Żywoty Jana z Lykopolis, Hezychiusza Jerozolimskiego i Jana Pustelnika

07 kwietnia 2022

Kontynuując publikację fragmentów z Synaksarionu, chcielibyśmy przedstawić wam żywoty kolejnych świętych.

Teksty pochodzą ze wspaniałego zbioru, którego pełny tytuł brzmi "Synaksarion. Żywoty świętych Cerkwi Prawosławnej spisane na Świętej Górze Atos przez Hieromnicha Makarego z monasteru Simonopetra". Trudu tłumaczenia i wydania polskiej wersji tego zbioru podjęło się Wydawnictwo "Bratczyk". Prace nad kolejnymi tomami nadal trwają.

Publikowane co tydzień teksty zasilą również katalog żywotów świętych, zebrany w aplikacji kalendarz.cerkiew.pl.

Mamy nadzieję, że wybrane fragmenty posłużą jako zachęta do zagłębienia się w lekturę Synaksarionów.

Wspomnienie świętego Jana z Lykopolis*
(27 marca/9 kwietnia)

Św. Jan urodził się około 305 roku w egipskim mieście Lykopolis, niedaleko Teb, i od dziecka uczył się rzemiosła cieśli. Mając dwadzieścia lat, wyrzekł się świata i własnego życia oraz powierzył się duchowemu kierownictwu świętego starca. Umartwiał swoje pragnienia z taką pokorą, że wywołało to zdziwienie duchowego ojca, który chcąc doświadczyć Jana, kazał mu wykonywać rzeczy niemożliwe lub niepotrzebne.

Pewnego razu starzec wziął częściowo zgniłą laskę, kazał zasadzić ją w ziemi i podlewać dwa razy dziennie, póki nie puści ona korzeni. Przez cały następny rok Jan bez szemrania i sprzeciwu dokładnie wykonywał swe zadanie, przy czym źródło wody znajdowało się mniej więcej trzy kilometry od celi. Przez takie bezwarunkowe posłuszeństwo przygotował serce na przyjęcie łaski Ducha Świętego i proroczego daru.

Po dwunastu latach umarł jego starzec. Jan spędził pewien czas w różnych monasterach wspólnotowych, po czym wrócił do ojczyzny i zamieszkał w trudno dostępnej grocie, na górze niedaleko miasta. Założył wejście kamieniami, żeby nic nie przeszkadzało w jego kontemplacyjnym życiu. W grocie pustelnik urządził trzy cele: jedną dla potrzeb cielesnych, drugą do pracy i spożywania ubogich posiłków, składających się z dziko rosnących owoców, które jadł wieczorem, a trzecią na modlitwę.

Przeżył tak czterdzieści osiem lat, nie widząc ani jednej kobiety, nie dotknąwszy ani jednej monety. Nikt nigdy nie widział, jak je lub pije. Oddaliwszy się od ziemskich trosk, zajmował wyzwolony i czysty umysł wewnętrzną modlitwą przez wszystkie dni tygodnia, nikogo nie przyjmując. Jedynie w soboty i niedziele otwierał maleńkie okienko i rozmawiał ze wszystkimi, którzy przychodzili z daleka ze względu na jego rady. Przekonywał ich, że należy dokładnie chronić pokorę – koronę cnót – celem odniesienia zwycięstwa nad pokusami, które posyłają demony tym, którzy ufają wyłącznie swoim wysiłkom.

Pewnego razu przyszedł do niego z Nitrii wielki Ewagriusz z Pontu wraz z abbą Amonem (10 stycznia). Asceci zapytali św. Jana, skąd pochodzi ta światłość, którą umysł kontempluje w stanie czystej modlitwy – z niego samego, czy też skądś z zewnątrz. Święty Jan odpowiedział, że taka wiedza na temat światłości może przyjść jedynie z łaski Bożej w tym wypadku, jeśli duch wyzwoli się od licznych wrogów[1].

