publicystyka: 2 minuty z Ojcami: Wielka sztuka
kuchnia muzyka sklep ogłoszenia wydarzenia fotogalerie

2 minuty z Ojcami: Wielka sztuka

01 kwietnia 2025

Św. Jan Chryzostom pisze:

Nie wolno wśród chrześcijan siłą poprawiać błądzących. Świeccy sędziowie mają wielką moc względem przekraczających prawo złoczyńców, potrafią ich powstrzymać od występków nawet wbrew ich woli. Tu jednak nie przemocą, lecz przekonaniem trzeba sprowadzać drugiego na lepszą drogę. Bo prawda nie daje nam tak wielkiej siły, by wstrzymać błądzących, a choćby je dawała, to i tak nie moglibyśmy z niej korzystać, bo Bóg wieńczy nie siłą wstrzymanych od grzechów, ale dobrowolnie ich unikających. Potrzeba więc wielkiej sztuki, aby chorzy dobrowolnie poddali się radom kapłanów i byli im też za leczenie wdzięczni. Jeśli zaś ktoś związany uparcie się opiera – a ma do tego wolną wolę – powiększa zło i zadaje sobie drugą ranę, wskutek czego leczenie pociąga za sobą jeszcze większą chorobę. Nikt bowiem nie zdoła wyleczyć drugiego przemocą, wbrew jego woli.

Jak wobec tego należy postępować? Bo jeśli łagodnie obszedłeś się z takim, który zasługuje na surowość, i nie zadałeś głębokiego cięcia temu, który tego potrzebuje, część rany usunąłeś, część zaś zostawiłeś; gdy znów zadasz mu ostre cięcie, załamie się i odrzuci wszystko, lekarstwo i bandaż, i narazi się na zgubę, zrzuciwszy jarzmo i więzy. Mógłbym wymienić wielu do strasznych nieszczęść doprowadzonych przez to, że wymagano od nich pokuty równej grzechom, lecz należy wziąć pod uwagę usposobienie grzeszących, abyś – chcąc zszyć to, co rozerwane – jeszcze nie powiększył rozdarcia i nie przyczynił się do większego upadku. Na słabych, opieszałych, lgnących do światowych przyjemności, dumnych z rodu i stanowiska można wpłynąć łagodnością i spokojem, i jeśli nie zupełnie, to przynajmniej częściowo wyrwać ich z błędów; gdy zaś kto zastosuje zbyt surowe środki, pozbawi ich nawet małej poprawy. Dusza bowiem, siłą zmuszona do poprawy, zniechęci się i potem nie ustąpi nawet łagodnym słowom, ani przed groźbami się nie ugnie, ani dobroci się nie podda, lecz stanie się o wiele gorsza od onego miasta, które zganił prorok: Miałaś czoło cudzołożnej niewiasty, nie chciałaś się zawstydzić (Jr 3,3).

Dlatego potrzeba pasterzowi wielkiego zrozumienia i tysiąca oczu, aby mógł dokładnie przeniknąć stan duszy drugiego. Jak bowiem wielu załamuje się i popada w rozpacz o swe zbawienie, nie mogąc znieść gorzkiego lekarstwa, tak znów inni, dlatego że im nie nałożono odpowiadającej występkom kary, lekceważą sobie wszystko, stają się o wiele gorsi i popadają w jeszcze większe grzechy. Nie wolno tedy kapłanowi niczego pozostawić bez badania, lecz winien on wszystko dokładnie przemyśleć, aby nie udaremnić swego trudu.

 
Fragment pochodzi z książki: Św. Jan Chryzostom, Dialog: O Kapłaństwie, przekład ks. Wojciech Kania, Wydawnictwo "M", Kraków 1992, s. 60-61.
Wybór tekstu: Jakub Oniszczuk