Żywoty Marka Eremity i męczennika Abd-al-Masiha, ihumena Góry Synaj

17 marca 2022

Kontynuując publikację fragmentów z Synaksarionu, chcielibyśmy przedstawić wam żywoty kolejnych świętych.

Teksty pochodzą ze wspaniałego zbioru, którego pełny tytuł brzmi "Synaksarion. Żywoty świętych Cerkwi Prawosławnej spisane na Świętej Górze Atos przez Hieromnicha Makarego z monasteru Simonopetra". Trudu tłumaczenia i wydania polskiej wersji tego zbioru podjęło się Wydawnictwo "Bratczyk". Prace nad kolejnymi tomami nadal trwają.

Publikowane co tydzień teksty zasilą również katalog żywotów świętych, zebrany w aplikacji kalendarz.cerkiew.pl.

Mamy nadzieję, że wybrane fragmenty posłużą jako zachęta do zagłębienia się w lekturę Synaksarionów.

Wspomnienie świętego Marka Eremity
(5/18 marca)

Św. Marek żył około 430 roku[1]. Jak podają, był uczniem św. Jana Chryzostoma[2] i otrzymał w jego szkole doskonałą znajomość Starego i Nowego Testamentu. Później został mnichem w pobliżu Ancyry, w Azji Mniejszej, i pełnił obowiązki ihumena do czasu, aż zapragnął surowszego stylu życia i oddalił się na pustynię[3]. Przebywał na niej do śmierci, która miała miejsce, gdy dożył około stu lat. W odpowiedzi na prośby uczniów i pobożnych chrześcijan, św. Marek ułożył duchowe teksty, których znaczenie jest tak duże, że w bizantyjskich monasterach weszło w obyczaj powiedzenie: „Sprzedaj wszystko i kup Marka!”[4].

Pisał krytycznie zwłaszcza o mesalianach[5], którzy odrzucali wartość sakramentów i głosili, że raz otrzymawszy chrzest Ducha Świętego, doskonały nie ma już więcej potrzeby brania udziału w życiu Kościoła, zadowalając się ciągłą modlitwą. W odpowiedzi św. Marek podkreślał, że całe życie duchowe jest niczym innym, jak tylko rozwojem łaski otrzymanej przez nas w świętym chrzcie. „Chrystus, doskonały Bóg, darował przez chrzest doskonałą łaskę Ducha, która nie potrzebuje od nas dodatków, ale ujawnia się w nas w miarę spełniania przykazań”[6]. Przestępstwo Adama zrzuciło cały rodzaj ludzki w stan „przeciwny naturze”, oddając śmierci duchowej i cielesnej. Człowiek odnowiony przez upodobnienie do Chrystusa, Drugiego Adama, w obmyciu świętego chrztu zostaje umieszczony w raju Kościoła, jak w nowym Edenie. Odtąd ma on możliwość pracowania nad spełnianiem przykazań i zdobywania świętych cnót z celem ujawnienia Chrystusa „w wewnętrznej komórce, ukrytej i czystej, swego serca”. Przeto łaska Ducha Świętego jest nam dana w momencie naszego chrztu. Jednak pozostaje ona jakby zawiązką, póki nie pozwolimy jej rozkwitnąć przez spełnianie przykazań, które stopniowo prowadzą nas do świadomego odczucia owoców Ducha Świętego „w uczuciu najdoskonalszego przekonania”.

Ten dar łaski, danej przez chrzest, nie pogrąża nas w stan pasywny, lecz – przeciwnie – według św. Marka staje się początkiem stałej walki ze skłonnościami do żądz, które w nas trwają i z zamysłami, które pobudzają biesy. Ta duchowa walka realizuje się przez pokutę, która nie tylko powinna poprzedzać chrzest, ale powinna być kontynuowana w ciągu całego naszego życia. Wszyscy chrześcijanie, aż do swojej śmierci, dokładają więc wysiłków, idąc drogą pokuty, aby w ten sposób okazać Chrystusowi, że oni doskonale odwrócili się od skłonności do zła, odziedziczonej po naszym Praojcu.

„Wszystkie przykazania – mówi św. Marek – sprowadzają się do jednego, a mianowicie do pokuty”[7]. Święty dodaje też: „Pan jest ukryty w Jego przykazaniach, i jest znajdowany w tej mierze, w jakiej Go poszukują”[8].

My więc, walczący dla Chrystusa, zgodnie z duchowym prawem naszej odnowionej wolności, powinniśmy ciągle przybiegać do Niego przez nieustanne pamiętanie o Bogu, z bólem serdecznym i przynosić Bogu jako pierwociny wszelką myśl, trwającą w naszym umyśle, odsuwając tym samym dzięki modlitwie napaści „trzech wielkoludów” zła: niewiedzy, lenistwa i zapomnienia. „W czasie pamiętania o Bogu należy pomnożyć wysiłki, żeby Bóg wspomniał ciebie, kiedy zapomnisz o Nim”[9] – radzi święty asceta. Jeśli więc będziemy stukać modlitwą w bramę tajemnej świątyni naszego serca, cierpliwie i bez rozproszenia, to Chrystus, Wielki Arcykapłan, w końcu otworzy nam, przyjmie naszą ofiarę i spali ją ogniem Ducha Świętego, pozwalając zajaśnieć w wieczności łasce naszego chrztu”[10].