Umocniony wieloma latami uporczywej walki z demonami i trwaniem w modlitwie, Jan otrzymał obfite dary od Boga, w tym dar proroctwa. Święty wnikał w tajemne myśli swych gości, ogłaszał także o ile podniesie się woda w Nilu, od czego zależał urodzaj. Przepowiedział także klęskę Etiopczyków, którzy zagrażali rzymskiej prowincji Egipt, uprzedził cesarza Teodozjusza, o jego zwycięstwie nad tyranem Maksymem (388) i o buncie wszczętym przez Eugeniusza (394).

Św. Jan otrzymał dar uzdrawiania, jednak celem uniknięcia marnej sławy nigdy nie uleczał cierpiących bezpośrednio, lecz posyłał chorym naczynie z olejem, który pobłogosławił lub zjawiał się im we śnie.

Mając dziewięćdziesiąt lat (394), osiągnąwszy wielką doskonałość w życiu ascetycznym i kontemplacji, święty zaprzestał przyjmowania gości, oddał się modlitwie na kolanach i po trzech dniach jego dusza przeniosła się na niebiosa, żeby tam radować się w pełnej mierze widokiem Boga.

* Synaksariony bizantyjskie nie zawierają wspomnienia Jana z Lykopolis, bardzo znanego w starożytnej literaturze monastycznej. Jego wspomnienie w Kościele zachodnim ma miejsce 19 marca, a w Kościele koptyjskim 17 listopada.
[1] Ewagriusz z Pontu, Antirrheticus 6, 16, Evagrius Ponticus, Ed. Frankenberg, Berlin 1912, s. 524.

Za: Synaksarion. Marzec, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s. 352-354.

Wspomnienie świętego Hezychiusza Jerozolimskiego
(28 marca/10 kwietnia)

Św. Hezychiusz urodził się prawdopodobnie w Jerozolimie i dzięki bliskości świętych miejsc oraz gorliwym rozmyślaniom nad Pismem Świętym zdobył rzadką wiedzę o Bogu. Obecność w nim Słowa pobudziła Hezychiusza do udania się na pustynię, gdzie w sobie samym zebrał cnoty, którymi zachwycali się święci pustelnicy Palestyny.

Około 412 roku patriarcha jerozolimski Jan nakazał mu przyjąć święcenia kapłańskie i osiedlić się w Świętym Mieście, aby ozdobił bazylikę Zmartwychwstania skarbami swojej mądrości. Później został on jednym z najlepszych pomocników św. patriarchy Juwenaliusza (2 lipca) w problemach teologicznych i egzegetycznych. Św. Hezychiusz brał udział w walce z herezją nestoriańską, broniąc, podobnie jak Cyryl Aleksandryjski, ortodoksyjnej nauki o Osobie Chrystusa. W Żywocie św. Eutymiusza Cyryl ze Scytopolis nazywa Hezychiusza „teologiem i nauczycielem Kościoła ( ... ), którego światłość oświeca świat"[1].

O nim powiadano także, że pomimo tego zostawił egzegezę prawie wszystkich ksiąg Pisma Świętego, podkreślając moralne i duchowe znaczenie Starego Testamentu[2]. Obdarzony rzadkim darem wymowy, św. Hezychiusz głosił kazania ku czci świętych i świąt roku cerkiewnego, pełne zadziwiającej mocy, bazującej na Piśmie Świętym. Zyskał szacunek i zachwyt całego Kościoła.

