publicystyka: Najgłębsza przepaść na świecie

Najgłębsza przepaść na świecie

o. Ioan Valentin Istrati (tłum. Justyna Pikutin), 01 maja 2024

W Wielką Środę Cerkiew proponuje nam przypowieść o kobiecie-nierządnicy, która dzięki łzom i łasce została oczyszczona z trądu grzechów.

Zbawiciel spożywał wieczerzę w domu szanowanego obywatela, którego uzdrowił z trądu. Wchodzi tam kobieta lekkich obyczajów i rzuca się do stóp Pana, obmywa Jego stopy swoimi łzami i wyciera je swoimi włosami, rozbija alabastrowy flakonik z drogocenną mirrą i namaszcza Chrystusa. Czyn ten, wyjątkowy w swej głębi, wzbudza pogardę i wściekłość wśród biesiadników. Po tej wieczerzy Judasz pójdzie do arcykapłanów i zdradzi swego Mistrza.

Widzimy tu ogromną przepaść w postrzeganiu świata, w ziemi powstaje bezdenna szczelina tektoniczna. Z jednej strony Judasz, który widział umarłych powstających z grobu na wezwanie Chrystusa, który widział trąd spadający z oszpeconych ciał, który chciwie patrzył na światło wlewające się do pustych oczodołów niewidomych, który słyszał niemych mówiących i rozmawiał z głuchymi, którym Chrystus otworzył uszy. A jednak zdradza Go za 30 srebrników.

Z drugiej strony zepsuta kobieta, która nigdy nie widziała Zbawiciela, która nie wie nic o Jego Ewangelii, która nie widziała ani jednego cudu, lecz czuje, jak fundamenty jej egzystencji ulegają zachwianiu. Zgniłe filary jej życia kruszą się, namiętności w niej wysychają i usychają wraz z gorzkimi łzami, które wylewa z tęsknoty za zmianą swego grzesznego życia. Ze zgrzytaniem zębów rozdziera na strzępy swój umysł pełen namiętnych wspomnień i zamienia swoje oczy w źródła łez, które obmywają stopy Boga, najczystsze z niebios.

Najbrudniejsze stworzenie, dotykając Najczystszego, całuje stopy Boga. I w tym momencie ma miejsce cud: jej istota, wstrząśnięta płaczem, zostaje oczyszczona przez dotknięcie Uzdrowiciela całego wszechświata. Ona uświadamia sobie boskość Chrystusa, a jej życie zmienia się diametralnie.

Kapłani, którzy przez całe życie na próżno nauczali o Mesjaszu, zabili Go, gdy przyszedł na ziemię. Rażąco zniekształcili proroctwa o tym, kiedy się narodzi, gdzie, jak, z której dziewicy, co zrobi, jak umrze i jak zmartwychwstanie ze względu na nas. Głupio nauczyli się na pamięć wielu wersetów Prawa, a kiedy dotarło do nich Prawo Wiecznej Miłości, zabili Je na krzyżu. Przez całe życie przygotowywali się na spotkanie z Bogiem, a kiedy Bóg przyszedł, przybili Go do Drzewa.

To pokazuje nam, jak krucha jest istota ludzka, jak możemy stracić wszystko w jednej chwili z powodu naszej pychy i złośliwości, ale możemy też odzyskać Królestwo przez łzy i skruchę.

Śmierć Zbawiciela odwraca bieguny wartości wszechświata, obnaża kły świata, wywraca fundamenty ziemi, wyciska głębię znaczenia z tajemnic Boga i podaje nam je w Krwi Zbawiciela. Cała mądrość tego świata staje się daremna w mgnieniu oka.

Jak powiedział św. Maksym: "śmierć Chrystusa jest sądem sądów". Wszystko jest osądzane przez Krzyż i Zmartwychwstanie. Nie możemy dłużej pozostawać neutralni. Albo jesteśmy z faryzeuszami i kapłanami śmiejącymi się z Tego, który umarł za nas, albo jesteśmy z niewiastami niosącymi mirrę, których serca rozrywały się, gdy płakały u stóp Krzyża. Albo chytrze potrząsamy głowami patrząc na śmierć Baranka Miłości, albo pochylamy głowy, aby otrzymać Jego błogosławieństwo.

Dlatego Wielki Tydzień dzieli Morze Czerwone tego świata na dwie części: po jednej stronie są bluźniercy Krzyża, bałwochwalcy swego łona, zaciekli krytycy, racjonaliści, krwiożercze bestie, które nazywają siebie ludźmi. Po drugiej stronie są ci, którzy płaczą, wierzący, przebudzeni w świetle Ukrzyżowanego, pokorni słudzy Tego, który za nas umarł. Jak powiedział wielki ap. Paweł, "staliśmy się jak śmiecie tego świata, jak odpadki u wszystkich, aż do tej chwili" (1 Kor 4,13).

Póki jest jeszcze czas na ziemi, zbierzmy łzy w kielichu naszego serca. Poczujmy Jego boskość jak ta upadła kobieta. Skosztujmy goryczy Jego Krzyża, tak jak On pił naszą żółć. Obmyjmy rany miłości Zbawiciela naszymi łzami. Połknijmy kroplę z oceanu Bożego bólu, widzącego nas ginących w ciemności, i napełnijmy się Jego radością, gdy wyrywa nas z piekła i bierze na zawsze w Swe ramiona.

o. Ioan Valentin Istrati (tłum. Justyna Pikutin)

za: pravoslavie.ru

fotografia: Strahinic /orthphoto.net/