Wniebowstąpienie Pańskie w chwale

arch. Zachariasz Zacharou (tłum. Gabriel Szymczak), 03 czerwca 2022

„Wstępuje Bóg wśród radosnych okrzyków, Pan przy dźwięku trąby” (Ps 46, 6)

Wniebowstąpienie jest ostatnim wydarzeniem w ziemskim życiu Chrystusa; Pięćdziesiątnica jest zaś wypełnieniem Bożej dyspensacji (okresu działania Boga, przyp. tłum.), dlatego nazywana jest „ostatnią ucztą”. Bóg Ojciec był bardzo zadowolony, widząc człowieka takim, jakim począł go przed założeniem świata i zesłał Ducha Świętego na świat, aby przypieczętował pojednanie człowieka z Bogiem. W osobie Jezusa Chrystusa Bóg przyjął całą ludzkość, mur podziału pękł (zob. Ef 2, 14) i znikły wszystkie rozbieżności. Wspaniałość tego święta polega na tym, że kiedy Chrystus wstępuje do nieba, wprowadza na tron chwały Bożej tę nieskazitelną i nieskalaną naturę ludzką, którą obdarzyła Go Najświętsza Dziewica i w której niepojęcie objawiła się także miłość Odwiecznego Ojca.

Chrystus najpierw zstąpił do niższych części ziemi, potem „wstąpiwszy do góry wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary” (Ef 4, 8). Dary Ducha Świętego nawodniły ziemię niczym „łagodny deszcz”. W ten sposób spełniła się obietnica Pana, że ​​rzeki wody żywej wypłyną z serca wszystkich tych, którzy uwierzyli w Jego Imię (por. J 7, 38).

W okresie, który nastąpił po Zmartwychwstaniu, Pan nieustannie ukazywał się swoim uczniom i wprowadzał ich w tajemnice Swojego Królestwa. Ten okres czterdziestu dni po Wielkanocy to był intensywny kurs teologiczny. Rozmawiając z apostołami, Chrystus odpowiedział na ich rozterki, otworzył ich umysły na zrozumienie Pisma Świętego, rozpalił ich serca tęsknotą za Swoim Królestwem i rozwiązał wszystkie ich problemy. Apostołowie pozostawali razem, „trwając we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie” (Dz 2, 42). Żyli tak intensywną modlitwą w obecności Zmartwychwstałego Nauczyciela, że ​​Jego słowa wyryły się w ich sercu i pamięci, tak jak wtedy, gdy człowiek z ogromnym napięciem w modlitwie i skupieniu szuka słowa od Boga i Jego świętych.

Przez czterdzieści dni Pan był widziany przez uczniów i pouczał ich. Uczniowie poznali Go w ciele, a wkrótce poznają Go w Duchu. Przez trzy lata, kiedy z Nim chodzili, widzieli Go, słyszeli, dotykali. Jednak ciało nie przynosiło im już żadnych korzyści, na nic się nie przydawało. Teraz musieli Go poznać jako Pana Zastępów, kochać Go i czcić „w Duchu i prawdzie”.

W tym okresie Pan udzielił im nowych lekcji; Uczył ich z jednej strony poprzez Swoją Obecność, aby mogli pojąć całą teorię Jego Osoby, tak jak została przepowiedziana przez Proroków, objawiona na ziemi przez Jego Wcielenie i przedstawiona jako nowa rzeczywistość po Zmartwychwstaniu. Z drugiej strony, udzielił im również instrukcji na czas Swej nieobecności. Pomimo Swojej obietnicy, pozwalał jednak uczniom czuć się osieroconymi za każdym razem, gdy znikał im z oczu, a zwłaszcza w okresie dziesięciu dni między Wniebowstąpieniem a przyjściem Ducha Świętego - aby wzmóc ich tęsknotę i pragnienie.

Ojcowie Kościoła opowiadają, że Pan nie wstąpił jak błyskawica, ale powoli. Chrystus stopniowo wspinał się do nieba, aby uświęcić eter, tak jak uświęcił Swoją obecnością całą ziemię, wszystkie wody - przez Swój chrzest w Jordanie i najgłębsze części ziemi - pozostając „w czeluściach piekielnych” przez trzy dni. Eter jest pełen złych duchów, więc musiał zostać uświęcony przez Pana, aby w godzinie śmierci ułatwić nam przejście z ziemi do nieba. W ten sposób mamy szansę odbyć podróż bez pokus i w niewrażliwości na złe czyny demona.

