publicystyka: Stworzenie i ofiara u św. Symeona Nowego Teologa
kuchnia muzyka sklep
polska świat
publicystyka pytania i odpowiedzi archiwum
ogłoszenia wydarzenia fotogalerie
redakcja wesprzyj nas kontakt

Stworzenie i ofiara u św. Symeona Nowego Teologa

08 kwietnia 2024

Naszym dzisiejszym tematem jest relacja kosmosu, tego, co we współczesnym świecie często nazywamy środowiskiem, do kondycji ludzkości, a nawet relacja środowiska do ludzkiej ofiary. Jako przedmiot i źródło tych rozważań sięgniemy do pism św. Symeona Nowego Teologa, napisanych w XI wieku. Poniższy tekst pochodzi z 45. Homilii św. Symeona Nowego Teologa, często opatrzonej tytułem „Adam i pierwszy stworzony świat”. Mówiąc o stworzeniu świata, a w szczególności o stworzeniu Adama, pierwszej osoby ludzkiej, „stworzenia z gliny” - co dosłownie oznacza to imię, św. Symeon pisze, co następuje:

Czy widzisz, jak Bóg oddał człowiekowi na początku ten cały świat jako swego rodzaju raj? Dlatego zaraz po tym Pan mówi również: „Oto dałem wam każde zioło dające nasienie, które jest na powierzchni ziemi, i każde drzewo, które ma w sobie owoc i ziarno, które jest zasiewane. Dla was będzie to pożywienie, dla wszystkich dzikich zwierząt na ziemi i dla wszystkich latających stworzeń w niebie i dla każdego gada, który skrada się na ziemi, nawet dla każdej zielonej rośliny na pożywienie”.

Jest to cytat z Księgi Rodzaju 1,26-30. Św. Symeon kontynuuje:

Czy widzisz, jak wszystko, co widzialne, co jest na ziemi i wszystko, co jest w morzu, wszystko to Bóg oddał pod władzę Adama i jego potomków? Ponieważ to, co powiedział Adamowi, powiedział nam wszystkim. Podobnie jak apostołom powiedział: „To, co wam mówię, mówię wszystkim”, ponieważ wiedział, że nasza rasa ma się powiększać i że będzie niezliczoną rzeszą ludzi.

W ten sposób św. Symeon przedstawia portret ludzkości jako tej, której powierzono panowanie nad stworzeniem. Nie jest to według św. Symona rodzaj dominującej władzy, ale jest to porządek samego stworzenia. Bóg kształtuje kosmos, wszystko, co w nim jest, i przekazuje go człowiekowi jako opiekunowi i panu, ponieważ ludzkość nie ma zasiadać nad stworzeniem, ale być jego częścią. W stworzeniu ma się rozmnożyć ogromna rzesza ludzi. Tak więc obowiązek panowania jest odpowiedzialnością ludzkości za swój własny kontekst, swój własny świat. Oto co mówi św. Symeon o rozwoju ludzkości w tej samej homilii, zaraz po poprzednim fragmencie:

Jeżeli teraz, po przekroczeniu przykazania i skazaniu na śmierć, ludzie tak się rozmnożyli, to wyobraź sobie, ilu by ich było, gdyby nie umarli wszyscy zrodzeni od stworzenia świata. A jakie życie by prowadzili, będąc nieśmiertelnymi i nieskazitelnymi, obcymi grzechom, smutkom, troskom i trudom? I jak, przodując w przestrzeganiu przykazań i w dobrym usposobienia serca, z czasem wspięliby się do najdoskonalszej chwały i, zmieniając się, zbliżyliby się do Boga. Dusza każdego z nich stałaby się jasna z powodu oświecenia, które zostałoby na nią wylane z boskości.

Św. Symeon podkreśla, że ludzkie uwarunkowania w raju miały uczynić go twórczym władcą, towarzyszem Bożego stworzenia i jego przewodnikiem do świętości, tak aby samo stworzenie również mogło poprowadzić ludzkość do boskiej komunii i oświecenia. Ale - i jest to dość jasne w lekturze św. Symeona - przestępstwo Adama, grzech ludzkości, psuje tą drogę rozwoju. Panowanie ludzkości nad stworzeniem zostaje zniekształcone. Nie jest to wina stworzenia: nie jest to wina drzew i ziemi, słońca, nieba i wszystkich elementów sześciu dni; ale wina tego stworzenia obdarzonego wolnością, które użyło tej wolności, aby się zbuntować. Ścieżka panowania zostaje wypaczona w ścieżkę zniszczenia, tak że zamiast sprowadzać stworzenie do pełniejszej komunii z Bogiem, ludzkość sprowadza je do rozbitego stanu podziału. Można to nazwać patrystyczną ekologią: poglądem na stworzenie określonym przez grzeszne ramy ludzkości.

