Za tę świątynię i za tych, którzy z wiarą, pobożnością i bojaźnią Bożą wchodzą do niej...

metropolita Limassol Atanazy (tłum. Justyna Pikutin), 18 czerwca 2022

przeczytaj poprzednie rozważania

Z Bożą pomocą, na miarę naszych możliwości powracamy do analizy tekstu Świętej Liturgii. Teraz skupimy się na wezwaniu ektenii pokoju, które brzmi następująco: “Za tę świątynię i za tych, którzy z wiarą, pobożnością i bojaźnią Bożą wchodzą do niej, do Pana módlmy się.” (cs. O swiatiem chramie siem i s wieroju, błahohowienijem i strachom Bożyim wchodiaszczych w on’ Hospodu pomolimsia). Innymi słowy “prośmy Boga za ten święty dom i tych, którzy wchodzą do niego z wiarą, poważaniem i strachem Bożym.

Modlimy się więc za świątynię, która jest tu nazywana świętym domem, ponieważ jest ona domem Bożym, miejscem, w którym przebywa Bóg. Oczywiście musimy zdawać sobie sprawę z tego, że Bóg nie jest ograniczony do żadnej przestrzeni. Bóg nie mieszka w świątyniach zbudowanych przez człowieka, nie mieszka w domach czy budynkach, choćby były nie wiem jak wielkie, piękne i okazałe. W całym stworzeniu nie ma niczego, co mogłoby pomieścić Boga. Bóg stworzył wszystko i jest ponad wszystkim. Dlaczego więc mówimy, że Bóg przebywa w świątyni?

Bóg przebywa w świątyni poprzez swą niematerialną łaskę, ponieważ w świątyni sprawowane są święte Sakramenty. W świątyni dokonuje się również sakrament Cerkwi: Cerkiew to zgromadzenie ludu Bożego w tym świętym miejscu. Jednocześnie dom Boży jest konsekrowany podczas specjalnego obrzędu, w którym biskup odmawia piękną modlitwę o poświęcenie ołtarza i całej świątyni. Myślę, że w tym miejscu warto powiedzieć kilka słów o tym obrzędzie.

Według Starego Testamentu, w czasach starożytnych człowiek służył Bogu, wznosząc ołtarze z kamieni i składając na nich ofiary ze zwierząt (por. Rdz 8, 20; 12, 7-8 itd.). Tak wyglądało nabożeństwo przed wprowadzeniem Prawa Mojżeszowego. Po tym, jak Bóg dał Mojżeszowi Prawo, powstała Arka Przymierza, w której przechowywane były święte przedmioty Izraelitów: Tablice Przymierza, naczynie z manną, kwitnąca laska Aarona i inne święte rzeczy. Kiedy lud Boży, Izrael, wszedł do Ziemi Obiecanej, król Salomon zgodnie z życzeniem całego ludu zbudował świątynię. Zbudował ją tak, jak mu nakazał Bóg. To właśnie w tym miejscu, w świątyni, Żydzi - i tylko oni - służyli prawdziwemu Bogu. Kiedy jednak nasz Zbawiciel Jezus Chrystus został ukrzyżowany, Prawo Mojżeszowe zostało zniweczone, a naród żydowski pozbawiony Królestwa Bożego (por. Mt 21, 43). Wtedy Bóg stworzył swój własny lud, swój własny naród, naród Kościoła, naród chrześcijan, przewyższający wszystkie ziemskie narody i narodowości.

Po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Chrystusa, w pierwszych latach istnienia Chrześcijaństwa chrześcijanie nadal przychodzili do Świątyni Salomona, razem z Żydami. Tam studiowali Prawo Mojżesza, śpiewali psalmy i wychwalali Boga, a po zakończeniu nabożeństwa w świątyni zbierali się w domu jednego z wiernych i sprawowali Boską Eucharystię, przyjmując Ciało i Krew Chrystusa. Jednakże nie trwało to długo. Chrześcijaństwo zaczęło rozprzestrzeniać się na inne narody, którym wstęp do świątyni Salomona był zabroniony. Dlatego chrześcijanie zostali zmuszeni do rozstania się z żydowskim nabożeństwem. Początkowo gromadzili się w domach, gdzie modlili się, studiowali Prawo Boże i sprawowali sakrament św. Eucharystii.

