O powołaniu i Bożym posłannictwie

metropolita Jerzy (Khodr) [tłum. Dominika Kovačević], 16 września 2022

Tekst jest fragmentem wywiadu-rzeki z metropolitą Góry Liban Jerzym (Khodrem), przeprowadzonego przez Samira Farahata. Został on opublikowany w postaci książki „Ten świat nie wystarcza” (arab. Hāza-l-‘ālam lā jakfī), wyd. II Dār an-Nahār, Liban, 2016. Słowa cenionego antiocheńskiego hierarchy stanowią pewnego rodzaju polemikę z zachodnim pojmowaniem przytaczanych tu kwestii.


W Starym Testamencie mamy słowo o prorokach mówiących, że Bóg ich powołał do prorokowania, a wśród nich jest ten, który stwierdził, że został już powołany w łonie swej matki [chodzi o proroka Jeremiasza, zob. Jer 1,5]. To oznacza, iż prorokowanie to przydzielone zadanie i oddelegowanie. I wyłania się to z Woli Bożej, owa siła u człowieka, by przekazywać powołanie prorockie.

W Nowym Testamencie znajdujemy powołanie Jezusa dla dwunastu uczniów, a potem Jego powołanie dla Pawła na drodze do Damaszku. Streszcza to autor listu do Hebrajczyków następującym słowem: Nikt nie sobie przejmuje tej godności, lecz tylko ten, którego Bóg powołuje, tak jak powołał Aarona (Hbr 5,4).

Widzimy Wolę Boga w wyselekcjonowaniu Dawida, by ten stał się królem nad Izraelem, i w tym, że w Starym Testamencie to Bóg powołuje do istnienia dla Siebie jakiś naród. Dlaczego wyłącznie naród? Zawsze jest powód Boski w wysłannictwie jakiejś osoby lub wydelegowaniu ludu w posłannictwie Boskim. Lecz w Nowym Testamencie, i po powołaniu Władcy dla Dwunastu, to powołanie przemienia się w powierzenie wspólnoty człowiekowi w jakimś posłannictwie.

Zatem Bóg przemawia językiem społeczności, która jest zgromadzeniem dla modlitwy. I tutaj nie ma poróżnienia pomiędzy chrześcijanami wokół idei powołania. Ale co jest absolutnością powołania dla człowieka? Czy jest to tylko odczucie osobiste, wewnętrzne?

Nie odnajdujemy we wschodnim chrześcijaństwie za wiele takich rzeczy. Za to widzimy to, że biskup, w imieniu wspólnoty, jest tym, który wzywa człowieka i kładzie swą dłoń na nim, i nakłada nań posłannictwo kapłaństwa. Widzimy przykład ojca św. Grzegorza Teologa – przychodzi w ten sposób do niego w trakcie Liturgii i czyni go kapłanem bez okazania swego poglądu. W teologii Nowego Testamentu Święta Matka-Wspólnota zostaje reprezentowana w szczególny sposób przez biskupa. Wydziela się ona jako jedna całość, uznając przy tym, że biskup jest zdolnym duchowo do tej służby. Naturalnie, nie było niegdyś usystematyzowanych nauk teologicznych, lecz czuje ona, iż ów biskup nadaje się do tej służby poprzez dokonywanie dzieła apostolskiego w jego życiu oraz poprzez czerpanie z pobożności. Tak oto w tej antycznej teologii Cerkiew jest tą, która wybiera człowieka, czy tego by chciał, czy nie.

Dlaczego po reformacji protestanckiej Zachód odwrócił się w kierunku opowieści o powołaniu jako wyrazie samej osoby? Uważam, że to przez to, iż w rzymskim katolicyzmie powołanie jest rozumiane jako czyn osobisty i wiążący się z celibatem kapłana. Mówią, że to powołanie do celibatu. Podczas gdy Wschód, który nigdy w swej historii nie znał celibatu kapłana (1), mówi o tym, że czyn [/dzieło] tego mężczyzny jest we wspólnocie z powołania Boga dla niego, a nie z takiego wydarzenia, jakim jest zadrganie serca.

