Na co czekamy?

hieromnich Gabriel (tłum. Gabriel Szymczak), 15 czerwca 2022

W ostatnich dniach - mówi Bóg - wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało, i będą prorokowali synowie wasi i córki wasze, młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy – sny. (Dz 2, 17)

Wszyscy, już wiele razy wcześniej, słyszeliśmy te słowa proroka Joela, cytowane przez św. Piotra w wielkim dniu Pięćdziesiątnicy. A jednak wydaje się, że tak naprawdę im nie wierzymy. Tak, być może intelektualnie jesteśmy w stanie wierzyć, że istnieją prorocy i święci; możemy wierzyć, że naprawdę byli święci mężczyźni i kobiety, napełnieni Duchem Bożym, którzy chodzili po tej grzesznej ziemi. Ale nie to powiedział prorok; nawet w dawnych czasach, przed przyjściem Chrystusa, od czasu do czasu powstawali prorocy, wizjonerzy, marzyciele i święci. Posłuchajmy więc ponownie słów przepowiadających wielki i straszny dzień, który teraz ponownie świętujemy: „W ostatnich dniach - mówi Bóg - wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało”.

Na wszelkie ciało. Już nie tylko na nielicznych wybranych, już nie tylko na tych, którzy osiągnęli absolutne wyżyny czystości i sprawiedliwości, ale teraz także na nas, zwykłych grzeszników – pod warunkiem, że przez sakramenty chrztu i bierzmowania jesteśmy zaliczani do grona ludu Boży.

Słowa Ewangelii są śmiałe, ale pewne: w tym dniu Chrystus przemienił nas, ubogich i nędznych grzeszników, w bogów (nie z natury, ale z łaski). Pan udał się na swoją dobrowolną i życiodajną mękę, „aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni w Nas jedno byli” (J 17, 21). Ale, moi bracia i siostry, czy wierzymy w te słowa, które wypowiedział Chrystus? Czy wierzymy, że naprawdę zwyciężył w Swojej Boskiej misji? Czy wierzymy, że każdy z nas, który został ochrzczony i bierzmowany, ma teraz naprawdę udział w tej samej obfitości łaski, która została najpierw wylana na świętych uczniów i apostołów dwa tysiące lat temu? Jeśli ktokolwiek z nas ma wątpliwości, niech usłyszy zdumiewające orędzie Chrystusa: „Amen, amen, mówię wam: - Wierzący we Mnie dokona dzieł, których Ja dokonuję; nawet większych dokona, bo Ja idę do Ojca” (J 14, 12).

Niech nikt z nas nie ubolewa, że ​​nie było nas wśród świętych uczniów i apostołów w czasach, gdy Chrystus chodził pośród nich w ciele. Sam Pan świadczył, mówiąc: „Mówię wam prawdę - Lepiej dla was, że Ja odejdę. Jeśli bowiem nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. Jeżeli zaś pójdę, poślę Go do was” (J 16, 7). Kiedy wstąpił w niebo, Pan nie pozostawił nas sierotami. Nie opuścił nas ani nie pozbawił nas samego Siebie, ale obdarzył nas wielkim darem, jak naucza św. Augustyn: Oddalił się od naszego cielesnego wzroku, abyśmy mogli nauczyć się szukać Go nigdzie indziej, jak tylko we własnym sercu. Bo jak Chrystus powiedział: „Owego dnia” - dnia, który znowu świętujemy - „poznacie, że Ja [jestem] w Ojcu moim i wy we Mnie, a Ja w was”.

Przed przyjściem Ducha Świętego w tym dniu, Pan dał swoim uczniom ostatnie przykazanie przed Wniebowstąpieniem: „Zostańcie w mieście Jeruzalem, póki nie obleczecie się mocą z wysokości” (Łk 24, 49). Nakazał im przebywać w Świętym Mieście, czekając na przyjście mocy Bożej.

A co do nas, drodzy bracia i siostry: na co czekamy?

Zbyt często czekamy, stojąc bezczynnie, grzebiąc talent, który dał nam nasz Pan. Odkładamy skruchę, odkładamy pracę duchową, odkładamy głoszenie Ewangelii ludziom wokół nas - chociaż widzimy ich każdego dnia ginących, jak syn marnotrawny, z głodu na naszych oczach.

