publicystyka: Światło Psałterza - wstępowanie do Boga
kuchnia muzyka sklep
polska świat
publicystyka pytania i odpowiedzi archiwum
ogłoszenia wydarzenia fotogalerie
redakcja wesprzyj nas kontakt

Światło Psałterza - wstępowanie do Boga

Edith M. Humphrey (tłum. Gabriel Szymczak), 14 czerwca 2024

Orthros jest pełen fragmentów psalmów, połączonych z różnymi hymnami i odpowiedziami. Najbardziej znane to „Pieśni wstępowania” (anabathmoi), które powstały na podstawie Psalmów 119-133 (w języku hebrajskim 120-134). Te piętnaście psalmów, zwanych w Psałterzu „Psalmami wstępowania”, tradycyjnie śpiewano, gdy żydowscy pielgrzymi zbliżali się na ucztę do Jerozolimy i mogli ją już widzieć z daleka. Wspinali się na wzgórza, a potem na schody Świątyni z radością, wiedząc, że ich pielgrzymka dobiegła końca. Wtedy na dziedzińcach Świątyni śpiewali ostatni psalm: „Oto błogosławcie teraz Pana wszyscy słudzy Pańscy, stojący w świątyni Pańskiej, na dziedzińcach domu naszego Boga” (133, 1).

Chociaż dominuje tu dążenie do radości, to ten zbiór Psalmów przedstawia całą gamę emocji — spoglądanie wstecz na udrękę wygnania daleko od świętego Miasta Bożego, wznoszenie oczu do Pana o pomoc, kontemplowanie radości ze wspólnych zgromadzeń, wspominanie stałości ufności i pokory, celebracja pokoju z braćmi i wreszcie błogosławienie Pana.

W Orthros wersety psalmów ułożone są w grupy po trzy pieśni, przy czym każda grupa jest dostosowana do określonego tonu liturgicznego śpiewanego w daną niedzielę. Ostatni ton, ósmy, zawiera 4 hymny. Trzy pieśni śpiewane są po prośbie do Boga o wysłuchanie (tzw. hypakoē), przeplatane antyfonicznie frazami dobrze znanymi z naszych liturgii i podsumowane mądrą obserwacją. Zatem przez następne pięć sesji będziemy rozważać naszą chrześcijańską adaptację Psalmów wstępowania w anabathmoi. Dzisiaj rozważymy pierwsze trzy hymny śpiewane w tonie 1 i porównamy je z Psalmami LXX 119-121.

Cała sekwencja zaczyna się od tego oszałamiającego i pełnego nadziei hypakoē: „Pokuta łotra ukradkiem zapewniła mu raj; a westchnienia kobiet niosących wonności obwieściły radosną wieść, że zmartwychwstałeś, Chryste, i obdarzyłeś świat swoim Wielkim Miłosierdziem”.

Od samego początku mówimy Panu o Jego współczuciu dla łotra na krzyżu i kobiet niosących mirrę. Nie jest to po prostu wspomnienie miłosierdzia Bożego wobec nich, ale zwracamy się tu do samego Chrystusa, kierując uwagę na Jego współczucie. Sugeruje to, że skoro usłyszał wołanie łotra: „Wspomnij mnie!” i odpowiedział na pomieszane i nieartykułowane nadzieje kobiet, to wysłucha również i nas. Jego radością jest obdarzać miłosierdziem wszystkich, którzy Go wzywają. Przecież obdarzył cały świat swoim miłosierdziem!

Następnie w pierwszej antyfonie wołamy do Boga: „Panie, do Ciebie w bólach moich wołam. Usłysz mój krzyk bólu. Zaprawdę, Boże pragnienie natychmiast spłynie na ludzi pustyni, ponieważ wyszli z próżnego świata.”

