Zbawiony? Jeszcze nie

o. Basil Ross Aden (tłum. Gabriel Szymczak), 21 lipca 2022

Słowo dnia brzmi „będzie”.
„To jeszcze nie koniec, jeszcze nie wszystko stracone” - możemy zastosować to powiedzenie do naszego zbawienia. Niektórzy twierdzą, że zostali zbawieni w pewnym momencie swego życia w przeszłości. A teraz mogą już spocząć w pewności swojego wyzwolenia. Ale to jak kolarz, który wspiął się na szczyt wzgórza. Teraz, mówi sobie, mogę zjechać ze wzgórza bez zmartwień i wysiłku. Jednak kolarz nie ukończył jeszcze wyścigu. Wkrótce pojawia się kolejne wzgórze, a on nie jest przygotowany, by stawić czoła wyzwaniu.

W czytaniu z Listu do Rzymian 5,1-10 Paweł mówi o zbawieniu jako o przyszłym wydarzeniu. Pisze on: „Jeżeli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, to tym bardziej, będąc już pojednani, dostąpimy zbawienia przez Jego życie” (w. 10). Dziś podkreślamy, że zbawienie jest procesem, który zakończy się w przyszłości. Próby, które przechodzimy, przybliżają nas do ratunku, do zbawienia od grzechu i śmierci oraz do uzdrowienia duszy.

Będzie zbawiony

Przed tymi, którzy biegną w wyścigu wiary, linia mety jeszcze się nie pojawiła. Paweł podkreśla, że ​​„dostąpimy zbawienia”. To, co jest w przeszłości, to śmierć Chrystusa i nasze pojednanie z Bogiem przez Jego śmierć. Nasza miłość do Boga, urzeczywistniona przez Krzyż, przezwyciężyła naszą niechęć i przemieniła nas z wrogów naszego Stwórcy w przyjaciół. Ale teraz musimy żyć naszym usprawiedliwieniem i naszym pojednaniem. To nie jest tak, że został wydany werdykt i nic więcej nie można zrobić.

„Zostaliśmy zbawieni przez Jego życie.” Wiąże się to ze zmianą metafor. Greckie słowo oznaczające „zbawiony” prowadzi nas na dwie metaforyczne ścieżki. Pierwszym słownym obrazem jest wyzwolenie lub ratunek z pewnego rodzaju niebezpieczeństwa. Drugi to uwolnienie lub uzdrowienie z jakiejś choroby. Możemy więc powiedzieć, że zostaliśmy uratowani od niebezpieczeństw grzechu, od śmierci i diabła. Zostaliśmy usprawiedliwieni i pojednani z Bogiem, a przez to uratowani od potępienia Bożego i wyobcowania od naszego Stwórcy.
Przez nasz chrzest umarliśmy z Chrystusem dla tych sił śmierci i zepsucia. A przez „obmycie odradzające” (Tyt 3, 5) zmartwychwstaliśmy z Chrystusem do nowego życia (Rz 6, 4).

Św. Paweł mówi: „Abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6, 4). I teraz mentalny obraz się zmienia. Chrzest kieruje nas na drogę uzdrowienia. Zostaniemy zbawieni przez życie Chrystusa.

Zbawienie jako uzdrowienie

Jakie zbawienie? Uzdrowienie naszych dusz. Jakie życie? Życie zmartwychwstałego Chrystusa. Pan zmartwychwstał, aby dzielić z nami Swoje życie wieczne. Dlatego wzywa nas, abyśmy trwali w Nim, tak jak On trwa w nas (J 15, 4). Trwając w Nim, „wzrastamy w łasce i poznaniu Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa” (2 P 3, 18).
W tym procesie uzdrowienia zostaje w nas przywrócony obraz Boga, na który zostaliśmy stworzeni. Oznacza to, że stajemy się, rozwijamy się ku byciu „uczestnikami Boskiej natury” (2 P 1, 4). To znaczy wzrastamy do bycia „jak Bóg z łaski”.

Do refleksji

„Zostaliśmy zbawieni”. „Jesteśmy zbawiani”. „Będziemy zbawieni”. Może to tylko oznaczać, że zbawienie nie jest chwilą, ale procesem, który trwa przez całe nasze życie.
Skąd to wiemy? Skąd wiemy, że to jeszcze nie koniec? Cóż, chwilowe „utrapienia” są wystarczającym dowodem na to, że jeszczcze nie osiągnęliśmy ostatecznego wyzwolenia. Co więcej, te cierpienia pokazują, że Pan jeszcze z nami nie skończył. Ale nasze cierpienia niosą nas naprzód, poprzez cnoty wytrwałości, charakteru i nadziei, do zakończenia dzieła Pana w nas, do naszego przebóstwienia, byśmy stali się podobnymi do Boga i dzielili Jego życie wieczne.

o. Basil Ross Aden

za: The Word of the Day

fotografia: Ursiy /orthphoto.net/