publicystyka: Pochwalne słowo na trzecie odnalezienie czcigodnej głowy świętego Poprzednika
kuchnia muzyka sklep
polska świat
publicystyka pytania i odpowiedzi archiwum
ogłoszenia wydarzenia fotogalerie
redakcja wesprzyj nas kontakt

Pochwalne słowo na trzecie odnalezienie czcigodnej głowy świętego Poprzednika

św. mnich Teodor Studyta (tłum. M. Diemianiuk), 07 czerwca 2023

Dzisiejszy dzień, ludzie miłujący Chrystusa, wzywa nas, niosąc trzecie obwieszczenie pamięci Poprzednika. Przecież jeśli przypadkiem znaleziony zostaje skarb, wszyscy ludzie radośnie zbiegają się, chcąc ujrzeć to, co upragnione, to jak słodkiej uroczystości nie stanie się godna najczcigodniejsza głowa Chrzciciela, bardziej drogocenna niż wszelkie złoto i drogie kamienie, niedawno ukazana przychylnością Boga, urządzającego wszystko dla zbawienia rodzaju naszego.

Dlatego rozradujmy się i rozweselmy w Nim, przecież otrzymanie duchowych darów to przedmiot weselenia się dla miłujących Boga; zaśpiewajmy we wdzięczności: to jeszcze jedna uroczystość, jeszcze jedno wychwalanie. Bowiem święto Narodzenia [Jana Chrzciciela] w czymś jest podobne do wschodu, który ukazał światu cudotwórczą, poznawaną umysłem jutrzenkę, wschodzącą z matczynego łona; a Ścięcie Głowy – [podobne jest] do zachodu, który przedstawia, jak owa ukazana Bogiem lampa, dokonawszy biegu całego poznawanego umysłem dnia, znalazła się pod ziemią i tam zawczasu zajaśniała znajdującym się w otchłani światłem przyjścia Chrystusa. Dzisiejsze zaś [święto] wskazuje też na coś bardziej mistycznego, odrodzenie wiecznego życia: bowiem on [Jan Chrzciciel] zajaśniał i dosłownie znowu ożył ukazaniem najświętszej swojej głowy.

O cudo: ziemia nie ścierpiała długo trzymać w sobie ten ukryty skarb na naszą szkodę, ale w pewien szczególny czas wydała owoc swój, jakby znowu rozkwitła i dojrzała siewka. Ujrzało ją niebo i rozweseliło się, spojrzał rodzaj ludzki i wysławił. Biesy, poczuwszy, upadły; ukazała się ona jako jaskrawsze od słońca światło prawdy,
jaśniejsze od księżyca blaskiem pobożności, mnóstwem cudów bardziej różnorodne niż gwiazdy. Bowiem jakie i jak liczne potoki uzdrowień od razu wytoczyła, bardziej przejrzyste i obfite niż wszelkie źródło; wypuściła wówczas łaska Ducha wonność silniej niż wszystkie lilie polne, i cały świat umysłem poczuł tę wonność i rozradował się. Każdy zaczerpnął i uniósł z tego to, czego szukał, i tak pragnął, i do czego dążył; bowiem łaska jest obfita, i uczestniczą w niej na tyle, na ile wielki jest zamiar wierzącego. Głową okrążenia ich, to jest grzeszników, mówi Dawid, jest podstęp ich ust (Ps 139, 10), a dla nas ta głowa była ukazana na wybawienie od trudów, uleczenie słabości, wygnanie biesów, podanie wszelkiego Bożego daru. Bowiem to głowa poruszającego się z radości w łonie bezpłodnej, z powodu wcielonego w dziewiczym łonie Słowa Bożego (Łk 1, 41), jak o tym powiedział Dawid: przyjdzie człowiek o sercu głębokim i wywyższony zostanie Bóg (Ps 63, 7-8). To głowa tego, który jeszcze w łonie napełniony został Duchem Świętym, o którym mówi wielki Zachariasz: I ty, dziecię, nazwany będziesz prorokiem Najwyższego, bowiem przejdziesz przed obliczem Pana przygotować drogi Mu (Łk 1, 76). To głowa mieszkającego na pustyni od samej kołyski do ukazania się Izraelowi, o którym mówi prorok Izajasz: Głos wołającego w pustyni: przygotujcie drogę Panu, prostujcie w stepie ścieżki Bogu naszemu (Iz 40, 3). Głowa głoszącego chrzest pokajania dla przebaczenia grzechów (Mk 1, 4; Łk 3, 3), o którym mówi Pismo Święte: Oto posyłam anioła Mego, i on przygotuje drogę przede Mną (Ml 3, 1).