[1] Żywot św. Marka ciągle jest po części nieznany i jest przedmiotem wielu hipotez. Synaksariony z reguły mylą go z Markiem z pustelni Kelia, który znał na pamięć Pismo Święte i któremu Anioł dał Świętą Komunię. O tym Marku wspomina Historia Lausaica Palladiusza (18,25). Inni utożsamiają Marka Eremitę z Markiem Palestyńskim, wspominanym w Łące duchowej Jana Moschosa (13), a także z Markiem z Aretuzy (29 marca) lub Markiem z Aten (5 marca). Jeszcze inni autorzy nie tak dawno temu utożsamiali tego świętego z przełożonym pewnego monasteru w Azji Mniejszej (możliwe, że niedaleko Tarsu), który żył w V w. Ostatnią analizę tych koncepcji patrz: L J.-M. Durand, Marc le Moin, Traites, vol. I, Paris 1999, s. 13-35 (SCh 445).
[2] Według kroniki Jerzego Mnicha (patrz: wydanie pod red. De Boor Wirth, Teubner 1978, II, s. 599).
[3] Według jednych autorów w Palestynie, a według drugich w Egipcie. Bardziej wiarygodne wydaje się, że pozostał w Galacji.
[4] Patrz: żywot św. Symeona Nowego Teologa (12 marca).
[5] Patrz: żywot św. Diadocha z Photike (29 marca), którego wspomnienie niekiedy łączono ze wspomnieniem św. Marka.
[6] O chrzcie, 30, PG 65, 1028 i SCh 445, 394-395.
[7] O pokucie, 1, SO 41, 72; SCh 445, 214-215.
[8] O prawie duchowym, 191, SO 41, 26; SCh 445, 124-125.
[9] Tamże, 23, SO 41, 11; SCh 445, 81.
[10] O chrzcie, 10, SO 41, 99; SCh 445, 322-323.

Za: Synaksarion. Marzec, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s. 71 – 74.

Wspomnienie świętego mnicha męczennika Abd-al-Masiha, ihumena Góry Synaj*
(9/22 marca)

Św. Abd-al-Masih pochodził z miasta Nadżranu w Arabii. Był chrześcijaninem z urodzenia, ale najpierw znalazł się w szajce rozbójników i pod ich wpływem przeszedł na islam. Po trzynastu latach niegodziwego życia łaska dotknęła jego serca: nawrócił się do Chrystusa, gdy usłyszał w Baalbeku, jak kapłan w świątyni tłumaczy słowa Ewangelii: Kto kocha ojca, matkę, lub co by to jeszcze nie było, bardziej ode mnie, nie jest mnie godzien (Mt 10,37). Wtedy Abd-al-Masih wybrał się na pielgrzymkę do świętych miejsc i kierując się radą patriarchy jerozolimskiego Jana V (705/6-735) został mnichem w ławrze św. Saby, gdzie prowadził wzorowe życie ascetyczne.

Pewnego dnia, znajdując się w mieście Ramla (obecnie Ramalla na zachodnim brzegu Jordanu), ogłosił w meczecie, że kiedyś przeszedł z chrześcijaństwa na islam, ale pokutował za to i powrócił do prawdziwej wiary, w której się urodził. Dodał też: „Będę w cerkwi świętego Jerzego, jeśli jestem wam potrzebny, to wiecie, gdzie mnie szukać”. Muzułmanie wpadli w gniew i chcieli go zabić, ale dzięki działaniu Boga nie mogli świętego zobaczyć, chociaż on stał przed nimi. Nieco później Abd-al-Masih udał się do Efezu, żeby pomodlić się przed świętym Mandylionem[1]. Po powrocie do monasteru na górze Synaj, gdzie w międzyczasie zmarł ihumen, został on wybrany przełożonym tej wspólnoty.

Kiedy znowu pojawił się w Ramla, pewien człowiek, który kiedyś był rozbójnikiem wraz z Abd-al-Masihem, rozpoznał go i odniósł o tym władzom. Podczas śledztwa święty niczego nie ukrywał i opowiedział o swoim nawróceniu. Kiedy zaproponowano mu powrót do islamu dla uratowania swego życia, mnich odmówił i wyśmiał religię muzułmańską. Wtedy na rozkaz rządcy został ścięty, a ciało wrzucono do głębokiego dołu.

Kiedy po dziewięciu miesiącach chrześcijanie w tajemnicy wydobyli jego relikwie, to zajaśniały one cudownym blaskiem. Święte relikwie zostały przeniesione do diakonikonu świątyni św. Jerzego w Liddzie.

* Jest on wspominany w różnych rękopisach arabskich synaksarionu, ale nigdzie nie jest wskazana dokładna data jego męczeństwa.
[1] Mandylion – wizerunek Chrystusa na chuście lub całunie.

Za: Synaksarion. Marzec, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s. 120 – 121.

Żywoty świętych z Synaksarionów publikujemy dzięki uprzejmości Wydawnictwa "Bratczyk".
Więcej na temat prac nad ich tłumaczeniem: TUTAJ.