Żywot Doroteusza z Gazy

Synaksarion, 16 czerwca 2022

Kontynuując publikację fragmentów z Synaksarionu, chcielibyśmy przedstawić wam żywoty kolejnych świętych.

Teksty pochodzą ze wspaniałego zbioru, którego pełny tytuł brzmi "Synaksarion. Żywoty świętych Cerkwi Prawosławnej spisane na Świętej Górze Atos przez Hieromnicha Makarego z monasteru Simonopetra". Trudu tłumaczenia i wydania polskiej wersji tego zbioru podjęło się Wydawnictwo "Bratczyk". Prace nad kolejnymi tomami nadal trwają.

Publikowane co tydzień teksty zasilą również katalog żywotów świętych, zebrany w aplikacji kalendarz.cerkiew.pl.

Mamy nadzieję, że wybrane fragmenty posłużą jako zachęta do zagłębienia się w lekturę Synaksarionów.

Wspomnienie świętego Doroteusza z Gazy*
(5/18 czerwca)

Św. Doroteusz urodził się w VI w. w Antiochii i pochodził z bogatej chrześcijańskiej rodziny. Otrzymał dobre wykształcenie kościelne i świeckie, przejawiając taką gorliwość w nauce, że zapominał o jedzeniu, piciu i śnie, co było zagrożeniem dla jego słabego zdrowia. Niczym nie interesował się poza czytaniem przede wszystkim ksiąg medycznych, unikał wszelkich złych znajomości i grzechu rozpusty, właściwego młodości, i później mógł powiedzieć: „Jeśli człowiek doświadcza takiego pragnienia i dążenia do pogańskiej nauki, to gdy ją pozna, łatwiej mu osiągnąć cnotę”[1]. Od młodości zrezygnowawszy ze świata, wstąpił do monasteru abby Serida koło Gazy i z całkowitym zaufaniem powierzył się duchowemu kierownictwu świętych starców Barsonufiusza i Jana. Nie bacząc na to, że Doroteusz chciał całkowicie zrezygnować ze świata, starcy, biorąc pod uwagę jego słabe zdrowie, pozwolili mu korzystać z części rodzinnych środków i książek, które przywiózł do monasteru. Doroteusz nie mógł zajmować się surowymi wysiłkami ascetycznymi i gdy go atakowały nieczyste myśli, św. Barsonufiusz pomagał mu radami i pociechą. Pouczał go, żeby nie poddawał się rozpaczy, która raduje diabła, i pozwalając mu wypić nieco wina, polecał czynić wszystko, co możliwe, żeby wyciszyć cielesne żądze, kierując swoje siły na wewnętrzną ascezę w sercu celem zdobycia głównych cnót: pokory, posłuszeństwa, pokuty, współczucia dla wszystkich ludzi i nieustannej pamięci o Bogu.

Wspierany przez starców i umacniany łaską Chrystusową Doroteusz mógł odnieść zwycięstwo nad wszystkimi wrogami. Później nauczał, że odcięcie własnej woli jest najkrótszą drogą do osiągnięcia doskonałości. Nauczywszy się rezygnować ze swoich pragnień najpierw w sprawach drobnych, a potem we wszystkim, człowiek osiągną wyrzeczenie, od którego z pomocą Bożą można przejść do całkowitej beznamiętności. Doroteusz często cytował słowa świętych ojców: „Kto godny jest odcięcia własnej woli, ten osiągnął spokój”.

Pewnego razu, gdy Doroteusz znajdował się na dziedzińcu monasteru i opanowało go skrajne zniechęcenie, podsunięte przez diabła, zaczął modlić się do Boga, prosząc o pomoc. Nieoczekiwanie asceta zauważył, że nieznajomy człowiek, przypominający biskupa, wszedł do cerkwi. Doroteusz poszedł w ślad za nim i zobaczył, że człowiek ten zaczął się modlić, podniósłszy ręce do nieba. Po zakończeniu modlitwy człowiek ten odwrócił się do przerażonego młodego mnicha i uderzywszy go w pierś, trzykrotnie powtórzył werset z Psalmu: Tęskniąc czekałem na Pana, a On zwrócił na mnie uwagę i usłyszał moją modlitwę (Ps 39,2). Powiedziawszy to, nieznajomy natychmiast zniknął, a serce Doroteusza napełniła radość i spokój, od tej chwili nie doświadczał on więcej ani zniechęcenia, ani smutku, ani lęku[2]. Zaniepokojony swoim spokojem, który – jak się wydawało – przeczył Pismu Świętemu, w którym powiedziano, że trzeba przejść przez liczne bóle, żeby osiągnąć królestwo niebieskie, Doroteusz wyjawił swoje problemy starcowi Janowi. Starzec uspokoił go i powiedział: „Wszystko, co dokonuje się z posłuszeństwa ojcom, daje spokój i pokój”[3]. Św. Doroteusz zawsze mówił starcom o swoich zamysłach. Gdy tylko zapisywał myśl, którą chciał im powiedzieć, od razu odczuwał ulgę i duchowy pożytek[4].

