Fałszywe oskarżenia i odpowiedzialność

Szymon Hiżycki OSB, 28 czerwca 2022

Makary Egipski jest postacią niezwykłą, bardzo barwną, również jako gigant życia duchowego. Wschód przypisuje mu niezliczoną liczbę tekstów. Prawdopodobnie autentyczny jest tylko krótki liścik Ad filios suos (Do moich synów), w którym wykłada zasady życia ascetycznego. Z imieniem tego Ojca jest również związany największy i najważniejszy koptyjski klasztor Abu Makar, który znajduje się w Wadi Natrum, a który przez wieki był siedzibą patriarchy koptyjskiego.

Apoftegmat, który teraz przeczytamy, opisuje początek życia starca opowiedziany przez niego samego:
Abba Makary opowiadał o sobie: Kiedy byłem młody i mieszkałem w celi w Egipcie, złapano mnie i wyświęcono, żebym był duchownym w tej wiosce. A nie chcąc przyjąć takiego urzędu, uciekłem i zamieszkałem gdzie indziej. Tam odwiedzał mnie pewien pobożny świecki człowiek, odbierał moje wyroby i załatwiał moje sprawy. Otóż zdarzyło się, że pewna dziewica w tej wiosce uległa pokusie; a gdy zaszła w ciążę, pytano ją, kto jest sprawcą. I odpowiedziała: »Pustelnik«. Wtedy przyszli mieszkańcy wioski i pochwycili mnie, przywiązali mi do szyi zasmolone skorupy i garnki i prowadzili mnie przez wszystkie ulice wioski, bijąc mnie i wołając: »Ten mnich pohańbił naszą dziewicę, trzymajcie go, trzymajcie!«. I pobili mnie prawie do śmierci. Przyszedł pewien starzec i rzekł: »Przestańcie bić tego przybysza«. A człowiek, który mi usługiwał, szedł za mną zawstydzony, bo oni bardzo z niego drwili i mówili: »Oto pustelnik, za którego ręczyłeś, a co on zrobił?«. Rodzice zaś dziewicy powiedzieli: »Nie wypuścimy go, dopóki nie da poręki, że ją będzie utrzymywał«. Pomówiłem z tym, który mi usługiwał, a on zaręczył za mnie. Wróciłem więc do celi i dałem mu wszystkie kosze, które miałem, mówiąc: »Sprzedaj je i daj na utrzymanie mojej żonie«. I powiedziałem sam do siebie: »Makary, otoś się ożenił: musisz teraz pracować trochę więcej, by móc wyżywić żonę«. Pracowałem więc dniem i nocą, zarobek zaś jej posyłałem. A kiedy dla tej nieszczęsnej przyszedł czas porodu, męczyła się przez wiele dni, nie mogąc dziecka na świat wydać. Pytano ją, dlaczego tak się dzieje. Odpowiedziała: »Wiem, dlaczego – bo oskarżyłam pustelnika i kłamliwie na niego zrzuciłam winę, a to nie on zawinił; ale ten a ten młodzieniec«. Człowiek, który mi usługiwał, przyszedł rozradowany, mówiąc: »Ta dziewczyna nie mogła porodzić, dopóki się nie przyznała i nie powiedziała: ‘Skłamałam, pustelnik nie jest winien’. A teraz cała wioska wybiera się tutaj, żeby cię uczcić i przeprosić«. Kiedy to usłyszałem, wstałem i uciekłem stamtąd do Sketis, żeby mi się ludzie nie naprzykrzali. Tak się wszystko zaczęło i dlatego tu jestem.

Zanim przejdziemy do wyjaśnienia, w jaki sposób ta historia może oświecić nasze drogi, kilka słów wyjaśnienia kontekstu. Najczęściej mnisi egipscy mieszkali na skrajach wiosek, poza ich terenem, ale dostatecznie blisko, by z mieszkańcami danej wioski utrzymywać kontakty – potrzebowali tego, żeby przeżyć. Wynajmowali się do pracy podczas żniw, wieśniacy przychodzili do mnichów, prosząc o błogosławieństwo, o modlitwę, a w zamian przynosili coś do jedzenia, było stosunkowo blisko do wody i istniała również możliwość sprzedaży rzeczy, które mnisi na co dzień wytwarzali.

Makary także mieszka na skraju wsi, pracuje spokojnie w swojej celi i pomaga mu człowiek świecki, który jest łącznikiem pomiędzy nim, a ludźmi z zewnątrz. To klasyczny model: mnich, który jest lokalnym „skarbem”, świętym mężem, który wspiera lokalną społeczność.

Następują teraz po sobie dwa obrazy.

W pierwszej wiosce Makary jest tak szanowany, że ludzie go chwytają i zmuszają do przyjęcia święceń kapłańskich. Mnich nie chce tego i potajemnie ucieka. Przychodzi do innej, gdzie zostaje fałszywie oskarżony o to, że jest ojcem dziecka pewnej dziewczyny.

