publicystyka: Święty Atanazy: Cóż miał uczynić Bóg?

Święty Atanazy: Cóż miał uczynić Bóg?

15 kwietnia 2024

Skupiamy się dziś na potrzebie Wcielenia, powodach, dla których Słowo stało się ciałem, a nasze refleksje czerpiemy z pism św. Atanazego Wielkiego, być może jednego z najbardziej godnych uwagi wśród wszystkich Ojców.

Święty Atanazy z Aleksandrii uczestniczył w Pierwszym Soborze Powszechnym, zwołanym w Nicei w roku 325 przez cesarza Konstantyna. Będący wtedy diakonem, i to młodym diakonem, Atanazy w swoim czasie stał się następcą swojego biskupa, słynnego Aleksandra Aleksandryjskiego, znanego z konfrontacji z poplecznikami Ariusza. Św. Atanazy zyskał sławę dzięki swojej obronie soboru w Nicei i chociaż sam był pod pewnymi względami kontrowersyjną postacią, św. Atanazy stał się jedną z najbardziej ukochanych postaci w całej historii Kościoła.

Jego pisma są liczne, często skomplikowane i trudne, noszą ślady zawiłych kontrowersji, w które był zaangażowany. A jednak pośród tej ciężkości znajdują się chwile niezwykłego piękna, a niektóre z jego tekstów w wyjątkowy sposób rozważają osobę Chrystusa, wcielonego w świecie, zbawiciela ludzkości.

Św. Atanazy zastanawia się nie tylko nad tym, co to znaczyło i co oznacza dla Syna, że stał się człowiekiem, ale także nad powodami, dla których tak się stało. Co zmotywowało Boga do tak cudownego działania? Odpowiedź przychodzi w samym fakcie stworzenia. Dla św. Atanazego Bóg działa, ponieważ stworzenie, które stworzył na swój obraz, cierpi.

W słynnym krótkim tekście, który na swój sposób jest wielką wizją całego przedsięwzięcia patrystycznego, św. Atanazy pisze, stawiając szereg pytań:

Cóż miał uczynić Bóg? Czy mógł się zgodzić na to, że człowiek został oszukany przez diabła i stracił znajomość Boga, i jeśli tak, to jaki był pożytek z tego, że został on stworzony na podobieństwo Boga? Lepiej było zostać stworzonym jako nierozumny, niż zostać stworzonym rozumnym, a następnie żyć życiem stworzeń nierozumnych. Albo jaka jest korzyść dla Boga, jeśli ludzie, Jego stworzenia, Go nie czczą? Cóż miał uczynić Bóg? Z pewnością, należało odnowić stan bycia na obraz, a jak to się mogło stać, jeżeli nie przez przyjście naszego zbawcy, Jezusa Chrystusa, obrazu Boga samego w sobie.

Fragment ten pochodzi z rozdziału 13 "De Incarnatione" św. Atanazego, po polsku: O Wcieleniu Słowa.

Cóż miał uczynić Bóg? „Ten, który ukształtował ludzkość na swój obraz, widział, jak ludzkość ginie”. Jak pisze Atanazy w innym miejscu "De Incarnatione": „Był świadkiem odczłowieczania swoich ludzkich stworzeń”.

U św. Atanazego znajdujemy w cytowanym właśnie fragmencie stwierdzenie, że byłoby lepiej dla ludzkości, gdyby nigdy nie została stworzona na obraz, niż być stworzoną na ten obraz i żyć poza nim.

Raz za razem w tym małym traktacie św. Atanazy pyta: „Co miał zrobić Bóg?” Czy mógł po prostu stać i patrzeć? Czy mógł być świadkiem zniszczenia tego, co ukształtowały Jego własne ręce? I oczywiście za każdym razem, gdy zadawane jest takie pytanie, jego retoryczny charakter wybrzmiewa wyraźnie. Oczywiście Bóg nie mógł postąpić w ten sposób. Oczywiste jest, że Bóg będzie działał, ale nie dlatego, że był związany koniecznością, że musiał działać.

Nie o to chodzi w retorycznych pytaniach św. Atanazego. Raczej, że nie ma sposobu, aby boska miłość zniosła takie zniszczenie tego, co miłość wytworzyła, nie ma sposobu, aby kochający, twórczy Bóg po prostu porzucił przedmiot swojej twórczej miłości.

I dlatego Bóg podejmuje działanie. Pytanie brzmi: jakie? Jak ma postąpić w obliczu takiej dehumanizacji człowieka? Czy nie mógł po prostu działając z góry, jako fiat, pojedynczy ruch, przebaczyć ludzkości, a tym samym ją przywrócić? Tutaj odpowiedź pojawia się gdy zapytamy, czy jest to w ogóle poprawne pytanie. Czy po prostu przebaczenie ludzkości jest wszystkim, co jest potrzebne do przywrócenia tego konkretnego rozbicia?

W swoim tekście Przeciw Arianom, w innym tomie, św. Atanazy zadaje dokładnie to pytanie i zauważa, o ile bardziej rozsądne i odpowiednie było, aby Bóg postąpił inaczej. Racjonalność tego, co faktycznie się wydarzyło, mówi św. Atanazy, można postrzegać w ten sposób:

Gdyby tylko Bóg przemówił i klątwa została unieważniona, nastąpiłby pokaz mocy Tego, który wydał rozkaz, ale człowiek zostałby przywrócony do stanu Adama tylko przed jego grzechem, otrzymując łaskę z zewnątrz, a nie przez zjednoczenie jej z ciałem. Bo taki był stan człowieka, kiedy został usytuowany w raju.