Czym innym natomiast jest gromadzenie się chrześcijan w ramach stanu mniszego – jego esencja to coś więcej niż kapłaństwo, albowiem tutaj wzór życia jest inny. I tutaj jest zawsze ojciec duchowy (2), mówiący temu człowiekowi: nadajesz się do tego lub nie nadajesz się. Ale mimo tego, pomyłki się zdarzają.

(…) W moim przypadku owo powołanie-więź z Bogiem zaczęła się od małego – tak żyliśmy w rodzinie, praktykując obchodzenie niedzieli, Tajemnic [tj. Sakramentów] i ogółem to wynikło z tej atmosfery wschodnich praktyk religijnych, bogactwa w słowo duchowe, dogmatykę, sztukę religijną, a zwłaszcza hymny. Wszystko to było bodźcem. Sądzę, że cała Księga Ewangelii przyszła do mnie na pewnym etapie po to, by wzmocnić to podejście. Na początku była znajomość Nowego Testamentu, potem całego Pisma Świętego, wreszcie znajomość dziedzictwa Ojców. Bardzo wpłynęła na mnie także znajomość mężczyzn i kobiet przepełnionych pobożnością, czystością, zaufaniem oraz wielką zdolnością przebaczania. To są te elementy, które stały się częścią składową mego odkrywania Prawdy chrześcijaństwa.

Generalnie, nie jestem jakoś sentymentalny i emocjonalny w religii. Religia to słowo, które przychodzi do człowieka w swej prawdzie, i porusza jego uczucia. Do niektórych sentymentalnych i emocjonalnych wiernych nie dociera inaczej jak poprzez słyszenie głosów, wypowiedzianych jasno lub nie – szczególne wołania dla nich. Ja nie znam tego. Ja rozumiem posłannictwo Boże w chorobie. Znam to poprzez dyscyplinę czy też progres duchowy. Chorobę zawsze odczytywałem jako posłannictwo Boże. Również biednych odczytuję jako głos Boży. Zatem, mogę powiedzieć, że słuchając ludzi, odczytuję Boga poprzez nich. (…)

Musimy być zawsze ostrożni wobec tych, którzy mieszają swoje poglądy i [Boże] posłannictwa ze sobą. Dla wierzącego jest więź osobista i prawdziwa z Chrystusem. A nie masz relacji z Ojcem inaczej, jak tylko w Chrystusie, to jest poprzez Słowo Jego i życie modlitewne w tobie. Nigdy nie wnioskowałem czegoś o Bogu na podstawie rozważania stworzonego wszechświata. Wszechświat jest materialny, i nie odkrywa dla mnie niczego. Nie wspinam się ze stworzenia do Stwórcy, lecz schodzę ze Stwórcy do stworzenia. I wcale nie odczuwam Boga zmysłowo. Nie mam innego poznania Boga poza tym, że On jest „Bogiem Pana naszego Jezusa Chrystusa”.

Przypisy:
(1) Mowa o przymusowym celibacie i wiązaniu go z kapłaństwem; chrześcijański Wschód wyróżnia dla kapłana właściwie drogę małżeńską lub mniszą, choć stan dobrowolnego celibatu bez wejścia w stan mniszy się zdarza – rzadko, i po odpowiednim, dłuższym rozeznaniu.

(2) Władyka wcześniej wyjaśnia, iż „ojcowie duchowi to zjawisko zarezerwowane nie tylko dla duchownych, albowiem ojcami duchowymi są ci, którzy rodzą innych w Chrystusie, i mogą to być także świeccy”; warto także zaznaczyć, iż w Patriarchacie Antiocheńskim zachowała się także rola duchowych matek nie tylko w monasterach, lecz również wśród świeckich.

metropolita Góry Liban Jerzy (Khodr) [tłum. Dominika Kovačević]

fotografia: szolucha.w /orthphoto.net/