Kazanie na niedzielę Wszystkich Świętych

Metr. Surożski Antoni (Bloom), tłum. Michał Diemianiuk, 19 czerwca 2022

W imię Ojca, i Syna, i Świętego Ducha.

Matka Boża i wszyscy święci, pamięć których dzisiaj świętujemy, ci, którzy są nam znani, ponieważ Bóg objawił ich nam i ponieważ oni byli poznani i zrozumiani przez albo sobie współczesnych, albo czasem lata lub stulecia później – WSZYSCY święci są odpowiedzią ziemi na miłość Bożą. I to nie tylko ich osobista odpowiedź za samych siebie, ale i w imieniu całego stworzenia, i także w naszym imieniu; ponieważ każdy z nas ma zaiste godność nazywania się jednym z ich imion, naszym chrześcijańskim imieniem, imieniem jednego z tych świętych. I ci święci, których imiona przekazano nam, stoją przed Bogiem i modlą się, żeby nie zbezcześciło się ich imię w oczach Bożych.

Święci Boży, w swojej miłości, w swoim wstawiennictwie, w swojej modlitwie, w swojej realnej, nieodłącznej obecności jakby trzymają i obejmują całe stworzenie. Jakie to dziwne, że przynależymy do tej niezliczonej rodziny mężczyzn, kobiet, dzieci, którzy zrozumieli, CO zamyślił Pan, kiedy przyszedł, żył i uczył, i umarł za nas! Oni odpowiedzieli całym swoim sercem, oni otworzyli się całym swoim umysłem, oni zrozumieli Jego zamysł i przyjęli Jego wieść z całą stanowczością, aby pokonać w samych sobie wszystko, co było przyczyną Ukrzyżowania; ponieważ gdyby nawet jeden człowiek na ziemi odbił się, odpadł od Boga, Chrystus przyszedłby zbawić go ceną własnego życia. To Jego własne świadectwo: pewien asceta wczesnych wieków modlił się, żeby Bóg ukarał grzeszników, i Chrystus zjawił się przed nim i powiedział: NIGDY tak nie módl się! Gdyby nawet JEDEN człowiek na ziemi zgrzeszył, Ja przyszedłbym umrzeć za niego...

Święci – to ludzie, którzy odpowiedzieli miłością na miłość, ludzie, którzy zrozumieli, że jeśli ktoś umiera za nich, to jedyną odpowiedzią wdzięczności – to zostać takimi, żeby śmierć jego nie była nadaremna. Wziąć na siebie krzyż oznacza właśnie to: odwrócić się od wszystkiego, co zabija i krzyżuje Chrystusa, od wszystkiego, co otaczało – i otacza! - Chrystusa nienawiścią i niezrozumieniem. I nam zrobić to łatwiej, niż tym, którzy żyli w Jego czasach, ponieważ w tamte dni oni mogli pomylić się co do Niego; ale w nasze dni, dwa tysiące lat później, kiedy czytamy Ewangelię i ukazuje się w tej opowieści cała MIARA wzrostu Chrystusa i Jego osoba, kiedy mamy miliony świadków, którzy mówią nam, że On naprawdę oddał Swoje życie za nas, i że jedyne, czym możemy odpowiedzieć, to oddać życie za siebie nawzajem dla Niego – jak możemy nie odpowiadać?!

Dlatego w ten dzisiejszy dzień przyjmijmy nowe postanowienie: uważać, jak oni, całym sercem, całym umysłem, całą wolą, całą istotą, żeby WIDZIEĆ, co się dzieje, żeby SŁYSZEĆ, co On mówi – i odpowiedzieć wdzięcznością i stanowczością. I wtedy, jeśli przyniesiemy Bogu to, co małe, naszą wdzięczność i naszą dobrą wolę – moc, żebyśmy i my wyrośli na miarę wzrostu, którą obmyślił, wymarzył dla nas Bóg – moc będzie od Boga. Jak powiedział: „Moc Moja w słabości się doskonali. Wystarczy tobie mojej łaski” (2 Kor 12, 9). I Paweł, który to wiedział, dodaje i w innym miejscu: „Wszystko możemy w mocy Bożej, umacniającej nas”. Nie ma w co wątpić: wszystko JEST MOŻLIWE, jeśli tylko damy Bogu zbawić nas, ponieść nas od ziemi na niebo.

Zacznijmy więc od nowa, tak aby święci, których imiona nosimy, radowali się z nas, żeby Matka Boża, Która ODDAŁA Swego Syna na śmierć, abyśmy MOGLI odpowiedzieć, MOGLI zrozumieć, MOGLI się zbawić, cieszyła się z nas, i żeby Chrystus widział, że nie na darmo żył, uczył i umierał. Bądźmy Jego chwałą, bądźmy światłością; to może być mały ogienek, jak mała świeca, to może być światło, jaśniejące podobnie do wielkich świętych – ale bądźmy światłem, oświecającym świat i czyniącym go mniej ciemnym! Bądźmy radością, żeby i inni mogli nauczyć się radować w Panu! Amen.

25 czerwca 1989 r.

Metropolita Surożski Antoni (Bloom)
tłum. Michał Diemianiuk

za: azbyka.ru
 
fotografia: Tamelina /orthphoto.net/