publicystyka: Którą drogą - Chrystusa czy świata?

Którą drogą - Chrystusa czy świata?

o. Theodore Stylianopoulos (tłum. Gabriel Szymczak), 17 września 2023

Jeśli chcesz jechać do Montrealu, zaczynając od Bostonu, jedź drogą 93 na północ. Jeśli chcesz jechać do Miami, jedź 95 na południe. Kiedy już zdefiniujesz swój cel, możesz wyznaczyć przebieg swojej podróży i wyruszyć z Bożą pomocą, aby dotrzeć do celu.

W Ewangelii według św. Marka 8, 34-9,1 Jezus powiedział: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyrzeknie siebie samego, weźmie krzyż swój i pójdzie w Moje ślady. Kto bowiem chce uratować swoje życie, straci je, a kto straci życie swoje dla Mnie i dla Ewangelii, ten je uratuje” (Mk 8, 34-35).

Jezus nawoływał do podjęcia decyzji co do dwóch ostro kontrastujących sposobów życia. Jednym z nich jest droga Krzyża. Tą drogą kroczył Chrystus, a podążali nią także apostołowie i święci. To jest droga poszukiwania i pełnienia woli Bożej. Jej istotą jest bezinteresowna miłość w służbie innym, integralność etyczna, uświęcenie życia i dążenie do celu, jakim jest królestwo Boże.

Inną podstawową drogą jest droga świata. Jest to sposób wielu ludzi na przestrzeni wieków. Tak właśnie działa niepokorna wola człowieka, potężna zdolność skłonna do domagania się autonomii, wolności dla siebie, a często kierowana chęcią osiągnięcia statusu, bogactwa, władzy i sławy tak bardzo, jak to tylko możliwe. (ale nigdy nie jest dość). Ta druga droga jest dziś celebrowana przez niektórych polityków, ludzi biznesu, sportowców, aktorów, prawników, osoby piastujące wysokie stanowiska i wyszkolonych specjalistów, których stawia się za wzór w naszym społeczeństwie.

Jezus powiedział, że paradoks definiuje te dwa sposoby życia. „Kto bowiem chce uratować swoje życie, straci je, a kto straci życie swoje dla Mnie i dla Ewangelii, ten je uratuje” (Mk 8, 35). Ci, którzy żyją według standardów tego świata i starają się zyskać życie dzięki własnym planom i wysiłkom, z dala od Boga, odkryją, że w rzeczywistości stracili życie. Ale ci, którzy żyją według standardów Chrystusa, którzy pozostają wierni i pokorni do końca oraz polegają na łasce Bożej, odkryją, że zyskali życie.

W takim razie w którą stronę iść? Drogą Chrystusa? Czy też drogą świata? Przedmiotem sporu jest bezcenna wartość: własna dusza człowieka, jego jedyne i niepowtarzalne życie na ziemi. Jezus ostrzegał: „Bo cóż to da człowiekowi, że zdobędzie świat cały, jeśli zmarnuje swoje życie? Jakiegoż bowiem okupu nie dałby człowiek za swoje życie” (Mk 8, 36-37).

W innym miejscu Ewangelii Jezus wyraził to samo ostrzeżenie z uderzającą powagą: „Wchodźcie przez ciasną bramę! Albowiem szeroka brama i przestronna droga prowadzą do zguby i jakże wielu przez nie przechodzi. Jak ciasna brama i wąska droga prowadzą do życia i jakże niewielu je znajdują” (Mt 7, 13-14).

Zastanawiając się nad tymi dwoma sposobami, natrafiamy na kolejny paradoks, który działa na wyobraźnię. Obie drogi, droga Chrystusa i droga świata, choć diametralnie przeciwstawne, wydają się zgodne co do zasady, że droga Chrystusa jest drogą zaparcia się siebie. Jezus powiedział: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyrzeknie siebie samego ” (Mk 8, 34). Droga Chrystusa obejmuje wyrzeczenie się, poświęcenie i oddanie innym w pokornej służbie. Krzyż to zgorszenie, głupota, wybór bycia przegranym w oczach świata. Ale dla Chrystusa droga krzyżowa jest darem prawdziwego życia, bezcennym błogosławieństwem, wyborem bycia zwycięzcą na drodze Chrystusa.

Jezus praktykował samozaparcie. Całe Jego życie na ziemi miało służyć woli Bożej. Powiedział: „Nie szukam swojej woli, lecz woli Ojca, Który Mnie posłał” (J 5, 30). W ogrodzie Getsemane, w chwili głębokiej udręki, Jezus modlił się: „Abba, Ojcze! Ty wszystko możesz: oddal ode Mnie ten kielich! Ale niech tak będzie, jak Ty chcesz, a nie jak Ja chcę” (Mk 14, 36)

W Modlitwie Pańskiej, której nauczył nas Chrystus, modlimy się do Boga: „Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi”. Ilekroć odmawiamy Modlitwę Pańską, przypominają nam się słowa Pana o zaparciu się siebie, wzięciu krzyża i naśladowaniu Go. Chrystus pragnie, abyśmy gorliwie szukali woli Bożej na ziemi i pilnie ją wypełniali, w pokornej i pełnej miłości służbie innym.

Która droga? Droga Chrystusa? Albo droga świata? Św. Paweł znał drogę Chrystusa, drogę krzyżową. Napisał: „My, mocni, powinniśmy dźwigać słabości niemocnych, a nie sobie dogadzać. Każdy z nas niech dogadza bliźniemu ku dobru dla zbudowania. Tak bowiem i Chrystus nie sobie dogadzał, ale jak napisano: Złorzeczenia złorzeczących ci spadły na mnie” (Rz 15, 1-3).

