publicystyka: Modlitwa Sprawiedliwego Symeona

Modlitwa Sprawiedliwego Symeona

metropolita Pizydii Sotirios (tłum. Gabriel Szymczak), 09 lutego 2024

Podczas każdej wieczerni słyszymy modlitwę: „Teraz pozwalasz odejść słudze Twemu, Władco, według słowa Twego, w pokoju, bowiem oczy moje widziały zbawienie Twoje …” (Łk 2, 29-31). Jak pisze św. Łukasz Ewangelista, tymi słowami Sprawiedliwy Symeon wychwalał Boga i dziękował Mu, gdy w Świątyni Jerozolimskiej wziął na ręce 40-dniowe Dzieciątko Jezus.

Kim był Symeon, który domagał się od Boga tego szczególnego zaszczytu? Był człowiekiem pobożnym i wiernym, z niecierpliwością oczekującym spełnienia się proroctw biblijnych (Izajasza i innych proroków) dotyczących przyjścia Chrystusa, Mesjasza, który przyniesie zbawienie ludowi Izraela. Dodatkowo Duch Święty był z Symeonem i obiecał mu, że nie opuści tego świata, zanim nie zobaczy na własne oczy Chrystusa Zbawiciela. Mając to na uwadze, możemy zrozumieć radość, jaką musiał odczuwać, gdy Święty Duch oznajmił mu, że właśnie nadszedł ten dzień i nawoływał go, aby udał się do Świątyni. Natychmiast pobiegł na spotkanie Tego, na którego spotkanie czekał całe życie. Gdy tylko ujrzał Dziewicę Marię z Józefem przynoszących Boskie Dzieciątko do Świątyni, rozpoznał Chrystusa, Mesjasza. Jak pisze św. Bazyli Wielki, boska moc Dzieciątka oświeciła czyste widzenie serca Symeona i pozwoliła mu ujrzeć Boga. Ujrzał, iż nie jest to zwykłe dziecko. Pobożny Symeon, ogarnięty tymi uczuciami, wyciągnął ręce i przyjął Jezusa w swoje ramiona, wielbiąc Boga i powiedział: „Teraz pozwalasz odejść słudze Twemu, Władco, według słowa Twego, w pokoju, bowiem oczy moje widziały zbawienie Twoje, któreś przygotował wobec wszystkich ludzi, Światłość na oświecenie narodów i chwałę ludu Twego, Izraela ” (Łk 2, 29-32).

Oda ta, zwana Kantykiem lub Pieśnią Symeona, jest jedną z najpiękniejszych w Piśmie Świętym. Wielu świętych Ojców naszego Kościoła zagłębiło się w jej treść, dlatego też została ona zalecona do codziennego użytku w naszych cerkwiach.

Przyjrzyjmy się pokrótce niektórym kluczowym tematom zawartym w tych słowach Starca Symeona:

1. Silne pragnienie duszy ludzkiej, aby spotkać Chrystusa

Jak widzieliśmy, Symeon otrzymał od Ducha Świętego obietnicę, że nie umrze, zanim nie ujrzy Mesjasza. Czekał wiele lat na spełnienie tej obietnicy i przez dziesięciolecia niczego nie doświadczał. Dożył 100 lat, ale nadal nie otrzymał żadnego znaku. Mimo to nie rozpaczał. Interpretatorzy tego fragmentu Biblii szacują, że Symeon miał 115 lat, zanim jego święte pragnienie stało się rzeczywistością. Jest to dla nas wielką zachętą, abyśmy byli cierpliwi i wierni obietnicom naszego Pana. Być może nie nastąpi to od razu lub nie wtedy, kiedy byśmy tego chcieli, ale ostatecznie Bóg dotrzymuje swoich obietnic.

2. Całkowite zadowolenie duszy ludzkiej ze spotkania z Chrystusem Zbawicielem

Sprawiedliwy Symeon od chwili, gdy wziął w ramiona Boskie Dzieciątko, czuł, że zdobył wszystkie radości i skarby świata. Niczego więcej nie pragnął w swoim życiu, wierząc, że jego cel został osiągnięty. Dlatego uznał za konieczne prosić Boga, aby go uwolnił, rozwiązał więzy ziemi i pozwolił popłynąć do niebiańskiego portu! Innymi słowy: Panie, uwolnij mnie od tego życia i pozwól, aby przyszła śmierć, i zwolnij swego wiernego sługę, aby mógł odpocząć. Widziałem na własne oczy Twojego Syna! Niczego innego nie oczekuję na tym świecie, więc zabierz moją duszę, aby była blisko Ciebie.

To jest taka prawda! My, prawosławni chrześcijanie, również doświadczamy satysfakcji i pełni Symeona w naszej Komunii z Chrystusem. On trzymał Chrystusa w ramionach zaledwie przez kilka minut, a my otrzymujemy od Niego o wiele więcej błogosławieństw. Nasz chrzest jednoczy nas z Chrystusem, a przez Komunię Świętą cały Chrystus przychodzi i mieszka w nas. I aby Kościół pomógł nam odczuć i wyrazić tę wewnętrzną radość i pokój, do modlitw po Komunii Świętej dodano Pieśń Symeona. Czy żyjemy w głębi serca tą wielką radością, którą daje nam Chrystus? A może szukamy innego rodzaju satysfakcji, z dala od Niego? Dobrze jest, aby każdy z nas szczerze spojrzał w głąb swojej duszy i zastanowił się nad tymi pytaniami.

