Dlaczego warto przestrzegać przykazań?

metropolita Mesogei i Lawreotiki Mikołaj (tłum. Justyna P, 30 lipca 2022


Nasze czasy są niesprawiedliwe wobec wielkiego błogosławieństwa, jakim obdarzył nas Bóg.
Wobec błogosławieństwa przykazań. Nasza epoka uważa, że przestrzeganie przykazań jest mechaniczną, powierzchowną etyką, a mówienie o przestrzeganiu przykazań jest moralizatorstwem, prowadzącym do świętoszkowatości.

W rzeczywistości jest jednak inaczej. Jeśli poświęcimy uwagę, to przekonamy się, że zarówno Ewangelie, pisma ojców, jak i doświadczenia Cerkwi przepełnione są impulsami do przestrzegania przykazań i określają świętość - między innymi - także jako wyraz ich przestrzegania. "Jeśli Mnie miłujecie, będziecie przestrzegać Moich przykazań" - mówi sam Bóg. Próba przestrzegania przykazań przenosi nas od wątpliwości i niebezpiecznych, akrobatycznych "doświadczeń" do realnej rzeczywistości naszych słabości.

Często czytamy taką czy inną książkę, prowadzimy miłą rozmowę, mówimy o otwartości serca, entuzjazmie umysłu, duchowych wzlotach, a nieco później, w domu, przerywa nam mąż lub żona - i wyrażamy sprzeciw ze zniecierpliwieniem i rozdrażnieniem. Jaki jest więc sens tych wszystkich rozmów?

Trzymamy w ręku czotki, być może przestrzegamy postów (bo tak się przyzwyczailiśmy), ale nie udaje nam się zachować przykazań miłości i cierpliwości. Wzajemnej pokory i przebaczenia. Zachowujemy się w sposób ascetyczny, tradycyjny, a jednocześnie pozostajemy ludźmi o bardzo zatwardziałym sercu. A to właśnie przykazania i nasza gorliwość rozmiękczają duszę jak młot pneumatyczny. Przykazania istnieją z dwóch powodów: aby uczynić nas pokornymi i wskazać nam drogę.

Ileż trzeba włożyć trudu, aby wypełnić którekolwiek z przykazań! Ileż to sumienności! Łatwiej jest przeczytać fragment "Dobrotolubia" czy też "Ascetyki" Abby Izaaka i uznać, że wszystko zrozumieliśmy i poczuliśmy, a także że osiągnęliśmy jakiś rzekomy "stan duchowy", niż starać się nie powiedzieć ani jednej nieprawdy z tego, co nazywamy "codziennymi kłamstwami" albo zaakceptować nasze dziecko takim, jakim jest, albo tolerować naszych rodziców, albo wzajemnie się tolerować. Kiedy próbujemy przestrzegać przykazań, okazuje się to dla nas bardzo trudne. I w ten sposób stajemy się pokorniejsi.

Przykazania nie tylko uczą nas pokory, ale są też swoistymi "drogowskazami" na naszej drodze. Często widzimy słupki pokryte fosforyzującą substancją po prawej i lewej stronie asfaltu na serpentynach górskich dróg: ukazują one drogę, gdy jest ona pokryta śniegiem. Przykazania czynią to samo: pokazują, dokąd zmierzamy.

Dlatego bardzo ważne jest, aby każdy chrześcijanin z pomocą spowiednika rozpoznał te przykazania, na których powinien się skoncentrować w swoim życiu. W ten sposób człowiek nieustannie się uczy, poprzez sumienność w danym przykazaniu. Nie usprawiedliwia się łatwo, gdy zawodzi, ani nie pozostaje obojętny, ale uczciwie staje po stronie prawdy. Człowiek nie oszukuje siebie ani nie zakłamuje siebie na swój temat, ale patrzy, które z przykazań i w jakim stopniu może wypełnić. W ten sposób odróżnia drogę i szlak, a następnie modlitewnie prosi o Bożą pomoc i Jego błogosławieństwo, aby jeśli któreś z przykazań może zostać przekształcone w jego osobiste doświadczenie, to aby stało się to tylko dzięki łasce Boga.

Osiągnięcie cnoty w życiu duchowym nie jest naszym osiągnięciem czy sukcesem, ale darem Bożym i owocem Ducha Świętego. Nasze jest przyzwolenie i zaufanie Jego łasce.

metropolita Mesogei i Lawreotiki Mikołaj (tłum. Justyna Pikutin)

za: pravoslavie.ru

fotografia: oHellKungo /orthphoto.net/