publicystyka: Pokora to bezimienna łaska - rozważania na temat 25. słowa „Drabiny do raju”. Część II

Pokora to bezimienna łaska - rozważania na temat 25. słowa „Drabiny do raju”. Część II

metropolita Limassol Atanazy (tłum. Justyna Pikutin), 20 kwietnia 2024

przeczytaj poprzednie rozważania


Inny powiedział, że pokora jest uczuciem skruszonej duszy i wyrzeczeniem się własnej woli.
(werset 3)

Oznacza to, że pokora polega na odrzuceniu własnej woli, okazaniu posłuszeństwa, które jest matką pokory, ponieważ cały nasz egoizm, cała nasza istota jest skoncentrowana, objawiona i wyrażona w naszej woli. Dlatego w życiu monastycznym pierwszą cnotą, pierwszym ślubem, który mnich składa podczas postrzyżyn, jest posłuszeństwo, odcięcie swojej woli, co jest wstępnym warunkiem duchowej doskonałości.

Dotyczy to nie tylko życia monastycznego, ale także małżeństwa. Jeśli w małżeństwie człowiek nie zdoła odciąć swojej woli i wyrzec się jej, aby poświęcić się dla dobra drugiej osoby, nie zdoła odnaleźć pokoju. W jego duszy nie ma pokoju, jak powiedział Chrystus: "...nauczcie się ode Mnie, albowiem jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek dla dusz waszych" (Mt 11,29). Jeśli ktoś zasmakuje, jak wielką wolność daje odrzucenie własnej woli i nieoczekiwanie niczego od innych, lecz doskonalenie się w dobrowolnym samopoświęceniu dla ich dobra, wtedy rzeczywiście będzie chętny do poświęcenia się i odrzucenia własnej woli.

Są święci, którzy poszli i sprzedali się w niewolę okrutnym i nieludzkim bałwochwalcom i służyli im jako słudzy, aby odciąć swą wolę - realizując w ten sposób pragnienie poświęcenia się służbie innym. W tamtych czasach słudzy nie przypominali dzisiejszych sług, którym płacimy pieniądze. W tamtych czasach pan mógł z łatwością obrócić ich w nicość, nawet fizycznie.

Dalej św. Jan Klimak mówi: „Wysłuchałem tego wszystkiego i zbadałem z wielką rozwagą, ale ze wszystkiego, co usłyszałem, nie mogłem zrozumieć istoty błogosławionej pokory” (werset 4)

Dlatego też, mimo wszystko, nic spośród tego, co powiedzieliśmy do tej pory, nie stanowi jeszcze istoty pokory, a jedynie znak, symptom, ścieżkę prowadzącą do niej, ale jeszcze nie samą pokorę. Wszystko to jest drogą, ale nie celem.

Święty kontynuuje: "I doszedłem do następującej interpretacji: pokorna mądrość jest bezimienną łaską duszy, to łaska".

Jest to niezdefiniowana łaska w duszy człowieka, łaska tak subtelna, tak cenna, tak wzniosła, że żadna nazwa nie może jej ograniczyć. Pokora jest tak bogata i tak doskonała, że nie można jej ograniczyć żadną definicją ani nazwą. To łaska, ponieważ jest dana przez Ducha Świętego i może być nazwana tylko przez tych, którzy jej doświadczyli.

Tak więc pokora jest doświadczeniem tego, kto ją posiada; tylko on może ją wyrazić. To niewyrażalne bogactwo; to imię Boga.

Oznacza to, że pokora jest imieniem Boga i jest bezimienna, tak jak Bóg nie ma imienia – to jest ma wiele imion, ale żadne z nich Go nie wyraża.

"Jest to dar Boży, ponieważ On mówi: Nie uczcie się od anioła, ani od człowieka, ani z książki, ale od Mnie Samego, to znaczy od Mojego przebywania w was – oświecającego i działającego – bo jestem cichy i pokorny w sercu, i w myśli, i w sposobie Mojego myślenia, a wtedy odnajdziecie ukojenie w walce i zostaniecie uwolnieni od kuszących myśli w waszych duszach".

I kontynuuje, mówiąc:"Inny jest rodzaj pokory, podczas gdy panuje zima namiętności, inny, gdy nadchodzi wiosna i zaczyna się owocowanie, a jeszcze inny, gdy osiągasz żniwo cnót" (werset 5).

Święty Jan z góry Synaj wyjaśnia, że kiedy zaczną w nas kwitnąć kiście tego świętego krzewu winnego, czyli pierwsze owoce pokory, poczujemy się znużeni wszelką ludzką sławą i pochwałami, i znienawidzimy je. Jednocześnie odpędzimy od siebie gniew i wściekłość.

Jest to pierwszy rezultat pokory, pierwszy kwiat tej świętej winorośli, jej pierwszy owoc - kiedy czujemy się zmęczeni chwałą i pochwałami. Nasza dusza staje się zmęczona pochwałami innych i nie tylko zmęczona, ale nienawidzi pochwał i ludzkiej chwały. Wraz z tą nienawiścią wychodzi z nas gniew. Tak samo jest w drugą stronę: miłość do chwały i pochwał oraz gniew to symptomy braku pokory. Taki jest pierwszy przejaw błogosławionej pokory, w nas. To jej pierwszy owoc.

Kiedy pokorna mądrość, ta królowa cnót, zaczyna zadomawiać się w duszy na miarę duchowej dojrzałości, zaczynamy traktować wszelkie dobro, które czynimy, jako niebyłe, a raczej jako obrzydliwość. Myślimy, że z każdym mijającym dniem ciężar naszych grzechów rośnie, a bogactwo naszych dusz jest marnowane z powodu naszych tajnych i nieuznanych grzechów i zaniedbań.

