Żywoty Bazylego z Ancyry, Nikona Pieczerskiego i Zachariasza ze Sketis

31 marca 2022

Kontynuując publikację fragmentów z Synaksarionu, chcielibyśmy przedstawić wam żywoty kolejnych świętych.

Teksty pochodzą ze wspaniałego zbioru, którego pełny tytuł brzmi "Synaksarion. Żywoty świętych Cerkwi Prawosławnej spisane na Świętej Górze Atos przez Hieromnicha Makarego z monasteru Simonopetra". Trudu tłumaczenia i wydania polskiej wersji tego zbioru podjęło się Wydawnictwo "Bratczyk". Prace nad kolejnymi tomami nadal trwają.

Publikowane co tydzień teksty zasilą również katalog żywotów świętych, zebrany w aplikacji kalendarz.cerkiew.pl.

Mamy nadzieję, że wybrane fragmenty posłużą jako zachęta do zagłębienia się w lekturę Synaksarionów.

Wspomnienie świętego męczennika Bazylego, kapłana z Ancyry*
(22 marca/4 kwietnia)

Św. Bazyli był kapłanem Kościoła Ancyry w Galicji. W tym czasie biskupem w tym mieście był Marcel, który w swoim sprzeciwie wobec arian wpadł w inną herezję, w modalizm, uważając Trzy Osoby Boskie za trzy aspekty lub modusy Bóstwa. Jednak Bazyli nie podzielał jego poglądów i gorliwie nauczał prawdziwej wiary, skierowawszy wielu ludzi na słuszną drogę, prowadzącą do Boga. Z niezwykłym zdecydowaniem wyznał on prawdziwą wiarę wobec cesarza Konstancjusza i został puszczony wolno.

Gdy Julian Apostata został cesarzem (360) i podjął próbę przywrócenia pogaństwa, odważny wyznawca podwoił wysiłki, żeby zdemaskować pustkę pogańskiej wiary i fałszywych bogów. Św. Bazyli został oskarżony o to, że wyśmiewa kult cesarza. Na to święty odpowiedział, że zamierza słuchać jedynie Króla nieba i ziemi. Wtedy prokonsul Saturnin zakazał rozciągnąć go na kole.

Podczas męki święty zwrócił się do Boga z taką modlitwą: „Panie Boże wieków, dzięki składam Tobie za to, że uznałeś mnie godnym pójścia droga cierpień. Jestem przekonany, że idąc nią, osiągnę życie wieczne i znajdę się wśród tych, których uczyniłeś dziedzicami Twych obietnic i którzy już się nimi rozkoszują”.

Cesarz w czasie swej wyprawy przeciwko Persom (362) zatrzymał się w Ancyrze. Przedstawiono mu Bazylego, który powiedział, że jest chrześcijaninem i przepowiedział Julianowi, że Bóg, którego ołtarze on zrzuca, wkrótce jego samego zrzuci z tronu, a jego ciało, porzucone bez pogrzebu, będzie deptane. Julian był wzburzony tą odpowiedzią i rozkazał, żeby każdego dnia świętemu wycinano rzemień z jego skóry. Bazyli przez kilka dni znosił straszne katusze, po czym poprosił o spotkanie z cesarzem. Julian uznał, że chce się on wyrzec wiary, przyszedł do świątyni Asklepiosa i rozkazał przygotować składanie ofiary. Bazyli stanął przed nim, wyrwał pas skóry, którą dopiero co wycięto i która jeszcze zwisała z jego ciała, rzucił ją przed Juliana i powiedział: „Trzymaj, zjedz ten kawałek, bo lubisz mięso. Wiedz, że dla mnie śmierć jest zwycięstwem. Cierpię dla Chrystusa, On jest moją ucieczką, moją opoką i moim życiem”. Rozwścieczony cesarz rozkazał ciąć jego ciało aż do wnętrzności. W tych mękach święty modlił się, żeby Bóg pozwolił mu zakończyć ziemską drogę, zachowując wiarę i przyjął go do królestwa niebios.

Pewnej nocy, gdy męczennik był w więzieniu, nawiedził go Chrystus. Następnego dnia namiestnik Frumencjusz kazał przyprowadzić Bazylego, mając nadzieję złamać jego wiarę przed wyjazdem cesarza do Antiochii, ale ze zdumieniem zobaczył, że święty nie ma żadnych śladów tortur. Bojąc się bardziej gniewu tyrana niż gniewu Bożego, donośnie kazał rozrywać jego ciało rozpalonymi żelaznymi pazurami. Otoczony dymem i strasznym zapachem palącego się ciała, św. Bazyli wypowiedział takie słowa: „Jezusie, Światłości moja, Jezusie, Nadziejo moja, składam Tobie dziękczynienie, Boże ojców moich, za to, że Ty w końcu zabierasz moją duszę z tego świata śmierci. Nie pozwól, żebym skalał święte imię, które noszę. Ono jest Twoje, Panie, zachowaj je czystym i nieskalanym. Przyjmij duszę Twego sługi, by umarł, wyznając Ciebie jako jedynego i prawdziwego Boga”. Tak właśnie św. Bazyli odszedł do Boga.

