Poczucie czasu

o. Siergiej Baranow (tłum. Gabriel Szymczak), 20 maja 2022

W życiu duchowym istnieje takie pojęcie jak „pamięć śmierci”. Pamięć o śmierci jest darem Bożym, który nie jest dogłębnie i duchowo postrzegany przez wszystkich ludzi. „Pamięć o śmierci” brzmi trochę ostro, nazwałbym więc to „poczuciem czasu”. Ci, którzy czują czas, dochodzą do stanu wszechmądrego Salomona Eklezjasty. Poczucie czasu wprowadza człowieka w stan trzeźwości i mądrości.

Co rozumiem przez ten stan? Kiedy ludzie mają stałe poczucie czasu, traktują wszystko jako ulotne - wszystko, co napotykają w swoim życiu, zarówno smutki, jak i radości. Przyjmują radość bez przesadnej euforii czy nieuzasadnionego zachwytu, ponieważ wiedzą, że ziemska radość jest chwilowa. To samo dotyczy smutku; pokonują go pokornie, łagodnie i cierpliwie, zdając sobie sprawę, że smutek nie potrwa długo. Urzeczywistniają to dzięki doświadczeniom życiowym i dobrze jest, gdy ta realizacja pochodzi również od Ducha Świętego. W tym momencie ludzie zaczynają postrzegać czas i odczuwać w nim marność nad marnościami. Widzą, że wszystko przychodzi i odchodzi, i przemija. W ten sposób ich postawa staje się zrównoważona. Ani szczęśliwe chwile nie sprawiają, że są zbyt emocjonalni, ani żale nie sprawiają, że popadają w rozpacz i wydaje im się, że wszystko się kończy.

Dlatego proś Boga, aby obdarzył Cię poczuciem czasu. Możemy je również nazwać poczuciem śmierci. Kiedy ludzie je mają, stają się pokorni i znoszą wszystko ze spokojem duszy. Z drugiej strony nie możemy go przyjąć i włożyć do naszych serc tylko teoretycznie. Przypuszczam, że aby je osiągnąć, powinniśmy cierpieć i przeżyć trudne chwile. Smutek i samo życie ożywiają człowieka. Niektórzy uważają nasze czasy za straszne, inni za niezwykłe, a jeszcze inni - za szlachetne i mądre. Doszliśmy do punktu, w którym wszystko na tym świecie jest niestabilne, nie mamy pojęcia, czego możemy się spodziewać jutro, czy nasze dni będą beztroskie, czy też nadejdą czasy ostateczne. Teraz trwamy w tym stanie i wędrujemy przez życie.

Wszystko, czego potrzebujemy, to zrozumienie, jakie miał Kohelet, aby przezwyciężyć te kłopotliwe, niebezpieczne, skomplikowane i mroczne czasy bez wpadania w histerię. Wielu chrześcijan, czekających na czasy ostateczne, w nią zapada i to sprawia, że robią głupie rzeczy. Im bardziej skomplikowany czas, tym więcej mądrości i cierpliwości powinniśmy mieć. Ale nie możemy ich mieć za darmo, powinniśmy je zdobywać poprzez nasze życie duchowe. Dlatego żyjąc w tak kłopotliwych, a nawet przerażających czasach, powinniśmy mniej spekulować, a więcej uwagi poświęcać modlitwie i życiu duchowemu. Mów mniej o Dniu Ostatnim, spiskach i innych przerażających sprawach, a więcej się módl. Jeśli Bóg pozwala nam żyć w tych czasach, nie powinniśmy, jak mówił św. Ignacy (Branczaninow), „próbować zatrzymać nurtu rzeki naszą marną ręką”. Innymi słowy, nie próbuj zatrzymywać biegu historii.

Musimy przeżyć ten czas, a sposób, w jaki go przeżyjemy, zależy od nas. Ludzie nie mogą ingerować w Opatrzność Bożą, ale mogą zmienić swoje nastawienie i żyć duchowo - nie bezmyślnie. Wszystko, co daje Bóg, to dobro, On nie przynosi niczego złego. Albo czerpiemy coś dobrego z Jego mądrości, albo głupio pogarszamy naszą własną sytuację. Teraz nie powinniśmy się kłócić, plotkować, szukać sensacji, ale zamiast tego bardzo się modlić. „Panie Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.”
 
o. Siergiej Baranow (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Iveron Convent

fotografia: levangabechava /orthphoto.net/