publicystyka: Próg Wielkiego Postu - o Niedzieli Przebaczenia Win

Próg Wielkiego Postu - o Niedzieli Przebaczenia Win

hieromnich Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak), 16 marca 2024

Moi bracia i siostry, dotarliśmy do progu Wielkiego Postu; wkrótce ponownie otworzą się dla nas „bramy pokuty” w odpowiedzi na nasze uroczyste modlitwy podczas niedzielnych nabożeństw jutrzni w poprzedzających tygodniach. Nadchodząca niedziela ma trzy nazwy. Pierwsza to „Niedziela Seropustna”, gdyż jest to ostatni dzień, w którym będziemy spożywać nabiał - aż do nocy Paschy Pańskiej. Nazywa się ją także „Niedzielą Przebaczenia Win”, ponieważ wieczorem wszyscy zgromadzimy się w cerkwi, aby wypełnić przykazanie Pana, które słyszymy w ewangelicznym czytaniu: „Jeśli odpuszczacie ludziom przewinienia ich, odpuści i wam Ojciec wasz niebiański”. A trzecia i ostatnia nazwa tej niedzieli to „Wspomnienie wygnania Adama”.

W ostatnią niedzielę, Niedzielę o Sądzie Ostatecznym, Cerkiew nakazała nam rozważać sprawy ostateczne i koniec czasów, kiedy wszyscy będziemy musieli w końcu stanąć twarzą w twarz z Bogiem. A dzisiaj Kościół nakazuje nam rozważać rzeczy pierwsze i początek czasu, kiedy nasi Pierwsi Rodzice, Adam i Ewa, uciekli przed obliczem Boga. Hieromnich Serafin (Rose) wierzył, że aby naprawdę zrozumieć istnienie człowieka, aby naprawdę zrozumieć, jak powinniśmy żyć na tym świecie, trzeba przede wszystkim „poznać początek i koniec wszystkich rzeczy”. A gdy sami przygotowujemy się do wejścia na arenę bitwy z naszymi własnymi grzechami i namiętnościami, gdy rozpoczynamy walkę o odwrócenie się od tego upadłego świata i powrót do Królestwa Bożego, musimy starać się zrozumieć, jak dokładnie to się stało, że po raz pierwszy utracono Raj i jak nasza ludzka natura doznała pierwszego upadku i utraty łaski.

Oczywiście historia ta jest niewątpliwie dobrze znana każdemu z nas. Jednak zbyt często nasza znajomość Pisma Świętego faktycznie utrudnia nam jego prawdziwe zrozumienie. Być może, gdy słyszymy, jak kapłan lub diakon zaczyna czytać lekcję Ewangelii, natychmiast nasz umysł mówi: „A tak, to tę przypowieść dzisiaj usłyszymy”, a potem zaczyna myśleć o czymkolwiek innym. A może potrafimy zwrócić uwagę na czytanie, ale ponieważ słyszeliśmy je tyle razy, nieświadomie zakładamy, że wszystko już wiemy, że nie musimy żarliwie modlić się do Boga, abyśmy mogli lepiej usłyszeć i zrozumieć czytane słowa, aby naprawdę zaczęły przenikać zatwardziałość naszych serc. Dlatego w nadchodzącą niedzielę prośmy Boga, aby pomógł nam godnie przyjąć tę ostatnią i niezwykle ważną lekcję, jaką daje nam Kościół Święty na początku Wielkiego Postu.

Jak więc dokładnie Adam i Ewa stracili raj? Tak, wybrali posłuszeństwo Diabłu i nieposłuszeństwo Panu, złamali post zarządzony przez Boga i zjedli zakazany owoc, jedyną rzecz w całym stworzeniu, która nie była im dana. Ale, bracia i siostry, zauważmy dobrze: choć od tego momentu „otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy” (Rdz 3, 7), to jednak pozostali jeszcze w raju. I chociaż „skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu” (Rdz 3, 8), to jednak Bóg, gdy ich powołał do siebie, nie wyrzucił ich od razu ani nawet nie objawił jakiegokolwiek gniewu i ognistego oburzenia! Nie, On raczej przyszedł do nich, jak kochający ojciec podchodzi do swoich zranionych dzieci, delikatnie wołając je po imieniu i pytając, jak przydarzyła im się taka krzywda. I być może dopiero wtedy nastąpił ostateczny i całkowity Upadek Człowieka: zamiast pokornie przyznać się do swojej winy i błagać o przebaczenie, którego Bóg z pewnością nie odmówiłby, zaczęli się usprawiedliwiać, aż do obwiniania samego Boga za ich grzech! Być może więc nie będzie zbyt odważne stwierdzenie, że chociaż ludzkość po raz pierwszy upadła z powodu nieposłuszeństwa, to utraciła raj właśnie przez samousprawiedliwienie.