Antyfona ta odpowiada Psalmowi 119, który rozpoczyna Psalmy wstępowania „niską nutą”. Słyszymy o uciskach, niesprawiedliwych oszczerstwach i oszustwach wobec śpiewaka, o smutku z powodu wygnania i przebywania wśród bezbożnego ludu, którego celem jest wojna z ludem Bożym, nawet wtedy, gdy stara się on zachować pokój. Psalm całkowicie realistycznie przedstawia prawdopodobieństwo prześladowań, chociaż Bóg w końcu potępi tych, którzy dopuszczają się przemocy, używając zarówno swoich „strzał”, jak i „rozżarzonych węgli”. Nasza antyfona podkreśla ratunek od Boga i Jego pragnienie pomocy tym, którzy są na pustyni z powodu swego wyjścia z tego bezbożnego świata i którzy wołają do Niego. Przypomina nam się zachęta Pana dla Jego ludu, aby „wyszedł” z Babilonu, zapisana w Objawieniu 18, 4.

Po antyfonie następuje: „Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu; Zarówno teraz, jak i zawsze, i na wieki wieków. Amen." Na koniec do tych, którzy oddają cześć, kierowane jest słowo zapewnienia: „Zaprawdę, chwała i cześć przynależą Świętemu Duchowi, tak jak przynależą Ojcu i Synowi. Dlatego czcimy Trójjedynego, Jedynego w mocy.”

Antyfona druga opiera się na Psalmie 120: „Boże, skoro mnie wyniosłeś na wzgórza swoich praw, rozjaśnij na mnie światło swojej cnoty, abym mógł Cię chwalić. O Słowo, trzymaj mnie prawą ręką; strzeż mnie i chroń, aby ogień grzechu mnie nie pochłonął”.

Można zauważyć, że antyfona idzie o krok dalej niż właściwy Psalm, w którym Psalmista „wznosi oczy” ku górom, wiedząc, że pomoc przychodzi od Boga. W antyfonie wierni są rzeczywiście przedstawieni jako będący na tych wzgórzach, otoczeni światłem Bożym, a ich ręce są w dłoni Boga Syna. Oto obraz z Psalmu, który mówi o radości:

Pomoc moja jest od Pana, który stworzył niebo i ziemię.
Nie da się potknąć twojej nodze, ani zdrzemnąć się twemu stróżowi.
Oto nie drzemie ani nie zasypia stróż Izraela.
Pan zachowa ciebie, Pan twoją opieką na prawej twojej ręce.
Za dnia słońce nie spali ciebie, ani księżyc w nocy.


Antyfona odnosi się także do konkretnego czciciela, przypominając nam o ogniu grzechu, a nie tylko o zewnętrznym niebezpieczeństwie. Jesteśmy pewni, że Bóg będzie miał nas w swojej opiece, chroniąc nas przed niebezpieczeństwami wewnętrznymi i zewnętrznymi. „Chwała...” pojawia się ponownie, a następnie mamy ten wspaniały wniosek: „Zaprawdę, całe stworzenie wspólnie zostaje odrodzone przez Ducha Świętego i powraca do swego poprzedniego istnienia, gdyż jest On współwszechmocny z Ojcem i Słowem”.

Trafne jest, że ta konkluzja skupia się na Duchu Świętym, Tym, który jest z nami w każdych okolicznościach i który strzeże naszej duszy od niebezpieczeństw. Psalm 120 jest zatem okazją do zastanowienia się nad całą Trójcą, Tą, która stwarza, odkupuje od grzechu i śmierci, i chroni od wszelkich niebezpieczeństw. Antyfona, niezwykle osobista, została podsumowana w taki sposób, że nasze osobiste zbawienie jest wpisane w „odrodzenie” całego stworzenia.

W przypadku trzeciej antyfony wyraźną inspiracją jest Psalm 121, w którym przechodzimy od najniższego punktu pierwszego Psalmu wstępowania do oczekiwania na dotarcie do Jerozolimy.

