Wezwani do piękna, wezwani do świętości

o. Gabriel Rochelle (tłum. Gabriel Szymczak), 16 czerwca 2022

„Piękno zbawi świat” – powiedział wielki rosyjski powieściopisarz Fiodor Dostojewski. Ale czym jest to piękno? To nie sztuka, bez względu na to, jak dobrze wykonana i za pomocą jakich środków wyrazu przedstawiona. Rzeczywiście, możemy się rozpłakać na widok pełnych gracji tancerzy lub słuchając genialnego pianisty, grającego Chopina - i intuicyjnie wiemy, że dzieje się coś ogólnie duchowego. Ale Dostojewski z pewnością nie mógł mieć na myśli tego, że świat zostanie zbawiony, odkupiony, uświęcony, doprowadzony do spełnienia przez zwykły wynalazek lub odkrycie piękna. Coś więcej musiało być w jego umyśle i sercu.

Być może Dostojewski miał na myśli to, że we wszystkim, co robimy, musimy dążyć do piękna, że ​​nasze serca i umysły wznoszą się i są wprowadzane w sferę łaski wtedy, kiedy szukamy piękna w naszych czynach i słowach. Z pewnością każdy czytelnik wie, kiedy trafne zdanie pobudza jego wyobraźnię, a słowa dobrego pisarza pozwalają mu dostrzegać piękno rzeczy.

Wiąże się to ze starożytnym pojęciem „powołania”, do którego jesteśmy wzywani w głębi naszej istoty, aby ujawnić się z przekonaniem i zaangażowaniem we wszystko, co robimy. Sednem tego jest idea robienia rzeczy najlepiej jak potrafimy. Błogosławionej pamięci biskup Gerasimos, jeden z biskupów Amerykańskiego Kościoła Prawosławnego, powiedział seminarzyście zaniepokojonemu swoim powołaniem: „Rób, co chcesz, rób wszystko, co ci się podoba, ale rób to dobrze jako chrześcijanin. Cokolwiek wybierzesz, rób to z miłości do Boga i w służbie innym”.

Mój przyjaciel, Demetrios Katos, prawosławny teolog z Fordham, dobrze to ujął: nasze powołanie „ugruntowane na wierze, że jesteśmy stworzeni na obraz Boga, rodzi wytrwałość w poszukiwaniu optymalnej roli do odegrania w życiu”. Słowem kluczowym jest optymalna; to najlepsza rola, jaką możemy odgrywać. W życiu jest jednocześnie rolą piękną, bo jak wiemy intuicyjnie, piękno i dobro są ze sobą powiązane, a ten sam przymiotnik w języku greckim oznacza i jedno, i drugie.

Z drugiej strony, może kluczowym słowem u Demetriosa jest wytrwałość. Musimy być wytrwali i cierpliwi, bo trudno jest wyrazić piękno. Jesteśmy powołani do czegoś więcej niż do pracy; naszym wezwaniem jest tworzenie piękna w naszym małym zakątku świata - i to jest trudne.

Możemy tworzyć piękno w każdym rodzaju pracy, nawet, a może zwłaszcza, poprzez tak zwaną „pracę służebną”. Kiedyś byłem w Anglii i obserwowałem zamiatacza ulic, który najwyraźniej nie tylko czerpał przyjemność ze swojej pracy, ale robił to z tak drobiazgową uwagą, z jaką malarz przyłożyłby się do stworzenia arcydzieła. Z radością patrzyło się, jak zamiata. Cztery dekady później ten obraz nadal pozostaje w mej pamięci, ostry i wyraźny.

Wreszcie kluczowym wyrażeniem u Demetriosa może być obraz Boga. Św. Grzegorz z Nyssy, mój teolog - nauczyciel piękna, powiedział: „Ty sam jesteś ikoną wiecznego piękna i jeśli spojrzysz na swojego Stwórcę, staniesz się tym, czym On jest, naśladując Tego, który w tobie świeci, którego chwała odbija się w twojej czystości”.

Wypełnienie świata jest w Chrystusie, który jest ostatecznym obrazem piękna Boga. Widzimy to jako chrześcijanie i śmiem twierdzić, że prawosławne chrześcijaństwo szczególnie uchwyciło to na głębokim poziomie w kulcie, muzyce i upiększaniu naszych cerkwi. Ale powołanie do piękna dotyczy wszystkich chrześcijan, a w rzeczywistości nawet wszystkich ludzi, bez względu na ich wiarę lub jej brak. Wszyscy instynktownie wiemy, kiedy zrobiliśmy coś, co ma wartość, wiemy, że ta rzecz jest piękna i dobra, a nawet jeśli nie jest wieczna - daje poczucie spełnienia w danej chwili.

o. Gabriel Rochelle (tłum. Gabriel Szymczak)

za: St. Anthony of the Desert Orthodox Mission

fotografia: marian_do /orthphoto.net/