publicystyka: Światło Psałterza - Panie, w Twej zapalczywości nie oskarżaj mnie

Światło Psałterza - Panie, w Twej zapalczywości nie oskarżaj mnie

15 grudnia 2023

Ojciec Patrick Reardon, opisując Psalm 37, który jest śpiewany podczas pierwszej części niedzielnej jutrzni, nazywa go „jedną z trudniejszych części Psałterza”. Główne tematy, grzech i cierpienie, nie są przeznaczone dla osób o słabym sercu. Kiedy usłyszymy czytany na głos Psalm, poszukajmy jego czterech części składowych, które w nim można wyróżnić:

Część 1: Los człowieka, który grzeszy, cierpi i jest narażony na gniew Boży

Panie, w Twojej zapalczywości nie oskarżaj mnie, ani w Twoim gniewie nie karz mnie.
Albowiem Twoje strzały utkwiły we mnie i legła na mnie Twoja ręka.
Nie ma uleczenia w moim ciele w obliczu Twego gniewu, nie ma pokoju moim kościom w obliczu moich grzechów.
Albowiem moje nieprawości przewyższają moją głowę, jak ciężkie brzemię mnie gniotą.
Zaropiały i jątrzą się moje rany z powodu mojej głupoty.
Wycierpiałem i pochyliłem się bardzo, cały dzień chodzę smutny.
Albowiem moje lędźwie pełne są drwiny, i nie ma uleczenia w moim ciele.
Osłabłem i upokorzony jestem bardzo, jęczę ze zgryzoty mego serca.


Część 2: Człowiek jako Hiob, tęskniący za ulgą, krzywdzony przez przyjaciół i milczący

Panie, przed Tobą wszelkie moje pragnienie i moje wzdychanie nie jest ukryte przed Tobą.
Moje serce się trwoży, opuściła mnie moja siła, i światła moich oczu nie ma przy mnie.
Moi przyjaciele moi i moi bliscy przybliżyli się do mnie i stanęli.
Moi bliźni stanęli daleko ode mnie i czyhający na moją duszę, i szukający zła dla mnie cały dzień mówią marność i uczą się knuć zdrady.
A ja niby głuchy nie słyszę i jestem jak niemy, nie otwieram moich ust.
Stałem się jak człowiek, który nie słyszy i nie ma w moich ustach oskarżenia.


Część 3: Nadzieja i szczera spowiedź człowieka

Albowiem w Tobie, Panie, mam nadzieję, Ty usłyszysz, Panie, Boże mój.
Albowiem rzekłem: Niech nie tryumfują nade mną moi wrogowie, kiedy chwieją się moje nogi, niech się nie wynoszą nade mnie.
Albowiem jestem bliski upadku i moja boleść jest zawsze przede mną.
Albowiem wyjawiam moją nieprawość i mój grzech mnie trwoży.


Część 4: Trwająca próba człowieka i zbawcza ręka Boga

Moi wrogowie żyją i wzmacniają się bardziej niż ja, rozmnożyli się nienawidzący mnie bez powodu.
Ci, którzy odpłacają mi złem za dobro, prześladują mnie, dlatego, że pragnę dobrze czynić.
Nie opuszczaj mnie, Panie, Boże mój, nie odstępuj ode mnie.
Pospiesz mi na pomoc, Panie mego zbawienia.


Cała struktura Psalmu jest pełna dramatyzmu. Bóg, który na początku Psalmu jawi się jako główna przyczyna cierpień grzesznika, pod koniec staje się Tym, który przybliża się ze zbawieniem i pomocą. Czasami myślimy, że nieuznanie okropności grzechu jest problemem współczesnym. Kiedy jednak Ojcowie Kościoła komentują ten Psalm, już w swoich czasach dostrzegają brak realizmu, prowadzący do bagatelizowania szkód wyrządzonych przez grzech. Od Edenu aż po św. Pawła widzimy ścisły związek grzechu z ludzkim cierpieniem i śmiercią, coś, co jest również powiązane z gniewem Bożym. Adam i Ewa zgrzeszyli, dlatego śmierć i cierpienie, a także sąd Boży (ich usunięcie z Edenu) są ze sobą powiązane. Jak mówi św. Paweł, mamy dwóch wrogów – grzech i śmierć – a Bóg-Człowiek przyszedł, aby rozprawić się z obydwoma.

