publicystyka: Przez post uświadamiamy sobie, że jesteśmy częścią ciała Cerkwi - cz. 2
kuchnia muzyka sklep
polska świat
publicystyka pytania i odpowiedzi archiwum
ogłoszenia wydarzenia fotogalerie
redakcja wesprzyj nas kontakt

Przez post uświadamiamy sobie, że jesteśmy częścią ciała Cerkwi - cz. 2

metropolita Limassol Atanazy (tłum. Justyna Pikutin), 18 lutego 2023

Co oznacza odcięcie swojej woli? Między innymi to, że jeżeli w tym prostym przypadku zrezygnujesz ze swojej woli i w tym konkretnym przypadku zaakceptujesz wolę Kościoła, to o wiele bardziej nauczysz się odcinać swoją wolę przed bratem, przed współmałżonkiem, dzieckiem, a tym bardziej przed wolą Boga. Kiedy nasza wola, przepełniona samolubstwem i innymi rzeczami, zderza się z wolą Bożą, wtedy, naturalnie, ona - nasza wola - musi być odcięta, wykorzeniona, musi się poddać, abyśmy przyjęli wolę Bożą, która wyraża się w Bożych przykazaniach.

Ktoś mówi: "Ale ja nie rozumiem, dlaczego jest to grzech?". On nie rozumie. Rzeczywiście, jak wiecie, są takie działania, które dla Kościoła są grzechem, ale człowiekowi nie jest łatwo zrozumieć dokładnie, dlaczego są one grzeszne, co tak w zasadzie jest istotą grzechu w tym konkretnym czynie. Ponieważ człowiek jest jeszcze niedojrzały duchowo i nie ma zbyt dużego rozeznania, musi pogodzić się z tym, że wystarczy, że Bóg określi pewne działania jako grzech. Kiedy Bóg mówi: "Nie kłam, nie kradnij, nie cudzołóż, nie pożądaj własności bliźniego, nie wzywaj imienia Bożego nadaremno, czcij swoich rodziców" - to choć nie rozumiesz jeszcze istoty grzechu, to i tak nie zważając na to, przynajmniej na początku powinieneś uznać to za pewnik: jeśli Bóg tak mówi i określa jako grzech, to jest to grzechem, upadkiem i zerwaniem jedności z Bogiem.

To tak jak wtedy, gdy idziesz do lekarza, a on mówi ci: "Nie jedz tych produktów". Dlaczego? Nie wiemy, co dzieje się w naszym ciele, gdy spożywamy dany pokarm, nie znamy chemii i wszystkich procesów, które zachodzą w naszym organizmie i mogą zaszkodzić naszemu ciału. Wystarczy, że lekarz powie nam, żebyśmy nie jedli tych pokarmów. Potem, jeśli będę miał wiedzę z zakresu biologii, chemii i medycyny, może zrozumiem naukowe uzasadnienie unikania spożywania danego pokarmu.

Podobnie jest z Bożymi przykazaniami. Faktem jest, że na początku można ich nie zrozumieć. Dlatego często słyszymy podczas spowiedzi, ludzie pytają:
- Dlaczego jest to grzech, skoro nikogo nie niepokoję, skoro mi się to podoba i nikomu nie przeszkadzam?

I rzeczywiście, człowiek musi sobie odpowiedzieć, na czym polega istota grzechu w danym postępowaniu, ale jak ma to zrozumieć ktoś, kto dopiero wchodzi do Cerkwi?

Żeby to zrozumieć, trzeba najpierw zrozumieć inne rzeczy. Zaczynamy więc od danej, a mianowicie od tego, że Bóg mówi: ten czyn jest grzechem i nie błogosławi go. Podążaj za tym, co On mówi i zobacz, dokąd cię to zaprowadzi, do jakiej więzi z Bogiem. A potem, jeśli popełnisz ten czyn i w efekcie zerwiesz swoją więź z Bogiem, zrozumiesz z własnego doświadczenia naturę grzechu, który przez ten czyn odsuwa cię od Boga, oraz w jaki sposób, jak bardzo i dlaczego jest on szkodliwy.

Post, który proponuje nam Cerkiew, nie jest doskonaleniem cnót, lecz tylko pierwszym krokiem i trzeba wielkiej walki, aż do osiągnięcia doskonałości. Jest to pierwszy krok: odciąć swoją wolę wobec tych rzeczy. Co to znaczy: "Nie chcę teraz jeść tego pokarmu, chcę innego"? Chcesz, czy nie chcesz, nie będziesz jadł nic innego. Nie możesz jeść, szanowny. Otrzymujesz możliwość ćwiczenia rezygnowania ze swojej woli, co naturalnie pomaga ci w stosunkach z Bogiem i bliźnim, a jednocześnie rozwija pokorę. Kiedy człowiek odcina swoją wolę, praktycznie pokornieje, praktycznie się wycofuje i wtedy zaczyna się trudzić i rozumieć, jak wielką rzeczą dla człowieka jest pokora i akceptowanie w swoim życiu woli drugiego człowieka, a tym bardziej woli Boga.

