Zamknąć drzwi przed demonami

o. Michael Gillis (tłum. Gabriel Szymczak), 12 lipca 2022

„Strzeżcie się lenistwa”, ostrzega pustelników św. Izaak Syryjczyk, gdyż „bez niego mnich nie może wpaść w ręce tych, którzy starają się go zniewolić”. Św. Izaak ostrzega pustelników, aby nie zaniedbywali psalmów ani modlitwy, ponieważ opuszczając je, otwierają drzwi demonom. Sąd Boży przychodzi na nas nie dlatego, że zaniedbaliśmy dyscyplinę duchową, tak jakby Bóg karał nas za zaniedbania prawne, niewykonanie naszych obowiązków lub niewłaściwe wykorzystanie naszych zasobów; sąd Boży przychodzi na nas raczej przez mękę demonów, ponieważ my sami otworzyliśmy im drzwi. Dyscyplina duchowa pomaga nam zamknąć drzwi; bez duchowej dyscypliny nasz wędrujący umysł, żądze, ukryte lęki i poczucie własnej ważności ujawniają się, wyważając drzwi i dając wejście dręczącym demonom.

„Jest napisane”, mówi św. Izaak, „kto nie podlega woli Bożej, ten podlega swemu przeciwnikowi”. Dyscyplina duchowa to podstawowy sposób, w jaki poddajemy się woli Bożej. Dla osób w życiu monastycznym, a zwłaszcza dla pustelników, tą dyscypliną są wyczerpujące czynności modlitwy, czytań i pracy. A u nas, żyjących na świecie, duchowe dyscypliny odnoszą się do bliźniego: kochaj bliźniego, nie zabijaj, nie cudzołóż, bądź miły, bądź zadowolony z tego, co masz, bądź hojny dla innych, nie osądzaj, płacz z tymi, którzy płaczą i raduj się z tymi, którzy się radują.

Wyobrażam sobie, że niektórzy moi czytelnicy zastanawiają się: „Czy to są dyscypliny duchowe?” Tak. Są to dyscypliny duchowe par excellence. Kiedy staramy się być uprzejmi, hojni lub zadowoleni, walczymy o to, by być jak Chrystus, a drzwi, przez które wchodzą dręczące demony, są mocno zamknięte. Oczywiście to, o czym od razu przekonujemy się, kiedy poważnie rozpoczynamy życie duchowe na świecie, to to, że wcale nie udaje nam się zachować duchowej dyscypliny, którą nakazali Chrystus i apostołowie. Od razu dowiadujemy się, że nie możemy być uprzejmi, nawet jeśli chcemy być uprzejmi – a potem często już nawet nie chcemy być uprzejmi! Od razu dowiadujemy się, że w nas samych, w zasobach naszej własnej woli i pragnień, nie mamy tego, czego potrzeba, by praktykować dyscypliny duchowe. A ponieważ nie praktykujemy dyscypliny, dręczące nas demony atakują nas – drzwi naszego umysłu są dla nich szeroko otwarte.

Jednak to właśnie cierpienie spowodowane przez demony, poczucie winy, zamieszanie, gniew, pożądliwa pasja - to właśnie te cierpienia prowadzą nas do Boga w modlitwie. To właśnie świadomość naszej wielkiej potrzeby zwraca nas na nowo do Boga, z wezwaniem o pomoc. Ale jak się modlimy?

Z pewnością „Boże, dopomóż!” to dobry początek. Jednak można zastosować domowe lekarstwa na lekkie przeziębienie lub leczenie zadrapanego kolana, lecz z poważnym schorzeniem trzeba udać się do specjalisty w dziedzinie medycyny; więc także w naszym życiu duchowym idziemy do lekarzy, mężczyzn i kobiet, którzy spędzili całe życie ucząc się modlitwy. Udajemy się do mnichów, a szczególnie do tych spośród nich (lub ich pism), którzy z biegiem czasu okazali się niezawodni i pomocni w wydawaniu owocu Ducha Świętego przez tych, którzy posłuchali ich rady.

Pamiętaj, że celem nie jest modlenie się jak mnich, żyjąc na świecie. Celem jest kochanie bliźniego jak Chrystus, kiedy żyjemy na świecie. Zasady i techniki modlitwy są środkiem - środkiem do przemiany, abyśmy zostali napełnieni Duchem Świętym i ukazali miłość i życie Chrystusa.

Zamykamy drzwi demonom i unikamy sądu Bożego, aktywnie prowadząc życie duchowe. To dążenie wymaga skruchy i naszego własnego uzdrowienia, i przejawia się w miłości Boga i bliźniego. Modlitwa jest tego częścią, zasadniczą częścią – mógłbym nawet powiedzieć, że jest integralną częścią naszego dążenia do Boga i zamykania drzwi demonom, które nas dręczą. Ale ten, kto odmawia najwięcej modlitw, niekoniecznie jest tym, który doświadcza największych sukcesów w życiu duchowym na świecie. Ten, kto odnosi sukcesy w życiu duchowym, to ten, kto uczy się kochać niekochanych, który szuka okazji, by być hojnym dla tych, którzy proszą, kto stara się zamknąć osądzające myśli i praktykuje dobroć i miłosierdzie nawet wtedy, gdy wcale nie ma na to ochoty.

Taki człowiek będzie słuchał rady św. Izaaka, unikając duchowego lenistwa i przez to nie stanie się łupem swego duchowego przeciwnika.

o. Michael Gillis (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Holy Nativity Orthodox Church

fotografia: Slobodan /orthphoto.net/