Żywoty Tytusa Pieczerskiego, Telelajosa Syryjskiego i męczennika Proteriusza

10 marca 2022

Kontynuując publikację fragmentów z Synaksarionu, chcielibyśmy przedstawić wam żywoty kolejnych świętych.

Teksty pochodzą ze wspaniałego zbioru, którego pełny tytuł brzmi "Synaksarion. Żywoty świętych Cerkwi Prawosławnej spisane na Świętej Górze Atos przez Hieromnicha Makarego z monasteru Simonopetra". Trudu tłumaczenia i wydania polskiej wersji tego zbioru podjęło się Wydawnictwo "Bratczyk". Prace nad kolejnymi tomami nadal trwają.

Publikowane co tydzień teksty zasilą również katalog żywotów świętych, zebrany w aplikacji kalendarz.cerkiew.pl.

Mamy nadzieję, że wybrane fragmenty posłużą jako zachęta do zagłębienia się w lekturę Synaksarionów.

Wspomnienie świętego Tytusa, prezbitera pieczerskiego
*
(27 lutego/12 marca)

Żyjący w XII w św. Tytus był mnichem i kapłanem w monasterze Kijowo-Pieczerskim. Przez wiele lat łączyła go wielka duchowa przyjaźń z diakonem Ewagriuszem, ale wskutek poduszczenia diabła, który wykorzystał ich upór, przyjaźń zmieniła się w zaciekłą nienawiść. Obaj zapomnieli o ewangelicznych przykazaniach wybaczenia i zgody – i nieuniknione w życiu wspólnotowym różnice zdań przerodziły się w prawdziwy konflikt.

Rozwiązać go było tym trudniej, że obaj adwersarze wcale nie dążyli do pogodzenia się przed zachodem słońca, jak wymagał tego apostoł (por. Ef 4,26), ale przeciwnie, nocą gromadzili złość przeciw sobie nawzajem. Mimo wszelkich wysiłków innych braci, ziarno nienawiści wzrastało w ich sercach z dnia na dzień. Doszło do tego, że kiedy jeden kadził w cerkwi, drugi odwracał się i wychodził.

Kiedyś Tytus ciężko zachorował i czując zbliżającą się śmierć, szczerze się pokajał. Poprosił, żeby wezwano Ewagriusza, żeby się z nim pojednać, zanim stanie przed sądem Bożym. Kiedy siłą przyprowadzono diakona do łoża umierającego, Tytus padł na kolana do jego stóp ze słowami: „Wybacz mi, obraziłem cię i zraniłem z gniewu. Pobłogosław mnie”. Niewzruszony Ewagriusz odszedł od niego i zawołał: „Nigdy ci nie wybaczę, ani w tym życiu, ani w przyszłym!”. Ledwie wypowiedział te słowa, kiedy zesztywniał i upadł martwy. Zaś Tytus niebawem wyzdrowiał.

Kiedy wstał z łóżka, opowiedział, że widział jakby włócznię z nieba, która zadała Ewagriuszowi cios, a potem dotknęła jego samego i uzdrowiła. Kapłan dodał, że tłum demonów, latających wokół jego łoża i przerażających chorego, znikł, gdy tylko poprosił Ewagriusza o wybaczenie. Resztę dni św. Tytus spędził na pokucie, w braterskiej miłości. Zmarł w pokoju w roku 1190.

* Jest to jedna z najdawniejszych opowieści paterikonu Kijowsko-Pieczerskiego, wzięta z listu biskupa włodzimiersko-suzdalskiego Szymona do jego przyjaciela, archimandryty Ławry Kijowsko-Pieczerskiej Polikarpa.

Za: Synaksarion. Luty, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s. 356-357.

Wspomnienie świętego Talelajosa Syryjskiego
(27 lutego/12 marca)

Św. Talelajos pochodził z Cylicji i żył w V w. Zamieszkiwał w małej chacie na górze nieopodal miasta Gabala w Syrii. Jego pustelnia znajdowała się niedaleko gontyny poświęconej biesom, które bardzo dokuczały miejscowym mieszkańcom. Gdy tylko demony ujrzały rycerza Chrystusowego, wszelkimi siłami starały się go zastraszyć, żeby zmusić go do odejścia. Ponieważ były bezsilne wobec łaski Bożej, jaką był obdarzony, rzuciły się na rosnące wokół drzewa i wyrwały ich na raz pół tysiąca.

Ponieważ demony poniosły porażkę mimo wszystkich swoich podstępów, na które święty odpowiadał kpinami, musiały opuścić tę okolicę, a poganie nawrócili się na prawdziwą wiarę. Od tej pory Talelajos podwoił surowość ascezy z obawy, by nie posądzono go o niedbałość, i zamknął się w cylindrycznym naczyniu, które sam zrobił, połączywszy dwa koła blachami, i powiesił je na palach. Dziesięć lat spędził w takiej skurczonej pozycji, opierając twarz na kolanach. Błogosławiony Teodoret z Cyru, przyjaciel mnichów, pytał go, dlaczego tak żyje. Talelajos odpowiedział: „Wiele zgrzeszyłem. A ponieważ wierzę w kary, które grożą nam w wieczności, wymyśliłem sobie taki sposób życia i tę męczarnie na miarę moich sił, żeby odjąć choć część tych mąk, które mnie oczekują. Przecież one będą tym straszniejsze, bo nałożone wbrew naszej woli, zaś te, które znosimy na własne życzenie, nawet jeśli są ciężkie, o wiele łatwiej się znosi, ponieważ są dobrowolne. Tak że wiele zyskam, jeżeli zdołam lekkimi cierpieniami umniejszyć męczarnie wieczności”.