Gdy Pan wstąpił, a uczniowie w zdumieniu patrzyli na Jego odejście, pojawili się dwaj aniołowie w białych szatach i powiedzieli: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” (Dz 1, 11) Oczywiście ci obywatele niebios nie byli zdziwieni, że uczniowie wpatrywali się w górę, bo w takiej chwili nikt nie opuściłby oczu, ale w ich słowach kryło się subtelne napomnienie, ponieważ znaleźli uczniów w stanie bezwładu. Wzniesienie spojrzenia ku niebu nie wystarczy, jeśli nie towarzyszy mu płonące serce. Radość i natchnienie przelewają się jak wezbrany potok, gdy życie człowieka „jest ukryte z Chrystusem w Bogu” (Kol 3, 3). Swoimi słowami aniołowie przypomnieli uczniom o Drugim Przyjściu i zintensyfikowali ich oczekiwanie. Bóg posłał swoich aniołów, aby nadać myślom apostołów wymiar eschatologiczny, aby wyjaśnić, że tak jak wstąpił na niebiosa, tak samo przyjdzie ponownie, i aby ich serca pozostały pełne pokoju i niewysłowionej, niezniszczalnej pociechy Jego Ducha.

W przypadku Wniebowstąpienia obserwujemy trzy dalsze ważne punkty. Po pierwsze, Pan wstąpił, gdy błogosławił. Jego błogosławieństwem jest łaska nieba, która „jest jak rosa Hermonu, która spływa na góry Syjonu, tam bowiem Pan zsyła błogosławieństwo i życie na wieki” (Ps 132, 3). Odszedł od Swoich wybranych uczniów w taki sam sposób, w jaki przyjdzie w dniu sądu ostatecznego. Błogosławieństwo Pana spoczęło na apostołach i przez nich zostało rozciągnięte „na wszelkie ciało”, i pozostaje jako drogocenne dziedzictwo w Jego Kościele, przekazywane wszystkim jego członkom przez jego biskupów i kapłanów, aż do osiągnięcia doskonałości w Drugim Przyjściu.

Bóg stworzył świat z miłości i nigdy nie przestał dbać o człowieka, nawet gdy ten się zbuntował. On obdarzył człowieka trwaniem ze Swojej miłującej dobroci, aby mógł to być czas pokuty i odkupienia, pieczętując całe to życie znakiem Swego błogosławieństwa. Ta pieczęć oznacza człowieka jako wybranego, aby aniołowie mogli go rozpoznać w dniu Drugiego Przyjścia. Fakt, że wstąpił On, „błogosławiąc ich”, rodzi wielką nadzieję, że w tym strasznym, ostatnim dniu Jego sąd będzie zmieszany z miłością i miłosierdziem.

Drugą cechą Wniebowstąpienia jest chwalebny sposób, w jaki Pan wstąpił. Pismo Święte od początku do końca mówi o chwale Boga, którą często opisuje jako świetlisty obłok. W Starym Testamencie ludzie widzieli tę chwałę, ale nie Pana. W Nowym Testamencie, kiedy Pan przyszedł w ciele, ukrył Swoją chwałę w „naszym poniżonym ciele” (Flp 3, 21), aby nie przestraszyć Swego upadłego stworzenia, ukazując się jawnie. Ludzie postrzegali pokornego, łagodnego Pana jako „baranka prowadzonego na rzeź” (Iz 53, 7), ale nie byli w stanie rozpoznać Jego chwały, przez co wielu nie rozpoznało Go jako Mesjasza. Jednak ci z dobrym usposobieniem uwierzyli i otrzymali łaskę odrodzenia. Ci, którzy przyjęli Jego słowo i uwierzyli w Jego Imię, otrzymali moc nazywania się dziećmi Bożymi i „przeszli ze śmierci do życia” (J 5, 24).

Teraz, pod koniec Swego ziemskiego życia, Chrystus objawia się jako Syn Boży, ukazujący Swoją chwałę. W dniu Swego chwalebnego ukazania się Pan przyjdzie ponownie „na obłokach niebios z mocą i chwałą wielką” (Mt 24, 30). Wniebowstąpienie jest zatem wydarzeniem proroczym, a sam Pan staje się prorokiem Swojego powtórnego przyjścia.

Jego chwała, która będzie jak błyskawica podczas tego dostojnego dnia, ochroni tych, którzy noszą pieczęć Jego błogosławieństwa, przed wszelkim duchem złudzenia, rozprzestrzenianego przez pseudoproroków, którzy głoszą w każdej epoce: „Oto tu Chrystus lub tam”, żeby „jeśli to możliwe – uwieść wybranych” (Mk 13, 21-22). Innymi słowy, Pan ostrzegł ich, aby nie zwracali uwagi na obce, fałszywe głosy, które nawoływałyby ich do odcięcia się od Kościoła i zbłądzenia, jak ci, którzy mają wzrok utkwiony w ziemi, a ich serce obciążone jest troskami tego świata. Natomiast ci, którzy wpatrują się w to, co w górze, nie ulegną złudzeniu, ale z wielką wytrwałością będą czekać na prawdziwy znak obecności Pana.