Może zaskakiwać w tej sytuacji to, że abba nie ucieka. Dlaczego? Skoro z pierwszej wioski bez problemu wymknął się nocą – apoftegmat tego nie precyzuje, ale zapewne tak było – to dlaczego teraz tego nie zrobił? Jest fałszywie oskarżony i cierpi jego dobre imię, dlaczego więc nie wycofuje się z tej relacji i nie mówi: „Radźcie sobie sami”, tylko trwa pracuje i czeka, nie wiadomo, na co.

To trochę tajemnicze, może nawet dwuznaczne zachowanie możemy zinterpretować jako uczenie nas odpowiedzialności za drugiego człowieka.

W pierwszym przypadku mnich uznał, że nie jest w stanie służyć dobrze jako kapłan ludziom, którzy zmusili go do tego, żeby duchownym został. Mówi: „To nie jest moja droga, nie mogę być waszym proboszczem i nie przekonam was do tego inaczej, jak tylko wycofując się”.

Kiedy jednak przychodzi do drugiej wioski, dziewczyna, która jest w ciąży, próbuje oddalić od siebie podejrzenie i uratować swoje życie, w rozpaczy powierzając je Makaremu przez wskazanie na niego jako ojca swego dziecka. To Egipt wieku IV czy V, wtedy dla dziewicy, która przed ślubem zaszła w ciążę, były bardzo surowe kary, dla mężczyzny, który z nią współżył, również. Abba ma w sobie na tyle dużo delikatności, że rozumie ten niemy krzyk o pomoc: „Uratuj mnie, popełniłam grzech, grozi mi śmierć, społeczna, jeśli nie fizyczna, Mnichu, proszę cię, pomóż mi!”. Nie zostawia jej samej, choć zapewne nawet jej nie widuje, zostaje za nią pobity, ośmieszony – tutaj, być może, jest aluzja do męki Pańskiej. Zaczyna pracować, żeby tę dziewczynę wyżywić, bo takie wymaganie stawiają jej rodzice. Tu w apoftegmacie zostaje użyte wyrażenie, które może być zrozumiane dwojako, mianowicie Makary mówi, że pracował dniem i nocą. Pamiętajmy, że mnisi egipscy najczęściej wiązali pracę ręczną – w tym wypadku zapewne wyplatanie lin i koszy – z modlitwą. Innymi słowy, Makary mówiąc: „Pracowałem dla tej dziewczyny dniem i nocą”, mówi też: „Modliłem się za nią dniem i nocą”. Ta modlitwa o jej nawrócenie trwała kilka miesięcy; on jako mnich właśnie to mógł jej dać. Owoc jego wstawiennictwa jest zdumiewający: ona nie może urodzić dziecka, dopóki nie powie prawdy. Dzięki jego modlitwie również wioska jest w stanie przyjąć prawdę. Kiedy zostaje ona wypowiedziana, następuje pojednanie i misja Makarego jest zakończona. Dopiero teraz może uciec do Sketis, żeby – jak to mówi autoironicznie – ludzie mu się nie naprzykrzali. Następuje to jednak, kiedy już przygotował dziewczynę do tego, żeby przestała żyć w kłamstwie. Gdyby uciekł wcześniej, wówczas zostałby w ludzkiej opinii ojcem dziecka, a na mnichów spadłoby podejrzenie, że są dwuznaczni moralnie. Tym samym nie uratowałby swojej oskarżycielki, ale sprawiłby też, że stan monastyczny przez tych ludzi byłby lekceważony.

Myślę zatem, że Makary w tym apoftegmacie uczy nas odpowiedzialności za drugiego człowieka, tego, że możemy wziąć ciężar drugiego i za pomocą naszej modlitwy doprowadzić go do większej dojrzałości, jeśli tego potrzebuje.

Ten apoftegmat pyta nas, czy poważnie traktujemy modlitwę wstawienniczą i czy jesteśmy w stanie przyjąć także trudne wyzwania, czasami fałszywe oskarżenia, po to, żeby ludziom pomóc dojść do pełnej dojrzałości.


Fragment książki „Pałacem Chrystusa jest serce”








 


Szymon Hiżycki OSB (ur. w 1980 r.) studiował teologię oraz filologię klasyczną; odbył specjalistyczne studia z zakresu starożytnego monastycyzmu w kolegium św. Anzelma w Rzymie. Jest miłośnikiem literatury klasycznej i Ojców Kościoła. W klasztorze pełnił funkcję opiekuna ministrantów, duszpasterza akademickiego, bibliotekarza i rektora studiów. Do momentu wyboru na urząd opacki był także mistrzem nowicjatu tynieckiego. Autor książki na temat ośmiu duchów zła „Pomiędzy grzechem a myślą” oraz o praktyce modlitwy nieustannej „Modlitwa Jezusowa. Bardzo krótkie wprowadzenie”.

fotografia: Ana Batricevic / orthphoto.net /