Dzięki cudom świętego okolica ta, niegdyś tonąca w mroku niewiedzy, zajaśniała blaskiem wiary. Talelajos wykorzenił kult fałszywych bogów i w jego miejsce przeniósł chrześcijaństwo, zaś na miejscu pogańskiej świątyni została na jego polecenie wzniesiona wielka bazylika ku czci męczenników.

Za: Synaksarion. Luty, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s. 357-358.

Wspomnienie świętego męczennika Proteriusza, arcybiskupa Aleksandrii
(28 lutego/13 marca)

Św. Proteriusz żył w V w. Święceń udzielił mu św. Cyryl Aleksandryjski. Kiedy Dioskur, następca św. Cyryla, stanął po stronie heretyka Eutychiusza i monofizytów, św. Proteriusz pozostał wierny ortodoksji, mimo kuszących obietnic arcybiskupa. Gdy na Soborze Powszechnym w Chalcedonie (451 r.) Dioskur został potępiony i złożony z urzędu, Proteriusz został wybrany arcybiskupem Aleksandrii.

Gdy tylko otrzymał chirotonię, lud, sprzyjający monifizytom, zbuntował się. Cesarskie wojska z trudem stłumiły powstanie, ale arcybiskup wciąż napotykał przeszkody w swojej pracy. Mieszkańcy Aleksandrii zagrozili powstrzymaniem dostaw zboża z Egiptu do Konstantynopola. Wtedy cesarz Marcjan nakazał przewieźć wszystkie zapasy do Peluzjum i przerwać wszelkie zaopatrzenie samej Aleksandrii. Doprowadzeni do głodu mieszkańcy miasta zmuszeni byli zwrócić się o pośrednictwo do arcybiskupa, który z łatwością uzyskał uchylenie edyktu.

Jednak intrygi eutychian nie ustawały. Przewodzili im kapłan Tymoteusz o przezwisku Ailorus (Łasica) i diakon Piotr Mongos (Jąkała), ekskomunikowany przez św. Proteriusza i wygnany z miasta na rozkaz cesarza. Pewnej bezksiężycowej nocy Tymoteusz zjawił się na zamieszkanej przez mnichów pustyni i udając Anioła Bożego, kazał im, by odmówili arcybiskupowi posłuszeństwa i poszli do Aleksandrii podburzać lud do powstania. Prowadzeni doświadczoną ręką buntownicy pojawili się przed katedrą w Aleksandrii, wygnali duchownych i na miejscu wybrali Tymoteusza arcybiskupem. Dowiedziawszy się o zamieszkach, dowódca garnizonu wojskowego wypędził samozwańca, ale ten krok tylko rozwścieczył i tak wzburzony tłum. Św. Proteriusz uciekł, ale w drodze ukazał u się prorok Eliasz i powiedział: „Wracaj do miasta. Tam będę czekać na ciebie, żeby zabrać cię ze sobą”.

Po powrocie biskup ukrył się w baptysterium kościoła św. Kwiryna. W Wielki Czwartek, 28 marca 457 r. podczas nabożeństwa tłum heretyków wdarł się do świątyni, rzucił się na świętego, któremu przebito brzuch ostrą trzciną i zabito jeszcze sześciu jego współpracowników. Potem wleczono okaleczone ciało biskupa przez miasto i odcięto jego kawałek, rzucając go psom, a resztę spalono i rozsypano prochy na wietrze.

Samozwaniec Tymoteusz wystąpił nawet przeciw pamięci biskupa: wykreślił jego imię z dyptyków, żeby wstawić swoje własne i Diodora. Prześladowania od razu spotkały krewnych i przyjaciół Proteriusza, rozgrabiono jego mienie i spalono patriarszy tron. Te krwawe wydarzenia oznaczały ostateczny rozłam pomiędzy monofizytami i ortodoksami, i zapoczątkowały upadek Kościoła aleksandryjskiego.

Gdy o zabójstwie św. Proteriusza dowiedział się cesarz Leon I, natychmiast podjął kroki w celu usunięcia Tymoteusza przez sobór biskupi. Ogłoszono go niegodnym miana chrześcijanina i zesłano do Chersonia[1]. Zabójców surowo ukarano, a mieście przywrócono porządek.

[1] Tymoteuszowi udało się uniknąć kary i nadal popełniał niegodziwości. Zmarł w 477 r.

Za: Synaksarion. Luty, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s. 373-375.

Żywoty świętych z Synaksarionów publikujemy dzięki uprzejmości Wydawnictwa "Bratczyk".
Więcej na temat prac nad ich tłumaczeniem: TUTAJ.