Opatrzność i dobry Bóg

tłum. Gabriel Szymczak, 03 kwietnia 2022

Jak postrzegasz świat? Czy jest pełen głębokiego niepokoju, czy balansuje na krawędzi katastrofy? Czy wszędzie czają się ciemne siły, które po cichu podważają nawet możliwość czynienia dobra?

Tu i ówdzie dużo się mówi o naturze „umysłu prawosławnego”. Niezależnie od tego, czy jest to omawiane pod hasłem „nabycia ortodoksyjnej phronema [z gr. umysł, duch, myśl, cel, wola – przyp. tłum.]” (co może być dla niektórych bardzo zniechęcające), czy po prostu próbą zrozumienia, co składa się na prawosławny światopogląd, rozmowa jest ważna.

Św. Paweł mówi tak:
„A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.” (Rz 12, 1-2)
To apostolskie napomnienie jasno pokazuje, że istnieje przepaść między nami a „światem”.

Św. Jan używa jeszcze silniejszego języka:
„Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki.” (1 J 2, 15-17)

Oczywiście św. Jan i św. Paweł mają w tych fragmentach wspólne znaczenie słowa „świat”. To znaczenie nie jest tym samym, co słowa w Ewangelii św. Jana: „Albowiem tak Bóg umiłował świat”. „Świat” w tym przypadku to kolektyw, który opisuje całe stworzenie. To pierwsze użycie natomiast to termin mający na celu opisanie zbiorowego „umysłu” grzechu i śmierci, który przenika tak wiele otaczającej nas kultury – to znaczy sposobu, w jaki ludzie myślą i zachowują się, gdy ich życie jest wyobcowane z przykazań Chrystusa.

Obaj apostołowie jednak nie podlegają temu problemowi, ani nie jest to ich pogląd na to, co się dzieje. Obaj żyli w I wieku. Prawdopodobnie mamy więcej informacji o tym, co się wokół nich działo (my, 2000 lat później), niż oni sami mieli. Wiadomości były przekazywane głównie z ust do ust i do tego sporadycznie. Co armia rzymska robiła tu czy tam, równie dobrze mogło pozostawać w ukryciu. Nie mieli „pełnego obrazu” w naszym współczesnym znaczeniu tego wyrażenia. Św. Paweł wzywa do modlitwy za cesarza, a nawet broni jego autorytetu, bez szczególnego przewidywania, że autorytet, którego bronił, w końcu będzie wymagać jego głowy. (A nawet gdyby wiedział, to powiedziałby to samo).

Jednak to, co znajdujemy u obu, jest wyraźnym dowodem „umysłu Chrystusa” („prawosławnej phronema”). Późniejsza teologia zaczęła opisywać to pod hasłem „opatrzność”.

Św. Paweł pisze:
„… wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru.” (Rz 8, 28)

Ta spokojna pewność siebie odbija się echem w jego pismach. Potrafi powiedzieć:
„Co więc na to powiemy? Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej - zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?

Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź.

Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystus Jezusie, Panu naszym.” (Rz 8, 31–39)

To samo nieograniczone zaufanie odbija się echem w całej tradycji prawosławnej. Dobrym przykładem jest modlitwa poranna starców z Optiny. Częściowo brzmi ona:
Panie, daj mi w pokoju duszy otworzyć się na wszystko, co przyniesie mi dzisiejszy dzień,. Daj mi, Panie, całkowicie poddać się Twej świętej woli.
W każdej godzinie tego dnia nauczaj mnie i podtrzymuj. Każdą wiadomość tego dnia daj mi przyjąć ze spokojnym sercem i w pewności, że we wszystkim jest Twoja święta wola
.

Chociaż ani św. Paweł, ani św. Jan nie widzieli „dużego obrazu” bieżących wydarzeń, ich szerszy obraz (prawdziwy duży obraz) kierował się jednym – wiedzieli, że Bóg jest dobry i że działa we wszystkich rzeczach, wszędzie i zawsze, dla naszego dobra. Dzieje się tak pomimo wszelkich działań i form zła. Co nasz przeciwnik planuje dla naszego zniszczenia, Bóg przekształca dla naszego dobra (jak widzimy w biblijnej historii patriarchy Józefa).

To jest podstawa prawosławnego umysłu. Bez niej będzie mało wiary, dużo niepokoju, a życie duchowe będzie rzucane „w tę i z powrotem”, ze wszystkich stron. Chrystus powiedział Swoim uczniom, że będą prześladowani. Powiedział im jednak także, aby nie zastanawiali się nad tym, co mogą powiedzieć, gdy nadejdzie ten moment, obiecując, że w tym czasie zostaną im dane właściwe słowa (Mt 10, 19). Odrzucił ich wszelkie starania, by uzyskać od Niego informacje o tym, „kiedy”, „gdzie” i „jak”.

Zgadzam się z obserwacją, że żyjemy w niespokojnych czasach. W rzeczywistości Kościół zawsze żył w niespokojnych czasach. Nie było idealnych wieków dla prawosławia. „Święte Bizancjum” i „Święta Rosja” są o wiele bardziej wytworami naszej wyobraźni niż rzeczywistą historią. Cesarze i carowie byli jednymi z naszych największych prześladowców. Jednak „czasy”, w których żyjemy, nie są troską prawosławnego umysłu. Nawet ateiści potrafią się martwić o stan świata.

Czy wierzysz, że „wszystko jest poddane Jego świętej woli?” Czy wierzysz, że Bóg jest dobry? Czy wierzysz, że On działa we wszystkim zarówno dla twojego dobra, jak i dla dobra całego świata? Ta pierwotna dobroć jest „sakramentem”, którego przejawem jest świat. Każdego dnia i w każdej chwili dnia jesteśmy zaproszeni do spożywania i picia dobroci Boga, którą On nas karmi. To jest serce prawosławnego umysłu.
Św. Paweł ponownie podaje to przykazanie:
„Nie bądźcie przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana. A nie upijajcie się winem, bo to jest przyczyna rozwiązłości, ale napełniajcie się Duchem, przemawiając do siebie wzajemnie w psalmach i hymnach, i pieśniach pełnych ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach. Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa!” (Ef 5, 17-20)

Zdobycie tego umysłu jest na początku niełatwe. Wymaga modlitwy i postu (włącznie z postem od światowych wiadomości i zmartwień). Wymaga strzeżenia naszych serc przed pokusami. Wymaga powolnego i cierpliwego zrozumienia, które może pochodzić tylko z „theoria”, kontemplacji dobroci Boga we wszystkim.

Jezus, podobnie jak Jonasz, spał w łodzi podczas burzy. To właśnie jest umysł Chrystusa.

o. Stephen Freeman

za: Glory to God for All Things

fotografia: novinar /orthphoto.net/