publicystyka: Wiara i wolność moralna

Wiara i wolność moralna

o. Michael Gillis (tłum. Gabriel Szymczak), 16 października 2022

Rolnictwo jest jednym z najbardziej konkretnych przykładów wiary. Rolnicy wydają dużo pieniędzy, bardzo często zadłużając się, aby kupić ziarno, nawóz i sprzęt tylko po to, by zasiać ziarno i nawóz w ziemi. Zbiory nadejdą za kilka miesięcy, a rolnik niewiele może zrobić poza czekaniem. Jezus dużo mówił o sianiu i zbiorach, i używał ich jako metafory do zrozumienia życia duchowego.

To opóźnienie między siewem a żęciem ma ważny cel duchowy. Opóźnienie w konsekwencji pozwala na większą wolność moralną. Kiedy konsekwencje moich moralnych lub duchowych działań są natychmiastowe, tracę część mojej wolności.

Weźmy na przykład oszustwo. Mogę ukraść batonika ze sklepu spożywczego (albo oszukać nieświadomą osobę, lub coś sprzeniewierzyć w pracy), ale jeśli prawdopodobieństwo przyłapania jest wysokie, moja wolność jest ograniczona. Jest bardzo mało moralnej cnoty w nieukradzeniu batonika, gdy sprzedawca cię obserwuje. Jeśli jednak prawdopodobieństwo bycia złapanym jest bardzo niskie, a może prawie zerowe, to moja wolność jest całkiem znaczna. To, co robię w tym momencie, wiele mówi o mojej cnocie moralnej.

Myślę, że dlatego Jezus często używał siania i zbioru jako metafory wyjaśniającej życie duchowe. Zewnętrzne konsekwencje naszego życia duchowego i moralnego są często oddzielone od naszych początkowych moralnych wyborów i działań. Dlatego duchowe wybory lub wysiłek, jaki dzisiaj podejmuję, są podejmowane dobrowolnie. Akt dobroci, który dzisiaj okazuję nieznajomemu, prawdopodobnie nie zostanie wynagrodzony dzisiaj, a może nawet nigdy w tym życiu. Czas, który poświęcam na modlitwę dzisiejszego ranka, może nie mieć żadnego zauważalnego wpływu na mój dzień lub na życie ludzi, za których się modlę. Modlę się z wiarą jak rolnik, siejąc moją modlitwę jak ziarno, czekając na to, co Bóg zrobi. Kiedy daję coś biednym lub Kościołowi, pieniądze (lub czas, lub praca) zostają zasiane. Pieniądze (lub czas, lub praca) są dane Bogu. Nie dostaję żadnej natychmiastowej korzyści, być może nawet żadnej korzyści w tym życiu; ale właśnie ze względu na to dar jest naprawdę darem dla Boga.

W naszym życiu duchowym bardzo rzadko doświadczamy natychmiastowych konsekwencji naszych działań. Bardzo, bardzo rzadko modlę się i widzę natychmiastowy fizyczny rezultat. Zalwdie od czasu do czasu modlę się i doświadczam wewnętrznej konsekwencji: poczucia spokoju albo myśli, która mnie pociesza lub dodaje mi otuchy. Najczęściej jednak modlitwa zaczyna się od posłuszeństwa, do którego sam się zmuszam. Czasami, kiedy się modlę, powoli doznaję wewnętrznego pocieszenia lub uspokojenia. Ale równie często, może nawet częściej, modlitwa zaczyna się, trwa i kończy jako posłuszeństwo, bez wewnętrznego poczucia pocieszenia – a tym bardziej jakichkolwiek zewnętrznych, fizycznych konsekwencji innych niż zmęczenie i rozproszenie uwagi.

W takich chwilach, mówią nam Ojcowie, modlitwa jest najcenniejsza. Modlitwa i wszelkie akty duchowe, takie jak dziesięcina, pomoc w cerkwi, opieka nad chorymi, posłuszeństwo rodzicom itp., wszystkie są najbardziej wartościowe, gdy je wykonujemy, nawet jeśli nie ma natychmiastowych namacalnych korzyści, gdy są męczące, trudne, bolesne i pozornie bezsensowne. W takich momentach działania duchowe są najprawdziwszym wyrazem naszej wolności moralnej. W takich chwilach wybieramy podążanie za Chrystusem tylko ze względu na Chrystusa. W takich chwilach jesteśmy nikim innym jak męczennikami Chrystusa.

Ale to nie wszystko.

Tak jak jest czas siewu, jest czas żęcia. Bóg zmienia nas i dotyka serc innych poprzez nasze modlitwy, nasze dawanie i naszą służbę innym. Nasiona stają się drzewami, a drzewa zmieniają środowisko. Siew jest trudny. Drzewa rosną powoli, prawie niezauważalnie. Wymaga to wiary i często łez.

Czasami myślę, że moje życie duchowe przypomina trochę ćwiczenie akrobatki na trapezie. Kołysząc się z zawiązanymi oczami na trapezie, musi go puścić i ufać, że jej partner będzie na swoim miejscu, aby ją złapać. Bóg jest dobry w łapaniu, ale nie to mnie tak bardzo martwi. To ja nie jestem dobry w odpuszczaniu. To zawsze jest przerażające, jednak praktyka osłabia to przerażenie.

o. Michael Gillis (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Praying in the Rain

fotografia: dragan1993 /orthphoto.net/