publicystyka: Pokusa z prawicy

Pokusa z prawicy

hieromnich Chrysostomos (tłum. Gabriel Szymczak), 04 marca 2024

„Prawica” i „lewica” nie odnoszą się jedynie do powiązań politycznych. Terminów tych używano także do określenia dwóch kategorii pokus w życiu duchowym. Ponieważ jest mniej odczuwalna, pokusę „z prawicy” uznano za bardziej niebezpieczną.

Kiedy pokusa przychodzi z prawej strony, a kiedy z lewej? Oto przykład. Jeśli diabeł zasugeruje Ci, że powinieneś oszukać współpracownika dla własnej korzyści, jest to pokusa „z lewicy”. Wiesz, skąd ona przychodzi i albo ją akceptujesz, albo odrzucasz. Ale jeśli zły duch szepcze, że mamy kryzys, że Twój współpracownik nie ma rodziny, więc masz prawo go oszukiwać dla dobra swoich dzieci, to jest to pokusa „z prawej strony”. Inaczej mówiąc, udaje ona, że ma dobry cel lub przynajmniej że jest złem koniecznym. To sposób na wymyślanie pretekstów do grzechów.

Pokusa „z prawicy” może być nawet jeszcze bardziej „święta”. Pojawia się jako anioł światłości, z pobożnymi myślami i fragmentami Pisma Świętego. Przedstawia kłamstwo umysłu pod postacią prawdy. Wyraża cnotę, która w rzeczywistości jest niegodziwością w masce. W ten sposób może wprowadzić do duszy złą wolę pod przykrywką obrony wiary. W takim przypadku egoiści i ludzie nietolerancyjni wierzą, że są gorliwi dla Boga. Może też kultywować rozluźnienie i obojętność pod maską umiaru i łagodności. Osoby nieczułe i gnuśne wydają się być spokojne i ciche. W innych przypadkach okrucieństwo można uchodzić za surowość lub szczerość. Osoby niemiłe mogą sprawiać wrażenie uczciwych i skrupulatnych. Ta pokusa może także przybierać inne formy, aby ukryć swoją prawdziwą naturę i w ten sposób może wniknąć do serca niczym złodziej i je splądrować.

Ojcowie pustyni doskonale znali machinacje diabła, dlatego ostrzegają nas przed jeszcze subtelniejszym atakiem „z prawicy”. Kiedy nous (jaźń) osiągnie punkt, w którym modli się żarliwie, kiedy czujemy się spokojni i dobrze bronieni, wówczas demony, które chcą nas zdezorientować, atakują z prawej strony. Nie dają się poznać, ale wymyślają pochwałę Boga i inne rzeczy, które kochamy. Nous myśli wtedy, że cel modlitwy został osiągnięty. W ten sposób zły zasiewa w naszym mózgu nasiona próżności i dumy.

Bardzo często zły duch posługuje się prawdami. Mówi „prawdę”, ale nie „całą prawdę i tylko prawdę”. Nawet okultyści mogą manifestować rzeczy niewidzialne i „prorokować”, twierdząc, że czerpią z mocy Chrystusa, jednak są zintegrowani ze złem i prorokują to, czego chce od nich diabeł. Ma to szczególne znaczenie w naszych czasach, ponieważ przesądy zakorzeniły się w społeczeństwach materialnych i obecnie przenikają życie wielu osób, nawet chrześcijan. Zarówno święty, jak i okultysta mogą znać nasze imię lub nurtujący nas problem. Ale kryterium świętości jest pokora i miłość, którą ludzie przekazują jako naturalne, pachnące kadzidło.

Jak rozpoznać pokusę ze strony prawicy? Po pierwsze, istnieje ogólna zasada, która jest prawdziwa: jeśli coś nie pochodzi od Boga, diabeł wprowadzi dumne myśli. Po drugie, musimy pamiętać, że bardzo często to, co wydaje się absolutnie prawdziwe i słuszne, jest po prostu odbiciem naszej osobistej woli.

Święty Antoni widział zasadzki diabła rozciągnięte na ziemi i zastanawiał się, kto będzie w stanie je pokonać. I usłyszał głos mówiący do niego: Pokora. Prawdziwa, prawdziwa pokora jest tym, co ujawnia zasadzki diabła. A pokora to nie tylko myśli o byciu pokornym, ani też, oczywiście, świętość i zewnętrzny przejaw pobożności. To głębokie poczucie naszej kondycji, tego, że jesteśmy słabsi od cieni, że cokolwiek robimy i cokolwiek mamy, nie jest to nasze własne.

Jako przykład pokory należy tu wspomnieć spotkanie św. Zosimy ze św. Marią Egipcjanką. Pierwszy był czcigodnym opatem, który nosił wysoką rangę kapłańską. Ta ostatnia była wcześniej nierządnicą, ale potem resztę życia spędziła na pustyni i osiągnęła wyżyny świętości. Wydaje się, że podczas ich nieoczekiwanego spotkania na pustyni żadne z nich nie było świadome swojej postawy i zasług. Wręcz przeciwnie, każde z nich kłaniało się do ziemi, okazując szacunek drugiemu i prosząc się nawzajem o błogosławieństwo. To była pokora, która wypływała z dwóch prostych serc. A serce proste porównuje się zawsze nie do innych, ale do nieskończonej czystości i świętości Boga. Kiedy dusza zostaje oświecona przez uwielbienie, jest w stanie rozpoznać, skąd pochodzi myśl, uczucie lub skłonność.

Zasadniczo pokora wyraża się w duchu bycia pod opieką. Ojciec kapadocki, św. Grzegorz, nazywany był teologiem, ale sam siebie określał mianem ucznia na całe życie. A ojcowie pustyni nigdy nie przyjmowali żadnego objawienia bez uprzedniego poddania go analizie innych, bardziej doświadczonych mnichów. Boża prawda objawia się poprzez czas opieki i miłości.

Są tacy, którzy wierzą w czyny zewnętrzne, zewnętrzny spokój lub elementarna (czy też rzekoma) walka o wiarę czyni z nich nauczycieli, doradców i sędziów całego świata. Mogą mówić: „Przebacz mi” lub „Ja, grzesznik”, ile chcą, ale nie robią tego szczerze. Nie ma większej pokusy niż myśl, że nasza walka i nasza wiara dają nam prawo do działania jako kamień probierczy prawosławia lub jako inkwizytorzy religijni. To dziwne i zatrważające, jak często wyznajemy naszą wiarę lub bronimy tradycji zakotwiczonej w najbardziej bezkompromisowym egotyzmie. Kiedy nie ma prawdziwej pokory, serce staje się twarde jak kamień i pogrąża się w otchłani zatwardziałych opinii, a czasem nawet niewdzięczności. I to właśnie nazywamy złudzeniem.

hieromnich Chrysostomos (Koutloumousianos) [tłum. Gabriel Szymczak]

za: pemptousia.com

fotografia: szolucha.w /orthphoto.net/