Kolejnym bardzo ważnym dobrem, które wynika z postu, jest odwaga. Kiedy człowiek pości, staje się odważny, nabiera odwagi, która w ogóle jest bardzo ważną cnotą w zmaganiach duchowych. Jeśli nie masz odwagi, nie możesz być zbawiony.

W Paterikonie jest niezwykła historia: pewien asceta poszedł i zapytał abbę:
- Powiedz mi, abba, jak mogę być zbawiony?
A on odpowiedział:
- Jeśli masz serce, możesz być zbawiony.
Oczywiście nie chodziło mu o serce biologiczne. Jeśli chcesz tego z całego serca, jeśli twoje serce ci to podpowiada i masz odwagę, to zostaniesz zbawiony. Jeśli nie masz odwagi i boisz się, nie zostaniesz zbawiony. Nie możesz iść za Bogiem, jeśli się boisz, ponieważ aby iść za Bogiem i zrobić cokolwiek w swoim życiu, musisz być odważny. Nawet w małżeństwie - bojaźliwy człowiek nie może się ożenić. Dlaczego się śmiejesz? Trzeba być albo bojaźliwym, albo mądrym, żeby się nie ożenić. Jeśli nie masz odwagi, nie wchodzisz w to, boisz się: "Och, jak ja sobie z tym poradzę? Jak ja to zrobię?" - ani zostać mnichem, ani też zrobić cokolwiek innego.

Trzeba mieć odwagę w duszy, żeby móc wykonywać codzienne obowiązki w swoim życiu, od najprostszych do najtrudniejszych, do najcenniejszych, bo najcenniejszą rzeczą jest zbawienie. Jeśli nie masz odwagi, jak możesz powiedzieć grzechowi "nie"? Jak powiesz "nie" codziennym wyzwaniom namiętności, prowokacjom pokus, jeśli nie nauczysz się zdobywać tej odwagi i pozostawać niezłomnym w tym, co postanowiłeś, w tym "nie", które mówisz? Jeśli nie jesteś niezłomny, a jesteś "trzciną przez wiatr kołysaną" (Mt 11, 7), na pewno nie wytrwasz. Będziesz upadać za każdym razem.

Odwaga to bardzo mocna i bardzo ważna rzecz, to siła duszy, którą człowiek musi posiadać. Bóg mówi, że bojaźliwi nie wejdą nawet do Królestwa Bożego (por. Ap. 21, 8). Jest to opisane w Apokalipsie: w jednym szeregu ze złodziejami, z tymi, którzy praktykują magię itd. są bojaźliwi, ponieważ strach jest oznaką niewiary. Osoba bojaźliwa ma problemy z wiarą. Człowiek silny jest silny nie dlatego, że wierzy w siebie, nie dlatego, że mówi: jestem silny, jestem bohaterem i zrobię wszystko! Nie tak w Cerkwi, ale: "Zrobię wszystko dzięki sile Boga! Tak, zrobię wszystko: będę się starał, będę walczył, umrę, ale dzięki Chrystusowi, Który mnie umacnia, nie przez siebie, nie o własnych siłach", bo inaczej się złamie.

Jak mówi św. Paweł: "Wszystko mogę w Chrystusie, który mnie umacnia" (Flp 4, 13). I jak mówi Chrystus w Ewangelii: "Beze Mnie bowiem niczego uczynić nie możecie" (J 15, 5), a gdzie indziej: "wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy" (Mk 9, 23).

Kiedy jesteś zalękniony, nie masz tej wiary, abyś mógł powiedzieć: "Przez Boga i przez wiarę w Boga pokonam przeszkody, trudności i wszystko, co stanie na mojej drodze." Czyż nie?

Zbliża się Wielki Post, a ty mówisz: "Nie mogę, rano piję kawę i chcę tylko kropelkę mleka". W porządku. I wlewasz do niej kroplę mleka. No dobrze, ale ta kropla mleka, czy jest to energia jądrowa? A jak ją wypijesz, to staniesz się nadczłowiekiem? I co to takiego? To wszystko ma podłoże psychologiczne. Nie zdajesz sobie sprawy, że jest to psychologiczne?

