publicystyka: Dlaczego wniebowstąpileś?
kuchnia muzyka sklep
polska świat
publicystyka pytania i odpowiedzi archiwum
ogłoszenia wydarzenia fotogalerie
redakcja wesprzyj nas kontakt

Dlaczego wniebowstąpileś?

o. Walerij Duchanin (tłum. Justyna Pikutin), 15 czerwca 2024

Dlaczego wniebowstąpiłeś, pozostawiając nas? Gdybyś nie wstąpił na niebiosa, moglibyśmy przyjść do Ciebie i opowiedzieć Ci o wszystkich naszych kłopotach. Zwrócilibyśmy się do Ciebie, jak Twoi uczniowie, którzy szli za Tobą przez trzy i pół roku i niczego nie potrzebowali. Albo jak niewidomy, który siedział przy drodze i gdy usłyszał o Tobie, zawołał: "Synu Dawida, Jezusie, zlituj się nade mną!" - a Ty dałeś mu widzieć (Mk 10,46-52). Albo przynajmniej jak kobieta kananejska, której wiarę wystawiłeś na próbę, mówiąc: "Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i rzucić psom". Pokornie się zgodziła: "Tak, Panie, ale i psy jedzą okruchy, spadające ze stołów ich panów" (Mt 15,21-28). A Ty nie dałeś jej okruchów, ale dałeś matczynemu sercu prawdziwe szczęście - uratowałeś jej nieszczęsną córkę od demona.

Ale oto wniebowstąpiłeś i już Cię nie widzimy.....

Czasami nam się wydaje, że nasze prośby skierowane do Nieba rozpływają się w powietrzu, zanim dotrą do stóp Twego tronu. Odkąd obłok zabrał Cię sprzed oczu apostołów, Twoje istnienie spowija tajemnica... Zostałeś "uniesiony w górę na ich oczach, a obłok zabrał Cię poza zasięg ich wzroku" (por. Dz 1,9).

Obłok jest obrazem Twej chwały, a jednocześnie obrazem tajemnicy. Niebo zawsze kryje w sobie tajemnicę, szczególnie dla tych, którzy są niezwykle dalecy, wyobcowani od Nieba. Od dzieciństwa podziwiamy czyste niebo i czyste chmury. Czyste niebo odbija się w czystym sercu dziecka. A serce dorosłego patrzy na niebo z tęsknotą za utratą. Bo ten, kto urodził się do latania - jest zmuszony do pełzania, ten, kto został powołany do anielskiego szybowania - pełza się po ziemi niczym żmija.

Obłok, na którym wniebowstąpiłeś, skłania nas do myślenia o wielu rzeczach. O tym jak zgodnie z objawieniem proroka Izajasza: przypatrujesz się ze swego przybytku - „jak pogodne ciepło po deszczu, jak obłok rosy w upalne żniwo" (Iz 18,4). Obłok zrasza wysuszoną ziemię cichym deszczem. Ale obłok daje również cień umęczonym w upale. Obłok jest symbolem miłosierdzia Nieba, a raczej Tego, który nazwał Niebo swoim tronem (por. Iz 66,1; Dz 7,49).

Obłok z tęczą jest pieczęcią Twego przymierza: "kładę na obłoku mój łuk, który będzie na znak przymierza między Mną a ziemią" (Rdz 9,13). Obłok przesłonięty tęczą jest znakiem Twego miłosierdzia dla upadłej ludzkości. Ty bowiem nie szukasz zniszczenia dla swych stworzeń, ale zbawienia.

Słup obłoku ukazuje drogę ludowi Izraela, prowadzonemu przez Ciebie, Wszechmogącego, do ziemi obiecanej. Obłok świadczy o tym, że jesteś obecny, prowadzisz swój lud, choć jesteś niewidzialny. Twoje prawo w Starym Testamencie jest groźne dla ludzkości, srogie dla tych, którzy są zatwardziali w codziennym życiu. Na szczycie niezdobytej góry objawiłeś się Mojżeszowi i dałeś przykazania, ale lud, przyzwyczajony do nieposłuszeństwa, widzi i słyszy "grzmoty i błyskawice, i gęsty obłok nad górą" (Wj 19,16).