Pan nie przekazał Swoich słów potajemnie: „Co mówię wam w ciemności, opowiedzcie w świetle. Co słyszycie na ucho, ogłoście na dachach” (Mt 10, 27). Tak więc również Jego obecność nie będzie miała w sobie nic tajemnego ani ukrytego. „Albowiem jak błyskawica zjawia się ze wschodu i rozbłyska aż do zachodu, takie będzie i przyjście Syna Człowieczego” (Mt 24, 27). Pismo Święte podaje informację o wydarzeniu chwalebnego przyjścia Pana na końcu wieków, aby - kiedy przyjdzie sądzić żywych i umarłych - wierni mogli z jednej strony to rozpoznać i nie żyć w ciemności, ale też nie zatracić się w uciskach i cierpieniach, które się wydarzą, „albowiem zbliża się ich odkupienie” (Łk 21, 28).

Przyjście Pana będzie otoczone chwałą, a dla nas najwspanialszym sposobem oczekiwania na Niego jest trwanie w Jerozolimie, czyli bycie aktywnymi i zaangażowanymi członkami Jego Kościoła i Jego Tajemnic, oddającymi Panu chwałę i czyniącymi dziękczynienie.

Trzecią cechą, którą obserwujemy we Wniebowstąpieniu, jest nagłość i nieoczekiwaność tego wydarzenia. Drugie Przyjście również będzie nagłe i nieoczekiwane. Przy wielu okazjach Pan ostrzegał nas: „miejcie oczy otwarte, czuwajcie i módlcie się, bo nie wiecie, kiedy nadejdzie ten czas… A to, co mówię do was, mówię do wszystkich: czuwajcie!” (Mk 13, 31; 37). Zaufania do zbawienia nie można oprzeć. na ludzkich obliczeniach. Apostoł Piotr napomina nas: „Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby On was zastał bez plamy i skazy – w pokoju” (2 P 3, 14). Zatem jedyne, co możemy zrobić, to ofiarować Bogu nieustanną skruchę i skruszone serce, aby przed końcem zakosztować pokoju pojednania i przemienić czas naszego życia na ziemi w czas dobroci Pana.

Całe życie wiernych toczy się w oczekiwaniu na Oblubieńca, jednak w życiu duchowym dobrze wiadomo, że ci z pseudoapokaliptyczną, fałszywą i próżną postawą oczekiwania, którzy szukają objawień i wizji, noszą w sobie aroganckiego ducha i łatwo mogą skłonić się ku modlitwie do złudzenia pochodzącego od wroga. Często ci, którzy zasługują na trwanie ich ducha w wieczności Boga, to ci, którzy są pogrążeni w żałobie i pokornej modlitwie, postrzegający siebie jako proch i popiół, „niegodni życia, a godni wszelkiego rodzaju piekła”, którzy jednak nigdy nie przestają wzywać Bożego miłosierdzia „wbrew nadziei” (Rz 4, 18). Nawet kiedy są oświeceni Światłem, które nie zna nocy, ich skrucha jest niewzruszona.

Konieczne jest nieustanne badanie naszego serca, oczyszczanie go i niedopuszczanie do tego, by cokolwiek obcego dostało się do tego miejsca, które przede wszystkim należy do Boga. Jeśli to zrobimy, doznamy zaszczytu spotkania się z pokornym i łagodnym spojrzeniem Jezusa Wszechmogącego. Dzień Pański musi być niespodzianką, ponieważ w ten sposób nasze serce będzie doświadczane niczym w piecu.

Prawdziwe oczekiwanie eschatologiczne chroni nas przed ponurym snem przygnębienia, który nawiedza dzieci obecnego wieku i zaciemnia umysł. Jednocześnie przekształca to przemijające życie w żarliwe oczekiwanie na niezniszczalne i niewzruszone; zaciera pokusę zaprzeczenia Sądowi Ostatecznemu myślą: „Gdzie jest obietnica Jego przyjścia? Odkąd bowiem ojcowie zasnęli, wszystko jednakowo trwa od początku świata” (2 P 3, 4).

Tęsknota za przyjściem Pana nadaje naszemu życiu ducha „szalonej miłości”, jak mówią Ojcowie, który przezwycięża wszelkie inne tęsknoty i fałszywe pragnienia tego przemijającego świata. „Jednego potrzeba” - łaski Nieba, płomienia Pocieszyciela, który zapieczętuje nas na stałe, aby Pan mógł poznać nas jako Swoich w tym Dniu, kiedy przyjdzie zabrać wszystkich, by z Nim przebywali przez wszystkie wieki.

archimandryta Zachariasz Zacharou (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Pemptousia

fotografia: levangabechava /orthphoto.net/