* Wspomina o nim Hermiasz Sozomen (Historia kościelna, V, 11, przeł. S. Kazikowski, Warszawa 1980, s. 316) wraz ze św. Eupsychiuszem (9 kwietnia), który przyjął męczeństwo w Cezarei w tym samym czasie. W opisie, który Synaksarion konstantynopolitański poświęca mu 2 stycznia i który opuściliśmy w tym wydaniu, powiedziano, że przewieziono go z Konstantynopola do Cezarei, gdzie wydano zwierzętom w amfiteatrze i w końcu został on podczas modlitwy rozszarpany przez hienę. Należy go odróżnić od Bazylego, biskupa Ancyry (zm. 365), znanego semiariańskiego teologa tamtych czasów.

Za: Synaksarion. Marzec, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s. 279-281.

Wspomnienie świętego Nikona ihumena Pieczerskiego
(23 marca/5 kwietnia)

Św. Nikon był uczniem i towarzyszem św. Antoniego Pieczerskiego (10 lipca). Gdy pobożni ludzie przychodzili do św. Antoniego, nauczał ich o zasadach życia zakonnego, a następnie polecał św. Nikonowi postrzygać ich, gdyż uznał go za godnego łaski kapłaństwa. To Nikon odział w szaty zakonne św. Teodozjusza (3 maja), przyszłego ihumena ławry i następcę św. Antoniego.

Święty postrzygł też bojara Warłaama (19 listopada) i Efrema (28 stycznia), bliskiego człowieka księcia kijowskiego Izjasława Jarosławicza. Wywołało to gniew księcia. Izjasław zapytał, jak on śmiał bez zgody księcia postrzyc jego sługę na mnicha. Święty spokojnie odpowiedział: „Postrzygłem ich z łaski Bożej i z woli Króla niebios Jezusa Chrystusa, który wezwał ich do życia ascetycznego”. Jeszcze bardziej rozdrażniony tą odpowiedzią książę zawołał: „Albo przekonasz ich, żeby wrócili do mnie, albo wrzucę cię do więzienia wraz z tymi, którzy są z tobą i nakażę zniszczyć waszą pieczarę!”. Święty odpowiedział: „Władco, czyń, co chcesz. Nie mogę odwoływać żołnierzy z wojska Króla niebios!”.

Nikon i jego mnisi porzucili pieczary pod Kijowem i zamierzali osiedlić się w innym księstwie, aby uniknąć zemsty księcia. W tym czasie pewien chłopiec powiedział tę nowinę księżnej, która przekonała męża, żeby nie wywoływał gniewu Bożego przez prześladowanie mnichów. Lękając się Boga, książę wezwał Nikona i jego mnichów, i więcej ich nie niepokoił.

Św. Nikon prowadził na Rusi życie podobne do tego, jakie prowadzili wschodni asceci i dlatego odniósł wiele zwycięstw nad mocami ciemności, wyłącznie dzięki postom i modlitwom.

Gdy liczba braci wzrosła, Nikon w trosce o milczenie i mając błogosławieństwo św. Antoniego, udał się do Tmutarakanu[1], w pobliżu Morza Azowskiego. Mieszkańcy tej krainy nie byli jeszcze umocnieni w wierze, ale obecność człowieka Bożego i jego nauki pociągnęły wielu do życia monastycznego. Z drugiej strony, nie bacząc na jego pragnienie znalezienia samotności, sława Nikona rozchodziła się wszędzie i wierni przychodzili nawet z daleka, żeby zostać jego uczniami. Wtedy święty zbudował cerkiew ku czci Najświętszej Bogarodzicy i wkrótce przy niej zorganizował wspólnotę monastyczną.

Pewnego razu, będąc przejazdem w ławrze, odwiedził ihumena św. Teodozjusza, który poprosił go o pozostanie. Nikon odpowiedział: „Pojadę i doprowadzę do porządku sprawy mego monasteru, i jeśli taka będzie wola Boża, to wrócę”. Uczyniwszy to, w 1068 roku powrócił do ławry i podporządkował się św. Teodozjuszowi. Kiedy Teodozjusz musiał gdzieś wyjechać, to powierzał zarząd ławrą Nikonowi i we wszystkim odnosił się do niego z przyjaźnią. Nadeszły bolesne czasy walk bratobójczych między książętami. Św. Nikon powrócił wtedy do Tmutarakanu, chcąc zachować spokój potrzebny ludziom, którzy poświęcili się modlitwie.

