Modlitwa Jezusowa a medytacja

tłum. Gabriel Szymczak, 21 stycznia 2022

Czytelnik poprosił mnie o rozróżnienie między różnymi rodzajami medytacji, z jednej strony tej, w której ktoś siedzi i myśli tylko o konkretnym słowie (jak „miłość” lub „pokój”) i z drugiej – gdy ktoś skupia się na Modlitwie Jezusowej. Odpowiedziałam:
Wydaje mi się, że oba mają na celu doświadczenie modlitwy. To poszukiwanie równowagi, spokoju...

Modlitwa Jezusowa jest jednak poszukiwaniem Jezusa. Od samego początku poszukujemy właśnie Jego, jako  konkretnej Osoby. Co więcej, wiemy, że On już tu jest, a naszym problemem jest niemożność odczucia Jego obecności. Modlitwy przyzwyczajają nas do tego.

Zatem te dwa doświadczenia angażują różne części umysłu. Za każdym razem, gdy skupiasz się na abstrakcyjnym pojęciu, takim jak „pokój”, masz określone oczekiwania i angażują się pewne części mózgu. Ale kiedy szukasz osoby, pracuje inna - i myślę, że znacznie większa - część twojego mózgu. Kiedy skupiamy się na osobie, jest to o wiele bardziej wszechstronne. Jest otwarte. Nie wiesz, czego szukasz, podczas gdy „pokój” usypia cię w prostym, jednościeżkowym skupieniu, gdyż szukasz koncepcji, którą już znasz.

W przypadku Modlitwy Jezusowej szukamy nie tylko osoby, ale takiej, która naszym pięciu zmysłom nie dostarcza żadnych dowodów. Kiedy więc kiedy zaczynamy tę przygodę, nie wiemy nawet, co (kogo) znajdziemy. Jesteśmy czujni i być może zdezorientowani, możemy być znudzeni i sfrustrowani, ale zbieramy się w sobie i próbujemy ponownie.

Możesz zobaczyć, jak bardzo różni się to celem i procesem od myślenia o abstrakcyjnym słowie czy też od przewidywania wewnętrznego stanu. Kiedy ktoś spotyka drugą osobę, może się zdarzyć miłość. Myślenie o abstrakcyjnym pojęciu tego nie daje. Potrzeba dwóch osób, musi być „ja” i „ty”, aby zaistniała miłość.
 
Frederika Matthewes-Green

za: Frederika.com

fotografia: levengabechava /orthphoto.net/