Doroteusz otrzymał jako ćwiczenie pilnowanie bramy monasteru i przyjmowanie przychodzących, a poza tym posługiwał Janowi. Dawało mu to możliwość bezpośredniego zwracania się do starca z pytaniami i miał on wielki pożytek z tych pouczeń, które pozwalały lepiej zrozumieć poruszenia duszy.

Po pewnym czasie powierzono mu trudne zadanie, wymagające wielu zabiegów: stworzenie monastycznego szpitala, zbudowanego z ofiar złożonych przez jego rodzonego brata. Doroteusz był dobrze przygotowany do tej pracy, gdyż poprzednio zajmował się zdobywaniem wiedzy medycznej, i z gorliwością oraz samozaparciem wziął się do pracy. Od rana do wieczora zajmował się nie tylko chorymi, ale także różnymi innymi sprawami, które zmuszały go do zapominania o Bogu i milczeniu. Wielokrotnie odczuwał pokusę opuszczenia monasteru i prowadzenia pustelniczego życia, ale św. Jan nie pozwalał mu na to. Starzec uważał, że może to doprowadzić do pychy i upadku, a jemu przeznaczona jest „pośrednia droga posłuszeństwa i miłosierdzia”, z zachowaniem pokory i milczenia pośród wszystkich spraw[5]. Mówił on: „Być posłusznym i starać się to spełniać, to jednocześnie i posłuszeństwo, i pamięć o Bogu”[6].

Św. Barsonofiusz obiecał Doroteuszowi, że jeśli będzie przestrzegać przykazań i unikać zadowolenia, niepowstrzymywania się w mowie, próżnych słów, będzie kochać bliźniego i pamiętać o Bogu, to sam Barsonofiusz weźmie na siebie jego błędy i słabości, i przyjmie go do liczby swych „prawdziwych dzieci, znajdujących się pod opieką Bożą”[7]. Starzec powierzył mu duchowe wychowanie młodego Dosyteusza, który kierując się pouczeniami Doroteusza, szybko osiągnął doskonałość, zanim odszedł do Pana.

Gdy Jan i abba Serid zmarli, a św. Barsonofiusz został rekluzem, św. Doroteusz z Bożą pomocą założył własny monaster między Gazą i Maiumą. Kierował uczniami w duchu ojców Barsonofiusza i Jana, przejawiając łagodność, uwagę i miłosierdzie oraz bardziej żądając odcięcia własnej woli i pokory niż ciężkich wysiłków cielesnych. W tym monasterze abba Doroteusz napisał dla uczniów Duchowe pouczenia, w których surowość wykładu łączyła się z tak głęboką mądrością, że pouczenia te uważane są za jedno z podstawowych dzieł prawosławnej tradycji monastycznej. Zarazem jest to jedyne dzieło, jakie pozostało nam po tym świętym, którego dokładna data śmierci, jak i miejsce pogrzebania, nie są znane.

Św. Doroteusz bez przerwy wzywał mnichów do trwania w miłości i jedności jeden z drugim, i podawał na to pewien przykład: „Zakreślcie na ziemi cyrklem krąg i zaznaczcie jego centrum. Wyobraźcie sobie, że krąg to nasz świat, a centrum to Bóg, natomiast promienie to różne sposoby życia ludzi. Ludzie, chcąc zbliżyć się do Boga, poruszają się do centrum kręgu, i w miarę tego, jak przybliżają się do Boga, przybliżają się także jeden do drugiego. Im bardziej zbliżają się jeden do drugiego, tym bliżej są Boga. Odwrotnie, jeśli ludzie odwracają się do Boga, oddalając się od centrum kręgu, to tym samym im dalej są od Boga, tym dalej też są jeden od drugiego, a im dalej są jeden od drugiego, tym dalej są też od Boga”[8].

* Szerzej: Opowieść o świętym ojcu Doroteuszu, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2018.
[1] Pouczenie X, w SC 92, s. 113.
[2] Pouczenie V, w: SC 92, s. 41.
[3] Pouczenie I, w: SC 92, s. 41.
[4] Około stu jego listów zachowało się w korespondencji św. Barsonofiusza i Jana (Listy 252-338) i dają one zadziwiające świadectwo o duchowym wychowaniu mnicha.
[5] Barsonufiusz i Jan, List 315, w: SC 450, s. 311.
[6] List 328, w: SC 450, s. 329.
[7] List 274, w: SC 450, s. 259.
[8] Pouczenie VI, 78, SC 92, s. 87.

Za: Synaksarion. Czerwiec, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s. 65-69.


Żywoty świętych z Synaksarionów publikujemy dzięki uprzejmości Wydawnictwa "Bratczyk".
Więcej na temat prac nad ich tłumaczeniem: TUTAJ.