Być może byłby nawet w gorszym stanie, ponieważ już nauczył się grzeszyć. Będąc w takim stanie, mógłby znowu zostać zwiedziony przez węża, a potem znowu pojawiłaby się potrzeba, aby Bóg wydał rozkaz i anulował klątwę, a to trwałoby bez końca. (To zaczerpnięte z Contra Arianos, Księga 2, Rozdział 68).

Po prostu przebaczenie ludzkości nie było pełnym zakresem Bożego dzieła. Czy powinien był po prostu wybaczyć i przywrócić człowieka do stanu posłuszeństwa? Ludzkość mogła być błogosławiona przez jakiś czas, ale ten sam upadek mógł nastąpić ponownie. Otrzymując łaskę z zewnątrz, ludzkość po raz kolejny byłaby chwiejna, po raz kolejny mogłaby upaść i w nieskończoność powtarzałby się cykl, w którym istota ludzka byłaby przywracana, a jednak upadałaby.

Zewnętrzna łaska i zewnętrzne odkupienie, jakkolwiek kochające w naturze, nie sprawiają, że stały byłby efekt tutaj pożądany. I dlatego, Bóg działa wyjątkowo. Ludzkość zostaje przywrócona, nie z zewnątrz, ale od wewnątrz. Bóg wchodzi do swojego stworzenia, a przez to wejście przywraca i buduje, oferując łaskę z wnętrza osoby, a nie bez niej.

Jest to właśnie definicja tego, co tak często nazywamy przebóstwieniem lub teozą. Bóg wiąże ludzkość z samym sobą. Przywrócone stworzenie nie jest tym, na które Bóg rzuca swoje światło, ale tym, wewnątrz którego Bóg przeobraża i przemienia. W jednym z najsłynniejszych fragmentów św. Atanazy zauważa:

Słowo stało się człowiekiem, aby człowiek mógł stać się przebóstwiony. Pokazał się w ciele, abyśmy mogli otrzymać wiedzę o niewidzialnym Ojcu. Zniósł zniewagę ze strony ludzi, abyśmy mogli odziedziczyć nieśmiertelność. Sam w sobie nie doznał żadnej krzywdy, będąc niecierpiętliwym, nieśmiertelnym i samym Słowem Bożym. Ale w swojej niecierpiętliwości strzegł i ratował cierpiącego człowieka, dla którego znosił to traktowanie (to zaczerpnięte ze słynnego 54 rozdziału De Incarnatione św. Atanazego).

Bóg staje się człowiekiem, aby człowiek mógł stać się Bogiem. Odpowiedzią na dehumanizację Jego stworzenia jest teantropizacja samego Syna. Bóg staje się tym, co niedołężne. Bóg bowiem, w Swojej łasce, w Swojej wieczności, nie może być pokonany. Tak więc przyjęcie słabej istoty do własnego życia pozwala człowiekowi odziedziczyć nieśmiertelność Boga. To, co jest Syna, staje się udziałem stworzenia. Bóg staje się człowiekiem, aby człowiek mógł stać się Bogiem.

Czasami różni czytelnicy wyrażają zaniepokojenie językiem używanym przez św. Atanazego, a tak wielu innych mówi o przebóstwieniu w korpusie patrystycznym. Czy nie jest błędem mówienie o ludzkości stającej się Bogiem? Czy nie ma w tym czegoś bluźnierczego?

A jednak całkiem jasne jest, gdy czytamy De Incarnatione jako całość, że Atanazy, podobnie jak inni Ojcowie Kościoła, nie mówi o staniu się drugim Bogiem, stawaniu się równym Bogu, ale mówi o ludzkości związanej z życiem Bożym.

Nie wystarczy, aby Bóg po prostu obdarzył istotę ludzką swoim błogosławieństwem. Jakkolwiek to nie łaskawe, jak powiedział Atanazy, jeśli taka łaska zewnętrzna jest tym, co leczy ludzkość, to uzdrowienie nigdy nie może być całkowite, nigdy nie będzie wieczne. W końcu przepadnie, zostanie utracone, a upadek będzie trwał w nieskończoność.

Ale jeśli ludzkość zostaje wciągnięta w istnienie Boga, tak że własne życie Boga jest znane, doświadczane i przeżywane przez ciało i kości stworzenia, to siła wcielonego Chrystusa staje się siłą osoby ludzkiej. Pokonanie śmierci przez Jezusa Chrystusa staje się moim zwycięstwem nad śmiercią. Jego powstanie, niemożność uwięzienia Go w grobie przez śmierć, staje się obietnicą mojego odkupienia, mojego własnego przezwyciężenia więzów mojego grzechu. Nie dlatego, że mam taką moc, ale dlatego, że we wcieleniu Bóg wciągnął moje osłabione członki w Swoje własne. Bóg staje się człowiekiem, aby człowiek mógł stać się Bogiem.

To jest wewnętrzna intuicja św. Atanazego, jednego z wielkich głosów z wczesnego Kościoła, Ojca Nicejskiego. Obyśmy mieli jego błogosławieństwo teraz i w każdym wieku.

biskup Ireneusz (Steenberd) / tłum. Jakub Oniszczuk

za: A Word from the Holy Fathers

fotografia: alik / www.orthphoto.net /