Św. Hezychiuszowi Jest przypisywane dzieło O trzeźwości i cnocie, adresowane do jego ucznia Teodulosa, które weszło do Filokalii[3] Według Hezychiusza, trzeźwość lub czuwanie jest „duchową metodą, która z Bożą pomocą w pełni uwalnia człowieka od słów i myśli żądzy, a także od głupich postępków, nie tylko wtedy, gdy on gorliwie walczy w trzeźwości długi czas. Daje ona, na ile jest to możliwe, dokładne poznanie nieosiągalnego Boga i objawia ukryte Boże tajemnice. Pobudza do pełnienia wszystkich przykazań Bożych, zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu i obdarza wszelkimi darami przyszłego wieku. To właśnie ona jest ością serca (...) . Otrzymuje się ją jednak za wysoką cenę. Jeśli dokonywać wysiłku trzeźwości umysłu przez długi czas, to staje się ona przewodnikiem, który prowadzi drogą prawidłową i miłą Bogu, a ona daje dam dostęp do kontemplacji…”[4].

Dodaje także: ,,Trzeźwość jest drogą do wszystkich cnót i wszystkich przykazań Bożych. Nazywana jest także milczeniem serca; stawszy się doskonałym, więcej nie niepokoisz się żadnymi wyobrażeniami, ona sama staje się stróżem umysłu (…). Ciągła uwaga wywołuje wewnętrzną stałość; wewnętrzna stałość wywołuje naturalne wzmożenie trzeźwości, a to wzmożenie stopniowo i we właściwej mierze daje kontemplację w łonie walki duchowej. Kontemplacja ze swej strony towarzyszy gorliwości w modlitwie Jezusowej i stanowi, który daje Jezus, w którym rozum wyzwolony ze wszystkich wyobrażeń rozkoszuje się pełnym pokojem”[5].

W ten sposób trzeźwość, łącząc się z całym życiem duchowym, którą z pomocą spełniania przykazań i ascezy praktykowanej ze znawstwem dzieła ma na celu oczyszczenie z żądz. Jednak tej długiej walki, podjętej w celu osiągnięcia milczenia serca, nie można prowadzić bez współpracy łaski Bożej, zdobywanej przez ciągłe przyzywanie imienia Jezusa.

Modlitwa, połączona z trzeźwością, jest „wielkim dobrem, które zawiera wszystkie pozostałe dobra, gdyż ona oczyszcza serce, w którym Bóg staje się widzialny wierzącym”[6]. „Trzeźwość i modlitwa Jezusowa wzajemnie wzmacniają się. Ostateczna uwaga kładzie fundament stałej modlitwie i odwrotnie, modlitwa kładzie fundament w umyśle ostatecznej trzeźwości i uwadze”[7]. Św. Hezychiusz, przekonując każdego chrześcijanina (obojętnie czy mnicha, czy świeckiego), aby modlił się, nie przestaje wołać: „Jeśli chcesz rzeczywiście uczynić swoje myśli czystymi, żyj w błogosławionym milczeniu i uważaj na swoje serce z łatwością, jaką daje modlitwa Jezusowa twemu oddechowi i po kilku dniach otrzymasz to, czego szukałeś”[8].

Św. Hezychiusz odszedł do Boga prawdopodobnie kilka lat po Soborze Chalcedońskim (451).

[1] Żywot św. Eutymiusza, 26-27.
[2] Zachowały się jedynie jego komentarze do Ksiąg: Kapłańskiej, Hioba i Psalmów, a także kilka innych fragmentów.
[3] Obecnie ustanowiono, że to dzieło przynależy Hezychiuszowi, ihumenowi monasteru Niespalający się Krzew (Batos) na górze Synaj, który żył między VII i IX wiekiem. O jego życiu nic nie wiemy, ale wystarcza duchowa ważkość tego dzieła, żeby wykazać świętość także drugiego Hezychiusza.
[4] O trzeźwości, 1.
[5] Tamże, 3 i 7.
[6] Tamże, 62.
[7] Tamże, 94.
[8] Tamże, 182.

Za: Synaksarion. Marzec, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s. 362-364.

Wspomnienie świętego Jana Pustelnika
(30 marca/12 kwietnia)

Podczas prześladowań Dioklecjana i Maksymiana namiestnik Pompejanus przybył do rejonu Cybistra, położonego u podnóża góry Taurus w Cylicji, żeby wykonać rozkazy tyranów. Pewna pobożna wdowa Juliana ukryła się wraz ze swymi dziećmi, Janem i Tesmesją, żeby mieć możliwość wychować je w pobożności.

