Co odrzucone, stało się kamieniem węgielnym

o. John Moses (tłum. Gabriel Szymczak), 03 lipca 2022

Stałem w zdumieniu. Ogłosiłem, że przechodzę na prawosławie. Spodziewałem się wielu pytań teologicznych, ale zamiast tego moi koledzy - duchowni mieli pytania o to, jak teraz będę zarabiać na życie, co stanie się z moją emeryturą i jak poradzę sobie z utratą świadczeń medycznych (o. John Moses przez 20 lat był pastorem w Kościele metodystycznym w USA; po przejściu na prawosławie, w roku 1996 przyjąl święcenia diakońskie i kapłańskie w Cerkwi - przyp. tłum.). Tego dnia nie zadano ani jednego pytania teologicznego. Odpowiedziałem, że jako ojciec i mąż wiem, że te sprawy są ważne i muszę się nimi zająć, ale zastanawiałem się, czy ma to jakikolwiek związek z Królestwem niebieskim?

Nie miałem złudzeń, że umiejętności, które rozwinąłem przez lata w Kościele, będą miały jakąkolwiek wartość na rynku. Idąc do agencji pracy, wiedziałem, że będzie to jak skecz z programu Saturday Night Live, który kiedyś oglądałem. Żołnierz powracający z wojny w Wietnamie szukał pracy. Ankieter zapewnił go, że uwielbiają zatrudniać weteranów. Zapytał więc żołnierza, co potrafi, jakie posiada umiejętności. „Cóż”, powiedział, „mogę skakać na spadochronie z samolotu”. Ankieter przejrzał swoje karty i powiedział, że nie mają teraz nic w tej dziedzinie. Żołnierz mówił dalej, że może rzucać granatem, strzelać z karabinu itp. Za każdym razem ankieter ze smutkiem informował, że nie ma pracy dla ludzi z tego rodzaju umiejętnościami.

Oczywiście dzisiejsi weterani są bardziej wykwalifikowani i cenimy ich zdolności przywódcze, ale ja miałem podobne doświadczenie po tym, jak zostałem prawosławnym. Kiedy człowiek prowadzący rozmowę kwalifikacyjną zapytał mnie, jakie mam umiejętności, wymieniłem takie rzeczy, jak wystąpienia publiczne, szkolenie wolontariuszy, tworzenie budżetów, planowanie, zbieranie funduszy, doradztwo itp. Odpowiedział, że nie będzie miał problemu ze znalezieniem dla mnie pracy. Potem zapytał mnie, skąd mam te wszystkie umiejętności, a kiedy odpowiedziałem, że to z pracy w Kościele, odłożył swoje karty i zapytał, czy kiedykolwiek zajmowałem się stolarką, hydrauliką itp. Od tego dnia byłem operatorem telefonicznym, kierowcą wózka widłowego, instalatorem ogrzewania i klimatyzacji oraz instalatorem urządzeń zabezpieczających – wykonywałem prace, do których nigdy się nie szkoliłem ani nie posiadałem żadnych umiejętności.

To zdumiewające, że są rzeczy, które uważamy za nieważne i bezwartościowe, i marnujemy dużo czasu i energii na pogoń za rzeczami, które ostatecznie okazują się fałszywe. Z mojego doświadczenia wynika, że ​​rzeczy, które wydają się małe, często okazują się najlepszymi w życiu, a tak zwane ważne rzeczy okazują się jak złoto głupców.

Jestem pewien, że nie jest zaskoczeniem, gdy mówię, że w mojej przeszłości są działania i wydarzenia, których się wstydzę. One pokazały moją moralną i emocjonalną słabość oraz brak wiary w Boga. Odrzuciłem tak wiele dobrych i przyjąłem tak wiele złych rzeczy, że zastanawiałem się, czy kiedykolwiek pozbędę się dziedzictwa moich działań i wyborów. Jednak Bóg w Swoim miłosierdziu odkupił tak wiele z mojej przeszłości, doskonaląc Swoją siłę w mojej słabości. Obszary moich niepowodzeń stały się platformą, z której mogłem pomagać innym, którzy walczą. W rzeczywistości niektóre z tych rzeczy, teraz odkupione, stały się kamieniem węgielnym mojego życia. To jest naprawdę sprawa Pana i jest to cudowne w moich oczach.

Pan opowiedział Żydom przypowieść o winnicy i zakończył tę historię mówiąc, że to, co odrzucone, staje się kamieniem węgielnym (Mt 21). Oni nie rozumieli tego, co do nich mówił. W ogóle nie cenili ani nie szanowali Jezusa. Pogardzali Nim i odrzucali. Nie wiedzieli, że Jezus stanie się kamieniem węgielnym nowego Izraela i na Nim zostanie zbudowany fundament Kościoła. Budował z żywych kamieni - apostołów, którzy także byli odrzucani przez świat i uznawani za nic niewartych.

Film, który wykorzystuję w swej pracy z katechumenami i poszukującymi, to „Uczta Babette”. Jedna z linii dialogu mówi, że „Łaskawość i wierność spotkają się ze sobą, ucałują się sprawiedliwość i pokój” (Psalm 84). Zastanawiając się nad tym wersetem, aktor mówi, że dzięki miłości i miłosierdziu Boga, który łączy miłosierdzie i prawdę, nawet to, co odrzuciliśmy, zostanie nam przywrócone. Tak było w moim życiu. Tyle mi przywrócono, ale to smutne, że mimo tej łaski jestem bardzo niewdzięczną osobą.

Jak nic więcej, ta prawda dała mi świadomość, że muszę mieć oczy otwarte na rzeczy, które uważam za mało wartościowe. Są też ludzie, których świat uważa za małych i nieistotnych. Już sam ten fakt powinien skłonić mnie do zwrócenia uwagi na tych ludzi. Może to być sąsiad lub przyjaciel, a nawet ktoś z rodziny kościelnej, który pozostaje niezauważony. Może to być ktoś w pracy lub ktoś, kogo wykluczyłem z kręgu moich znajomych. Jak powiedziałem wcześniej, może to być nawet coś w mojej duszy lub osobowości, na co nie zwracałem uwagi.

Pomyśl o tym. To sposób, w jaki Bóg z nami współpracuje. To, co odrzucamy, może stać się kamieniem węgielnym w życiu. Jeśli mamy umysł i serce, by to zobaczyć, życie będzie wypełnione nieskończonymi możliwościami.

To jest dzieło Pana i jest to naprawdę cudowne.
 
o. John Moses (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Ramblings of a Redneck Priest

fotografia: crkva /orthphoto.net/