Jeśli wypijesz szklankę mleka, to jeszcze wszystko w porządku, da ci to coś innego, ale jakaś kropla mleka, którą wypijesz z kawą czy czymkolwiek, co pijesz rano, czy da ci to tyle energii, że już z samego rana będziesz rozbudzony? I nie będziesz czuł się tak zziębnięty i oszołomiony? Oczywiście, Wielki Post jest postem wielodniowym, więc może ci się zakręcić w głowie. Ale czy to możliwe, że jeżeli teraz człowiek nie kapnie mleka do kubka, to za godzinę poczuje słabość w nogach?

A potem, jeśli pokażesz mu jakiś inny płyn - teraz pojawił się sojowy, a ostatnio jeszcze coś innego - migdały... Nie wiesz jeszcze o nich? Są to nowe produkty. To sok z migdałów i soi, który przypomina mleko. A ponieważ przypomina mleko, to uspokaja ludzkie myślenie, że jest to mleko. Jeśli sok jest biały, to jest to mleko. Dlatego też, ponieważ wypiłem mleko, to znaczy, że nie będę miał zawrotów głowy. A jeśli go nie pijesz, to kręci ci się w głowie...

Jeśli człowiek naprawdę ma problemy zdrowotne, naturalnie będzie bardziej ostrożny - jeśli naprawdę ma problem. Ale jeśli nie ma udowodnionego problemu zdrowotnego, to po prostu czegoś się boisz. Czego się boisz? Człowiek jest obdarzony wieloma siłami, a przy nadziei i wierze w Boga pomnażają się one i nie jesteś uzależniony od tej kropli mleka, która oczywiście nie ma takiego znaczenia, jakie jej przypisujemy.

Jak więc wytrwasz przed wyzwaniem, jakim jest grzech, pokusy, namiętności, jeśli nie masz siły, by pokonać takie drobnostki?

Ale jeśli ktoś jest naprawdę słaby, to co mówią Ojcowie Kościoła? Mówią: "Oddaj Bogu swój zamiar, a otrzymasz siłę". Daj Bogu swoją chęć, swoją wolę, a Bóg da ci siłę. Nie masz siły, niech będzie, jesteś słaby. Ale Bóg jest wszechmocny i On jest źródłem siły. Dlatego ofiaruj swoją intencję i powiedz: "Chcę to zrobić".

Nie tak jak niektórzy, z góry deklarujący: "Wiesz, jadę do Anglii i proszę o błogosławieństwo, żebym nie musiał pościć!".

Otóż najpierw pojedź do Anglii, a jeśli nie będziesz pościł, powiesz o tym później. Udzielić odpuszczenia grzechów z wyprzedzeniem? A jeśli nie pojedziesz? Przecież możesz nie pojechać. Coś się może wydarzyć. Czy to już pewne, że pojedziesz, czy pewne jest, że nie znajdziesz innego jedzenia, a jeśli nie będzie nic innego, to nie będziesz pościł?

Pewien człowiek przyszedł do mnie kiedyś i powiedział mi coś takiego. Odpowiedziałem mu:
- Cóż mogę ci powiedzieć... Takich rzeczy nie zakładają z góry. Jedź!
On, biedny człowiek, odszedł. Miał tam być przez kilka dni. Ale trafił na jakichś wegetarian. I sytuacja zakończyła się tym, że nie miał w ustach oleju roślinnego. Same sałatki i surówki... A wyjeżdżał z myślą, że pojedzie do Anglii i nie będzie pościł.

Człowiek nie może w ten sposób ruszyć naprzód. Powiedz: "Pojadę, postaram się zrobić to, co mogę. Zamierzam przestrzegać postu. Zamierzam postępować zgodnie z prawem Bożym. Teraz. A jeżeli nie uda mi się, jeżeli nie będę mógł - to inna sprawa, zobaczymy później".

Nie jest pokazem odwagi przesądzanie o swojej słabości. Albo: "Ja tam nie pójdę, bo będą mnie tam poniżać". Najpierw pójdź, a potem zobaczymy, czy zostaniesz skrytykowany. A wcześniej nie zdejmuj z siebie za wiele. Wezwij pomoc Bożą, wezwij siłę Bożą, a Bóg da ci siłę, jeśli będziesz miał intencję, żeby to zrobić. Bo Bóg nie zostawia człowieka samego. Bóg nawet słabego człowieka czyni silnym.

W modlitwie podczas święceń kapłańskich mówimy, że "łaska Boża leczy słabości i wypełnia słabych". Łaska Boża uzupełnia to, czego w człowieku brakuje, i wzmacnia to, co jest w nim słabe i wątłe. Dzieje się tak oczywiście wtedy, gdy człowiek chce. Jeśli nie chce, to nic nie może się stać. Oddajesz Bogu swoją wolę i otrzymujesz od Niego Jego siłę, aby zrealizować swoje dzieło.

metropolita Limassol Atanazy (tłum. Justyna Pikutin) 

za: pravoslavie.ru

fotografia: jarek11 /orthphoto.net/