publicystyka: Plastikowa miłość

Plastikowa miłość

o. John Moses (tłum. Gabriel Szymczak), 17 maja 2024

Kiedy byłem młody, nie było dla mnie nic ważniejszego niż moi przyjaciele. Dużo energii poświęcałem na to, żeby być w grupie, być akceptowanym i kochanym. Moi przyjaciele nie pochodzili z „dobrej” części miasta. Nie byli bogaci, popularni, nie byli dzieciakami z „listy zasłużonych”. Moi rodzice sprzeciwiali się niektórym moim przyjaciołom, co mnie oburzało.

Chciałbym powiedzieć, że to miłość nas łączyła, ale to nie była miłość. W tym czasie The Beatles weszli na scenę i nagle mieliśmy bohaterów, których mogliśmy naśladować. Zaczęliśmy zapuszczać włosy w stylu Beatlesów i ubierać się jak Beatlesi. Oczywiście odkryliśmy marihuanę i przywiązaliśmy się do niej. Co ciekawe, niektóre dzieciaki z dobrej części miasta zaczęły przychodzić, aby dołączyć do naszych imprez. Często byliśmy wzywani do gabinetu dyrektora szkoły i grożono nam wydaleniem, jeśli nie obetniemy włosów i nie będziemy się inaczej ubierać. W sumie dawało nam to poczucie solidarności.

Z czasem stało się jasne, że to nie miłość nas łączyła. Prawie wszystkich tych tak zwanych przyjaciół nie ma już w moim życiu, a mnie nie ma w ich życiu. Nigdy nie zależało nam na sobie na tyle, żeby pozostać w kontakcie. To samo tyczy się większości moich znajomych ze studiów. Tak naprawdę wydaje się, że nasze relacje były płytkie i plastikowe. Może jestem romantykiem, bo zawsze myślałem, że jeśli miłość jest prawdziwa, to będzie trwała. Beatlesi śpiewali: „All you need is love” - wszystko, czego potrzebujesz, to miłość - a potem rozstali się z powodu pieniędzy i kontroli.

Św. Paweł też musiał być romantykiem, bo napisał: „Miłość nigdy nie ustaje”. Ja czułem coś, co uważałem za miłość, lecz z całą pewnością to ustało. Ludzie mówili mi, że mnie kochają, ale ich miłość również zawiodła. Miłość może więc jednak zawieść lub to, co uważałem za miłość, wcale nią nie było. Św. Paweł pisał także, że miłość powinna być autentyczna i pozbawiona obłudy, bo istnieje miłość prawdziwa i miłość fałszywa.

Słyszałem tę analogię wiele lat temu: prawdziwa miłość daje uczucie szczęścia. Kiedy moja żona mnie przytula i mówi, że mnie kocha, wiem, że to prawdziwa miłość i ona sprawia, że czuję się szczęśliwy. Kiedy poświęcam czas na zastanowienie się, jak bardzo Bóg mnie kocha, mam to samo uczucie, ponieważ pomimo moich ciągłych niepowodzeń i odstępstw, On pozostaje wierny swojej miłości do mnie.

W Starym Testamencie istnieje słowo określające prawdziwą miłość, która nigdy nie zawodzi: hesed. Miłość hesed jest miłością przymierza Boga. Kiedy Bóg podejmuje wobec nas zobowiązanie, jest ono wieczne. Bez względu na to, ile razy Izrael odchodził, Bóg pozostał wierny swojej części przymierza. Kiedy zostałem ochrzczony, poczułem prawdziwe szczęście, ponieważ poczułem prawdziwą miłość Boga do mnie. Tego dnia Bóg zawarł ze mną wieczne przymierze. Zrozumiałem, jak niezawodna jest ta miłość. Niestety, podobnie jak Izrael byłem niewierny przysięgom złożonym na chrzcie, a mimo to Bóg pozostał wierny. Za każdym razem, gdy idę do spowiedzi, Bóg odnawia mój chrzest i podnosi mnie na nowo. To jest prawdziwa miłość.

Powinienem więc być dobrym synem i być jak mój Ojciec. Podobnie jak On, moja miłość powinna być szczera, wolna od obłudy i nigdy nie zawodzić.

W większości przypadków moja miłość jest fałszywa. Fałszywa miłość wygląda jak prawdziwa, ale jest plastikowa i niezbyt ciepła. Oto przykład – jestem pewien, że też odbyłeś tego rodzaju rozmowy. Mówisz komuś: „Zjedzmy razem kolację”. A on odpowiada: „Och, jasne. Ach, pozwól mi sprawdzić swój harmonogram i jak tylko będę miał wolny dzień, zadzwonię”. Uch! Czuć plastik...