Zatem pytanie brzmi: co człowiek ma robić w kontekście takiej egzystencji? Jeśli człowiek, poprzez swoje wykroczenie, jest odpowiedzialny za oszpecony i zdeformowany stan stworzenia, to czy nie jest tak, że człowiek ma do odegrania jakąś rolę w przywracaniu stworzonego piękna? Odpowiedź jest zdecydowanie twierdząca, ale nie jest po prostu tak, że ludzkość może odnowić stworzenie wyłącznie przez chęć, żeby tak się stało. Stworzenie jest zniekształcone przez akt buntu; dlatego jego odnowa następuje przez akt posłuszeństwa. To właśnie wtedy, kiedy człowiek, odrzucając samowolę, która doprowadziła go do buntu, powraca do komunii z Bogiem, staje się pośrednikiem odnowy stworzenia. Samowola spowodowała oszpecenie stworzenia i to poświęcenie, ofiara samowoli skutkuje odzyskaniem stworzenia. I tak ofiara staje się kluczowym elementem chrześcijańskiego podejścia do ekologii. Przypomniały mi o tym niedawno słowa metropolity Kallistosa z Dioklei. Przemawiając do publiczności w Leeds w północnej Anglii, metr. Kallistos podjął temat „człowiek i kosmos”, a mówiąc konkretnie o ekologii i poświęceniu, oto co miał do powiedzenia:

Tylko przez krzyż, tylko przez ofiarę, tylko przez dobrowolne cierpienie można zmienić i przekształcić świat. Jak mówimy w Kościele prawosławnym na ortros (jutrzni) w niedzielę: „Oto przez krzyż radość przyszła na cały świat”. Przez krzyż, to jedyny sposób. Tylko poprzez poświęcenie, kenozę, dobrowolne samozaparcie możemy oczyścić drzwi naszej percepcji i na nowo odkryć świętość ziemi. Poświęcenie jest często brakującym wymiarem w naszym programie ekologicznym. Istnieje potrzeba kosmicznej metanoi (skruchy), skruchy w sensie zmiany umysłu, ale kosztownej zmiany umysłu.

Grzech rasy ludzkiej zniekształca stworzenie, a więc stworzenie czeka na odkupienie rasy ludzkiej, aby ono również mogło zostać przemienione i przywrócone do nowości życia. Taki jest punkt widzenia św. Symeona nieco dalej w jego 45. homilii na temat stworzenia Adama. W tym tekście czytamy:

W ten sposób grzeszni ludzie przez wiele lat poprzez tradycję uczyli się od siebie nawzajem i znali swojego Stwórcę i Boga; ale później, kiedy rozmnożyli się i od najmłodszych lat zaczęli oddawać swój umysł złym myślom, zapomnieli o Bogu i nie znali już swojego Stwórcy, i zaczęli nie tylko czcić demony, ale nawet te ze stworzeń, które zostały im dane przez Boga, aby im służyły. Do tego oddali się każdej nieczystości i splugawili swoje nieczyste dzieła, ziemię, powietrze, niebo; splugawili wszystko pod niebem. Bo nic tak nie plugawi i tak nie brudzi czystych dzieł rąk Bożych, jak wtedy, gdy ktoś zaczyna je ubóstwiać i czcić jako Bóga, który stworzył wszechświat. A kiedy w końcu całe stworzenie, będąc w ten sposób obdarzone boską czcią, stało się nieczyste, a wszyscy ludzie wpadli w strumień/otchłań grzechu, wtedy Syn Boży i Bóg zstąpił na ziemię, aby odtworzyć upadłego człowieka, aby dać życie temu, który był martwy i wyrwać go z oszustwa i błędu.

Św. Symeon przedstawia upadek stworzenia, a dokładniej następstwa upadku człowieka dla stworzenia. To nasz nieczysty użytek, nasze nieczyste podejście do tego, co Bóg ukształtował, jest tym, co je profanuje, profanuje je właśnie obdarzanie tego, co stworzone, czcią boską. W odmętach tego żałosnego stanu przychodzi Chrystus, a dziełem wcielonego Syna jest odtworzenie, odnowa i nowość życia oraz piękno należne pierwszemu stworzonemu porządkowi. Jak powiedział metr. Kallistos w swoim wykładzie, ofiara jest elementem zapomnianym w naszych dyskusjach nad ekologią. Ofiara Chrystusa jest jedyną nadzieją przed katastrofą ekologiczną, która swój początek ma właśnie w grzechu. Istnieją naukowe przyczyny konkretnych deformacji naszego stworzonego porządku, a jednak u podstaw tych deformacji leży ludzki grzech, który stawia wolę w buncie przeciwko Bogu i w buncie przeciwko samemu stworzeniu.