Bardzo szybko Kościół wkroczył w okres prześladowań i przez prawie trzy wieki znajdował się w niezwykle trudnym położeniu, będąc wyjętym spod prawa. W tym czasie ucierpiała ogromna liczba chrześcijan. Według martyrologiów, w pierwszych trzech wiekach prześladowań męczeńską śmierć poniosło co najmniej 11 milionów męczenników. Tylko jednego dnia w Nikomedii spalono żywcem 20 tys. chrześcijan. Co więc robili chrześcijanie w czasach prześladowań? Zbierali się w grobowcach, na cmentarzach. Każdy, kto był w Rzymie, widział katakumby, krypty chrześcijańskie, a jednocześnie miejsca kultu. Mamy też zachowane katakumby na Cyprze, na przykład w Pafos (katakumby św. Salomonii). To w nich grzebano chrześcijańskich męczenników, a następnie na ich grobach wierni sprawowali św. Eucharystię. Do sprawowania sakramentu Eucharystii potrzebny był ołtarz, którego funkcję w katakumbach pełniły płyty nagrobne.

Po upływie pierwszych trzech wieków na tronie cesarskim zasiadł Konstantyn Wielki, który położył kres prześladowaniom. Kościół wynurzył się z katakumb. I co dalej? Zaczęto budować świątynie nad grobami męczenników. Jeśli pojedziecie do monasteru św. Heraklidiusza, zobaczycie znajdujący się pod świątynią grób tego świętego. W ten sposób w starożytności budowano martyria - świątynie nad grobami męczenników. Chrześcijanie wszędzie budowali świątynie. Właśnie wtedy pojawił się obrzęd lub sakrament poświęcenia miejsca, w którym będzie sprawowana służba Boża - obrzęd poświęcenia świętego ołtarza.

Konsekrując ołtarz w nowo wybudowanej cerkwi, używamy dziś oprócz św. mirra również świętych relikwii męczenników, nawiązując w ten sposób do starożytnej tradycji Kościoła, który budował świątynie na szczątkach i krwi męczenników. Biskup, który dokonuje konsekracji (trzeba zaznaczyć, że tylko biskup ma prawo konsekrować świątynię i ołtarz), przynosi ze sobą mały relikwiarz, zawierający cząstki relikwii świętych męczenników. Po wejściu do świątyni biskup wchodzi do prezbiterium i ustawia relikwiarz w przeznaczonym dla niego miejscu. Przed relikwiami zapala świecę. Odprawiane są nieszpory, a następnego dnia - jutrznia. Gdy nadchodzi czas konsekracji cerkwi, po odczytaniu trzech modlitw wstępnych biskup bierze do rąk patenę, na której umieszczony jest relikwiarz i wraz z całym duchowieństwem i wiernymi obchodzi cerkiew trzykrotnie z procesją. W procesji niesiona jest także Ewangelia, krzyż, ripidy, chorągwie i świece. Podczas tej procesji, ze śpiewem troparionów i modlitw poświęcona zostaje przestrzeń wokół świątyni. To miejsce staje się uświęcone, upiększone, okryte omoforionem łaski i powierzone Bogu.

Po trzykrotnym okrążeniu świątyni duchowni i wierni wchodzą do środka. W centralnej części ołtarza wcześniej przygotowuje się specjalny otwór, w którym zostaną umieszczone święte relikwie. Ci z was, którzy uczestniczyli w konsekracji, na pewno zauważyli, że przed umieszczeniem relikwii we wnęce ołtarza biskup umieszcza w niej karteczki z imionami fundatorów świątyni, czyli tych, którzy ją wybudowali, ofiarowując środki finansowe na jej budowę.

Ktoś powie: "No dobrze, a co z nami? Nie mamy zbyt wiele pieniędzy i na budowę mogliśmy przeznaczyć bardzo niewiele. Czy nasze imiona nigdy nie będą wspominane?" Na to pytanie odpowiem w następujący sposób: Bóg sądzi według indywidualnych predyspozycji każdego z nas. Pamiętacie, jak Ewangelia opowiada o wdowie, która wrzuciła do skarbca świątyni tylko dwie monety, a o której Chrystus powiedział, że dała więcej niż ktokolwiek inny, choć inni ofiarowywali tysiące? Biedna kobieta miała tylko dwie monety, które oddała do świątyni. Inni mogli mieć dziesięć tysięcy, ale na świątynię ofiarowali tylko tysiąc. Kto oddał cały swój dobytek? Ta, która miała tylko dwie monety. Dlatego Bóg osądza każdego według innej miary.