Chciałbym móc powiedzieć, że odkąd jestem prawosławnym, moja miłość zawsze była autentyczna. Chciałbym też móc powiedzieć, że ci, którzy byli prawosławni, kochali mnie bez obłudy. Chciałbym móc to powiedzieć, ale nie mogę. Często moja miłość była płytka, plastikowa i obłudna. Z drugiej strony, zdarzały się osoby, które mówiły, że mnie kochają, a potem, wychodząc, dźgnęły mnie w plecy.

Oprócz ciepłych uczuć i uczuć plastikowych są też zimne kłucia. Przeziębienie powoduje, że czujesz się naprawdę źle. Nie można zaprzeczyć, że pojawia się uczucie kłucia. W przeciwieństwie do plastikowej miłości, kłucie jest tym, czym jest. Miałem takich w życiu kilka. Pamiętam czasy, gdy nauczyciel rzucał mi zimne, groźne spojrzenie i czułem się naprawdę źle. Są chwile, kiedy naprawdę zraniłem moją żonę, a ona patrzyła na mnie z tym bólem w oczach i naprawdę czułem kłujące zimno. Oczywiście ja sam właśnie ukłułem ją, a ona mi oddała. Staram się nie dawać zimnych ukłuć, ale niestety często daję plastikową miłość.

Ponieważ nasza miłość nie jest szczera i trwała, Kościół nie wzrasta duchowo ani liczebnie. Bez prawdziwej miłości nie ma prawdziwej wspólnoty. W jaki sposób okazuje się i doświadcza prawdziwej miłości? Św. Paweł daje odpowiedź w Liście do Rzymian w rozdziale 12. Prawdziwa miłość nienawidzi zła i trzyma się tego, co dobre. Prawdziwa miłość wyraża się poprzez serdeczność. Prawdziwa miłość stawia innych ponad siebie. Prawdziwa miłość nie jest leniwa, ale jest gorliwa w służbie. Prawdziwa miłość raduje się i jest cierpliwa. Prawdziwa miłość stara się zaspokajać potrzeby innych i jest gościnna. Prawdziwa miłość raduje się, gdy inni się radują i płacze, gdy inni płaczą.

Prawdziwa miłość buduje Kościół, budując jego członków. Powinniśmy zdawać sobie sprawę, że nie będzie to miało miejsca w miłości plastikowej. Istnieją proste sposoby sprawdzenia, czy miłość jest prawdziwa. Kiedy ostatni raz zaprosiłeś członka Kościoła do swojego domu? Kiedy ostatni raz ktoś ciebie zaprosił? Co wiesz o tych, którzy stoją obok ciebie? Czy kiedykolwiek zadałeś sobie trud poznania ich historii? czy znasz ich radości i smutki? Czy modlisz się za nich i czy oni modlą się za ciebie? Czyje ciężary ostatnio dźwigałeś?

Zastanawiam się, czy kiedykolwiek doświadczę prawdziwej miłości. Bóg zaprasza mnie do spędzenia z Nim czasu, ale ja mówię: „Panie, pozwól mi sprawdzić swój harmonogram, a gdy będę mieć wolną chwilę, zadzwonię do Ciebie”. Plastik! Zaprasza mnie na swoje Święto, ale nie mogę przyjść, bo jestem zajęty rachunkami, troskami i zobowiązaniami. Mówię więc Panu, że kiedy już wszystko uporządkuję, z radością przyjdę. Plastik!

Byłaby to sytuacja beznadziejna, gdyby nie fakt, że ściga mnie miłość Boża. „Sfora psów” goni mnie i nie daje mi spokoju (sprawdź Psalm 22). Mają nawet imiona: „dobroć i miłosierdzie” i towarzyszą mi przez wszystkie dni mojego życia. Na każdym ciemnym szlaku, który wybrałem, szczekają i depczą mi po piętach, dopóki nie odwrócę się od swojej hipokryzji. Pokazują mi Bożą miłość, która nigdy nie zawodzi, nigdy się nie kończy i jest gotowa pójść za mnie na krzyż.

Modlę się, aby pewnego dnia miłość Boża w Chrystusie Jezusie, miłość tak wierna i prawdziwa, stopiła cały plastik w moim sercu i obdarzyła mnie prawdziwą miłością.

„Serce czyste stwórz we mnie, Boże, i ducha prawego odnów w mym wnętrzu.” Prawdziwa miłość! Spraw, aby tak było, Panie!
 
o. John Moses (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Ramblings of a Redneck Priest

fotografia: jarek1 /orthphoto.net/