I nawet do dziś samousprawiedliwienie pozostaje całkowitą i nienaruszalną barierą między chrześcijaninem a Królestwem Bożym. Nawet nasze najcięższe grzechy nie są przeszkodą dla naszego chrześcijaństwa (o czym świadczy św. Herman z Alaski); nie ma grzechu, którego Bóg nie mógłby przebaczyć, nie ma przestępstwa, które mogłoby oddalić od nas niewysłowioną miłość i miłosierdzie Boga. Jeśli jednak sami uparcie trzymamy się naszego grzechu, jeśli uparcie nie pozwalamy Bogu obdarować nas Jego przebaczeniem, wówczas nie będzie On zmuszał nas do Jego przyjęcia z pogwałceniem naszej wolnej woli. Dlatego święci Ojcowie mówią nam, że jedynym grzechem niewybaczalnym jest grzech, którego nie odpokutowano. A czym jest samousprawiedliwienie, jeśli nie uporczywym utrzymywaniem, że nie potrzebujemy pokuty?

Ale, niestety, tak jak ludzkość w dalszym ciągu ukrywała się przed obliczem Boga od tego pamiętnego dnia w Edenie, tak też my uparcie zrzucaliśmy z siebie winę za nasze niezliczone kłopoty, nieszczęścia i smutki. Rzeczywiście, krzyki oskarżenia, szukania winnych i obwiniania ludzkości być może nigdy nie miały aż takiej siły jak obecnie. Zza bezpieczeństwa i anonimowości naszych elektronicznych ekranów chętnie zarzucamy się pogardą, oburzeniem, nienawiścią, jadem i wstrętem w ogólnoświatowym szaleństwie, którego nie można nazwać inaczej niż demonicznym. Natychmiast i usilnie pociągamy do odpowiedzialności innych ludzi, inne strony i inne narody za każdą rzeczywistą i wyimaginowaną winę pod słońcem; co więcej, jesteśmy przekonani, że taki brak litości sam w sobie jest prawdziwą drogą do sprawiedliwości, że w jakiś sposób tylko poprzez właściwe przypisanie winy raj może ponownie powrócić na tę ziemię. A w zaślepieniu takiego szaleństwa, kiedy dochodzi do tragedii lub nieszczęścia, prawie nigdy nie przychodzi nam do głowy myśl: „Może i ja miałem w tym swój udział. Być może przyczyną tego były moje własne grzechy...”. I tak niezliczona ilość grzechów i występków ludzkości pozostaje nieodpokutowana i nieuzdrowiona.

Iluż niezliczonym stuleciom niewypowiedzianej ludzkiej nędzy można było zapobiec, gdyby nasi Prarodzice, Adam i Ewa, po prostu przyjęli na siebie odpowiedzialność i poprosili o przebaczenie! Ale w żadnym wypadku nie mówię tego, żeby wszystko zrzucić na nich, ponieważ każdy z nas również odegrał swoją rolę w tej tragedii; każdy z nas także wielokrotnie odmawiał przyjęcia odpowiedzialności i proszenia o przebaczenie.

Moi bracia i siostry, niech tak już nie będzie między nami. Choć jest prawie pewne, że pomimo naszych najlepszych wysiłków i intencji, w okresie Wielkiego Postu nadal popadniemy w wiele grzechów i namiętności, mimo to postanówmy przynajmniej jedną rzecz w czasie Wielkiego Postu: nie wypowiadajmy ani słowa, które byłoby usprawiedliwianiem siebie lub obwinianiem innych. Zacznijmy tu i teraz, aby w końcu przyjąć odpowiedzialność za siebie i okazywać innym takie samo miłosierdzie i wyrozumiałość, jakiego od Boga dla nas.

To trudne wyzwanie i być może i w tym przypadku nam się nie uda. Ale nawet jeśli tak się stanie – nawet jeśli będziemy upadać przez cały Wielki Post i przez całe życie, niezliczoną ilość razy na niezliczoną ilość sposobów – Bóg obiecał nam, że zawsze zaoferuje nam drogę powrotną: a tą drogą jest po prostu przebaczenie i proszenie o wybaczenie.

Droga powrotna do Raju wiedzie, jak się okazuje, dokładnie tą samą drogą, którą ją opuściliśmy. Usprawiedliwialiśmy się i obwinialiśmy siebie nawzajem, dlatego straciliśmy Raj i znaleźliśmy się tutaj, wśród cierni i ostów tego życia. Ale łaska Chrystusa zabrała ognisty miecz, który strzegł bram Edenu, a wejście zostało otwarte dla wszystkich synów i córek Adama i Ewy, którzy pragną w końcu wrócić do domu. Głos Chrystusa z niedzielnej Ewangelii woła – tak, aby wszyscy mogli go usłyszeć - że aby to osiągnąć, wystarczy przebaczyć i prosić o przebaczenie.

Tak więc, moi umiłowani bracia i siostry, z głębi serca błagam Was o przebaczenie mi, grzesznikowi, wszystkich niezliczonych grzechów, wykroczeń i niepowodzeń! Niech przez swoją łaskę Bóg przebaczy i zmiłuje się nad nami wszystkimi. Amen.

hieromnich Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Remembering Sion

fotografia: Anima_Mea /orthphoto.net/