Nawyk niegodziwości

o. Themistoklis Mourtzanos (tłum. Gabriel Szymczak), 29 czerwca 2022

„Nigdy nie rób czegoś złego jako żartu. Często zdarza się, że ludzie na początku robią coś złego dla żartu, ale później nieświadomie stają się tego niewolnikami”.

W dzisiejszych czasach niegodziwość nas śmieszy i sprawia nam przyjemność. Filmy i seriale, przedstawiające krew, przemoc, śmierć, zjawiska paranormalne, demoniczne istoty i potwory, uatrakcyjniają obraz zła. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Nie przeszkadza nam to. To samo dotyczy gier internetowych. Ponieważ mamy wrażenie, że zło, które widzimy na ekranie, nie jest prawdziwe, wydaje się nie mieć na nas wpływu. Jest wirtualne, nie żyjemy w nim realnie, więc to, że nam się podoba, nie ma znaczenia. Poza tym to, co skrajne, pobudza naszą ciekawość. A przemysł rozrywkowy wzmaga barbarzyństwo, okrucieństwo i przemoc właśnie po to, by przyciągnąć naszą uwagę.

W dawnych czasach zawsze zwyciężało to, co pokazywało dobro. W dzisiejszych czasach nawet „dobrzy” bohaterowie mają wiele ciemnych stron. W imię bezstronności wszystko jest dozwolone. Istnieje nawet pogląd, że dobro nie robi na ludziach żadnego wrażenia. Tego po prostu oczekujemy i chcemy. Ale zło możemy analizować, dyskutować i spekulować o nim, ponieważ w zasadzie się go boimy. Musimy znaleźć wymówkę, dlaczego świat nie jest taki, jak byśmy chcieli. Dlatego jedynym sposobem nadania temu sensu jest to, że panuje zło. Tylko, że nas to nie dotyczy. Jesteśmy od tego daleko. Świadomie lub nie, ignorujemy fakt, że architektem zła jest osoba. To anioł, który wykorzystał swoją wolność w celu autoprzebóstwienia i odrzucenia Boga. I będzie istnieć do końca świata, kiedy to zostanie oddzielony od aniołów i ludzi, tak jak chwasty są oddzielane od kłosów.

W ascetycznej tradycji naszej wiary istnieje inny wymiar zła, który wiele wyjaśnia. To niegodziwość, która zaczyna się jako żart. To kpina z innych ludzi, aby ich umniejszyć dla „zabawy”, dla śmiechu. To „wrabianie” ludzi, by upadli. To chore żarty. To wulgarność, która dyskredytuje osobowość innych. To uczucie, że możesz flirtować ze złem, ponieważ masz kontrolę i możesz zatrzymać się w każdej chwili. To działanie z innymi, aby wydawało się, że mamy wspólny cel. To działania, które przekraczają wszelkie granice, aby zademonstrować, kim jesteśmy, egoistyczni i kontrolujący. Aby pokazać, że potrafimy. Najczęściej zdarza się to w okresie dojrzewania, kiedy młodzi mężczyźni i kobiety nie chcą być gorsi od swoich przyjaciół. Popisują się, starając się być sprytnym, aby być w określonej grupie. I nieważne, że grupa jest zła.

Ale zło bierze górę. Dlatego musimy rozwijać sumienie moralne, które wskaże prawdę. Pokaże nam, że nie jesteśmy tu po to, by być mądrymi lub by kontrolować, ale by kochać i dzielić się. Szanować i kochać. A jeśli nie mamy siły, by przezwyciężyć zło, powinniśmy przynajmniej unikać jego usprawiedliwiania. Nie powinniśmy myśleć, że to nieistotne. Nie powinniśmy poddawać się jego wirtualnemu wymiarowi. Powinniśmy mieć świadomość, że uzależnienie jest łatwe. I poddanie się złemu jest wtedy nieuniknione.

„Zbaw nas od złego”. Czujność i poszukiwanie radości w miłości; możliwość dołączenia do dowolnej grupy dzięki uprzejmości - to proste i łatwe, jeśli nauczymy się tego chcieć.

o. Themistoklis Mourtzanos (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Pemptousia

fotografia: igors /orthphoto.net/