Pytam ponownie: na co czekamy?

Otwórzcie strony Pisma Świętego i zobaczcie, jak wielkie były dzieła tych, którzy żyli przed przyjściem Chrystusa: zobaczcie sprawiedliwość Noego, wiarę Abrahama, wstawiennictwo Mojżesza, miłość Dawida, gorliwość Eliasza, niezłomność Daniela i Trzech Świętych Młodzieńców. Pomyślcie o życiu, które prowadzili, zanim jeszcze Chrystus przyszedł i podniósł naszą upadłą naturę, przezwyciężył grzech, zburzył moc śmierci, wzniósł się w naszym własnym ciele, by stanąć po prawicy Boga i napełnił nasze serca aż do ich przepełnienia łaską Ducha Świętego.
Co z nami, dla których to wszystko zostało już dokonane? Chodzimy oszołomieni, połowicznie zaangażowani i chwiejni, nazywając siebie chrześcijanami, ale żyjąc jak mężczyźni i kobiety tego świata, okazując „pozór pobożności, ale wyrzekając się jej mocy” (2 Tm 3, 5).

Pytam jeszcze raz: na co czekamy?

Być może myślimy, że jesteśmy zbyt słabi lub zbyt grzeszni. Być może czekamy, aż Pan nagle przemieni nas w świętych i obdarzy nas wszelką doskonałością, pomimo rozwiązłości i letniości naszego życia. Ale nawet tak wielkiemu wojownikowi jak św. Paweł nie gwarantowano doskonałości w tym życiu, lecz powiedziano mu: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12, 9).

Pytam więc po raz ostatni: na co czekamy?

W tym dniu, wielkim dniu Pięćdziesiątnicy, Chrystus dał nam wszystko i wszystko dla nas uczynił: uwolnił nas od grzechu, wskrzesił nas z martwych i obdarzył nas Swoim Najświętszym Duchem. Gdyby było coś innego, co Bóg mógłby zrobić, to by to zrobił. Gdyby było coś jeszcze, co Bóg mógłby dać, to by to dał. A jednak stoimy bezczynnie i czekamy, jak gdyby zostało nam jeszcze coś więcej do otrzymania, nam, którym już nie dano nic innego, jak samego Boga: „Albowiem z Jego pełni wszyscyśmy wzięli łaskę nad łaskę” J 1, 16).

Przestańmy czekać, moi drodzy bracia i siostry. Nie wątpmy już w łaskę, którą Chrystus tak obficie wylał na nas. Nie zakopujmy już naszego talentu w ziemi. Nie szukajmy już wymówek. Nie pozwólmy, aby nasze grzechy i słabości nas powstrzymywały, ale powiedzmy za św. Pawłem - „Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa” (2 Kor 12, 9). Zważmy także na słowa tegoż Apostoła:

„Współpracując zaś z Nim napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem /Pismo/: W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia. Nie dając nikomu sposobności do zgorszenia, aby nie wyszydzono /naszej/ posługi, okazujemy się sługami Boga przez wszystko: przez wielką cierpliwość, pośród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach, więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i w postach, przez czystość i umiejętność, przez wielkoduszność i łagodność, przez /objawy/ Ducha Świętego i miłość nieobłudną, przez głoszenie prawdy i moc Bożą, przez oręż sprawiedliwości zaczepny i obronny, wśród czci i pohańbienia, przez dobrą słąwę i zniesławienie. Uchodzący za oszustów, a przecież prawdomówni, niby nieznani, a przecież dobrze znani, niby umierający, a oto żyjemy, jakby karceni, lecz nie uśmiercani, jakby smutni, lecz zawsze radośni, jakby ubodzy, a jednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko.” (2 Kor 6, 3-10)

I wreszcie postanówmy w sobie, by całym sercem wierzyć w kazanie wygłoszone przez św. Piotra w ten wielki dzień Pięćdziesiątnicy i głosić je na nowo każdą myślą, słowem i czynem naszego życia:

„Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz.” (Dz 2, 38-39)

Amen.

hieromnich Gabriel

za: Remembering Sion

fotografia: RafalLaszczuk /orthphoto.net/