publicystyka: Nie osądzać brata

Nie osądzać brata

o. Georgios Dorbarakis (tłum. Gabriel Szymczak), 14 kwietnia 2024

Te słowa to nieustanna zachęta ze strony Kościoła przez cały rok, ale szczególnej wagi nabiera ona w okresie Wielkiego Postu. Rzeczywiście modlitwa św. Efrema Syryjczyka jest potężnym przypomnieniem, które codziennie powtarzamy: „I nie osądzać mojego brata”. A jakże mogłoby być inaczej, skoro sam Jezus Chrystus, Głowa wiary, dał nam przykazanie wyrażające istnienie lub brak miłości wobec drugiego człowieka: „Nie osądzajcie, abyście nie byli osądzeni”? Potwierdza to zatem naszą miłość i wiarę w Boga – lub jej brak. Musimy jednak dokonać pewnych wyjaśnień.

Przede wszystkim Pan potępia krytykanctwo, a nie osądzanie. Dzieje się tak dlatego, że osąd jest podstawową cechą ludzkiego umysłu i Pan nie chce tego unieważnić – Chrystus nie przyszedł, aby nas zniszczyć, ale aby nas zbawić. Rzeczywiście powiedział: „Nie osądzajcie” (Mt 7, 1), ale w sensie potępienia. Bo w innym miejscu zauważa, że możemy osądzać innych ludzi, ale tylko wtedy, gdy osądzamy sprawiedliwie: „Nie sądźcie z pozorów, lecz sądem sprawiedliwym sądźcie” (J 7, 24).

Jaki jest właściwy sąd, który Pan akceptuje? On sam nas prowadzi: «Sąd mój jest sprawiedliwy, ponieważ nie szukam swojej woli, lecz woli Ojca, Który Mnie posłał» (J 5, 30). Sprawiedliwy osąd to ten, który pochodzi od ludzi, którzy żyją wolą Bożą jak własną. A ponieważ wolą Boga jest miłość, dlatego osądzamy właściwie, gdy nasz osąd jest pełen miłości do innych. Oczywiście z tego punktu widzenia jedyny sprawiedliwy sąd należy do Boga, gdyż On jest miłością (1J 4, 8); podobnie jak sąd świętych, którzy starali się uczynić wolę Bożą swoją własną wolą.

Wynika z tego, że dopóki widzimy, że rządzi w nas nasza własna wola, a nie wola Boga, nie powinniśmy polegać na naszym osądzie. Powinniśmy mu nie ufać i zastanawiać się, czy osądzamy sprawiedliwie. Ponieważ jeśli jesteśmy podlegli własnej woli, to nasz osąd z pewnością jest błędny i niewłaściwy. Pan podkreślił to innymi słowami. Na przykład w Kazaniu na Górze nazywa hipokryzją osąd, który nie wypływa z czystego serca: „Obłudniku” – woła, „obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka twego, a wtedy przejrzysz, by wyjąć źdźbło z oka brata twego” (Mt 7, 5). Jeśli jesteś pod wpływem swoich namiętności – a kto może twierdzić, że nie jest? – nie jest możliwe wyrobienie sobie właściwej oceny kogoś innego. Tylko ci, którzy mają czyste serce, czyli ludzie, którzy kochają, potrafią właściwie widzieć innych i osądzać ich, nie wyrządzając im krzywdy.

Potępiana jest więc cenzura, czyli osąd związany z namiętnością, z egoizmem, złością. Sytuacja się jednak pogarsza: w gruncie rzeczy nagana jest podważeniem prawa Bożego, co oznacza, że w najbardziej oczywisty sposób ujawnia brak samoświadomości potępiającego. To nie przypadek, że św. Efrem tuż przed wspomnieniem w swej modlitwie osądzania mówi: „Pozwól mi widzieć moje grzechy”. Zatem ludzie, którzy potępiają, są duchowo ślepi i w demoniczny sposób stawiają się nawet ponad Bogiem! Czy nie widzimy tutaj „powtórki” postawy niegodziwego diabła? Odważył się porównywać do Stwórcy, a nawet marzył o czymś więcej niż tylko o równości z Bogiem: „Wstąpię na niebiosa; powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron” (Iz 14, 13).