Według św. Pawła wzajemne dźwiganie ciężarów jest „Prawem Chrystusowym” (Gal 6, 2), prawem bezinteresownej miłości, której przykładem był i Chrystus, i św. Paweł. Zwróćcie uwagę, jak apostoł precyzuje swoją radę: mówi, że mamy „dogadzać bliźniemu” dla jego dobra, budować go na drogach Bożych, a nie tylko podobać mu się lub umacniać go na drogach tego świata.

Nadal otwarte pozostaje istotne pytanie. Kiedy się nad tym głębiej zastanowić, czy nauka Chrystusa o samozaparciu jest odrzuceniem naszej najgłębszej istoty, głębokiego „ja”, które tęskni za Bogiem i pragnie wykonywać Jego wolę? Czy naprawdę jest to odrzucenie naszego prawdziwego „ja”, naszej duszy, stworzonej na obraz i podobieństwo Boga? A może jest to odrzucenie fałszywego „ja”, upadłego i złamanego „ja”, które jest niewolnikiem grzesznych pragnień i działań, pychy i pobłażania sobie, i które często jest w konflikcie i zmaga się z ciągle zmieniającymi się prądami świata?

Przypomnijmy dramatyczne słowa św. Pawła: „Wiemy bowiem, że Prawo jest duchowe, a ja cielesny jestem, zaprzedany grzechowi. Bo nie pojmuję, co czynię; czynię bowiem nie to, czego chcę, ale czego nienawidzę... Teraz zaś już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech... Nieszczęsny ja człowiek! Kto mnie wyrwie z ciała, tej śmierci? Dziękuję Bogu memu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!”(Rz 7, 14-15; 24-25) Chrystus jest wybawicielem. On jest Zbawicielem i Panem.

Kiedy Jezus nawoływał konkretnych uczniów, aby porzucili domy i pracę, i poszli za Nim w wędrownej służbie od miasta do miasta, taka reakcja i działanie wiązały się, to prawda, z formą samozaparcia, dobrowolnego wyrzeczenia się znanych radości i błogosławieństwa rodziny i pracy. Jezus wzywa dzisiaj swoich uczniów do podejmowania niezwykłych zadań, takich jak służba misjonarska, służba kapłana żyjącego w celibacie lub mnicha, służba pracownika wśród chorych i pozbawionych środków do życia, takich jak trędowaci. Tego rodzaju powołania do służenia Chrystusowi w posłudze nadzwyczajnej wiążą się z wysokim stopniem samozaparcia.

Jednak w przypadku wielu z nas, którzy nadal prowadzą normalne rodziny i mają swoją pracę, sytuacja jest zupełnie inna. Wezwanie do niesienia krzyża, wezwanie do samozaparcia jest wezwaniem do wyrzeczenia się naszego ego, naszych złych skłonności, naszych grzesznych myśli i czynów. Zamiast tego należy skupić się na afirmacji prawdziwego siebie, byciu wiernym, błogosławionym, tym, któremu przebaczono, którego odnowiono i który jest posłuszny naukom naszego Pana. Jest to wezwanie do pięknego życia, natchnionego i uświęconego przez Boga.

Jeśli w stosunkach międzyludzkich pozwolisz współmałżonkowi dochodzić swych praw wobec siebie lub dzieci, raz po raz w sposób samolubny, zawsze upierając się przy swoim, pojawi się nieunikniona uraza. Nastąpi gniewne odrzucenie, chłód i brak współpracy. Jeśli egoizm i dominacja będą się utrzymywać, nastąpią ostre konflikty, pojawi się gorycz i zerwane zostaną relacje rodzinne. Próbując zyskać życie za pomocą samolubnych i dominujących słów i czynów, możemy wygrać niektóre spory, ale stracić sensowne i prawdziwe życie z innymi. Może to być tragiczny skutek tego, jak wygląda świat z rozwodami i rozbitymi rodzinami.

W przeciwieństwie do tego, niech małżonek będzie troskliwy, cierpliwy, wierny, przebaczający i kochający drugiego małżonka i dzieci, a wtedy dynamika osobista zmieni się radykalnie. Cierpliwość może wzbudzić cierpliwość. Uważność może generować znaczącą komunikację. Wierność może wzbudzić zaufanie. Przebaczenie może przynieść uzdrowienie. Miłość może czynić cuda dzięki łasce Bożej. Podążając drogą Chrystusa, działając według własnych planów i wysiłków nie jesteśmy sami. Jesteśmy sługami i współpracownikami Boga żywego i wszechmogącego, który bardzo nas kocha i pragnie, abyśmy żyli w łasce i świetle Jego królestwa. Na tym polega piękno drogi Chrystusa.

Droga Chrystusa? Czy droga świata? Odpowiedź daje nam tekst św. Pawła: „Ponadto zaś, bracia moi, co jest prawdziwe, co godne czci, co sprawiedliwe, co nieskalane, co przyjazne, co chwalebne, jeśli coś jest cnotą, jeśli coś godne pochwały - o tym myślcie... to czyńcie. I Bóg pokoju niech będzie z wami” (Flp 4, 8-9). Oto droga Chrystusa, która niesie światło i życie dzięki łasce Bożej. Amen.

o. Theodore Stylianopoulos (tłum. Gabriel Szymczak)

za: skepseis.us

fotografia: jarek11 /orthphoto.net/