Obłok jest tajemnicą. Ale ta tajemnica zatrzymuje nas u progu sacrum: istnieje to, co jest poza zasięgiem śmiertelnika. Nie ważmy się w nieczystości przekraczać progu tej tajemnicy. Tylko dla Twego cichego sługi uchylasz zasłonę tej tajemnicy:
«Gdy Mojżesz wchodził do namiotu, słup obłoku zstępował i stawał u wejścia do namiotu, i Pan rozmawiał z Mojżeszem. A cały lud widział słup obłoku stojący u wejścia do namiotu. Wtedy cały lud powstawał i oddawał pokłon, każdy u wejścia do swego namiotu. I Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak człowiek rozmawia ze swym przyjacielem» (Wj. 33, 9-11)

Niczym cząstka Nieba, dana ludziom dla ich pocieszenia na ziemi, obłok pojawił się nad Arką Przymierza pośród dwóch postaci cherubów: "W obłoku bowiem będę się ukazywać nad przebłagalnią" (Kpł 16,2). W podobny sposób chwała Boża otoczyła światłem świątynię Salomona:
«A gdy kapłani wyszli z miejsca świętego, obłok napełnił dom Pana; Tak, że kapłani nie mogli pozostać i pełnić służby z powodu tego obłoku, bo chwała Pana napełniła dom Pana» (1Krl 8,10-11).

Otoczeni ze wszystkich stron nadprzyrodzonymi zjawiskami ludzie - te dziwne stworzenia - nie doceniali tego, co zostało im dane za darmo. Prorok Ezechiel ujawnia brutalną prawdę: chwała Boża opuściła świątynię Salomona.

«Czy widzisz co oni czynią? Te wielkie obrzydliwości, które czyni tu dom Izraela, tak że muszę się oddalić od swej świątyni?» (Ez 8, 6).
«A chwała Boga Izraela uniosła się znad cherubina, na którym spoczywała i sięgnęła do progu świątyni» (Ez 9, 3).

To, co następuje, jest niesamowitym objawieniem:
«I odeszła chwała Pana z pośrodku miasta, i stanęła na górze, która jest na wschód od miasta»
(Ez 11, 23).
Na wschód od Jerozolimy znajduje się Góra Oliwna.

Na tej samej górze, na jednym z jej zboczy, znajduje się Betania, gdzie Ty wskrzesiłeś Łazarza. Z Góry Oliwnej uroczyście wjechałeś do Jerozolimy. Droga była usłana gałązkami palmowymi i szatami, a ludzie witali Cię jako króla i zwycięzcę, nie rozumiejąc Twego królestwa ani Twego duchowego zwycięstwa. U podnóża Góry Oliwnej, w Ogrodzie Getsemani, cierpiałeś niewyobrażalne duchowe udręki. I oto z tej góry wstąpiłeś do nieba. W ten sposób pokazałeś nam, że istnieje ścisły związek między największym cierpieniem a najwyższą chwałą.

Prorok Ezechiel przepowiedział, że chwała Boża powróci ponownie - "weszła do domu przez bramę wschodnią" (Ez 43,4). W rzeczywistości jednak w Starym Testamencie tego nie widzimy. Obłok, jako obraz chwały Bożej, został objawiony w Nowym Testamencie. Twoja sekretna tajemnica została objawiona w Twoim Przemienieniu. Kiedy "oblicze Twoje rozbłysło jak słońce, a szaty Twoje stały się jasne jak światło" (Mt 17,2), a Piotr, wpatrując się z podziwem wraz z dwoma apostołami, wykrzyknął, że dobrze im tutaj być, "oto obłok świetlisty ocienił ich i oto głos z obłoku mówiący: - Ten jest Synem Moim umiłowanym, w Nim znalazłem upodobanie, Jego słuchajcie" (Mt 17,5). W ten sposób tajemnica Objawienia Bożego i jej widzialny symbol - obłok - przypieczętowały Nowy Testament. Gdyby Żydzi znali tę tajemnicę, "nie ukrzyżowaliby Pana chwały" (1 Kor. 2,8).

Ale oto wstępujesz na niebiosa. Twoi najbliżsi uczniowie, jedenastu Apostołów, nie widzieli, jak zmartwychwstajesz, to znaczy, pierwszy moment Zmartwychwstania był przed nimi ukryty. Ale widzą, jak wstępujesz na niebiosa, aby tajemnica włączenia człowieka do Nieba i Nieba Niebios była przez nich jak najpełniej poświadczona.

Wyróżnieniem Nowego Testamentu jest to, że Twoja chwała objawia się w bezpośrednim otoczeniu Twych uczniów. Na Górze Synaj - gęsty obłok, grzmoty i błyskawice, srogość. Na Górze Przemienienia - świetlisty obłok, łaska i radość, a jednocześnie święty strach. Na Górze Oliwnej - wznoszący się obłok, radość, wolność i bezgraniczna perspektywa wiecznego życia z Bogiem w Niebie.

W Starym Testamencie słup obłoku prowadził od ziemskiej niewoli do ziemskiej wolności, choć pozostawiał ludzi nadal na ziemi. Obłok przysłaniał świątynię Salomona, ale błogosławił ziemską sprawiedliwość i ziemskie zwycięstwa. W Nowym Testamencie obłok łaski prowadzi z ziemi do nieba: przez przemienienie do wniebowstąpienia. I dalej - na wyżyny Niebios. Oto dlaczego Zbawiciel wznosi się na obłoku.

