publicystyka: Szczerym sercem

Szczerym sercem

o. Themistoklis Mourtzanos (tłum. Gabriel Szymczak), 19 lutego 2024

„Posłali Barnabę, aby udał się aż do Antiochii. A gdy tam przybył i ujrzał łaskę Bożą, uradował się i zachęcał wszystkich, aby szczerym sercem trwali przy Panu.”
(Dz 11, 23)

Apostoł Barnaba został wysłany do kościoła w Antiochii, gdzie rosła zarówno liczebność, jak i gorliwość wspólnoty chrześcijańskiej - w mieście, które w dzisiejszym świecie dorównywałoby Paryżowi, choć na Wschodzie. Nie chodziło tylko o bogactwo. Wyróżniał Antiochię także poziom kultury, szlachetność, poczucie wyższości nad innymi. Było to miasto wyrafinowania, które zaczynało odczuwać w swoich głębinach kiełkowanie nasion chrześcijaństwa. Barnaba poradził wszystkim, aby pozostawali wierni Chrystusowi „szczerym sercem”

„Szczerym sercem”. Nie tylko gorliwość serca i jego poświęcenie są niezbędne w każdej wierze, zadaniu, walce czy związku. Ważna jest także intencja serca, jego cel. Mały ślad, z którego zaczyna lub wyłania się uczucie, idea, pragnienie lub decyzja. To ta niepozorna rzecz, z której czasem nawet sami nie zdajemy sobie sprawy, a która popycha nas do myślenia, pragnienia i działania. Leży głęboko w nas. I jest tak ważna. Intencja serca jest naszą prawdą. To nas zachęca. Bardzo często ukrywamy to jako punkt wyjścia. Upiększamy, nazywamy lub identyfikujemy jako jakąś inną skłonność: chcemy tego, co dobre dla innych, lub chcemy tego, co najlepsze dla nas samych. Często naszą pierwszą myślą jest to, co nam najlepiej służy, zajęcie się naszymi osobistymi interesami, które są naszym priorytetem. Często chodzi o przetrwanie lub naszą pozycję. Przekształcamy własny interes w troskę o ludzi jako całość, w rzekomy stan umysłu. Staje się to postawą życiową, poprzez którą próbujemy oszukać siebie, a zwłaszcza innych, że mamy dobre intencje. Co i kogo kochamy? W tym leży odpowiedź serca.

„Szczerym sercem”. Nasza pierwsza myśl odzwierciedla nasz charakter. To, kim jesteśmy. Nasz fundament. Czasem nasze ambicje. To, czy to miłość jest tym, co nas porusza. Jest odzwierciedleniem naszej wolności wobec Boga, wobec bliźniego i wobec świata. To wybór pomiędzy dobrem a złem. To nakaz ego, żądanie, które w nas kiełkuje i może być zaprzeczeniem Bożej miłości, które staje się dla nas determinizmem. To jakość naszego sumienia. To jest sens życia, który mamy. A dzieje się to wkrótce po poczęciu. Mamy to zapisane w genach oraz w sposobie, w jaki pępowina karmi nas pożywieniem i znaczeniem, uczuciami i dźwiękiem, wartościami i marzeniami. To nasi ojciec i matka zostawiają na nas piętno. A także to, co my sami dodamy. Jak będziemy stopniowo kształtować ten ślad w naszym sercu. Czy zaczniemy wsłuchiwać się w śpiew Boga w nas i przekształcimy naszą wolę z „normatywnej” na „naturalną”. Normatywną jest wola, w której dominuje ego. Naturalną jest wola, w której miłość wszczepiona w nas przez Boga sprawia, że ego okazuje szacunek, a priorytetami są wycofanie się, zażyłość i radość.

„Szczerym sercem”. Kształtują je nasze pasje. Cokolwiek, co zakorzeni się w naszym sercu i stanie się naszym głównym zmartwieniem. Co staje się naszym zainteresowaniem. Co staje się naszą ambicją, miłością do siebie, hedonizmem. Co staje się przetrwaniem i strachem przed bliźnim. Czym staje się poczucie nicości istnienia po śmierci i decyzja, że skoro „życie mamy tylko jedno, to musi być tu i teraz”, że wszystko powinno być nasze. Wtedy norma staje się jedyną prawdą. A nasza naturalna skłonność do Boga, ku Jego woli, która jest wyryta w naszych sercach, przestaje mieć jakąkolwiek wartość, ponieważ utożsamiamy ją z brakiem zaspokojenia. Choć nasza relacja z Bogiem, czasem przez Krzyż, czasem przez Zmartwychwstanie, jest pełna radości, to żądamy natychmiastowego, chwilowego zaspokojenia naszych myśli i pragnień. Nie dajemy czasu na pewność wiary. Zamiast tego chcemy tego wszystkiego, kontrolowania i kształtowania tak, jak chcemy. Problem nie leży w walce o to, o czym marzymy. To żądanie, że wszyscy są nam coś winni, nawet sam Bóg, i że świat został stworzony tylko dla nas. Inni myślą tak samo.

„Szczerym sercem”. Serce jest tajemnicą, której ludzie nie chcą zaakceptować jako sposobu istnienia. Tajemnica serca przekracza ich racjonalizację, zmysłowość i oparcie na dowodach. Wystarczyłoby, gdyby okazali szacunek dla doświadczenia przebaczenia, dla odrzucenia samousprawiedliwienia, które wielu okazywało na przestrzeni wieków. Szacunek dla decyzji o poście. Dla poświęcenia się Bogu i pokonywania ciała. Szacunek dla wolności. Miłości, która nie zwraca uwagi na własny interes. Wszystkie te doświadczenia wiary chrześcijańskiej, doświadczenia świętych, ukazują intencje serca walczącego, aby nie dać się pokonać egoistycznemu pobłażaniu sobie, czy to na skutek pokusy ze strony złego ducha, czy też ze strony innych ludzi, którzy nas namawiają do namiętności dla przyjemności. Te doświadczenia ujawniają serca, które zdecydowały się porzucić samo życie, przyjmując męczeństwo krwi i sumienia, aby pozostawić nam dziedzictwo Ewangelii miłości i prawdy. I wolność, która staje się błogosławieństwem w naszych codziennych relacjach, w małym i we wszystkim.

„Szczerym sercem”. W świecie, który widzi tylko to, co oczywiste, starajmy się dostrzec w sercu ślad naszego prawdziwego ja. Nasz skarb. A jeśli chcemy wierzyć, zdecydujmy się przylgnąć do Chrystusa ze wszystkich sił. Czasem jesteśmy biedni i nieprzydatni, ale On wspiera pokornych, tych, którzy pokładają nadzieję w Jego osobie. Tych, którzy w Kościele wiedzą, jak wykazać się męstwem i prosić o to, czego sami nie mogą zrobić. Czasami będzie to jedyne, co możemy zrobić, ponieważ poczujemy naszą słabość.

Panie, spraw, aby ślad w naszym sercu rozpoczął się od miłości do Ciebie i do innych ludzi. Niech zacznie się od wiary w Zmartwychwstanie. Niech każda nasza myśl, praca i emocja zostaną uświęcone poprzez przylgnięcie do Ciebie.

o. Themistoklis Mourtzanos (tłum. Gabriel Szymczak)

za: pemptousia.com

fotografia: mladen_tomic /orthphoto.net/