Gdy Jan skończył trzynaście lat, poszedł pewnego dnia sam do świątyni i spotkał tam wędrowca, który poradził mu udać się na pustynię, jeśli chce iść na bitwę, która uczyni go równym aniołom. Pożegnawszy się z matką i poprosiwszy o jej modlitwy, chłopiec udał się na pustynię i suchy teren, rozciągający się w kierunku Armenii[1].

Po przejściu dwóch dni spotkał pustelnika Egipcjanina o imieniu Farmutios (11 kwietnia) i spędził tydzień w jego pieczarze, żeby zapoznać się z zasadami życia monastycznego. Następnie Jan, prowadzony przez Anioła, dotarł do wyschniętej studni o głębokości około piętnastu metrów, pełnej węży i innych zwierząt. Przypomniawszy sobie przykłady patriarchy Józefa i proroków Daniela, Jeremiasza i Jonasza, którzy mieszkali w rowach, aby przedstawić tym zstąpienie Chrystusa do otchłani, chłopiec przeżegnał się znakiem krzyża i z wiarą zszedł do studni. Dotarł do jej dna, podtrzymywany przez Anioła, i zaczął tam żyć, spędziwszy na modlitwie czterdzieści dni, bez przysiadania, z podniesionymi rękoma, bez pokarmu i wody.

Farmutios, uprzedzony przez Anioła, który zwykle przynosił mu pożywienie, poszedł zanieść chłopcu niebiański pokarm. Pustelnik próbował zmusić Jana do rezygnacji z drogi skrajnej ascezy, ale na próżno, więc wiele pouczał go o walce z pokusami szatana i uzbrojeniu się w cierpliwość przeciwko zniechęceniu.

Rzeczywiście, po roku kusiciel stanął przed Farmutiosem w postaci sługi posłanego na poszukiwanie Jana przez jego matkę. Przekonał starca, żeby poszedł poprosić Jana o powrót do bliskich, którzy opłakują jego stratę. Pustelnik powiedział Janowi: „Czyż nie widzisz, że wszystkie bitwy, które tu podjąłeś, są niczym ze względu na łzy twojej matki?". Jan, pomimo młodego wieku, otrzymał dar rozróżniania złych duchów i dlatego odpowiedział starcowi, że stał się on zabawką demona i odesłał Farmuriosa do jego pieczary. Diabeł dalej napadał na rycerza Chrystusowego, posyłając mu myśli o rodzinie, ale Jan nie zwracał na to najmniejszej uwagi. Po długim czasie szatan ukazał mu się w postaci matki, potem siostry i starał się zmiękczyć młodzieńca ich łzami. Jednak i wtedy Jan odpowiedział jedynie pogardą i zdecydowaną modlitwą. Ta nadludzka walka trwała dziesięć lat.

Gdy nadszedł czas oddania duszy Nauczycielowi duchowej walki, opowiedział on swoją historię Chrysjosowi, ascecie z Lykaonu, który został posłany przez Boga, żeby pochować ciało Jana. Chrysjos okrył swoim płaszczem ciało zmarłego w pokoju świętego i położył na mogile kamień zakrywający wejście do studni. Zanim odszedł, zasadził tam palmę, która zaraz wyrosła i okryła się owocami. Później to miejsce, niegdyś suche, stało się źródłem uzdrowień dla mieszkańców tej krainy[2].

[1] Między Kara Dag i Ak Göl.
[2] Najstarszy żywot św. Jana podaje datę jego śmierci 18 września.

Za: Synaksarion. Marzec, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s. 396-398.

Żywoty świętych z Synaksarionów publikujemy dzięki uprzejmości Wydawnictwa "Bratczyk".
Więcej na temat prac nad ich tłumaczeniem: TUTAJ.