O tym, jak patriarcha Paweł mieszał się do polityki

tłum. Aleksandra Koniuch, 17 marca 2022

I Wam, i nam - byle zgodnie z Ewangelią

Wspominając patriarchę serbskiego Pawła, wyobrażamy sobie świętego, sprawiedliwego człowieka chodzącego ulicami Belgradu. Widząc go, ludzie zamierają w poruszeniu, a on, pławiąc się w miłości ludu, jedynie cicho się modli.
A otóż nie!
Patriarcha Paweł, który żył w czasie wojen i rewolucji w swoim kraju, był jega bardzo aktywnym obywatelem. Jak by to dziś powiedziano, "mieszał się do polityki" – szukał kompromisów między zwaśnionymi stronami, w efekcie doznawał ataków ze wszystkich stron.

Na samym początku jego patriarchatu, we wrześniu 1991 r., w Belgradzie odbywały się wiece zarówno zwolenników, jak i przeciwników władz. Patriarcha Paweł zwrócił się do opozycji:
„Przybyłem tu z tronu św. Sawy, by prosić Was w interesie całego naszego narodu, abyśmy - mając na uwadze wspólne dobro - w obliczu tak trudnych okoliczności i nieszczęść naszego ludu, omówili wszystkie te nasze sprawy tak, jak należy to zrobić, w sposób humanitarny, i abyśmy wszyscy rozeszli się w pokoju. Pójdę na drugą stronę i poproszę ich o to samo... Wszystko to są nasi ludzie. Czy naprawdę musimy dzisiaj kąpać się we własnej krwi?!”

Ze strony władz cierpiał, bo stanął w obronie opozycji i powiedział, że Slobodan Miloszević jest komunistą, który przewrotnie wykorzystuje chrześcijaństwo do realizacji swoich politycznych celów i jest odpowiedzialny za narodową katastrofę.

Opozycja starała się z drugiej strony przekonać społeczeństwo, że patriarcha jest „człowiekiem Miloszevicia”, ponieważ szukał kompromisowych rozwiązań w relacjach z władzą, chodził na oficjalne przyjęcia i gościł prezydenta z rodziną.

Kiedy patriarcha mówił o zbrodniach wojennych Chorwatów i muzułmanów oraz o tym, że etniczni Serbowie mogą się bronić, Chorwaci i muzułmanie zbuntowali się przeciwko niemu.
Kiedy powiedział, że Serbowie zachowywali się nieludzko lub o tym, że trzeba ratować ludzi, a nie angażować się w wielką wojnę z NATO, serbscy nacjonaliści nazwali go zdrajcą.
W 1997 roku, w wieku 83 lat, poszedł na protest, żeby w obecności Patriarchy policja nie dokonała jego krwawego stłumienia, a demonstranci nie wpadli w amok.

Synod przeciwko patriarsze

Również wewnątrz Cerkwi sprawy nie były łatwe. Pewnego razu synod anulował decyzję swojego patriarchy z powodów politycznych. Patriarcha Paweł podpisał dokument, który delegował Slobodanowi Miloszeviciowi prawo do negocjowania w Dayton pokoju w Bośni w imieniu Serbów bośniackich. Podpis zwierzchnika serbskiej Cerkwi nie miał znaczenia prawnego, był raczej symbolem aprobaty moralnej. Synod potępił go, uznając, że podpis nie jest wiążący ani dla cerkwi serbskiej, ani dla patriarchy jako jej zwierzchnika. Biskupi byli przeciwni Miloszeviciowi. Patriarcha był za pokojem.

Niepopularne poglądy

W przemówieniu wygłoszonym podczas intronizacji 2 grudnia 1990 roku patriarcha Paweł zaznaczył, że program, który zamierza realizować został napisany już dawno, ponieważ ten program to Ewangelia.
Patriarcha Paweł wierzył, że nie jest wstydem przegrać z Chrystusem, a moralność stoi wyżej niż pragmatyzm polityczny. Mówił: „wysyłam was jak owce między wilki”, a nie by „wejść między wrony, by krakać jak i one”.
Powiedział: „Gdyby w celu zachowania Wielkiej Serbii potrzebna była zbrodnia, nigdy bym się na to nie zgodził. Niech więc Wielka Serbia zniknie. Gdyby w ten sposób trzeba było zachować i małą Serbię, to też bym się na to nie zgodził. Niech i mała Serbia zniknie, byleby nie było krwi. Nie za taką cenę - nie! Gdyby za taką cenę trzeba było ratować ostatniego Serba, a ja sam byłbym tym ostatnim Serbem, i na to nie byłoby mojej zgody. Zniknijmy z powierzchni Ziemi, ale w tym zniknięciu pozostańmy we wspólnocie z Chrystusem”.

Asceza Pawła i minimalizm emira

Co dziwne, „asceza’ jest dziś dość powszechna, a nawet całkiem w modzie. Gazety piszą o odpowiedzialnej konsumpcji. Emir Dubaju przybywający do Londynu jest fotografowany w metrze w prostej białej koszuli. Nie dziwi również fakt, że miliarder z Doliny Krzemowej przyjął filozofię „zrób to sam” i zaczął łatać swoje stare ubrania. Sam możesz przejść na dietę niskowęglowodanową lub zostać weganinem, czyli w rzeczywistości „ściśle pościć”. Różnica polega na tym, że emir chce pokazać, jakim jest Europejczykiem, w mieście, w którym burmistrz jeździł na rowerze, a miliarder rozpieszcza swoje ego poczuciem, że dzięki pieniądzom może żyć tak, jak chce.

Patriarcha Paweł chodził pieszo i szył własne buty nie dlatego, że chciał coś udowodnić, popisać się, czy dawać jakieś przesłanie swoim wyglądem. Był mnichem i rozumiał, że mnich po prostu powinien taki być. Gdy odwiedzał jakiś klasztor, widząc, że coś się tam zepsuło, brał młotek i to naprawiał. Spotykał ludzi, którym źle się wiodło? - również szedł i pomagał naprawiać to, co się między nimi zepsuło.

Pozostając ascetą i człowiekiem modlitwy (nie tylko służył poranną liturgię w patriarchacie, dokąd każdy mógł przyjść, ale też sam na niej spowiadał), patriarcha Paweł ofiarował pieniądze potrzebującym, przekazywał na cele dobroczynne szaty liturgiczne, ale istota jego działalności pozostaje niematerialna. Starał się przywracać życzliwość ludziom, którzy stali się w niej ubodzy.

Za: www.miloserdie.ru