publicystyka: Przez post uświadamiamy sobie, że jesteśmy częścią ciała Cerkwi - cz. 1
kuchnia muzyka sklep
polska świat
publicystyka pytania i odpowiedzi archiwum
ogłoszenia wydarzenia fotogalerie
redakcja wesprzyj nas kontakt

Przez post uświadamiamy sobie, że jesteśmy częścią ciała Cerkwi - cz. 1

metropolita Limassol Atanazy (tłum. Justyna Pikutin), 17 lutego 2023

Post, jak każde poświęcenie, jest tym, co robimy wyłącznie dla siebie, a nie dla Boga - w tym sensie, że to nie Bóg czerpie z tego korzyści, tylko człowiek - to właśnie on zostaje uzdrowiony, ponieważ to nie Bóg jest chory, tylko słaby człowiek. Człowiek słaby to ten, który wymaga uzdrowienia, gdyż jest zraniony przez swoje namiętności i grzechy.

Wiele osób, zwłaszcza młodych, ma kilka zastrzeżeń odnośnie tematu postu: jaki jest jego sens, dlaczego powinniśmy pościć i jakie jest znaczenie postu, do którego jesteśmy zobowiązani?

Z pewnością Ojcowie Kościoła udzielili w tej kwestii wielu dobrych wyjaśnień, zwłaszcza w odniesieniu do Wielkiego Postu, który w Cerkwi uważany jest za okres szczególny. Jest on ustanowiony świętymi przepisami lokalnych i powszechnych soborów, i jest powszechnie uważany za najsurowszy ze wszystkich postów cerkiewnych. W związku z postem istnieje wiele wyjaśnień zarówno teologicznych, jak i praktycznych, które tłumaczą, dlaczego człowiek pości.

Są tacy heretycy, którzy kwestionują post i mówią, że w Ewangelii i Piśmie Świętym nie ma przykazania Bożego mówiącego, że powinniśmy pościć. Z tego powodu znoszą post i oskarżają prawosławnych o przestrzeganie ludzkich tradycji i nakazów, których nie znajdujemy w Piśmie Świętym.

Ojcowie mówią, że pierwszym przykazaniem, jakie Bóg dał człowiekowi, jest przykazanie postu. Kiedy Bóg powiedział Adamowi i Ewie, że mogą jeść ze wszystkich drzew w raju, ale nie mogą jeść z drzewa poznania dobra i zła - to nic innego jak przykazanie postu. Innymi słowy, Bóg nie pozwolił człowiekowi jeść z jednego konkretnego drzewa, musiał on się od tego powstrzymać, aby zachować Boże przykazanie.

Istotą złamania przykazania, przynajmniej w jego praktycznej formie, jest złamanie postu, który Bóg nałożył na człowieka. W troparionie śpiewamy więc, że przez spożycie zakazanego owocu szatan wyprowadził człowieka z raju, ale Chrystus przez Drzewo Krzyża wprowadził go z powrotem (por. Pierwszy troparion Błogosławieństw jutrzni Wielkiego Piątku). Również sam Chrystus, kiedy stał się człowiekiem ze względu na nas, dał nam przykład, poszcząc przez 40 dni i nocy na jordańskiej pustyni, gdzie zabrał go Duch Święty. W tej atmosferze i ciszy pustyni, w poście i w ascezie, Chrystus pokonał diabła, który przyszedł do Niego z trzema wielkimi pokusami.

Widzimy zatem, że w swojej praktycznej formie post jest przykazaniem Bożym, i to pierwszym przykazaniem. Złamanie go doprowadziło do wygnania człowieka z raju, a Chrystus jako Nowy Adam rozpoczął swoje nauczanie, kaznodziejstwo i działalność publiczną właśnie od postu - w ten sposób dając nam przykład.

Stosunek do postu, który różni się w zależności od okresu, często przedstawiany jest, można powiedzieć, w sposób ociekający scholastyką, a niektórzy sprowadzili go nawet do chemicznej analizy wielkopostnych potraw: czy jest tam olej roślinny, czy nie, czy jest tam ocet i masa innych rzeczy, co oznacza jedno, a co drugie - czytają te wszystkie napisy... na odwrocie, na opakowaniu, patrzą na skład produktu i kończą w całkowitym zakłopotaniu.

