Pokonać lęk przed śmiercią

tłum. Gabriel Szymczak, 30 marca 2022

Większość z nas ma głęboko zakorzeniony strach przed śmiercią. Jak go przezwyciężyć? Konieczne jest poszukiwanie sposobów pogłębienia naszej wiary. Musimy rozwijać wiarę opartą na pewności, że istnieje upragnione życie po śmierci. Musimy nauczyć się nie wątpić, że śmierć jest drogą do życia wiecznego w królestwie Bożym, wypełnionym Bożą miłością.

Musimy zdać sobie sprawę, że śmierć jest tylko przejściem - a nie końcem, że jest przejściem do nowego stworzenia, w którym nie ma już cierpienia ani bólu. To właśnie jest ta mocna wiara i przekonanie, że Chrystus w Swoim Zmartwychwstaniu wskazał nam prawdziwą drogę do Raju i życia w Jego niebiańskim królestwie.

Rozwój głębszej wiary nastąpi, gdy ktoś będzie żył tym sposobem życia, którego uczy prawdziwy Kościół Chrystusa. To tutaj uczymy się niezbędnych dyscyplin, którymi kierowali się chrześcijanie od najwcześniejszych dni. Obejmują one - oprócz przystępowania do uzdrawiających sakramentów - nasze modlitwy, regularne oddawanie czci Bogu, przestrzeganie dyscypliny postu, aby przezwyciężyć nasze namiętności, nieustanne studiowanie Pisma Świętego i czytanie pism Ojców Kościoła.

Musimy także rozpoznać różnicę między strachem a smutkiem. To normalne, że odczuwasz smutek z powodu utraty bliskiej osoby. Niekoniecznie oznacza to strach przed śmiercią. Nawet Chrystus płakał, słysząc o śmierci Łazarza. Kościół nie zabrania łez. Powinniśmy mieć w sobie smutek i żal, tak jak byśmy żegnali się z ukochaną osobą, wyruszającą w bardzo długą i daleką podróż. Nasz smutek nie powinien być jednak skrajny. Powinien być skromny, przyzwoity, spokojny i kontrolowany.

Jakie nastawienie podoba się Bogu? Skrajne lamentowanie jest niedopuszczalne, a może nawet być obrazą Boga. Musimy pokazać, że akceptujemy, bez względu na okoliczności śmierci, że wszystko jest częścią Bożego planu dla tej osoby. Musimy zaakceptować wolę Boga. Nadmierny smutek jest oznaką braku wiary i zaufania do kochającego i miłosiernego Boga. Musimy myśleć o śmierci ukochanej osoby jako o przyjęciu przez nią zaproszenia do bycia z Bogiem, o tym, że aniołowie przybyli, aby zaprowadzić ją do nieba. Pomaga nam myślenie o śmierci jako o śnie, o przejściu czy początku pięknej podróży.

Św. Jan Chryzostom pisze:
„Jeśli ktoś musi opłakiwać śmierć ludzi, to powinien to być diabeł! Niech płacze i zawodzi, ponieważ teraz zostalismy uwolnieni z jego pułapek i zmierzamy w kierunku większych, trwałych błogosławieństw. Strach, przerażenie, płacz, żałoba, lament i jęk konania są godne jego zła, a nie ciebie, który jesteś rozumnym stworzeniem Bożym, którego przeznaczeniem jest koronacja i odpoczynek w wiecznej szczęśliwości.”

Doradza on też w ten sposób:
„Zbierzmy się wokół tych, którzy są w drodze do innego życia. Usiądźmy i nie przeszkadzajmy zmarłym, którzy są przed nami… uspokójmy się, spójrzmy, a ujrzymy wielką tajemnicę.
W milczeniu zadajmy sobie pytanie: co to za wielka tajemnica, która mnie dotyczy? Ten, który był mi wczoraj drogi, jest teraz przede mną jak zgroza; to, co wczoraj było częścią mnie, teraz wydaje się obce; tego, którego chwilę wcześniej obejmowałem - teraz nawet nie mam ochoty dotykać. Płaczę nad nim jak nad samym sobą, ale unikam rozkładu jako nie własnego.
Kiedy widzisz, że ktoś odchodzi do innego życia, nie bądź zakłopotany, ale przyjdź i skoncentruj się, zbadaj swoje sumienie, pomyśl, że niedługo koniec czeka także ciebie.”

Kościół w swojej miłości i mądrości pomaga swoim członkom widzieć zarówno teraźniejszość, jak i przyszłość w świetle Ewangelii. Pomaga nam zrozumieć sens życia biologicznego i sens życia wiecznego, następującego poprzez śmierć.

Nasza śmierć jest czymś, co zawsze powinniśmy utrzymywać przy życiu w naszych myślach. Pomoże nam to skupić się na celu naszego biologicznego życia.

diakon Haralambos (Joiner)

za: Orthodox Way of Life

fotografia: rzs /orthphoto.net/