publicystyka: Samotność Chrystusa – przemyślenia na Wielki Piątek

Samotność Chrystusa – przemyślenia na Wielki Piątek

Vladimir Nemychenkov (tłum. Justyna Pikutin), 03 maja 2024

Samotność Chrystusa jest samotnością Boga pośród ludzi, samotnością nieśmiertelnego wśród śmiertelników, niebiańskiego wśród ziemskich.

On nie ma sobie równych.

Doskonały Człowiek, którego Hipostaza jest nadprzyrodzona, wiedza - niewyczerpana, a przewidywanie w stosunku do samego siebie - bezlitosne.

Majestatyczna tragedia Boga, który stał się Człowiekiem, jest tragedią samotności, niezrozumienia, opuszczenia i nieuchronności... On musi bowiem iść Swą drogą do końca, bez względu na wszystko. Tylko On zna grozę tej podróży, ponieważ jako Bóg jest ponad czasem. Ale jako człowiek jest osadzony w czasie i porusza się od przeszłości ku przyszłości poprzez ulotną teraźniejszość. Podąża pośród tłumu spragnionego cudów, uzdrowienia i nasycenia. Zarówno tłum, jak i jego przywódcy domagają się chleba i widowiska - znaków z nieba.

Nie wierzą, wątpią, spierają się, knują morderstwo, wysyłają prowokatorów.

Nawet najbliżsi uczniowie są po ludzku słabi i bezradni. Nie rozumieli, zdradzali, porzucali i wyrzekali się....

I oto ostatnia wieczerza - a ręka zdrajcy jest z Nim przy stole (por. Łk 22,21).

Bóg zniżył się do stworzenia, Mistrz umył nogi sługom, Nauczyciel uniżył się przed uczniami, a oni kłócą się między sobą o prymat i śpią, pozostawiając Go samego, gdy On błaga Ojca o litość aż do krwawego potu.

Coraz węższy krąg, coraz mocniej zaciśnięta pętla szubienicy, o której On wie, ale nie ucieka, ponieważ niemożliwe jest, aby prorok zginął poza Jerozolimą (por. Łk 13,33). A On musi umrzeć.

Na oczach wszystkich. Upokorzony, skompromitowany, zhańbiony w oczach tłumu, swej rodziny, uczniów i uczennic.

Dlaczego po ciało Chrystusa do Piłata przyszedł Józef z Arymatei? Nie Piotr czy Jakub, nie Jego bracia czy krewni? „Przyjdźcie, zawsze godnego pamięci wysławiajmy Józefa, który w nocy przyszedł do Piłata i uprosił dla siebie Dawcę Życia wszystkich: «…Daj mi tego Wędrowca, którego zły uczeń wydał na śmierć»(...)” (cs. Pryiditie ubłażym Iosifa prysnopamiatnoho, w noszczy k Piłatu pryszedszaho i Żywota wsiech isprosiwszaho: …«Dażd’ mi Sieho strannoho, Jehoże uczenik łukawyj na smiert’ predadie»…) - głoszą słowa stichery Wielkiego Piątku na całowanie całunu (ton 5).

Tylko Józef, przychylny członek Rady, która skazała Chrystusa na haniebną śmierć, wszedł do wykonawcy decyzji tej Rady, rzymskiego prokuratora, który odtrącił Go i Prawdę, mówiąc: "Czym jest prawda?".

Ilu jest filozofów, tyle opinii na ten temat. Kolejny sofista rozprawiający o tym, co dla niego nieznane... A może on naprawdę nie jest z tego świata? Królem? Prorokiem? A może nawet Synem Bożym...? Zbyt wiele pytań bez odpowiedzi. Łatwiej jest umyć ręce i odejść na bok. "Róbcie jak uważacie" (Mt 27,24).

A Jego lud, o który dbał przez dwa tysiące długich ziemskich lat - w Egipcie, przez czterdzieści lat wędrówki po pustyni i w tej ziemi obiecanej - lud, który On karmił, szkolił, upominał, ratował i przygotowywał na ten dzień i godzinę, woła teraz do Piłata: "Weź tego, a wypuść nam Barabasza!" (Łk 23,18). Żąda mordercy zamiast Tego, który wskrzesza zmarłych, rozbójnika zamiast Tego, który uzdrawia chorych, niegodziwego syna ziemskiego ojca zamiast Jednorodzonego Syna Ojca z Niebios, cuchnącego kozła zamiast wonnego Baranka zabitego za nich "od założenia świata" (Obj 13, 8).