Pozwólcie, że opowiem wam zabawną historię (ojciec Nektariusz zna te opowieści ze Świętej Góry). Pewnego dnia wraz z kilkoma duchownymi ze Świętej Góry jechaliśmy autobusem na trasie Uranopolis - Saloniki. Przede mną siedzieli dwaj ojcowie z pustelni Kavsokalivia; jeden był nieco bardziej nowoczesny, tak go nazwijmy, a drugi przez wiele lat nie opuszczał Świętej Góry. Obaj byli zelotami, czyli raczej tradycyjnymi, prostymi ludźmi, którzy w dość fanatyczny sposób trzymali się starego stylu. Podróż trwała już trzy lub cztery godziny i jeden poczęstował drugiego cukierkiem, a ten drugi zapytał go:
- Czy nie są mleczne?
- Bierz, jest błogosławiony! "Mleczne cukierki" - co to takiego, mleczne cukierki? Jedz, nic tu nie ma.
Na nieszczęście dla sąsiada ten, wziął i przeczytał skład. Były tam różne składniki i było napisane, że cukierek zawiera 0,01% pochodnych mleka, czy coś podobnego. Wtedy w autobusie wybuchła wielka awantura: krzyki, wrzaski, kłótnie, skandal: człowiek złamał post z powodu jednej setnej procenta produktu ubocznego mleka...

Wiele osób niepotrzebnie zagłębia się w tę kwestię i jeśli wynika to z dobrej myśli o potrzebie żarliwości, to dobrze. Nie powinniśmy jednak popadać w przesadną scholastykę, bo nie możemy na ludziach spoza Cerkwi wywrzeć wrażenia, że najważniejsze jest dla nas to, czy jest tam kropla oleju roślinnego, wtedy gdy nie patrzymy realistycznie na istotę i sens postu.

Ważne jest tylko to, że poprzez post człowiek uświadamia sobie swoją przynależność do ciała Kościoła: Kościół jako ciało, jako jedna całość wiernych, pości w tym okresie i to w taki właśnie sposób. To daje nam poczucie, że należymy do ciała Cerkwi, podporządkowując się temu jej przykazaniu. Stoimy u wrót Wielkiego Postu i jeśli należymy do ciała Kościoła, to już jesteśmy członkami tego ciała i to, co czyni całe ciało, czynimy również my.

W historii Cerkwi było wielu męczenników, którzy umierali śmiercią męczeńską, czyli przechodzili okrutne męki i umierali dlatego, że odmawiali złamania postu, nie byli oni zmuszani do wyparcia się Boga, byli zmuszani jedynie do wyrzeczenia się i złamania postu. Były też przypadki, gdy Bóg cudownie ratował całe Cerkwie, miasta itp. gdy rządzący wówczas poganie chcieli na wszelkie sposoby zbezcześcić poszczący lud Boży. Dlatego w pierwszą sobotę Wielkiego Postu obchodzimy cud św. Teodora Tyrona, który w cudowny sposób interweniował i uratował lud Boży, chrześcijan, od zbezczeszczenia pokarmów, którego chciał dokonać cesarz, aby w ten sposób uderzyć w ich sumienie i dobre obyczaje.

W związku z tym, po pierwsze, zyskujemy świadomość eklezjalną, świadomość, że jesteśmy członkami Cerkwi i czynimy to, co czyni całe ciało. Wszyscy prawosławni chrześcijanie na całej ziemi poszczą w tym dniu, co oznacza, że my też pościmy, czyli jesteśmy członkami tego samego organizmu. Nie możemy się oddzielić, nie możemy nic zrobić sami, nie możemy pójść inną drogą, wtedy gdy lud Boży poszedł inną.

Cerkiew - nie jest czymś nieokreślonym, czymś abstrakcyjnym, jest zaś ciałem, składającym się z ludzi: albo należysz do Cerkwi, albo znajdujesz się poza nią. Stanowimy Cerkiew, gdy jesteśmy w świątyni, stanowimy Cerkiew, gdy jest nas dwoje lub troje zgromadzonych w imię Chrystusa, a także stanowimy Cerkiew, gdy pozostajemy w jedności z pozostałymi członkami Cerkwi.