3. Pragnienie spokojnego zakończenia naszej ziemskiej podróży, pozwalającego naszym duszom wejść do Królestwa Niebieskiego

Czcigodny Symeon został uznany za godnego zobaczenia Chrystusa Zbawiciela i w rezultacie poczuł, że jego dzieło w świecie dobiegło końca. Że nadszedł dla niego czas przejścia z tego życia do życia wiecznego. Od skażenia do nieskazitelności. O to właśnie prosi, mówiąc: „Teraz pozwalasz odejść słudze Twemu, Władco, według słowa Twego, w pokoju”. To „odejście” jest podróżą, którą muszą odbyć wszystkie dusze, gdy nadejdzie ten moment. Nikt z nas nie może zdecydować, gdzie i kiedy to nastąpi, ale zamiast tego czekamy cierpliwie na godzinę, w której Pan na to zezwoli. Dlatego Symeon prosi Pana, aby „pozwolił mu odejść”, bo wie, że tylko Bóg decyduje, kiedy Jego słudzy opuszczą ten świat.

Symeon z wdzięcznością otworzył swoje serce na Boga, otrzymawszy spełnienie Bożej obietnicy. Będąc bardzo starym, przeczuwał, że jego koniec jest już bliski, gdyż spełniło się to, za czym tęsknił przez całe życie. Nie miał nic innego do zrobienia, więc mógł opuścić ten świat bez niepokojów, bez strachu i z całkowitym spokojem w sercu. To samo dzieje się z każdym człowiekiem, który poznał Chrystusa i żyje z Nim w jedności. Nie boi się tej podróży i to dla niego jest słowo Pana: „Amen, amen, mówię wam: - Kto słowa Mego słucha i wierzy Temu, Który Mnie posłał, ma życie wieczne, nie stanie przed sądem, ale ze śmierci przejdzie do życia” (J 5, 24). Św. Paweł Apostoł podziela tęsknotę Symeona, jak pisze w Liście do Filipian: „Pragnę rozstać się z tym życiem i być z Chrystusem” (Flp 1, 23).

Przypomnijmy sobie także sposób, w jaki nasz współczesny święty, starzec Porfiriusz z Kavsokalyvii, stanął twarzą w twarz ze śmiercią. Wspominając czasy, gdy był poważnie chory, powiedział, że „inni ludzie widzieli moją śmierć, a ja oddałem się miłości Bożej… Nie bałem się śmierci. Chcę iść tam, gdzie jest Chrystus... Modlę się, abym bardzo kochał naszego Chrystusa, abym mógł dostąpić radości miłości, która usuwa strach” (Życie i słowa). Mawiał też, że „przejście do następnego życia jest jak otwarcie drzwi i znalezienie się w pokoju obok, jak przejście przez most na drugą stronę”. „Kiedy kochasz Chrystusa, to pomimo poczucia swojej grzeszności i słabości masz pewność, że zwyciężyłeś śmierć, ponieważ jesteś w stanie zjednoczenia z miłością Chrystusa.”

Nie tylko święci stawiają czoła śmierci ze spokojnym sercem. Na świecie jest wielu innych wiernych ludzi, którzy po całym życiu, podczas którego usilnie starali się żyć zgodnie z wolą Bożą, czynią to samo. Istnieje historia człowieka, który odwiedził kobietę, o której wiedział, że jest bliska śmierci. Był zdziwiony, gdy usłyszał, jak mówi do obsługującej ją osoby: „Mój przyjacielu, z tej okazji radosnej poczęstujmy naszego gościa cukierkiem!” Gość był zdumiony i zapytał tę ciężko chorą kobietę, o czym mówi. „Czy są dobre wieści dotyczące Twojego zdrowia, jakaś poprawa?” A ona odpowiedziała: „To z radości mojego odejścia; Idę do Pana!” W jej oczach można było dostrzec blask tej radości.

Moi drodzy bracia i siostry, są ludzie, którzy wpadają w panikę na samo wspomnienie słowa „śmierć”. Dla tych, którzy odcięli się od Chrystusa i nie chcą żyć zgodnie z Jego wolą, śmierć jest naprawdę przerażająca. Skruszonego chrześcijanina, który kocha Chrystusa i stara się żyć zgodnie z Jego wolą (chodzi do cerkwi, przyjmuje Komunię Świętą i prowadzi życie chrześcijańskie) takie lęki nie mogą dotknąć. Wyznajmy to przed wszystkimi, zaczynając od siebie. Starajmy się jeszcze bardziej kochać naszego Pana Jezusa Chrystusa, aby opuścił nas strach przed śmiercią (lub czymkolwiek innym), ponieważ „w miłości nie ma strachu, lecz doskonała miłość wypędza strach” (1 J 4, 18). Kiedy nadejdzie czas naszego odejścia, nie tylko ten strach zniknie, ale na jego miejscu zapanuje radosny pokój. Podobnie jak Symeon i wielu świętych, pójdziemy żyć życiem wiecznym z naszym Chrystusem! Amen.

metropolita Pizydii Sotirios (tłum. Gabriel Szymczak)

za: pemptousia.com

fotografia: palavos /orthphoto.net/