Po kilku latach (1078) powrócił do ławry, aby spotkać się ze św. Teodozjuszem, ale ten opuścił już ziemski świat i św. Stefan (27 kwietnia) był wyznaczony na jego następcę. Św. Nikon postanowił, że pozostanie w ławrze do końca swych dni. Później został jednomyślnie wybrany ihumenem jako najwierniejszy uczeń św. Antoniego. Dawał braciom żywy przykład pełni cnót monastycznych.

Nikon tak spodobał się Bogu, że za jego rządów cerkiew ławry w cudowny sposób została ozdobiona freskami. W 1083 roku święty podjął restaurację cerkwi, w czym pomagali mu greccy mistrzowie, którzy twierdzili, że przybyli do Kijowa na wezwanie ihumenów monasteru. Gdy św. Nikon pokazał im obrazy św. Antoniego i Teodozjusza, mistrzowie rozpoznali tych, którzy ich wezwali…

W 1088 roku św. Nikon, zasłużywszy przed Bogiem wielkim trudami ascetycznymi, odszedł, żeby rozkoszować się radością niebieską, o czym świadczą jego niezniszczalne relikwie.

[1] Obecnie Tamań.

Za: Synaksarion. Marzec, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s.291-293.

Wspomnienie świętego Zachariasza ze Sketis
(24 marca/6 kwietnia)

W czasach, gdy tysiące pobożnych ludzi porzucało miasta i wsie, aby osiedlić się w pustyni Egiptu, św. Karion też udał się na pustynię Sketis, pozostawiwszy żonie troskę o wychowanie dwójki małych dzieci. Po pewnym czasie w Egipcie zaczął się głód i biedna kobieta, pozbawiona wszystkiego, udała się do Sketis wraz z dziećmi, żeby prosić Kariona, aby nie pozwolił im umrzeć z głodu. Wtedy abba Karion wziął do swojej celi syna Zachariasza i wychował go w surowym przestrzeganiu zasad monastycznych.

Gdy chłopiec podrósł, niektórzy mnisi, chociaż było wiadomo, że jest to jego syn, zaczęli szeptać przeciwko ich wspólnemu mieszkaniu, uważając je za podejrzane. Karion powiedział do Zachariasza: „Wstań, idziemy stąd, przecież ojcowie szepczą przeciwko nam”. Udali się do Tebaidy, gdzie dano im celę. Jednak po pewnym czasie i tutaj zaczęły się te same podejrzenia. Uciekli więc i wrócili do Sketis, ale znowu ich oczerniano.

Wtedy bez słowa Zachariasz udał się do jeziora pełnego saletry i nago zanurzył się w nim po szyję. Kiedy po pewnym czasie wyszedł z jeziora, jego ciało było w strasznym stanie i przypominało trędowatego, a jego ojciec z trudem poznał syna. W najbliższą niedzielę Zachariasz stanął przed braćmi. Wtedy abba Izydor, prezbiter Sketis, otrzymał od Boga objawienie o heroicznym dziele chłopca i zawołał: „W poprzednią niedzielę Zachariasz przyjął św. Eucharystię jako człowiek, teraz zbliża się do Tajemnic jak Anioł!”.

Dzięki tej ofierze Zachariasz rzeczywiście stał się wybranym naczyniem łaski, a abba Makary (19 stycznia) przyszedł go odwiedzić i zapytał: „Powiedz mi, co jest celem życia mnicha?”. Zachariasz początkowo odmawiał mówienia wobec nauczyciela pustyni, ale potem odpowiedział: „Jeśli chodzi o mnie, to uważam, że mnichem jest ten, kto we wszystkim samego siebie przymusza”.

Abba Mojżesz Etiopczyk (28 sierpnia), mąż pełen Ducha, który wywoływał podziw wszystkich mnichów Sketis, także przyszedł do młodzieńca prosić o słowo zbawienia. Gdy Zachariasz rzucił się do jego nóg, dodał: „Dziecię moje, widziałem Ducha Świętego, zstępującego na ciebie i od tej chwili gorąco pragnąłem zapytać ciebie”. Wtedy Zachariasz zdjął swój kukol i zaczął deptać go nogami, mówiąc: „Człowiek, który nie może pozwolić na to, żeby tak go traktowali, nie może zostać mnichem”.

Gdy Zachariasz był umierający, abba Mojżesz przyszedł do niego i zapytał go, co on widzi. Zachariasz odpowiedział po prostu: „Abba, czyż nie lepiej byłoby mi milczeć?”. Po chwili odszedł do Boga. Prezbiter Izydor wzniósł oczy do niego i powiedział: „Wesel się, Zachariaszu, dziecię moje, gdyż bramy królestwa są dla ciebie szeroko otwarte!”.

Za: Synaksarion. Marzec, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s. 303-305.

Żywoty świętych z Synaksarionów publikujemy dzięki uprzejmości Wydawnictwa "Bratczyk".
Więcej na temat prac nad ich tłumaczeniem: TUTAJ.