W niektórych kręgach modne stało się dziś minimalizowanie idei gniewu Bożego i twierdzenie, że jest to jedynie subiektywne doświadczenie grzesznika, który doświadcza Bożej miłości jako gniewu, ponieważ jest nieprzygotowany i ślepy na prawdziwy charakter Boga. To zrozumiałe, że nie chcemy wyobrażać sobie Boga jako człowieka zirytowanego, niezdolnego do panowania nad namiętnościami i walczącego ze złem. Ale nie to ma na myśli Biblia i dotychczasowa tradycja, gdy mówią o gniewie Bożym i sądzie, którego wszyscy doświadczymy. „Gniew” Boga jest stałą, niezachwianą reakcją na grzech i zło: ta boska cecha jest dowodem Jego absolutnej sprawiedliwości i jest koniecznym następstwem miłości. Jeśli Bóg kocha ten świat i ludzkość, wówczas przeciwstawia się wszystkiemu, co je niszczy, niezależnie od tego, czy następuje to z powodu demonicznego czy ludzkiego odrzucenia Jego prawdy i miłości. Gniew Boga nie oznacza, że nienawidzi On tych, którzy czynią zło; oznacza to raczej, że On głęboko kocha ich, kocha świat i tych, którzy zostali skrzywdzeni przez zatwardziały grzech i wszystko, co z niego wynika. Jezus nie powiedział Marii i Marcie: "Śmierć jest rzeczą naturalną, nie smućcie się". On płakał. Jezus nie mówił o niechętnych Mu ludziach w Jerozolimie: „W porządku, ostatecznie wszystko się dobrze skończy”. Płakał nad nimi i zapowiadał sąd, gdyby nie pokutowali. W Apokalipsie Bóg wzywa tych, którzy są skompromitowani przez grzech i którzy umierają wewnętrznie, aby wyszli z barbarzyńskiego, złego miasta Babilon – nie mówi: „Nieważne, możesz wejść do Nowej Jerozolimy takim, jakim jesteś". Bóg jest zły na śmierć i grzech: i właśnie w tym gniewie ukazuje Swoją wielką prawdę i miłość, a nie drobne namiętności ludzi, których reakcje są niekontrolowane.

Zatem pierwsza część Psalmu całkiem szczerze mówi o zgniłej naturze grzechu i jego wpływie na każdą część nas. Dawid doskonale o tym wie, ale błaga Boga, aby delikatnie go uzdrowił. Św. Ambroży ujmuje to w ten sposób:
„Prorok . . . przyznaje się do swojej winy, rozpoznaje swoje rany i prosi o uzdrowienie. Kto pragnie wyleczenia, nie cofa się przed karaniem. Mimo to nie chce być karany w gniewie oburzenia, ale w słowie Bożym. Słowo Boże uzdrawia. Jak czytamy: Posłał swoje słowo i uzdrowił ich. Dawid nie chce być korygowany w gniewie, ale chce być karcony w nauce. To tak, jakbyś prosił chirurga, aby nie przykładał noża do twojej rany, ale aby posmarował ją maścią. Błaga o lekarstwo, ale nie o nóż. Jest ból, ale nie ponad miarę. Lekarstwo piecze, ale krew pacjenta nie przepływa.”
(Ambroży, Komentarz do Dwunastu Psalmów)

Być może czasami nóż jest niezbędny, ale Dawid wie, że Bóg jest miłosiernym Lekarzem, a nie jego Wrogiem. Św. Jan Chryzostom pogłębia naszą wnikliwość, przypominając nam, że Dawid jest w stanie trzeźwości i potrafi dostrzec swój prawdziwy stan: „Jeśli chcesz poznać obrzydliwość grzechu, pomyśl o nim po jego popełnieniu, kiedy pozbędziesz się złego pragnienia, gdy jego ognie nie będą już powodować niepokoju, i wtedy zrozumiesz, czym jest grzech” (Jan Chryzostom, Homilie na temat Ewangelii Jana).

