Przerażające znaki i chrześcijański spokój umysłu

tłum. Gabriel Szymczak, 31 marca 2022

Cerkiew przygotowywała nas do Wielkiego Postu między innymi niedzielą, w której po raz kolejny wspominaliśmy nadchodzący Straszny Sąd. Przed nim będą miały miejsce wydarzenia nie mniej straszne dla ludzkiego umysłu, przyzwyczajonego do racjonalnego rozwoju wydarzeń. Klęski żywiołowe skończą się wraz z powrotem Zbawiciela na świat. Z Nim przyjdą aniołowie, którym Chrystus poleci, aby zgromadzili wszystkich chrześcijan rozsianych po całym świecie. Co stanie się z resztą ludzi? Według św. Jana Chryzostoma, „będą cierpieć nie tylko z powodu kary, ale i tego”, czyli będą cierpieć z powodu katastrofy widzialnego świata, a wtedy ich dusze zetkną się z otchłanią świata duchowego…

Brzmi to jak wersy ze scenariusza filmu science fiction, prawda? Kres cywilizacji, kiedy ontologiczna potrzeba Boga i szczera wiara w Niego będą u ludzi tak znikome, jest jeszcze bardziej logiczny, a jedyną drogą do nich będzie takie nadprzyrodzone wtargnięcie w uporządkowane prawa czasu i przestrzeni.

Strach, jak wiemy, paraliżuje wolę. Dlaczego Zbawiciel powiedział o tym apostołom, dlaczego apostołowie zapisali te słowa i dlaczego Kościół prawosławny skupia się na nich w Niedzielę o Strasznym Sądzie? Aż chce się krzyknąć: „Nie przesadzajmy! Mamy już wystarczająco dużo prób!” Ale słowa Chrystusa ukazują sceny z przyszłości, opisując stan ludzi zależny od ich wolnego wyboru, dokonanego w dniach spokojnego upływu czasu osobistego. Czasu, który należy właściwie wykorzystać.

To, co zawsze uderza w chrześcijanach żyjących Ewangelią, to niesamowity spokój, spokój ducha i radosny nastrój, pomimo prób, które ich spotykają. Chodzi o to, że ci ludzie kochają Boga. Nie słowami, ale samym faktem swego życia. Przede wszystkim - rozmawiają z Nim. Używają cudownych słów języka cerkiewnosłowiańskiego, pochodzących z minionych stuleci, ale i „przemówień”, płynących ze swego serca. Budowanie więzi z Bogiem to bardzo osobisty proces. Ponieważ Bóg jest Osobą, konieczne jest prowadzenie z Nim rozmowy jak z Osobą, a nie jakąś abstrakcją. Szczególnie, że Sam Siebie nazywa naszym Przyjacielem. A jak inaczej możemy rozmawiać z przyjacielem, jeśli nie sercem; rozmawiać o osobistych troskach i prosić o pomoc? To właśnie komunia z Bogiem jest pierwszym sposobem otrzymania tej przemieniającej łaski, która oświeca nasze umysły. To samo dzieje się podczas naszego uczestnictwa w sakramentach Kościoła, które zawsze poprzedzane są modlitwami o łaskę Bożą. Jednocząc się z Bogiem, człowiek otrzymuje ten kawałek wiecznego pokoju, który przykrywa wszystkie światowe niepokoje. Po co się smucić, gdy jesteś chroniony i w jedności ze Stwórcą wszechświata?

Po drugie, chrześcijanie, którzy żyją duchem Ewangelii, nieustannie skupiają uwagę na poznawaniu tych jej prawd, które znajdują odzwierciedlenie w naszej Tradycji, a pochodzą bezpośrednio z ust samego Chrystusa lub zostały już zinterpretowane przez świętych Ojców i nauczycieli Kościoła. Nie wystarczy tylko czytać; warto zastanowić się nad tym, co czytasz i wyrazić tekst ewangeliczny w osobistym akcie. Świetnie brzmi przykazanie „miłowania bliźniego”. Chrystus dał człowiekowi fundament i od każdego wierzącego zależy twórcza realizacja tej idei w działaniu. To jest życie wiarą. Jest to aktywne chrześcijaństwo, zakończone osobistym czynem, wykraczające poza zwykły i wygodny egoizm behawioralny. Zawsze myśleć: jak użyteczne byłoby to dla mego bliźniego? Co mogę zrobić dla Boga? Umysł wierzącego jest zawsze skierowany ku skarbom mądrości chrześcijańskiej. A to też zbliża do Boga, upodabnia do Niego, bo człowiek zmienia sposób myślenia i postępowania zgodnie z tym, czego uczy Pan.

I bez względu na to, jak źle człowiek się czuje i ile zła powstaje na świecie, wplątując go w straszne labirynty, z których wydaje się, że nie ma wyjścia, nie ma potrzeby rozpaczać - ważne jest, aby zachować zaufanie do Boga. To właśnie ta pewność pomoże nam przezwyciężyć wszelkie próby i da zrozumienie, że Stwórca nas kocha i że życie wieczne jest tysiąc razy cenniejsze niż to, które mamy teraz. Straszny Sąd i wydarzenia go poprzedzające, przywoływane przez Kościół, są przestrogą, rodzajem motywacji, która wraz z przykazaniami szczęścia pomaga skupić naszą uwagę i ciężko pracować we wznoszeniu się na obraz Boga. Nie trzeba się bać, wystarczy wierzyć. A Bóg nas nie opuści, nawet jeśli słońce zgaśnie za oknem, księżyc nie da światła, a moce niebios będą wstrząśnięte.

Wlodzimierz Basenkow

za: Orthodox Life

fotografia: Adam Falkowski /orthphoto.net/