Zatem ostatecznie tylko Bóg ma prawo osądzać nas za nasze myśli, słowa i czyny, ponieważ jesteśmy Jego i do Niego należymy: „Albowiem z Niego i przez Niego, i ku Niemu wszystko” (Rz 11, 36). A także dlatego, że tylko On może dokonać właściwej oceny, ponieważ ma przed sobą wszystkie dowody, nagie i jawne. Święty Paweł przypomina nam, że dla Boga nie ma stworzenia niewidzialnego, ale wszystko jest nagie i widoczne pod Jego spojrzeniem.

Jest jeszcze jeden aspekt, którego nie bierzemy pod uwagę, potępiając innych ludzi, a który jest dla nas szczególnie straszny: potępienie działa jak proroctwo dotyczące naszych przyszłych grzechów: „Jakim bowiem sądem sądzicie, zostaniecie osądzeni” (Mt 7, 1). Sam Pan to potwierdza: cokolwiek potępiamy w innych, Pan pozwoli, abyśmy sami to cierpieli. Jest to prawo duchowe, które bezmyślnie i często ignorujemy, potępiając innych ludzi.

Jest tylko jeden przypadek, w którym wolno, a nawet wymaga się od nas, nie tylko osądzać, ale także krytykować i potępiać: gdy nasz sąd jest wymierzony w diabła, sprawcę wszelkiego zła, szczególnie tego w nas samych. W tym przypadku nasze potępienie owocuje naszym uświęceniem, ponieważ oznacza oczyszczenie gruntu naszej duszy, nabycie prawdziwej skruchy i dotarcie do najbardziej błogosławionej i najbardziej niedostępnej cnoty, czyli pokory. Celnik z przypowieści został uniewinniony przez Boga właśnie dlatego, że sam siebie potępił, a jego etos, czyli pokora, jest w Kościele zalecany jako duch świętości. Takie potępienie może i musi zostać wydane: pochodzi od Boga. Wszelkie inne, wymierzone w innych ludzi, jest zabronione: motywowane jest bowiem przez demony.

Przykład mnicha wspomnianego w Opowieściach Starców wyjaśnia prawdę o tym, o czym mowa powyżej:

Nadszedł czas, aby mnich z pewnego klasztoru opuścił to życie. Igumen i reszta bractwa zebrali się wokół łoża śmierci. Wszyscy byli smutni, bo wiedzieli, że mnich przez całe życie nie był szczególnie sumienny. W wykonywaniu swoich obowiązków był nawet mniej niż sumienny. Byli jednak zdumieni, widząc, jak odchodzi z tego życia radośnie i w wielkim pokoju. Igumen zapytał go: «Jak to się dzieje, bracie, że dopuściłeś się takiego zaniedbania, a mimo to odchodzisz w radości i pokoju? Czy nie boisz się sądu Bożego?”. Mnich odpowiedział wprost: „Tak, to prawda, że nie byłem zbyt posłuszny. Ale jedno starałem się robić sumiennie: nigdy nikogo nie krytykowałem. Kiedy więc stanę przed Panem, a wkrótce to nastąpi, odważnie oświadczę: „Powiedziałeś - nie sądź, abyś sam nie był sądzony. Nie osądzałem, więc zrób to, co obiecałeś”. Igumen i reszta wspólnoty byli bardzo poruszeni. Ze łzami w oczach przełożony zamknął oczy odchodzącemu mnichowi i powiedział: „Żegnaj, bracie. Małym wysiłkiem zyskałeś wieczność”.

o. Georgios Dorbarakis (tłum. Gabriel Szymczak)

za: pemptousia.com

fotografia: Anima_Mea /orthphoto.net/