Pokazał im wiele dobrych uczynków od Swego Ojca (por. J 10,32), za który z nich żądają od znienawidzonego przez nich poganina: "Niech będzie ukrzyżowany" (Mt 27,22)? Czy to dlatego, że powiedział im prawdę o Swoim Ojcu, który posłał Go na świat, "aby każdy wierzący w Niego nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,15-16)? A może zostaje stracony przez ziemskie prawo, za objawienie prawdy o niebiańskich prawach. Zabijają Człowieka, który powiedział im prawdę (por. J 8,40). Jednak Prawda, nawet ta, która stała się ciałem (por. J 1,14; 14,6), jest nieśmiertelna, a krew pozostaje na nich.

"Krew Jego na nas i na dzieci nasze..." (Mt 27, 25). Dlatego "zostanie wam dom wasz pusty" (Mt 23,38).

A ci znawcy Pisma i Prawa - arcykapłani, saduceusze, uczeni w Piśmie, prawnicy, faryzeusze - złorzeczą Mu i szydzą z Niego, proponując, by dokonał cudu - uratował się przed egzekucją i śmiercią: "Niech teraz zejdzie z krzyża - a uwierzymy w Niego" (por. Mt 27, 40).

I nikt nie wie, że On naprawdę może dokonać również tego cudu, ale nie powinien. I dlatego nie chce i nie czyni.....

Ludzka samotność przytłacza, ogarnia ze wszystkich stron i osiąga apogeum - dzieje się coś niemożliwego, a więc także cud - potworny i straszny: zostaje opuszczony przez Ojca i pozostaje na krzyżu Sam na sam z szatanem, otchłanią bólu, agonii i strachu samotnej ludzkiej duszy w wyczerpanym, umęczonym, przebitym gwoździami ciele…: "Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?". (Mt, 27,46; Ps 21,2).

Trzydzieści i trzy lata chodził po tej ziemi, nad którą teraz wisi na krzyżu. Ileż dróg przebył... Galilea, Samaria, Dekapol, Pireus, Judea....

Jerozolima, Jerozolima. Ileż razy chciał zgromadzić swoje dzieci, jak ptak gromadzi pisklęta pod skrzydłami, a one nie chciały... (por. Łk 13,34).

I oto teraz wisi On pogrążony w smutku nad Jerozolimą, z szeroko rozpostartymi ramionami na krańcach krzyża, starając się objąć miłością swoje miasto i swój lud, który Go zdradził, wydając na męki i śmierć... Lecz oni przyszli na Golgotę, aby popatrzeć na to widowisko i szydzić z Niego.

"Nie wiedzą, co czynią" (Łk 23,34).

A może wiedzą i mimo to czynią? Może nie wszyscy są nieświadomi? Najwyżsi kapłani wiedzą; domyślają się też faryzeusze - niegodziwi "pracownicy winnicy", którzy nie zawstydzili się syna właściciela winnicy, ale zabili go ze względu na dziedzictwo (zob. Mt 21,33-46). Kto więc nie wie? Oprawcy, legioniści, niepiśmienny tłum, pospólstwo...

Ale przywódcy - książęta, władcy, uczeni w Piśmie - oni wiedzą. I robią to, bo bardziej umiłowali chwałę ludzi (J 12,43). I otrzymają ją. Wraz z karą. Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten lud, gdyż nastały dni odpłaty. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż się skończą czasy narodów (por. Łk 21,22-24).

Ale teraz jest ich czas i władza ciemności (Łk 22,53).

Pożegnalne słowa do matki, do umiłowanego ucznia.....

I koniec!

"Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha Mego" (Łk 23,46).

"Dokonało się" (J 19,30) słyszymy z krzyża.

Chrystus bowiem, nasza Pascha, został ofiarowany za nas (1 Kor 5,7).

Płaczmy ...

Vladimir Nemychenkov (tłum. Justyna Pikutin)

za: pravoslavie.ru

fotografia: new-berezowo /orthphoto.net/