Nie każdy jednak ma łaskę celnika, który woła do Pana: „Boże, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem!” Dlatego czasami potrzebujemy pobudki. Psalm ten, ze swoim szczerym przyznaniem się do cuchnącej natury grzechu oraz jego wpływu na ciało, serce i duszę oraz do tego, jak powinien nas pobudzać do otwartego zwrócenia się do Boga, jest pomocny dla tych z nas, którzy są duchowymi strusiami. Z tego samego powodu św. Ambroży maluje barwny obraz grzechu swoich czasów, aby pobudzić wyobraźnię i pokutę tych, którym głosił:
„Ten świat zakrywa swoje rany i nie pokazuje ich Panu. Lepsza głupota, która ma oczy widzące jej rany, niż mądrość, która ich nie ma… A teraz spójrzcie na jakiegoś lubieżnego młodzieńca otwarcie manifestującego swoją rozpustę; jego życie upływa na romansach; przechadza się jak ten bogacz ubrany w bisior i purpurę; codziennie spożywa najbardziej wystawne obiady; jego chodniki spływają winem; ziemia pokryta jest kwiatami i usiana ośćmi ryb; a jadalnia napełniona jest wonią słodko pachnącego kadzidła. Jest z siebie doskonale zachwycony i schlebia sobie, że słodko pachnie... Nie wie, że jego dusza krwawi i ropieje, i nie może zaakceptować faktu, że jego rany cuchną... Ale święty prorok Dawid znalazł dla siebie lekarstwo na wieczne zbawienie. Bo swobodnie mówił o swoich ranach i wyznawał, że jego rany są brudne i ropieją z powodu jego głupoty... Sprawiedliwy będzie chciał dostosować swoje życie do obrazu i podobieństwa Jezusa i choć będzie oskarżany, będzie milczał; jeśli zostanie zraniony, przebaczy. Zło mu wyrządzone będzie ukrywał, nie otwierając ust. W ten sposób będzie naśladował Tego, który jak baranek prowadzony był na rzeź, nie otwierając ust. Choć mógł odpowiedzieć, wolał ciszę od mowy. Bo Pan Jezus milczał, gdy Go oskarżali, a gdy Go uderzali, nie odpowiadał... Ty także, przyjacielu, jeśli pojawi się powód, aby odpowiedzieć ostrą naganą, zamilknij. Tak będzie lepiej. Jeśli odpowiesz tym samym tonem, co agresor, może to wywołać wrzawę i głośne kłótnie. Lepiej ukryć wyrządzoną krzywdę, niż odpierać zarzuty, aby zyskać taki czy inny punkt. Dobry jest głupi, który nie umie mówić źle i z którego ust nie mogą wyjść żadne szkodliwe słowa. Naprawdę błogosławiony jest ten niemy, gdyż wewnętrznie mówi: „Panie, daj mi uczony język, gdy moim obowiązkiem jest włamać się do mowy” (Ambroży, Komentarz do Dwunastu Psalmów).

Osoba prawdziwie pokutująca wie zatem, kiedy zachować milczenie, a kiedy spowiadać się na głos. Mamy przed sobą obraz Jezusa sprawiedliwego, który był oskarżony, ale milczał, nie usprawiedliwiając się, bo Ojciec był Jego nadzieją. Poruszający obraz proroka Izajasza przypomina nam o doskonałej bezbronności Jezusa i nadziei na usprawiedliwienie: „Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. Po udręce i sądzie został usunięty” (Iz 53, 7-8).

Tak, został usunięty i zstąpił w głębiny śmierci, abyśmy mogli dostąpić zarówno oczyszczenia z grzechu, jak i nowego życia. Jego czyny i przykład zaufania mówią nam o konieczności naszego dążenia do życia w ciągłej pokucie — bo w przeciwieństwie do Tego, który nigdy nie zgrzeszył, nasz grzech jest zawsze przed nami. Dlatego Psalm przypomina nam o tym: „Jestem bliski upadku i moja boleść jest zawsze przede mną. Albowiem wyjawiam moją nieprawość i mój grzech mnie trwoży”.