Jak to uzdrowić? Uzdrowienie przychodzi przez ofiarę Chrystusa. A osoba ludzka, odtworzona na nowo po tym wcielonym Synu, ma naśladować w swojej osobie tę samą ofiarę, przez którą przywrócone jest stworzenie. Moje życie ma być życiem ofiarnym. Nie mogę odkupić świata, odkupić czasu, jak nakazuje Pismo Święte, jeśli nie chcę oddać własnego życia, własnej woli, by podążać ścieżką przygotowaną mi przez Boga. Odkupienie kosmosu jest nakazane jako akt, w którym mam brać udział. Jednoczę się przez Chrystusa z Jego dziełem i mogę wypełnić ten wyjątkowy i święty obowiązek tylko jeżeli ja również jestem gotów złożyć ofiarę: z pewnych przyjemności, które nadużywają stworzenia, z pewnych działań, które nie cenią tego świata, który dał mi Bóg, ale, co ważniejsze, ofiarę z woli, która raz po raz, ze śmiertelną konsekwencją, buntuje się przeciwko Bogu i zabiera ze sobą całe stworzenie.

Wyrzeczenie się samowoli, to, co każdy chrześcijanin ma obowiązek uczynić, ostatecznie przybliża nas do woli Bożej. Kiedy odkłada się własne pragnienia, pozostaje pragnienie Syna względem jego stworzenia, które nasyca i przekształca osobę ludzką. I ciągnie nas to odnowione pragnienie do coraz bliższego zjednoczenia z Bogiem, a więc owocem naszej ofiary z ascezy jest kielich. Przybliżamy się do bezpośredniej komunii z Bogiem, tak jak On przybliżył się do nas we Wcieleniu. Tak więc odpowiedź na ekologiczne obawy tego świata, reakcja chrześcijanina na zepsucie stworzenia, koncentruje się, podobnie jak wiele z życia chrześcijańskiego, na stole eucharystycznym. Oto co św. Symeon ma do powiedzenia w tej konkretnej sprawie:

Ta tajemnica Wcielenia, uwidoczniona całemu światu w sposobie, w jaki ją przedstawiłem, która wydarzyła się w czasach ekonomii wcielonego Chrystusa, następnie również dokonała się i dokonuje w każdym chrześcijaninie w ten sam sposób. Bo kiedy otrzymujemy łaskę Jezusa Chrystusa, naszego Boga, stajemy się uczestnikami Jego boskości, a kiedy jemy jego najczystsze Ciało, to znaczy, kiedy otrzymujemy komunię świętych tajemnic, jesteśmy z Nim jednym ciałem. W ten sposób, z łaski, stajemy się podobni do Niego, do naszego miłującego człowieka Boga i Pana, a w duszy odnawiamy się, jakby odradzamy z bycia martwym. Wypełnienie ofiary, którą każdy chrześcijanin ma obowiązek złożyć, jest nowym przymierzem z żywym Chrystusem. Ten, który przyszedł na świat, aby odtworzyć go ze stanu upadłego, wchodzi do ust, do serca, do krwi, do nerek i do każdego członka chrześcijanina.

To jest ważna obserwacja św. Symeona na temat stworzonego świata. Jest on zepsuty nie z powodu jakiejś katastrofy przyrodniczej, ale z powodu katastrofy teologicznej i w swojej istocie może być uzdrowiony nie poprzez pracę w terenie, nie w staraniach naukowych, ale w uzdrowieniu ludzkiego serca, ponieważ kiedy zostaje ono uzdrowione, stworzenie podąża za tym uzdrowieniem. Cudowną tajemnicą, wielką niespodzianką ekologicznej świadomości św. Symeona, jest to, że głównym narzędziem odnowienia tego świata jest kielich. To właśnie eucharystyczna komunia Boga i człowieka ma moc i potencjał odnowy cierpiącego świata. Przy dzisiejszych troskach, o ekologię, o środowisko, z tak wieloma kwestiami, które są naglące i potrzebne dla dalszego życia naszego społeczeństwa, jak często my sami, jako chrześcijanie, przestajemy myśleć w kategoriach, w jakich myślał ten Święty Ojciec? Ilu z nas, omawiając fundamentalne elementy ekologii i kwestie środowiskowe, zaczyna, podobnie jak on, od swojego własnego grzechu; a kiedy szukamy odkupienia, ilu z nas zwraca się przede wszystkim ku tajemnicy Bożej komunii?

Głos Ojców ma donośne znaczenie dla współczesnego świata. Tak łatwo rozpraszają nas naukowe postępy naszych czasów, że szybko tracimy z oczu to, co jest prawdziwe i potrzebne w kwestii ludzkiej kondycji. W kielichu zawiera się odkupienie nie tylko mojej słabej osoby, ale całego kosmosu. Wychodząc więc z tej komunii, niosąc w sobie serca przemienione i odkupione dziełem wcielonego Syna, idźmy odkupić świat, odkupić czasu, przez Jego łaskę i moc.

Dla modlitw naszego ojca świętego, św. Symeona Nowego Teologa i wszystkich świętych, zmiłuj się nad nami i zbaw nas, Boże. Amen.

biskup Ireneusz (Steenberd) / tłum. Jakub Oniszczuk

za: A Word from the Holy Fathers

fotografia: alik / www.orthphoto.net /