publicystyka: Jezus, obywatel Egiptu

Jezus, obywatel Egiptu

o. James Guirguis (tłum. Gabriel Szymczak), 12 stycznia 2024

Czytanie z Ewangelii według św. Mateusza 2,13-23

„Z Egiptu powołałem Syna Mego”. Są to znane słowa wypowiedziane przez proroka Ozeasza i przytoczone tutaj przez św. Mateusza Ewangelistę. Zastanówmy się przez chwilę nad tymi słowami.

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że w czasach Chrystusa nie było Żyda, który nie rozumiałby tego wersetu. Myśleli o tym wersecie jako o odnoszącym się do wyjścia z Egiptu, któremu przewodził Mojżesz.

Żydzi żyjący w czasach Jezusa nie mieli pojęcia, że Bóg ma Syna. Nie mieli pojęcia, że było to odniesienie do długo oczekiwanego Mesjasza, Świętego Izraela. Im dłużej skupiamy uwagę na tym wersecie, tym bardziej jesteśmy zdumieni łaską Bożą.

Czy możesz sobie wyobrazić więź, jaką naród żydowski miał zaszczyt utrzymywać z Bogiem? Zostali uwolnieni z niewoli w Egipcie i Babilonie. Żyli na pustyni przez 40 lat. Zdobyli swoją ziemię obiecaną. Od pokoleń widzieli wielkie i cudowne cuda. Widzieli budowę Świątyni. Dano im króla zgodnie z pragnieniem ich serc. Otrzymali prawa Boże, aby prowadzić życie mające cel. Słyszeli słowa wielu proroków, którzy przypominali im o ich obowiązkach przed Panem.

Po tym wszystkim, co wspomnieliśmy, trudno uwierzyć, że reakcją narodu żydowskiego na całą Bożą miłość, miłosierdzie i dobroć było po prostu zignorowanie tego, wręcz zaprzeczenie temu. Kiedy Bóg posłał na świat swój ostateczny dar, swego własnego Syna, posłał Go bezpośrednio do swego ludu. Ludu, który powołał swoją mocą. Do ludzi, których ocalił, ludzi, których uwolnił, ludzi, których kochał. Rozsądnym więc byłoby założenie, że Syn Boży będzie bezpieczny wśród pobożnego narodu hebrajskiego. Ale te słowa: „Z Egiptu powołałem Syna Mego” stały się słowami potępienia. Przypominają, że w jednej chwili Bóg może wywrócić rzeczywistość do góry nogami.

W całym Starym Testamencie Egipt jest postrzegany jako wróg. To nie jeden akt Boży, ale 10 aktów Bożych wyzwoliło Żydów z niewoli w Egipcie. Zatem po tym wszystkim, kiedy anioł Pański ukazuje się Józefowi we śnie i każe mu się tam udać, nie dziwi, że Józef zaniemówił. Jak mogli wrócić do krainy niewoli? Jak mógł dobrowolnie zabrać swoją rodzinę do serca Egiptu?

Z tradycji etiopskiej i koptyjskiej dowiadujemy się, że Pan i Jego rodzina spędzili około 3 lat w ziemi egipskiej. Do dziś można pielgrzymować i zwiedzać wiele miejsc, które odwiedzała Święta Rodzina. W wielkim przełomie historii Syn Boży znalazł schronienie w ziemi egipskiej. Mieszkał wśród ludu Egiptu. Jego rodzinę traktowano z życzliwością i miłosierdziem. W tym momencie ludzie, którzy nie znali Boga, stali się ludem Bożym, podczas gdy ludzie, którzy znali Boga w Izraelu, stali się wrogami Boga. Jedyny naród, który powinien był szanować, czcić i chronić naszego Pana Jezusa, zamiast tego pozwolił na masakrę w obronie ziemskiego władcy. Mojżesz uciekł z Egiptu, a Pan uciekł do Egiptu. Mojżesz został ocalony z rąk Egipcjan, a Pan został ocalony przez nich. Nic dziwnego, że w 19. rozdziale Izajasza słyszymy te piękne słowa: „Błogosławiony niech będzie Egipt, mój lud!”

W pewnym sensie każdy z nas jest obywatelem Egiptu lub Izraela. Każdy z nas codziennie otrzymuje okazję do okazania wierności Jezusowi Chrystusowi. Ta lojalność nie opiera się na tym, kogo znamy ani kim mogą być nasi krewni. Nie wynika nawet z tego, że zostaliśmy ochrzczeni w rodzinie Bożej. Swoją lojalność okazujemy poprzez akty miłosierdzia i życzliwości wobec innych. Okazujemy naszą wierność Chrystusowi, nigdy nie rezygnując z wiary w imię ziemskiego bogactwa, aby zadowolić ziemskiego władcę lub ulec jakimkolwiek pokusom, które nas spotykają. Jest całkiem możliwe, że będąc Izraelitą, okażesz się wrogiem Boga. Podobnie można być prawosławnym chrześcijaninem i odkryć, że inni, którzy nie znają Boga w taki sposób, w jaki my Go znamy, służą Bogu z większą miłością i większym oddaniem niż my.

Wszystko sprowadza się do priorytetów naszego serca. Nasze priorytety stają się naszymi celami i aby je osiągnąć, musimy wykształcić pewne nawyki. Jeśli mam nawyk robienia tego, co jest najlepsze dla mnie i tylko dla mnie… może się okazać, że najprościej będzie wypchnąć Chrystusa poza nawias. W pewnym sensie łatwiej jest wygnać Go z naszego serca. Poprzez moje codzienne wybory mogę powiedzieć: „Panie, nie jesteś mile widziany w krainie mojego serca”.

Z drugiej strony, jeśli znajdę sposób na utratę woli w posłuszeństwie Panu, mogę być zaskoczony, gdy odkryję, że staję się jak Egipt. Dzięki posłuszeństwu modlitewnemu mogę stworzyć w swoim sercu bezpieczne schronienie dla Chrystusa. Z czasem mogę stać się miejscem, w którym Chrystus może wzrastać i być pielęgnowany, i w ten sposób mogę stać się prawdziwą częścią ludu Bożego.

I chwała niech będzie Bogu na wieki. Amen.

o. James Guirguis (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Out of Egypt

fotografia: do-marian /orthphoto.net/