Oto postawa, jakiej jesteśmy uczeni, gdy oceniamy swój stan: milczenie przed tymi, którzy nas oskarżają (czasami niesłusznie) i szczere wyznanie wiary przed Panem, który wszystko wie i może nas uzdrowić. Nawet Chrystus, jak przypomina nam List do Hebrajczyków, przyjął karę Bożą (Hbr 12, 6), ponieważ był Synem Ojca: „Kogo bowiem Pan miłuje, tego karci i chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje.” Dlatego kara wymierzona Jego młodszym braciom i siostrom, czyli nam, nie powinna być zaskoczeniem. Św. Augustyn zauważa: „Każdy syn i córka muszą zostać ukarani. Zasada ta jest tak powszechna, że nawet Ten, który był bez grzechu, nie był wyłączony”. W takich chwilach prób musimy pamiętać, że Bóg zamierza obrócić je w nasze dobro, tak jak użył krzyża dla ostatecznego dobra całej ludzkości.

Chociaż cierpienie obejmuje także samotność i izolację od innych, nawet bliskich i nam drogich, a także tych, którzy niesłusznie nas oskarżają, zwracamy się do Boga o wsparcie i komunię, których tak bardzo pragniemy. Przekazany przez Psalmistę opis tych, którzy stoją naprzeciwko i daleko, może nam przypominać Hioba, którego ciało było dotknięte, który był sam w bólu, którego przyjaciele zamienili się w oskarżycieli i sama żona którego kazała mu się poddać. Słowa te przypominają nam także o osamotnieniu Jezusa na krzyżu, wyśmiewanego przez żołnierzy i tłum, i wołającego słowami Psalmu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” Istotą grzechu i śmierci jest przecież zerwanie komunii z innymi, gdy zostajemy obnażeni ze swoich podpór i pozostawieni samym sobie, abyśmy mogli zobaczyć siebie jako bezbronne istoty, którymi w rzeczywistości jesteśmy. Jednak Psalm Jezusa na krzyżu zakończył się triumfalnym stwierdzeniem: „Wykonało się!” („co uczynił Pan”, Ps 21, 31), a ten Psalm kończy się wskazaniem na cud zbawienia – zbawienia od naszego grzechu, cierpienia i demonów, które nadal są nam wrogie i polują na nasze dusze. Bóg jest naszym stałą w trakcie tych życiowych poszukiwań, ponieważ nieustannie wyznajemy nasz grzech, naszą potrzebę i pokutujemy.

Jednak ostatecznym zakończeniem tych nieustannych wysiłków jest cudowne przyjęcie Bożej pomocy i zbawienia, czym kończy się Psalm 37. Wołamy wraz z Dawidem: „Nie opuszczaj mnie”, wiedząc, że tego Dnia będziemy kąpać się w Jego świetle i bez przerwy oglądać Jego oblicze. Błogosławiony Augustyn maluje cudowny obraz tej nadziei, przypominając nam, jak żałobę przemienimy w radość, siniaki w zdrowe i zmartwychwstałe kończyny, a samotność w głębszą komunię, którą możemy sobie obecnie tylko wyobrazić:
„Kontemplując chwałę Boga i oglądając Go twarzą w twarz, będziemy mogli Go chwalić na zawsze, bez zmęczenia, bez bólu wynikającego z nieprawości, bez wypaczenia grzechu. Będziemy wielbić Boga, nie wzdychając już za Nim, ale zjednoczeni z Tym, za którym wzdychamy aż do końca, choć radośni w naszej nadziei. Będziemy bowiem w tym mieście, gdzie Bóg jest naszym dobrem, Bóg jest naszym światłem, Bóg jest naszym chlebem, Bóg jest naszym życiem. Wszystko, co jest dla nas dobre, czego nam brakuje na drodze pielgrzyma, odnajdziemy w Nim” (Objaśnienia Psalmów).

Edith M. Humphrey (tłum. Gabriel Szymczak)

za: edithmhumphrey.com

tłumaczenie psalmu: ks. Henryk Paprocki (liturgia.cerkiew.pl)

fotografia: Mitrut Popoiu /orthphoto.net/