Gdybyś nie wzniósł się na Niebo, ale nadal chodził pośród nas, zepsutych i grzesznych, z czym byśmy do Ciebie przyszli? Naszymi kościstymi, czepliwymi rękami, przyzwyczajonymi do zagarniania wszystkiego tylko dla siebie, chwytalibyśmy Cię ze wszystkich stron i zasypywali drobnymi, żałosnymi prośbami. "Kran cieknie", "sąsiedzi źli", "asfalt na drogach nie taki", "lekarze źle leczą" i tak dalej, i tak dalej. "Daj, napraw, zniszcz". Wykrzykiwalibyśmy to wszystko w naszych dziwacznych, potwornych prośbach. Nawet teraz żądalibyśmy, abyś był ziemskim królem, przywódcą politycznym, wybawcą od społeczno-ekonomicznych nieszczęść. A potem, niezadowoleni i niewdzięczni - bo samolubstwo nigdy nie zostaje zaspokojone - bylibyśmy tak samo gotowi ukrzyżować i odrzucić. "Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, lecz że spożywaliście chleb i najedliście się do syta" (J 6, 26). Czy ten, kto szuka chleba i widowisk będzie pamiętał o Niebie? Dlatego wniebowstąpiłeś, abyśmy wiedzieli, czego mamy szukać. Wniebowstąpiłeś, bo wzywasz ludzi, by szli tam za Tobą.
«Idę przygotować wam miejsce. A gdy pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znów i zabiorę was do Mnie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem» (J 14, 2–3).

Wznosisz się na obłoku, bo jesteś Królem niebios. Ale wszelka władza została Ci dana również na ziemi. Pewien żołnierz z pierwszej linii frontu, Michał, wspominał, jak podczas okrutnej bitwy, gdy wokół huczały eksplozje i wydawało się, że nie ma ucieczki, spojrzał w górę i nagle ujrzał nad sobą Twój wizerunek. Trzymałeś nad nim ręce, jakbyś go osłaniał. Zwierzęcy strach Michała zniknął i poczuł w sercu, że jesteś blisko. Przeszedł przez wojnę bez tego ogromnego strachu, zdając sobie sprawę, że Ty go nie opuścisz. A po wojnie, dobroduszny i radosny, niósł przez swoje życie ten niesamowity incydent, który odmienił wszystko w jego duszy.

Wydawało nam się, że w Twym Wniebowstąpieniu stałeś się nieskończenie odległy. W rzeczywistości, kiedy wstąpiłeś ponad niebiosa, stałeś się nam bliższy niż nasi najbliżsi. Ukryłeś się w Niebie, ale na ziemi objawiłeś Niebo Niebios - w Cerkwi, ponieważ zjednoczenie z Tobą wypełnia się tutaj, a Twoje Królestwo jest w tych, którzy żyją czysto, to samo Królestwo, które "nie jest pokarmem i napojem, ale sprawiedliwością i pokojem, i radością w Duchu Świętym" (por. Rz 14,17). W ten sposób spełniły się prorocze wizje Ezechiela: "dom był pełen chwały Pana" (Ez 43,5); "a zamieszkam wśród nich na wieki" (Ez 43,9).

Najmniejszy z kiełków, przebijając się przez skorupę ziemi, dąży do nieba. Płomień świecy - obraz naszej modlitwy, nieustannie dąży ku górze. A człowiek, z greckiego "ἄνθρωπος" (czyt. anthropos), dosłownie oznacza "kierujący wzrok ku górze". Człowiek jest jedyną istotą na ziemi, która nie znajduje odpoczynku w tym, co przyziemne, która kieruje swój pełen podziwu wzrok ku Niebu, ponieważ człowiek nie został stworzony dla ziemi, lecz dla Nieba.

Wstąpiłeś do Nieba, abyśmy mogli szukać tego, co niebiańskie. Wzniosłeś się na obłoku, i żadne chmury nie będą nam już straszne. A na horyzontach najbardziej tajemniczych obietnic, nieznanych nam w czasie, jaśnieją słowa Apostoła:
«Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, to też tych, którzy zasnęli w Jezusie, Bóg przyprowadzi wraz z nim… Gdyż sam Pan z okrzykiem, z głosem archanioła i dźwiękiem trąby Bożej zstąpi z nieba, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, którzy pozostaniemy żywi, razem z nimi będziemy porwani na obłoki, w powietrze, na spotkanie Pana, i tak zawsze będziemy z Panem. Dlatego pocieszajcie się wzajemnie tymi słowami.» (Tes. 4, 14–18).

o. Walery Duchanin (tłum. Justyna Pikutin)

za: pravoslavie.ru

fotografia: jarek1 /orthphoto.net/