Uczciwość wobec wszystkich

tłum. Gabriel Szymczak, 27 stycznia 2022

Istnieją w dzisiejszym świecie „fałszywe” Pisma – specjalne „objawienia”, głoszone przez różnych ludzi (zwykle określających się jako „prorocy” i tym podobni). Ich znakiem rozpoznawczym jest głośna autopromocja i starannie dopracowany przekaz możliwości „rozwiązania” różnych problemów religijnych. Nie będę wymieniał nazwisk, żeby nie znaleźć się na czyjejś czarnej liście... Pozwolę czytelnikowi samodzielnie wypełnić puste miejsce. Jest jednak też coś uderzającego w księgach Biblii, zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Są pełne „szkodliwych” informacji o ich autorach i „bohaterach”.

Ewangelie są doskonałymi przykładami:
• w kręgu rodzinnym Jezusa panuje zamieszanie z Nim związane - i ta informacja nie jest ukrywana,
• Piotr, pierwszy wśród uczniów, zaprzecza nawet znajomości Jezusa, gdy nadchodzi chwila niebezpieczeństwa,
• inny uczeń, Tomasz, w słynny sposób mówi o swoich wątpliwościach,
• nieustannie słyszymy, że uczniowie nie rozumieją w pełni przekazu Jezusa.
A wszystkie te, wydawałoby się, szkodliwe informacje są traktowane tak, jakby były konieczne.
Dużo dowiadujemy się o życiu św. Pawła, szczególnie o tym, że był wrogiem wiary i dążył do aresztowania i zabicia chrześcijan.
Karty Starego Testamentu są jeszcze bardziej uderzająco wypełnione szczegółami dotyczącymi złej wiary jego bohaterów - na przykład król Dawid popełnił cudzołóstwo i zaaranżował śmierć męża kobiety, której pragnął.

W prawdziwym Piśmie nie ma „oczyszczonej” religii. Bohaterowie są prawdziwi – brutalnie prawdziwi.

Kościół kontynuuje tę szczerość. W nabożeństwach poprzedzających Boże Narodzenie z ust Józefa Oblubieńca słyszymy ten krótki hymn:
Mario, cóż to za rzecz, jaką w Tobie widzę? Wątpię i dziwię się, przeraża się mój umysł, odejdź ode mnie w tajemnicy jak najszybciej, Mario, cóż to rzecz, którą w Tobie widzę?
Zamiast szacunku hańbę, zamiast radości smutek, zamiast chwały wymówkę przyniosłaś mi.
Nie będę już dalej znosił ludzkich drwin, bowiem od kapłanów ze świątyni Pańskiej przyjąłem Ciebie jako nieskalaną i cóż widzę?


Od czasu do czasu otrzymuję na blogu poważne pytania. Bardzo często pojawia się tak zwany „problem zła” – „Dlaczego Bóg pozwala na takie rzeczy?” Interesuje mnie to, że chociaż takie pytania są trudne, a udzielenie odpowiedzi na nie wydaje się niemożliwe, to nie są wcale obce Pismu Świętemu. Księga Hioba, uważana za jedno z najstarszych pism Starego Testamentu, z poetyckim geniuszem zgłębia ten problem. I nie daje bardzo satysfakcjonującej odpowiedzi.

Ten aspekt Pisma Świętego wskazuje na jego prawdziwość i wiarygodność. Nie jest nam dane jako forma propagandy. Jeśli jest jakieś pytanie, które należy zadać, prawdopodobnie Pismo Święte już je postawiło. Gliniane stopy jego bohaterów, ich słabości i porażki odzwierciedlają życie każdego czytelnika. Nie jest to księga idealna. To uczciwa księga.

W tej uczciwości można znaleźć siebie, a już na pewno można znaleźć Boga. A kiedy to zrobisz, odkryjesz, że wkroczyłeś w pomieszany świat, w którym odpowiedzi często są niezadowalające. Ale to w ten nasz bałagan wszedł sam Bóg. On jest gotów powiedzieć nam prawdę i podnieść zwierciadło Swego Słowa, abyśmy zobaczyli siebie takimi, jakimi jesteśmy, a nie nasze wyobrażenia o samych sobie - którymi znacznie przekraczamy wyobrażenia o tym, jaki jest Bóg.

Bóg jest z nami.

o. Stephen Freeman

za: Glory to God for All Things

fotografia: palavos /orthphoto.net/