Znaczenie chrztu

o. Geoffrey Korz (tłum. Gabriel Szymczak), 22 maja 2022

Pan Jezus Chrystus prowadzi Swoją najdłuższą, najpoważniejszą i najbardziej odkrywczą rozmowę z ostatnią osobą, o jakiej można by pomyśleć.
Nie są to Jego przyjaciele. Nie są to Jego wrogowie. Nie jest to nawet Jego Święta Matka.

To najbardziej nieprawdopodobna osoba – ktoś, z kim zabroniono Mu nawet rozmawiać lub spotykać się: Samarytanka, żyjącą w cudzołóstwie, która pewnego upalnego dnia spotkała Go przy studni, gdy szukał wody, aby się napić.

Wiemy jednak, że nic nie dzieje się przypadkiem; wszystko - łącznie z tym spotkaniem - dzieje się z Bożej Opatrzności, dla pomocy i zbawienia ludzi.

Ta Samarytanka jest dla Żydów cudzoziemką. Św. Augustyn mówi, że reprezentuje nas wszystkich, znajdujących się poza pierwszym ludem wybranym przez Boga. Chrystus i tak z nią rozmawia.

Jest cudzołożnicą – sześć razy wchodziła w związki, podobnie jak wielu ludzi w dzisiejszych czasach. Pan zna jej grzeszne życie - mówi jej to, aby zwrócić jej uwagę. Nie rozwodzi się jednak nad tym.

Jest tam, aby porozmawiać z nią o czymś innym: o Wodzie Życia Wiecznego.

Zajmuje jej trochę czasu, zanim to pojmie; nie dlatego, że jest głupia, ale po prostu rozproszona. Najpierw chce porozmawiać o wodzie w studni, a dopiero potem pyta o to, o czym naprawdę chce rozmawiać – czy to religia Żydów jest właściwa, czy też religia Samarytan.

Ale nie o to chodzi Chrystusowi. Przybył, aby wyłożyć jej duchową prawdę o Wodzie Życia Wiecznego. Św. Jan Chryzostom mówi, że to, iż Samarytanka nazywa Go Panem i uznaje Go za proroka pokazuje, że jest bardziej niż gotowa na tę rozmowę – ostateczną rozmowę.

Czy ty jesteś na to gotowy?

Jeden z Ojców Kościoła mówi nam, że większość ludzi nie rozumie sensu swojego chrztu.
Tęsknią za mocą i łaską, które Duch Święty wlewa w nich przez tę Świętą Tajemnicę.
I niestety zbyt często ich wiara zatrzymuje się właśnie tam i wtedy – przy chrzcielnicy, zanim wody chrztu wyschną. Woda Życia Wiecznego? Dlaczego miałbym się tym interesować?

Trzej wielcy święci – Ojcowie Kościoła – wyjaśniają nam, co Pan ma na myśli, gdy rozmawia z Samarytanką o Wodzie Życia Wiecznego.

Mówią nam o pięciu sprawach.

Po pierwsze: Św. Augustyn twierdzi, że Woda Życia Wiecznego - Duch Święty - kiedy Go otrzymujemy i nie wypędzamy raz za razem, nie jest w stagnacji. On działa. A ty to działanie dostrzegasz.

Każdy, kto zostaje ochrzczony i otrzymuje bierzmowanie i Ducha Świętego, powinien zacząć dostrzegać jakąś różnicę. Ale musimy nad tym pracować, a nie Go wypędzać.

Wielu ludzi w Kościele prawosławnym tego nie robi. Stajemy się dokładnie tacy sami jak wszyscy na świecie, ci spoza Kościoła chrześcijańskiego, którzy nigdy nie otrzymali Świętego Ducha.
Potrzeba pracy, aby nie popaść w stagnację.

Po drugie: Woda Życia Wiecznego – Duch Święty – popycha nas do życia wiecznego.

Głównym powodem, dla którego księża i mnisi w Kościele prawosławnym noszą czarne szaty, jest przypominanie nam o śmierci i życiu wiecznym. Dotyczy to wszystkich.
Jeśli próbujemy zapomnieć o życiu wiecznym – co obejmuje również próbę zapomnienia o własnej śmierci – w rzeczywistości walczymy ze Świętym Duchem.
Bo co się dzieje, gdy myślimy o wieczności? Zaczynamy żyć inaczej! Zaczynamy żyć dla wieczności – nie tylko tymczasowo. Zaczynamy współpracować z Bogiem! Święty Duch płynie w nas ku życiu wiecznemu… chyba że to my zablokujemy ten przepływ.

Jednym z wielkich błogosławieństw pandemii jest to, że przypomniała nam o bliskości śmierci i o wieczności. Ale światowe autorytety (a czasem nawet ludzie religijni) krzyczą, jakby to była najgorsza z możliwych rzeczy, o których moglibyśmy pomyśleć.