Sam psalm mówi:

Rozradowałem się, gdy mi powiedziano: Pójdziemy do domu Pana!
Stanęły już nasze nogi na twoich dziedzińcach, Jeruzalem!
Jeruzalem zbudowane jak miasto, w którym uczestniczą wszyscy razem.
Tam bowiem wstąpiły pokolenia, pokolenia Pańskie, które są świadectwem Izraela, aby wysławiać imię Pana.
Albowiem tam ustawiono trony do sądzenia, trony w domu Dawidowym.
Proście o pokój dla Jeruzalem i o pomyślność dla tych, co miłują Ciebie.
Niech pokój będzie w twoich twierdzach i pomyślność w twoich basztach.
Ze względu na moich braci i moich bliźnich powiedziałem: Pokój tobie.
Ze względu na dom Pana, Boga naszego, szukałem dobra dla ciebie.


Psalm mówi zatem o pójściu do Świątyni, o sile Jerozolimy, o świadectwie plemion, o sprawiedliwym sądzie i o pokoju, jaki Bóg zamierzył dla swego „miasta pokoju” – co jest dosłownym znaczeniem nazwy Jerozolima. Nasza antyfona podejmuje dwa z tych tematów – radosne przyjście do świątyni i sąd Boży: „Dusza moja radowała się wraz z tymi, którzy mówią: «Pójdźmy na dziedzińce Pańskie». Moje serce było niezmiernie rade. Wielki strach będzie w domu Dawida, gdzie zostaną ustawione krzesła, i będą osądzone wszystkie pokolenia i języki ziemi”.

Zestawienie tych dwóch tematów jest zaskakujące. Jako czciciele jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, ale odczuwamy także wielką bojaźń, gdyż nasz Bóg jest sprawiedliwym sędzią! Przecież w naszej porannej modlitwie nie zbliżamy się po prostu do świątyni zbudowanej rękami, jak to było w przypadku narodu żydowskiego, ale do samego nieba. Spotkamy się z samym Bogiem-Człowiekiem, który daje nam siebie w misteriach! Połączymy się z aniołami w niebie, którzy będą Go oglądać twarzą w twarz. Może nam przypomnieć się fragment z Listu do Hebrajczyków 12, 18-29, gdzie apostoł mówi zarówno o chwale niebiańskiego Jeruzalem, jak i o zdumiewającej prawości i czystości Bożej:

„Nie przystąpiliście bowiem do dotykalnej góry i zapalonego do ognia, i do mroku, i ciemności, i wichury ani do dźwięku trąby i do brzmienia słów, którego wyrzekli się słyszący, aby nie kierowano już do nich słowa. Nie mogli bowiem znieść tego, co jest nakazywane: i jeśli zwierzę dotknie góry, to zostanie ukamienowane. A tak straszne było to zjawisko, że Mojżesz powiedział: Jestem pełen bojaźni i drżący. Ale podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, Jeruzalem niebiańskiego, i niezliczonej rzeszy aniołów, na uroczyste zgromadzenie i do Cerkwi pierworodnych zapisanych w niebie, i do Boga, sędziego wszystkich, i do duchów sprawiedliwych, które dostąpiły doskonałości, i do Pośrednika Nowego Przymierza, i do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż [krew] Abla.

Baczcie, abyście nie wzgardzili Przemawiającym! Jeśli bowiem tamci nie uniknęli [kary], na ziemi odtrąciwszy tego, który prorokował, to o ile bardziej my, gdy gdy odwracamy się od Tego z nieba. Głos Jego wstrząsnął ziemią wtedy, a teraz obiecał, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem. To zaś jeszcze raz wskazuje na przemianę tych, które są wzruszane, bo są stworzone, aby trwały te, które są niewzruszone. Dlatego też otrzymując Królestwo nieporuszone, miejmy łaskę, dzięki której służymy Bogu w sposób Mu miły, z czcią i bojaźnią. Albowiem Bóg nasz jest ogniem, który pożera.”