Biskup wkłada więc karteczki z imionami fundatorów świątyni do centralnej wnęki ołtarza, a następnie umieszcza tam święte relikwie. Bezpośrednio przed opuszczeniem relikwiarza z relikwiami do wnęki biskup trzykrotnie polewa relikwie świętym mirrem i trzykrotnie wypowiada słowa: "Wieczna pamięć ktetorów tej świętej świątyni." W ten sposób modlimy się za fundatorów świątyni. Podczas wszystkich nabożeństw, czy to nieszporów, jutrzni czy też św. Liturgii, Kościół wspomina fundatorów: "Jeszcze módlmy się za ofiarodawców i dobroczyńców tego świętego i czcigodnego domu Bożego". To wielki zaszczyt być fundatorem cerkwi! Dlatego też nasi przodkowie z takim zapałem budowali świątynie, duże i małe, jakie kto mógł. Było to wielkie błogosławieństwo dla nich, dla ich rodzin i dla wszystkich chrześcijan.

Relikwiarz ze świętymi relikwiami, umieszczony we wnęce ołtarza, zalewany jest woskomastyksem, czyli specjalną substancją wykonaną z wosku, mastyksu i aromatycznych olejków. Otwór zalany woskomastyksem zostaje przykryty blatem. Następnie ołtarz jest namaszczany świętym mirrem, po czym na brzegach ołtarza umieszcza się wizerunki czterech ewangelistów. Następnie przywdziewamy na ołtarz szaty: na spód białą, symbolizującą całun pogrzebowy Chrystusa, a na wierzch czerwoną, symbolizującą krew Chrystusa, która jest rozdawana w Świętej Eucharystii. W ten sposób zostaje wyświęcony ołtarz i cała Boża świątynia.

Przechodząc obok świątyni, czynimy na sobie znak krzyża. Dlaczego tak postępujemy? Mamy bowiem świadomość, że cerkiew jest święta, jest to dom Boży, a w niej spoczywają relikwie świętych męczenników. W ołtarzu każdej świątyni znajdują się relikwie świętych. Niestety, Turcy także znają tę naszą tradycję. Dlatego w czasie okupacji Północnego Cypru, kiedy niszczono świątynie na okupowanym terytorium, niszczono przede wszystkim ołtarze i wyrzucano z nich święte relikwie. Na szczęście niektóre relikwie udało się ocalić: uciekający przed okupantem i opuszczający swoje domy nasi prawosławni rodacy zabierali relikwie ze swych cerkwi i wywozili je ze sobą.

Jeśli nie ma poświęconej świątyni, do sprawowania Liturgii wykorzystujemy tzw. antymins. Co to jest? To prostokątny płat materiału z przedstawieniem złożenia do grobu Jezusa Chrystusa (podobny do Całunu). Wzdłuż jego krawędzi znajduje się następujący napis: "Boski i święty stół ofiarny, konsekrowany dla sprawowania Boskiego i świętego Sakramentu w każdym miejscu, gdzie panuje nasz Pan, Bóg i Zbawiciel Jezus Chrystus. Antymins zostaje poświęcony przez biskupa podczas uroczystości konsekracji cerkwi i namaszczony olejem świętym. Podobnie jak w ołtarzu, w antyminsie umieszcza się cząstki świętych relikwii. W przeciwieństwie do ołtarza, można go przenosić w dowolne miejsce. Nie można sprawować Boskiej Liturgii bez antyminsa. Nie ma konieczności posiadania antyminsa, jeśli świątynia jest konsekrowana. Jeśli jednak chciałbym np. sprawować liturgię w tej sali, nie mogę tego zrobić, nie mając antyminsa. Tam, gdzie nie ma konsekrowanego ołtarza, konieczny jest antymins. Z nim mogę sprawować liturgię pod gołym niebem, na statku, w sali wykładowej, "w każdym miejscu Jego panowania". Gdziekolwiek jest kapłan, jeśli ma antymins - może sprawować św. Liturgię.

Tak więc świątynia Boga jest święta, dlatego odnosimy się do niej z szacunkiem, a przechodząc obok niej, czynimy na sobie znak krzyża. Wcześniej u nas w Limassol nie było tradycji czynienia na sobie znaku krzyża podczas przechodzenia obok cerkwi, ale ostatnio, z tego co widzę, ta dobra tradycja coraz częściej staje się zwyczajem, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Czasami obserwuję przechodzących ludzi i widzę, jak dzieci, nastolatki i młodzi ludzie czynią na sobie znak krzyża, podczas gdy starsi krępują się to uczynić. Pewnego razu byłem świadkiem, jak młody człowiek przejeżdżał obok rozmawiając przez telefon. Widząc świątynię, zapragnął przeżegnać się. Nie miał jednak wolnej ręki, przecież jedną ręką trzymał kierownicę, a w drugiej miał telefon. Co więc zrobił? Przeżegnał się, nie wypuszczając telefonu z rąk. "Dobra robota!" - pochwaliłem go w myślach.

metropolita Limassol Atanazy (tłum. Justyna Pikutin)

za: pravoslavie.ru

fotografia: crkva /orthphoto.net/