Nie wpadaj w przygnębienie…

św. Jan z Wałaamu, 12 kwietnia 2022

List 56. Dzień Świętej Trójcy / 17. 5. 1951 r.

List do nowicjuszki

... Nie wpadaj w przygnębienie, dziecko duchowe, i nie trać nadziei na zbawienie duszy. Myśli, które cię nachodzą, to sprawa podstępnego szatana, po prostu ich nie przyjmuj. Radzę ci częściej zaglądać do przewodnika duchowego, książki świętego mnicha Abba Doroteusza (chodzi o „Pisma ascetyczne”), staraj się żyć zgodnie z jego radami, niech Pan uczyni cię mądrą. Zestarzałem się w klasztorze, a wciąż wertuję tę książkę, leży u mnie na stole i niemal codziennie do niej zaglądam, gdyż nazywana jest monastycznym elementarzem.

Kiedy pracujesz z siostrami, możecie prowadzić rozmowy, tylko żeby nie było w nich osądzeń i oszczerstw; zresztą Święci Ojcowie powiedzieli: „duchowa rozmowa jest srebrem, milczenie – złotem”, a czcza gadanina – sama wydedukuj.

Powiem ci coś jeszcze. Z nikim nie zawiązuj szczególnej przyjaźni, w przeciwnym wypadku spotka cię wiele niepotrzebnych smutków i życie stanie się pełne bolesnych westchnień. Staraj się porzucić swoją wolę. Nie porywaj się na wielkie czyny, nikogo w niczym nie osądzaj, nie zauważaj słabości innych, ale patrz na swoje, których naturalnie znajdziesz sporo. A namiętności, o których piszesz, nie można pokonać własnymi siłami bez pomocy Boga. Powinniśmy się starać je wyplenić, lecz ostatecznie ich wytępienie zależy od łaski Bożej. Jesteś jeszcze młoda, nie dowierzaj sobie i bądź pokorna, aż do grobu, gdyż twoje lata są śliskie. Zresztą, jeśli coś ci się przydarzy z powodu ludzkiej słabości, nie trać spokoju i nie bądź małoduszna, przecież nie jesteśmy mądrzejsi od pełnego mądrości Salomona, ani łagodniejsi od św. proroka Dawida, ani też bardziej gorliwi niż Apostoł Paweł. Pan zna nasze ludzkie słabości, do pomocy dał nam pokutę, i nie ma takiego grzechu, który pokonałby miłosierdzie Boże. Wszystkie nasze grzechy, niezależnie od tego jakie, w porównaniu z miłosierdziem Bożym są jak garść piasku rzucona do wielkiego oceanu.

Nasze monasterskie życie pomału się jeszcze tli, wielu staruszków chodzi z pomocą lasek, a nowo wstępujących nie ma. Tak, w obecnych czasach młodzież nie jest wychowywana w duchu religijnym. Biskup Ignacy Branczaninow zauważył, że jesteśmy już ostatnimi mnichami. Zresztą, wyroki Boskie są niepojęte dla nas grzesznych. Niech we wszystkim stanie się Twoja wola, Panie.

Przywołuję dla ciebie błogosławieństwo Boże. Pan i Królowa Niebieska pomogą ci w ciężkich chwilach.

List 57 / 16. 8. 1951 r.

Skarżysz się na trudności w skoncentrowaniu się na modlitwie – „we wszystkim brak jeszcze serca”, uświadamiasz sobie własne niedbalstwo, a nie wpływ spraw zewnętrznych. Tak, modlitwa jest błoga, ale wymaga dużej pracy, „modlitwa do ostatniej chwili życia wymaga walki”, powiedział Abba Agaton. Musisz jednak wiedzieć, że każde życie ma swój porządek. Żyjesz w społeczeństwie, staraj się więc swoją pracę, do której zostałaś przydzielona przez Opatrzność Bożą, wypełniać sumiennie. Nikogo w niczym nie osądzaj. Nie czyń drugiemu wszystkiego tego, czego sama nie lubisz. Nie lubisz, żeby mówiono ci rzeczy nieprzyjemne, czyniono zarzuty, sprawiano przykrości, żeby zwracano się do ciebie szorstko, złośliwie i ty niczego takiego nikomu nie rób. Oto porządek twego życia, tak też staraj się żyć, a jeśli sumienie coś zdemaskuje, wyznaj to Panu. A dokąd ty dążysz – to własność monasterskiego, pustelniczego życia, wymaga ono całkowitego odosobnienia, i najważniejsze – głębokiej pokory, bez pokory wszystkie wysiłki są daremne. Cały dzień zajęta jesteś troskami i kłopotami. Jakżeż będziesz mogła skoncentrować się na modlitwie? Jeśli znajdziesz wolną chwilę, poczytaj fragment Ewangelii i Listów Apostolskich, poza tym zaglądaj do ksiąg Świętych Ojców. Niech Pan uczyni cię mądrą.

Co do twojej rozmowy, zdecyduj sama. Mimo wszystko, jeśli człowiek sam nie zabiega o jakieś stanowisko, a zostaje na nie wybrany, to znaczy, że taka jest wola Boża i Pan pomoże. Od przykrości uciec nie można, dokądkolwiek człowiek pójdzie, one pójdą za nim.

Fragment książki „Zdobyty płomień”.







 


Starzec Jan z Wałaamu (1873–1958) prosty człowiek, bez wykształcenia, rozpoczął życie monastyczne od najniższego statusu. Jego duchowość opierała się na stałej lekturze Pisma Świętego, które w swoich listach cytuje z pamięci oraz na tradycji Ojców Kościoła i mnichów. Poza Pismem Świętym najważniejszą jego lekturą było "Dobrotolubija" czyli rosyjskie wydanie "Filokalii", zbioru ascetycznych tekstów Ojców Kościoła z pierwszych wieków. Po latach jego mądrość stała się lekarstwem duchowym dla wielu ludzi. Proste rady, jakich udziela swoim korespondentom, uderzają spokojną łagodnością mądrego starca. Taka była i jest duchowa rola starca w tradycji Kościoła Prawosławnego, szczególnie w Rosji.

Fotografia: palavos / orthphoto.net /