Gdy zaczniemy czytać ten fragment Listu do Hebrajczyków, możemy pomyśleć, że apostoł powie: „oni mieli powód do strachu, ale my nie, ponieważ Jezus jest wszechmiłujący”. To nie jest to, co czytaliśmy, prawda? Zamiast tego my także jesteśmy ostrzegani i zapewniani, że wszystko ulegnie wstrząsowi i pozostanie tylko to, co trwałe. Bóg dał się nam w Chrystusie, a Jego krew rzeczywiście mówi dobre słowo – a jednak nasz Bóg jest ogniem, który pożera!

Jego lud powinien wyrażać zarówno radość, jak i właściwy podziw. Jesteśmy, jak to wyraża antyfona, „niezmiernie radośni”, a mimo to wiemy, że sąd jest faktem i że liczy się sprawiedliwość Boża. Miłosierdzie i sprawiedliwość łączą się, gdy spotykamy się z Panem, i w ten sposób przygotowujemy się na spotkanie z Nim, z całą radością i czcią.

Św. Augustyn mówił o tym Psalmie w świetle herezji i schizm, które nękały Kościół w jego czasach. Przypominał swoim czytelnikom:

„Jeśli chodzi o herezję i brak jedności w Kościele… [oni] toczyli coś w rodzaju wojny domowej, ustawiając nasze własne sztandary i naszą broń przeciwko nam. [Ale teraz] Niech przyjdą; „Niech zapanuje pokój w potędze Jerozolimy”, siła, jaką jest miłość, jak powiedziano świętemu miastu: „Niech pokój będzie w waszej sile i obfitość w waszych wieżach”. Niech nie powstają przeciwko matczynemu niepokojowi, który ona miała i w którym musi ich gromadzić, a wraz z nimi tak liczne rzesze ludzi, których oszukują lub oszukiwali. Niech się nie pysznią, bo tak ich wita.”

Wydawałoby się, że jego postawa wobec schizmatyków może być dla nas pouczająca w czasach podziałów. Modlimy się o pokój, tak jak także Psalm to czyni, i nadal mamy nadzieję na sprawiedliwe wyroki Boże. Naszą modlitwą o pokój powinniśmy modlić się o zmiękczenie serc, które toczą wojnę domową, próbując zmienić nauczanie Kościoła i ulegając wpływom świata. W obliczu błędnego nauczania w obszarach, powiedzmy, seksualności i aborcji, łatwo jest po prostu modlić się o upadek tych potężnych, którzy oszukują innych, zarówno w społeczności prawosławnej, jak i poza nią. Zamiast tego pamiętajmy o „matczynym niepokoju” Kościoła i Bożym pragnieniu zarówno pokuty, jak i ponownego zgromadzenia wszystkich. Módlmy się o zmianę zdania wśród tych, którzy nadal są w naszych wspólnotach, a także za tych, którzy fizycznie nas opuścili, aby ich duma nie przeszkodziła im w powrocie do mocy i miłości ludu Bożego. Możemy to czynić, nie odchodząc od Świętej Tradycji, która nas podtrzymuje, i mówiąc prawdę. Bo nasze stopy są w Mieście Świętym i zbliżyliśmy się do niebiańskiego Syjonu: mówimy z bezpiecznego miejsca, a nie ze strachu!

Trzecią antyfonę zamyka „Chwała...” i swego rodzaju błogosławieństwo:
„Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu; Zarówno teraz, jak i zawsze, i na wieki wieków. Zaprawdę, godzi się oddawać chwałę, potęgę i moc Duchowi Świętemu, jak i Ojcu, i Synowi, gdyż Trójca jest jedna w istocie, a nie w Osobie.”

Dzięki tym Psalmom i opartemu na nich anabathmoi przeszliśmy od pełnego żalu wołania do Boga do pewnego rodzaju ufnej radości z naszej pozycji. Bogu niech będą dzięki za Jego samoobjawienie się dla nas i za opiekę, jaką daje nam w Kościele!

Edith M. Humphrey (tłum. Gabriel Szymczak)

za: edithmhumphrey.com

tłumaczenie psalmu: ks. Henryk Paprocki (liturgia.cerkiew.pl)

fotografia: Arkadiusz /orthphoto.net/