I po co dużo mówić? To głowa tego, który stał się godny dotknąć Bożej Głowy, komu Pan mówił: zostaw teraz, bo tak należy nam wypełnić wszelką prawdę (Mt 3, 15). I jak ktokolwiek ze śmiertelnych wysławiłby ją, błogosławioną, na miarę godności? I jaki język zrodzonego z ziemi wyśpiewałby w wystarczającej mierze dziwną i jaśniejącą blaskiem niezniszczalności?

Ale, błogosławiona i czcigodna głowa, miejsce przebywania najbardziej beznamiętnych i najczystszych zmysłów, myśląca kadzielnica wonności Ducha, drogocenny skarbiec ubogacających cudów łaski, wychwalam twoje Bogiem plecione kosmyki, bardziej cenne niż sufirskie złoto, bardziej majestatyczne niż ślubne naszyjniki. Nie dotykała ich brzytwa skazy, oszustwo grzechu, jak niegdyś Samsona za pośrednictwem pożądliwej Dalili (Sdz 16, 19). Wywyższam twoją świętą i nadzwyczajną Aaronową brodę, od której popłynęła uzdrawiająca rosa bardziej niż rosa Hermonu, schodząca na górę Syjon (Ps 132, 3) w duszach wierzących; czczę twoje światłe oczy, jaśniejące lampy Ducha, jako bardziej czyste niż oczy gołębicy i bardziej drogocenne niż cenione kamienie szmaragdów; chwalę twoje bogopodobne uszy, słyszące niebiańskie głosy. Odniosę do ciebie w odpowiedni sposób słowa Pisma: Piękne są policzki twoje, jak gołębicy (Pnp 1, 9; 4, 3) zgodnie z Pieśnią nad pieśniami: Szyja twoja jak słup z kości słoniowej, oczy twoje jak sadzawki w Cheszbonie, przy bramie Bat-Rabbim, twój nos jak baszta Libanu. (Pnp 7, 4). Opiewam ogrodzenie twoich mlecznobiałych zębów, zza których wyszło słowo boskiej homilii do krańców świata. Wreszcie wychwalam twoją podobną do srebra szyję, którą przeciął miecz złoczyńcy i z której wypłynęło zamiast krwi źródło cudów.

Co powiesz, Herodzie? Bowiem do ciebie muszę skierować mowę: otrzymałeś to, czego szukałeś? Cieszysz się z tego, czego zapragnąłeś? Ani trochę. Oto znowu masz świadka prawdy, krytyczny miecz Ducha, śmiały język pobożności – on jest żywy, a nie martwy, na wolności, a nie w okowach, głośniej od Ablowej woła do ciebie krew (por. Rdz 4, 10): nie możesz mieć żony Filipa brata twego (Mk 6, 17). On wystawia na hańbę twoją obrzydliwość, pragnąc powstrzymać cię od nieprawego współżycia, wybawić od gniewu grożącemu przestępcy: tobie się to spodobało? Ani trochę. Zmądrzałeś? W żaden sposób. Nie porzuciłeś rozkoszy, całą swoją duszę przyniosłeś w ofierze dla szalejącej. Jako nagrodę za zabawę wyniosłeś na tacy boską głowę, wylewającą rzeki krwi (Mt 14, 11). Biada nieludzkości, hańba rozpustnej uczcie! A ona ma miejsce i teraz, i cudzołożnik, jeśli nie odcina głowy Chrzciciela, to czyni członki Chrystusa członkami nierządnicy (por. 1 Kor 6, 15). Przecież, według słów apostoła, czy coś oprócz tego przynoszą pijatyki i rozpasanie?

Powiedz mi i ty, przestępczyni Herodiado: przyniosły tobie pożytek twoje śmiałe czyny? Ukryłaś Chrzciciela pod ziemią? Czy już nie ma więcej nikogo, kto sprzeciwi się tobie albo będzie krytykować? Ale daremna twoja nadzieja, bezsilne twoje działanie, pusty pomysł. Wszystko przeciwnie: o ile myślałaś, aby ukryć swój występek, na tyle on stał się przedmiotem rozmowy, o ile chciałaś się ukryć, na tyle o twojej zbrodni opowiadają z pokolenia na pokolenie.