A my musimy o tym myśleć. Wieczność przyjdzie do nas wszystkich: za kilka tygodni, miesięcy, kilka lat. Jeśli o tym myślimy, to znaczy, że pracujemy razem z Duchem Świętym.

Po trzecie: Św. Augustyn mówi, że Woda Życia Wiecznego – jeśli jest w nas żywa – dotrze do innych ludzi.

Dlatego historia świętych misjonarzy ostatnich dwóch tysięcy lat nie jest historią posług telewizyjnych i wielkich kampanii popularyzatorskich. Kiedy Święty Duch jest w ludziach, a oni pielęgnują Go poprzez sposób życia i codzienną modlitwę, stają się magnesem dla innych, aby przyszli do Chrystusa i do Jego Kościoła.

Nigdy nie mów, że Kościół nie rozwija się wystarczająco szybko.
Jeśli tak mówisz, to właściwie mówisz, że osobiście nie stałeś się magnesem przyciągającym tysiące dusz, które mają być zbawione wokół ciebie, jak to wspaniale ujął św. Serafin z Sarowa.

Wiemy, że Samarytanka – miała na imię Fotyna – znana jest w historii Kościoła z głoszenia Ewangelii swemu rodzeństwu i kuzynom.
I co się stało? Wszyscy się nawrócili! Tak właśnie zadziałał Święty Duch, ponieważ był pielęgnowany w jednym ludzkim sercu.

Po czwarte: Św. Cyryl Aleksandryjski mówi, że Woda Życia Wiecznego – Duch Święty – podlewa naszą wyschniętą ludzką naturę i przemienia nas. On nas zmieni!

Jak to się dzieje?

Święci uczą nas, że pierwszym znakiem obecności Świętego Ducha w człowieku jest ujrzenie własnych grzechów. Bardzo często, około rok lub dwa po chrzcie, ktoś dorosły przychodzi do swojego duchownego i mówi: „Mam w głowie bałagan! Myślałem, że będę lepszym chrześcijaninem, ale spójrz na mnie – jestem gorszy niż kiedykolwiek!”

Ale to dobra wiadomość! Nie jesteś gorszy – zawsze byłeś taki zły! Dopiero teraz Duch Święty, niczym światło w ciemnym pokoju, pozwolił ci zobaczyć siebie - i teraz może rozpocząć się oczyszczanie.

Wreszcie po piąte: Św. Jan Chryzostom mówi nam, że Woda Życia Wiecznego gasi ataki diabła. To bardzo ważne, ponieważ wiemy, że otaczający nas świat i nasze wewnętrzne pasje są bardzo podatne na ataki diabła.

Musimy walczyć. Musimy być silni. Musimy użyć siły naszej woli i - jak mówią - naszej „siły niezgody”. Ale musimy także wezwać moc Boga, aby mogła przepłynąć przez nas w trakcie naszej walki.

Nie ma sensu ufać mocy Krzyża, jeśli nie naznaczymy się znakiem Krzyża.
Nie ma sensu próbować kroczyć śladami świętych Bożych, którzy codziennie czytali Psalmy jako swoje modlitwy, jeśli nie czytamy Psalmów codziennie jako naszych modlitw.
Nie ma sensu ufać Niebiańskiemu Królowi i Pocieszycielowi, jeśli nie przywołujemy Jego mocy.

W swoim nieprawdopodobnym spotkaniu z Samarytanką Jezus Chrystus objawił Wodę Życia Wiecznego – moc Świętego Ducha.
Jeśli zostałeś ochrzczony w Kościele chrześcijańskim, otrzymałeś tę Wodę Życia Wiecznego.

Pytanie – pytanie krytyczne – co zrobimy z tą Wodą Życia Wiecznego?
Zostawimy ją w stagnacji – czy będziemy z nią codziennie pracować?

Czy spróbujemy o niej zapomnieć – czy też pozwolimy jej pchnąć nas ku wieczności?

Czy będziemy ją ukrywać – czy też będziemy pracować nad tym, aby coraz więcej jej zdobywać, aby wpływała na otaczających nas ludzi?

Czy pozostawimy siebie bezbronnymi – czy też przyjmiemy ją jako naszą największą moc i broń?

Jak powiedział jeden ze starców Kościoła prawosławnego, nasza wiara to nie tylko wiara w Boga: to Moc Boża.

Teraz do każdego z nas należy pokorna praca z Bogiem, aby Jego Życie Wieczne mogło działać w nas.
 
o. Geoffrey Korz (tłum. Gabriel Szymczak)

za: pravmir.com

fotografia: zaleonid /orthphoto.net/