie podobnego stanu życia podobającego się Bogu, wykorzystanie św. Antoniego jako przewodnika, który koncentruje nasze wysiłki na właściwym kierunku.

A kiedy ciąży nam pozorna daremność naszych wysiłków i w naszej dotkniętej grzechem perspektywie często postrzegamy nasze zmagania i nasze pułapki jako znaki, że nie ma sensu kontynuować walki, i kiedy takie przygnębienie wkrada się w naszą duchową wizję, zbawienny jest obraz św. Antoniego, samotnego na swoim szczycie góry, ale tak mocno osadzonego w obecności Boga, że mógł zobaczyć braci zbliżających się drogą, że mógł wysłać pomoc bratu, który jeszcze nie był u drzwi śmierci. Ten przykład wyżyn boskiej komunii może oczyścić naszą własną duchową percepcję, gdy cierpimy z powodu frustracji, myśli o daremności zmagań.

Walka duchowa nigdy nie jest daremna, a nasza słabość, nasz grzech, zmagania, z którymi się zmierzymy i upadki, których doświadczymy, nie mogą nigdy pozwolić, aby nasz umysł doszedł do wniosku, że walczymy na próżno, że walczymy bez końca, że wkładamy wielki wysiłek bez celu. Przykład św. Antoniego pokazuje nam, że jeśli jesteśmy żarliwi na tej ascetycznej drodze, jeśli walczymy z namiętnościami, to pozwala to sercu być trzeźwym, niewzruszonym i mieszkać w Panu. Jeśli jesteśmy stanowczy i jeśli wytrwamy, Bóg może przekształcić złamane ludzkie serce do wyżyny boskiej komunii, na wyżyny zjednoczenia ze Stwórcą, a prawdziwa komunia w Bogu staje się osiągalna dla człowieka. Gdy zmagamy się z własnym grzechem, gdy z łaski Bożej staramy się poczynić małe kroki naprzód w życiu duchowym, gdy stajemy w obliczu frustracji, trudności lub daremności, zwróćmy się do przykładów takich jak ten naszego świętego ojca Antoniego Egipskiego.

Nie używajmy jego przykładu jako swego rodzaju ścieżki dla konkretnych czynów i działań, które zamierzamy realizować. Cuda są dawane na polecenie Boga, nie na życzenie własnego serca, ale użyjmy jego przykładu jako stałego przypomnienia, że prawdziwa zmiana, prawdziwe uświęcenie jest możliwe dla ludzkości. W ten sposób z odnowioną energią możemy zwrócić się ku własnemu życiu duchowemu, zainspirowanemu i odświeżonemu przez nadzieję, którą otrzymujemy z wizji św. Antoniego.

Niech to będzie latarnia morska na drodze naszej własnej duchowej podróży. Przez modlitwy naszego świętego ojca Antoniego Egipskiego i wszystkich świętych, zmiłuj się nad nami Boże i zbaw nas. Amen.

biskup Ireneusz (Steenberd) / tłum. Jakub Oniszczuk

za: A Word from the Holy Fathers

fotografia: alik / www.orthphoto.net /