I ciebie razem z małżonkiem dosięgła gorzka śmierć, rozkładających się i śmierdzących w grobie, obydwoje kipiących mnóstwem robaków – a głowa, którą odcięliście, wznosi się nad ziemię. Prowadzą ją asceci, otaczają zastępy kapłanów, modlą się do niej zebrania mnichów, opiewa mnóstwo świeckich; ona zbiera liczny tłum na zwołaną przez Boga uroczystość, sprowadzając razem, by tak rzec, całe wojsko aniołów, śpiewających z nami pochwalną pieśń, bowiem miłują czcigodne święto współwywyższonego z nimi i mającego równe powołanie. Ona wylewa mirrę łaski lepszą od nardu, lepszą od szafranu i cynamonu, lepszą od wszystkich wonnych maści, głosi i woła bez dźwięku, zawsze obwieszczając o twojej zbrodni.

Oto jaki jest koniec nieprawości i z jaką krytyką. Wiedzcie to, królowie ziemscy, satrapowie i władcy, rządzący i zarządzający, i ty, każdy człowieku w tym życiu, żeby postępując według prawa jak we wszystkim, tak i w małżeństwie, nie przecierpieć tego samego, będąc skazanym na równi z przestępcami.

Ale ponieważ my, na ile to możliwe, ukoronowaliśmy złotą głowę szczerozłotymi kwiatami pochwał, zwróćmy się do innych części ciała, żeby opiewając Poprzednika częściowo, nie okazać się przynoszącym niedostateczną chwałę. Tak więc, co jest bardziej świetliste i jaśniejące od tych rąk, które stały się godne bycia włożonymi na Chrystusa przy Chrzcie? Przecież jeśli istnieje Boski ogień, to wiedz, że przy dotknięciu Bożej głowy dłonie Poprzednika, jak w połączeniu z ogniem, stały się płomienne, nie zmieniwszy własnej natury. Kark jego w blasku złota, jak się śpiewa, u niosącego na ramionach krzyż Chrystusowy. Brzuch jego jak naczynie z kości słoniowej na kamieniu szafirowym (Pnp 5, 14) – u odganiającego rozkosze, wokół pępka. Lędźwie jego, mieszczące uświęcającą cnotliwość – przyjmującego dar dziewictwa. Krągłości jego bioder jak naszyjnik (Pnp 7, 1) – u przepasanego mieczem beznamiętności. Golenie jego – marmurowe słupy, postawione na złotych podstawach (Pnp 5, 15), czyli na cnotach; stopy Bogiem prowadzone – u przygotowującego drogi Pańskie (por Mt 3, 3). Każda cześć tego najświętszego i najmężniejszego ciała jest orężem prawdy, naczyniem wybranym, uświęconym. Ono zmężniało czystością, stało się doskonałym przez wieczną modlitwę. I nie powinienem opuścić i tego, co na zewnątrz – mówię o odzieży i pasie. Ale praojciec Jakub przygotował dla ukochanego syna Józefa kolorową szatę (Rdz 37, 3), a wielki ewangelista Mateusz opisuje szatę tego męża jako jednokolorową i nieozdobioną. Bowiem według niego, nosił on szatę z wielbłądziego włosia i pas skórzany na biodrach swoich (Mt 3, 4), pokazując i w tym symbole uśmiercenia grzechu, chociaż w tym przypadku różnokolorowość trzeba rozumieć w innym sensie. I czy poradzi sobie mój rozum i język z tym, żeby nasycić się wychwalaniem ciebie w każdym z członków, o największa ozdobo ludzkości? Ale ponieważ jestem uciśniony i biedny, i w tym i w drugim, przebacz jako najbardziej miłujący ludzi i umocnij mnie wszechstronnie, twojego najmniejszego sługę, razem z duchowym ojcem i oddanym tobie stadem, zachowaj nieuszkodzonych wszystkich opiewających twoją Boską wielkość w Chrystusie Jezusie, Panu naszym, Któremu chwała i panowanie z Najświętszym Ojcem i Życiodajnym Duchem teraz i na zawsze i na wieki wieków. Amen.

autor: święty mnich Teodor Studyta
tłumaczenie: Michał Diemianiuk

za: azbyka.ru

fotografia: Sheep1389 /orthphoto.net/