publicystyka: Panie, żebym widział...
kuchnia muzyka sklep
polska świat
publicystyka pytania i odpowiedzi archiwum
ogłoszenia wydarzenia fotogalerie
redakcja wesprzyj nas kontakt

Panie, żebym widział...

ks. Piotr Makal, 31 marca 2024

Homilia ks. Piotra Makala do fragmentów 1 Tm 1,15-17 i Łk 18,35-43

W imię Ojca i Syna, i Świętego Ducha

Umiłowani Bracia i Siostry!

Straszną chorobą jest ślepota, ale jeszcze groźniejszą chorobą jest ślepota duchowa. Jeżeli człowiek jest niewidomy, to nie widzi tego pięknego świata, nie widzi kolorów, nie odczuwa tego, co każdy z nas odczuwa, rozglądając się wokół. A jeżeli człowiek jest ślepy duchowo, to nie widzi Bożej łaski, która każdego dnia obficie wylewa się na ten świat.

Jeżeli człowiek jest ślepy, nie widzi twarzy drugiego człowieka. A jeżeli człowiek jest ślepy duchowo, to postrzega drugiego człowieka przez pryzmat zazdrości, przez pryzmat obmawiania, złego spojrzenia, i tym samym o wiele krzywiej i o wiele bardziej fałszywie patrzy na świat.

Jeżeli człowiek nie widzi, to prosi o pomoc. Prosi o pomoc drugiego człowieka, bo sam nie jest w stanie gdzieś dojść czy dojechać. Natomiast jeżeli człowiek jest ślepy duchowo, to nie prosi o pomoc, bo myśli, że jest zdrowy. I to jest wielka tragedia ślepoty duchowej.

Zdarza się jednak, że nawet duchowy ślepiec odczuje jakiś deficyt. Odczuje brak czegoś duchowego – niby jest zdrowy, niby ma wszystko, co jest mu potrzebne, ale jest coś jeszcze, co nie daje mu spokoju. W tym momencie kieruje się jednak nie ku Bogu, nie ku prawdziwemu Lekarzowi, ale zwraca się do magii, do horoskopów, do szeptuch. To przynosi mu chwilową ulgę, ale w ten sposób traci swoją duszę. Zwracanie się o pomoc do takich „lekarzy” przynosi wielką duchową szkodę!

Bracia i Siostry, jeżeli człowiek jest niewidomy, to nie interesuje go, jak inny człowiek wygląda, czy jest ładny, czy jest brzydki, czy jest mądry, czy jest głupi, jak się zachowuje, gdzie pracuje. A jeżeli człowiek jest ślepy duchowo, to znajduje usprawiedliwienie dla swoich grzesznych czynów w innych ludziach i ich czynach. I zamiast stwierdzić, jak apostoł Paweł w liście do apostoła Tymoteusza, że Chrystus Jezus przyszedł na świat grzeszników zbawić, z których pierwszym jestem ja (1 Tm 1,15) – to ja jestem na samym początku tej kolejki grzeszników, jestem największym z grzeszników – to człowiek ślepy duchowo uważa, że ma prawo być grzeszny, bo każdy inny też jest grzeszny. I to jest tragedia duchowa – duchowe zbłądzenie.

Błogosławionej pamięci metropolita Antoni (Bloom) powiedział, że Bóg może zbawić każdego z nas, ale nie może nic uczynić, jeśli kłamiemy wobec siebie i wobec Niego. On może zbawić tego grzesznika, którym jesteśmy, ale nie może zbawić tego iluzorycznego sprawiedliwego, którego chcemy przedstawiać, a którym nie jesteśmy.

Chrystus nie jest w stanie zbawić tego człowieka, który uważa, że jest bezgrzeszny i nie potrzebuje zbawienia. Dlatego, Bracia i Siostry, nie można usprawiedliwiać siebie – także przy sakramencie spowiedzi – mówiąc, że popełniamy „grzechy codzienne”, grzechy takie jak inni, że grzeszymy tak, jak grzeszą wszyscy.

Nie wiemy, w jaki sposób inny człowiek grzeszy. Czasami widzimy czyjś grzech, ale nie widzimy pokajania tego człowieka, jego ascezy i chęci walki z tym grzechem. A to określenie "grzechy codzienne" – czy tym się usprawiedliwiamy? Że codziennie "następujemy na te same grabie" i nie jesteśmy w stanie skorzystać z doświadczenia? Te "codzienne grzechy" to są nasze osobiste grzechy i świadectwo naszego duchowego lenistwa. Jeżeli znajdujemy usprawiedliwienie swoich grzechów, to oznacza, że nie potrzebujemy Zbawiciela, nie potrzebujemy Lekarza, który uleczy nasze duchowe choroby. Widzimy czasami chorobę lub jej symptomy u innego człowieka i prosimy go: "pójdź do lekarza, zrób badania, dowiedz się, co ci jest, niech ktoś ci pomoże" – i jeżeli człowiek jest rozsądny, to słucha tej rady, idzie i próbuje się wyleczyć. Ale jeżeli człowiek twierdzi, że jest zdrowy, że nic mu nie dolega, to taką radę odrzuca. I odrzuca także możliwość uleczenia.

Bracia i Siostry, jeżeli człowiek niedowidzi, zakłada soczewki, żeby lepiej widzieć. A jeżeli człowiek niedowidzi duchowo, nie zakłada soczewek Pisma Świętego, nie patrzy na życie przez pryzmat Ewangelii. Dlatego nie dostrzega wielu szczegółów tego życia, choć uważa, że widzi dobrze. Nie idźmy tą drogą, bo wpadniemy w jamę, z której ciężko się wydostać – w jamę samozachwytu i zadufania w swoim postrzeganiu rzeczywistości.

Jeżeli nie mamy możliwości, by przeczytać Ewangelię, wysłuchajmy jej. Jeżeli nie mamy jak jej posłuchać, przypomnijmy sobie chociaż jedno zdanie, jeden jej fragment. Niech on się stanie naszą małą soczewką, przez którą będziemy patrzeć na świat i na drugiego człowieka.

Bracia i Siostry, człowiek niewidomy musi prosić o pomoc, musi nawiązywać relację z tymi, którzy się nim opiekują. Modlitwa jest dla nas żywą relacją z naszym Zbawicielem i często wołaniem o pomoc. Jednak bywa tak, że nie mamy możliwości czy czasu, aby się długo modlić. Pomódlmy się więc chociaż króciutko. Pamiętajmy, że i najkrótsze modlitwy: Panie, zmiłuj się (Hospodi, pomiłuj) oraz modlitwa Jezusowa Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną, grzesznym (Hospodi Iisusie Christie, pomiłuj mia hresznaho) to modlitwy, które wielu świętych przeniosły z ziemi na niebo.

Niech przykład niewidomego z Jerycha (Łk 18,35-43) będzie dla nas wzorem żarliwej modlitwy i przenikliwego wzroku duchowego, którego nie ograniczała cielesna ślepota.

Trójjedynemu Lekarzowi naszych dusz i ciał, Królowi wieków, niezniszczalnemu, niewidzialnemu, jedynemu wszechmądremu Bogu cześć i chwała na wieki wieków. Amen. (1 Tm 1,17)

ks. Piotr Makal
wikariusz parafii pw. św. Mikołaja Cudotwórcy w Białymstoku

fotografia: Jarek Charkiewicz /orthphoto.net/