Widzicie, że często kryterium wielu rzeczy w Kościele nie jest tylko to, czy dana rzecz jest zgodna z zasadami Kościoła, ale o wiele większe znaczenie ma to, czy reszta Cerkwi prawosławnej uznaje takie działanie. Innymi słowy, dla nas liczy się to, że mamy wspólnotę ze wszystkimi Cerkwiami prawosławnymi. Jest to coś, czego nie rozumieją biedni starostylnicy, tzn. nie rozumieją oni, że ważne jest, aby należeć do ciała Cerkwi, a nie bronić, że tak powiem, pewnych zasad, które uważa się za zgodne ze swoim życiem.

Przede wszystkim musisz zostać przyjętym przez całą Cerkiew prawosławną, by być z nią w jedności. Widzicie, my wszyscy, kiedy pojedziemy na Świętą Górę, będziemy wspólnie sprawować nabożeństwo i przystąpimy do Eucharystii. Pojedziemy do Jerozolimy i przystąpimy do Eucharystii. Pojedziemy do Grecji, Syrii, a także do innych miejsc, gdzie są Cerkwie prawosławne i będziemy w sakramentalnej jedności z nimi. My służymy z nimi, a oni z nami, przyjmujemy św. Ciało i Krew z jednego Kielicha. To znaczy, że jesteśmy członkami tego samego organizmu Cerkwi.

Ale schizmatycy, tj. starostylnicy, choć nie wyznają błędnych dogmatów, przynajmniej w teorii swojego życia, nie będą wspólnie sprawować nabożeństw, nie będą przyjmowani przez inne Kościoły lokalne, trzymające się starego stylu, tj. w Jerozolimie, na Świętej Górze, w Rosji itd. które jednak nie sprawują wspólnych nabożeństw ze starostylnikami z Grecji i Cypru. Bo teoretycznie ci ludzie mają tę samą wiarę, ale w praktyce oderwali się od ciała Kościoła, odrzucili je jako heretycy i stworzyli własny kościół, który wierzy dokładnie tak samo, jak my. Nawet w najmniejszych rzeczach chcą sprawiać wrażenie bardziej surowych i tradycyjnych niż my, a mimo to nie mają żadnej łączności z resztą Cerkwi. Z tego powodu ich pozycja, jak również zbawienie, są bardzo problematyczne.

Dlatego należeć do Kościoła oznacza należeć do tego konkretnego ciała Kościoła, które składa się z biskupów, prezbiterów, diakonów, mnichów oraz ludzi świeckich, a wszyscy razem tworzymy to ciało, które idzie własną drogą i żyje własnym życiem. Dziś jest post - Cerkiew pości, jutro będzie św. Liturgia - Cerkiew sprawuje świętą Liturgię, teraz jest święto - Cerkiew świętuje. Bardzo ważne jest, abyśmy wszyscy, prawosławni, obchodzili wszystkie święta razem, szczególnie Wielkanoc, wszyscy razem, podczas gdy wcześniej nie obchodziliśmy jej w tym samym czasie. Ale Sobory Powszechne określiły to jako konieczne, właśnie dlatego, aby istniało to poczucie, że wszyscy jesteśmy częścią ciała Kościoła, które jest konkretne, a nie jakieś abstrakcyjne czy duchowe.

Po tym jak w nas to dojrzeje - co moim zdaniem jest najważniejsze - inne rzeczy, które mają praktyczną formę, poprzez trud postu zaczynają się przeradzać w korzyści w naszym życiu osobistym. Pierwszą rzeczą, którą osiągamy, jest odcięcie woli, czyli moment, kiedy odcinasz się od swojej woli. Kiedy Cerkiew mówi ci: "Spójrz, dzisiaj nie będziesz jadł mięsa, nie będziesz jadł tego jedzenia, a będziesz jadł coś innego" - a ty nie lubisz innych pokarmów, nie chcesz ich, nie lubisz takiego jedzenia, które narzuca post, ale nie bacząc na to, jesz je, ponieważ jest post. Post pozwala ci jeść właśnie to, a nie to, na co masz teraz ochotę. Na przykład masz ochotę na szaszłyka, ale go nie jesz. To znaczy, że odcinasz swoją wolę.

metropolita Limassol Atanazy (tłum. Justyna Pikutin)

za: pravoslavie.ru

fotografia: zinka2 /orthphoto.net/