Oznacza to, że kiedy człowiekowi udaje się trochę więcej, wtedy dobre uczynki, które czyni, uważa za niegodziwość, a nawet brzydzi się nimi. To, czym wcześniej chętnie się chlubił, czyli swoje dobre uczynki, teraz uważa za niegodziwość, coś nikczemnego i wyraźnie rozpoznaje swoje wielkie zaniedbania, słabości i grzechy. Jego duchowy wzrok wyostrza się, jego duchowe rozeznanie wzrasta, a tym samym może łatwo zidentyfikować duchowe niedomagania, które obciążają jego duszę.

"Wiele darów, które Bóg nam daje, postrzegamy jako przyczynę większej kary, ponieważ na nie nie zasługujemy".

Innymi słowy, nawet jeśli osiągniemy to, że otrzymamy dary od Boga, będziemy mieć duchowe osiągnięcia, staniemy się tacy, że inni będą nas słuchać, konsultować się z nami, osiągać pocieszenie w naszym towarzystwie, czyli staniemy się przyczyną duchowych korzyści dla innych - wszystko to pokorna osoba postrzega jako nic, a nawet nie tylko tak, ale również jako przyczynę swego potępienia, ponieważ nie zasługuje na to, co Bóg jej daje. To tak, jakby zasługiwała na większą karę, ponieważ chociaż ma tak wiele darów, nie odpowiada Bogu w adekwatny sposób. W ten sposób umysł chroni się przed niebezpieczeństwem i nie jest splamiony egoizmem i zarozumiałością.

A kiedy osiąga ten stan: "słyszy tupanie i igraszki niewidzialnych złodziei, ale żaden z nich nie może wwodzić go na pokuszenie, ponieważ mądra pokora jest skarbcem nie do zdobycia".

Dla pokornego człowieka nie istnieje niebezpieczeństwo, że szatan, poprzez próżność i samolubstwo, ukradnie to, co gromadzi onw sobie, ponieważ już uwierzył, że nic nie posiada. Ten, kto wierzy, że nic nie posiada, ma w sobie Chrystusa.

Jak myślisz, z jakiego powodu Chrystus uniewinnił nierządnicę, kobietę przyłapaną na cudzołóstwie, kobietę cierpiącą na krwotok, Kananejkę, łotra, syna marnotrawnego, jednocześnie odrzucając cnotliwego faryzeusza? Faryzeusze mieli powody do dumy: pościli, dawali jałmużnę, dokonywali dobrych uczynków, modlili się, przestrzegali prawa Mojżeszowego. Na pozór byli cnotliwi, ale całe ich bogactwo zostało zrabowane przez pychę. Pozostali nie mieli nic, jednak mieli coś, co nagle ich wywyższyło. Co to było? Pokora.

Oznacza to, że pokorny grzesznik jest życzliwie przyjmowany przez Boga, a święty, chlubiący się człowiek jest dla Niego obrzydliwością. To znaczy - mówi św. Jan - jeśli sama pycha obaliła aniołów z nieba i uczyniła z nich demony, to zrozum, że również sama pokora czyni demony aniołami (Słowo 23, werset 12). Oznacza to, że tylko pokorny duch zbawia człowieka, nawet jeśli nie ma on nic innego.

Można powiedzieć, że jest to rzeczywiście najłatwiejsza, najbardziej bezpośrednia i najbezpieczniejsza droga do Królestwa Bożego. Dlatego tak często wspominam to, co słyszę nieustannie, głównie podczas spowiedzi. Kiedy ktoś przychodzi, rozpaczając, że nie czyni dobrych uczynków lub nie robi postępów w życiu duchowym, mówimy mu:
- Dziecko, trzymaj się skruchy i pokory, i nie szukaj niczego innego!
Ale on tego nie rozumie:
- Dlaczego nie potrzebuję cnót? A jeśli będę tak postępował, to czy nie pójdę do piekła? Jeśli będę tak robił, to czy nie potępię samego siebie?
A Ty znów powtarzasz:
- Zostaw to wszystko i zachowaj w sobie pokorę i skruchę! To jest to, czego Bóg od ciebie oczekuje. On nie chce uczynków, bo co On zrobi z twoimi uczynkami, jeśli brak ci skruchy? Co On zrobi z twoim postem, pokłonami, jałmużną, wszystkimi tymi zewnętrznymi uczynkami, które są drogą prowadzącą do pokory? Co się stanie, jeśli zaczniesz podążać tą drogą, ale odrzucisz jej zwieńczenie - pokorę?

To tak jakbyś był człowiekiem, który mówi: "Chcę pojechać do Limassol!" - i wyrusza w podróż do Limassol, jedzie tam i wraca, nigdy nie wchodząc do miasta. Jedzie tam znowu i wraca, znowu nie wchodząc do miasta. I uspokaja się myślą: "Jeśli jestem w drodze, to jest to rzecz którą należy zrobić!". Ale nie o to tu chodzi. Chodzi o cel. A celem jest skrucha. Wszystko inne służy jedynie podtrzymaniu skruchy. Jeśli odrzucasz skruchę i trzymasz się tego, co zewnętrzne, jesteś drzewem mającym liście, ale pozbawionym duchowych owoców.

Św. Jan mówi również, że: "szczera skrucha, płacz oczyszczony z wszelkiej nieczystości i czcigodna pokora różnią się między sobą jak mąka, ciasto i upieczony chleb" (werset 7).

Oznacza to, że skrucha, płacz i pokora są składnikami, tak jak mąka, woda i sól są składnikami chleba. Wszystko to jest ugniatane przez Bożą łaskę i staje się upieczonym chlebem, duchowym pokarmem.

metropolita Limassol Atanazy (tłum. Justyna Pikutin)

za: pravoslavie.ru

fotografia: crkva /orthphoto.net/